Boskie potyczki - techniczny

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 21 lutego 2013, 18:44

Namakemono,jeśli chcesz się dokształcić zapraszam do kontynuacji Bezslonecznej cytadeli. Jadę na minowej mechanice KC, szybko opanujesz

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 21 lutego 2013, 19:30

Wielkie dzięki, ale nie dam rady. Cierpię na nieustający brak czasu i obiecywałem sobie, że będę grał w tylko jednego pbfa na raz. Potem uległem drugiemu, stwierdziłem, że nie zaszkodzi. Potem jeszcze jeden, i jeszcze jeden... Obecnie dwa się toczą a dwa kolejne za chwilę się zaczną (jeden to "Boskie Potyczki" a drugi to IK, Keth zaklepał mi miejsce w kontynuacji, a tego nie odpuszczę.) Piątego na pewno nie udźwignę. W innych okolicznościach wchodziłbym bez mrugnięcia okiem. Ale dzięki za propozycję.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 lutego 2013, 19:31

23 sztuki zrebra? To ja nawet, po sprzedaży "majątku" na który składa się butelka starego piwa, zakupie sobie derkę i hubkę z krzesiwem:o i jeszcze zostanie 130ss. Nawet odzienia nie będę miał? Przecież jako wróżbita i łowca muszę się jakoś prezentować:)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 21 lutego 2013, 19:51

Wprowadzenie dla Barthura
Masz przepaskę biodrową w której prezentujesz się całkiem nieźle. Za broń służą ci pięści i drewniana pała. Twój skarb to dwie księgi i kilka srebrnych monet. Derka to już dobro luksusowe w wiosce goblinów.
Ale, zbliż się wyprawa łupieska może uda się powiększyć majątek.
Spoiler!
Barthur siedział w zadymionym szałasie wpatrując się w płomienie małego ogniska i zwijające się spiralnie smugi dymu, wędrujące ku otworowi w dachu.
Siedział na klepisku ze starych zramolałych futer i wyschniętego mchu.
Podrapał się po szyi gdzie znajdowała się drażniąca skórę obroża, nie oderwał jednak wzroku od ogniska, był w transie.

Przez jego umysł przepływały wspomnienia.
Widział siebie jako niedorostka, który podróżuje wraz z rodziną nad ocean. To jego pierwsza podróż, więc jest podekscytowany i całym sobą chłonie nowe rzeczy. Ma kontynuować terminarz kowalski u nowego mistrza.

Na jednym z popasów oddala się od obozowiska, biegnąc za kolorowym motylem, starając się strącić go kijem.

Zauważa małą zielonawą pokrakę. Wydaje mu się śmieszna. Tak zabawnie kica na krzywych nogach. Postanawia ją złapać.
Jednak role się odwracają. Goblin w jakiś sposób paraliżuje go i odciąga daleko na bagna.

Kolejne wspomnienia to zbitek bólu, upokorzeń, łajań i ciągłego bicia. Goblin zakłada mu obrożę i prowadza jak wściekłego psa na łańcuchu.
Mijają lata upodleń i zezwierzęcenia. Jedyne chwile wolności Barthur, lub jak tu go nazywają, Dryblas, gdy trzeba atakować karawany kupieckie. Im Barthur bardziej się postara, tym dłużej może chodzić bez uwięzi.

Półolbrzym odkąd został porwany ma problemy ze snem. Kiedyś po prostu płakał całymi nocami, teraz nieustannie wpatruje się w gwiazdy. Z roku na rok potrafi dostrzec w nich więcej. Ostrzeżenie, zachętę, radość, smutek - to wszystko tam jest, zanim jeszcze nastąpi. Trzeba tylko wiedzieć jak patrzeć.

Wtem widzi dzień gdy młody uczeń szamana zabiera go na łowy. Szaman jest już stary i zrzuca obowiązki na ucznia. Uczeń z nudów pokazuje mu rożne znaki. Które półolbrzym w mig przyswaja. Łowczy uczy go swojej sztuki, co przychodzi półolbrzymowi z łatwością.
Zaintrygowany goblin uczy go czytać i pisać. Co wydaje mu się niemożliwe. Jednak Barthur uczy się bardzo szybko.

Hoskun pokazał mu kiedyś jak wykrywać magię i już po tygodniu półolbrzym w pięciu przypadkach na siedem wykrywa magię!
Uczeń szamana z nie znanych mu powodów uczy go jak operować magią.

Kluczowy dzień w życiu Barthura nastąpił gdy w łupach Huskun odnalazł dwie księgi należące do Astrologa. Jedna z nich zawierała czary, druga wiedzę o gwiazdach i czytaniu w nich przyszłości. Teraz są one największym skarbem Barthura.

Pamięta jak dziś gdy pierwszy raz sięgnął po potencjał magiczny skumulowany w jego siłach witalnych, aby przeistoczyć go w czar. Euforia zmieszana z bólem. Ekstaza. Tak to właśnie zapamiętał.

Od tego czasu nauczył się więcej czarów i zgłębił księgę astrologiczną. Jest jednak ostrożniejszy zdaje sobie sprawę jak bardzo rzucanie czarów go rani.

Wtem smuga dymu zaczyna tańczyć w inny sposób niż zwykle. Barthur wyostrza swój wróżbicki zmysł. Zaczyna widzieć przyszłość.

Zaraz szaman sięgnie po goleń świni błotnej i zacznie ją obgryzać z głośnym mlaskaniem.

Czas przyspiesz. Widzi jak księżyc szybko przemyka po mrocznym niebie. Znowu jest dzień i znowu noc. Widzi jak tłum goblinów obraduje nad czymś w szacie szamana. Kłócą się. Ten nowy goblin irytuje szamana. Mówią coś o nowej wyprawi łupieskiej.

Barthur ma iść z nimi. Idą przez bagnisty las. Stają nad rzeką. Czekają. Wraz z wolno posuwającymi się wodami zza zakrętu wypływa wielka barka. Gobliny szykują czółna. Półolbrzym wiąże z barką ogromną nadzieję, wręcz wyrywającą się mu z piersi.
Wkraczają na barkę.
Zaczyna się bój.
Penetrują ładownię.
UWAGA!
Trzask! Koniec wizji.

Barthur pociera miejsce na głowie gdzie właśnie dostał kością. Szaman aż zatacza się ze śmiechu.

- Żryj Dryblas, będziesz jutro potrzebował sił - mówi dławiący się chichotem szaman.
Dym rozwiał się, nie da się już przywrócić wizji. Półolbrzym myśląc nad wizją zaczyna ogryzać kość.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 lutego 2013, 19:56

Spoko dobre i to! Od zera do bohatera. Na razie Barthur mysli o zemście na szamanie, za lata upokorzeń. Oj będzie to szamana bolało.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lutego 2013, 19:48

Gusłek, wędrowny kapłan Piana (Namakemono)

Kapłan POZ 0

ŻYW 116, SF 168, ZR 64, SZ 63, INT 106, MD 133, UM 81, CH 71, PR 50, WI 85, ZW 10.

Odporności jeszcze do policzenia.

Z zawodami wyszedł naprawdę niezły numer! MD 130, a wynik rzutu 1k100 7! To znaczy, że biedny Gusłek miał ciężkie dzieciństwo, bo rodziciele zmusili go wyuczenia siedmiu zawodów! Oto one: ogrodnik, drwal, służący, górnik, pilot rzeczny, garncarz i jeszcze zielarz na dodatek! Ale jaja! Wszystkie współczynniki zwiększyłem już o odpowiednie bonusy i profity, na dodatek nasz nieśmiały kapłan potrafi pływać i zna osiem specyficznych ziół (MG, wybierz coś dla niego, zdaję się na Ciebie). Aha, z racji zawodów kumulacja PD 89!

Czary cztery, tak? Biegłości i ekwipunek jeszcze do omówienia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lutego 2013, 19:55

Chciałbym pokrótce podsumować obecny stan rzeczy. Po pierwsze, czy to tylko moje wrażenie czy Deshong nam gdzieś przepadł? Jeśli o drużynę idzie, skoro Huskun i Barthur należą do tego samego plemienia, a Mordil do niego dołączył przygarnięty przez starszyznę, gnom Goblin zaś okazał się więźniem w niewoli namiętnej miłości, może tak samo moglibyśmy potraktować Gusłka? Pochwycony na zbieraniu w pojedynkę ziół i przeznaczony na wsad do kotła, ocalił swe życie dzięki znajomości warzenia wywarów na czyraki i pędzenia grzybowej wódki, więc plemię traktuje go teraz jako rodzaj cennego inwentarza? A on sam mógłby nie uciekać, ponieważ uważa, że Pian zesłał na niego próbę i każe mu nawrócić czczące Cycatego Morka plemię na porządną pianicką religię?

Dzięki temu mielibyśmy pięciosobowy, znający się już starter drużynowy i MG musiałby tylko dołączyć do nas krasnoludy.

Co Wy na to?
Ostatnio zmieniony 22 lutego 2013, 20:10 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 22 lutego 2013, 20:08

Keth, jeszcze raz WIELKIE dzięki za pomoc w reanimacji Gusłka!
Pomysł na scalenie historii naszej dzielnej kompanii świetny.
Jestem gotów do startu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lutego 2013, 20:20

Nie ma za co dziękować, przyjemność po mojej stronie. Mamy jeszcze trochę do obgadania, zwłaszcza wybór broni (wpasowanej jakoś w etos kapłański, a jednocześnie może komponującej się w naciągany sposób z ekstra bonusami z zawodów? Jako górnik i drwal radzisz sobie bardzo ładnie z oskardami i toporami, muszę to porządnie przemyśleć). Co fajne (a czego nie było w oryginalnym Gusłku), znasz się na zbieraniu ziół i sporządzaniu wywarów/maści - Deliad poda Ci listę znanych ziół, a ja dam znać, co z nich dasz radę sporządzić - generalnie zawód zielarza to bardzo cenna wiedza! Czuję, że Huskun będzie się chciał z Tobą zaprzyjaźnić! ;)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 23 lutego 2013, 05:04

Przyznaj się, najbardziej o tą grzybową nalewkę Ci idzie! Ale nikt nie wie, że Gusłek ową nie na maślakach pędzi, ale z trichophytona rubruma. I nie pytaj jak Gusłek go zbiera.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lutego 2013, 06:25

Skoro drożdże wykorzystuje się do produkcji piwa i wina, to jak nazwiemy napój powstały przy użyciu dermatofita? :)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 23 lutego 2013, 06:33

Oczywiście nazwiemy je piwem i winem. Jeśli zmienilibyśmy nazwę to społeczeństwo zaczęłoby coś podejrzewać.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lutego 2013, 16:10

Wprowadzenie dla Deshonga
Spoiler!
Zaczynało świtać. Nad ponurym i cichym bagniskiem unosiła się mlecznobiała mgłą. Leżący na niewielkim wzniesieniu wśród bagien spłachetek w miarę suchej ziemi, został zajęty przez obóz goblinów.
W jednym z szałasów spod wilczej skóry wysunął głowę zmizerowany gnom.

Zdezorientowany rozglądał się przez chwilę, szukając przyczyny jego przebudzenia. Znalazł ją, to krople spadające z otworu w dachu spadały wprost na jego nos.

Gdy starał się przesunąć znienacka objęło go umięśnione ramię.

Goblin bo tak się nazywał ów gnom, starał się usnąć ponownie, ale dopadły go przemyślenia.

Przed tygodniem był jeszcze wolnym gnomem, jednak wszedł w zatargi ze szlachcicem w Borowirze więc postanowił się stamtąd wynieść.
Była to decyzja brzemienna w skutkach. Nie doszedł nawet do pierwszego zajazdu gdy otoczyły go gobliny. Nie było i wiele, może zaledwie pięciu, jednak w pojedynkę nie miał szans. Wyglądało na to, że natknął się na oddział zwiadowczy tych łupieżców.

Gobliny ruszyły na niego z bronią. Pierwsza szła wielgachna goblinka z jeszcze większym nożem.

Cóż było robić, gnom niewiele się zastanawiając rzuciła na nią zauroczenie. Czar ten wykorzystywał do polepszenia stosunków z kupcami, teraz jednak w chwili zagrożenia życia, czar zadziałał z tak nieoczekiwaną mocą, że goblinka miast go rzezać zaczęła obściskiwać.

W ten sposób zaczęła się gehenna gnoma. Goblinica zaciągnęła go do swojej wioski i molestował seksualnie w każdej wolnej chwili. Gobliny miały ubaw po pachy. Wiec i on musiał udawać, że jest nie lada amantem.
Martwiło go tylko to, że jak czar przestanie działać trafi do kotła.

Mijał już tydzień niewoli. Nie nadarzyła się żadna okazja do ucieczki. Kocioł już nie wydawał się tak złą perspektywą.

Wydarzyła się jednak jedna niosąca nadzieję rzecz. Jego luba zapragnęła świecidełek, Goblin od razu zapewnił ją, że dla niej je zdobędzie, przy następnej wyprawie rabunkowej.

Właśnie dzisiejszej nocy miała odbyć się wyprawa na barkę.
To moje jedyna szansa pomyślał Goblin.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lutego 2013, 17:05

Wprowadzenie dla Aravena
Spoiler!
Balin siedział na okutej żelazem beczce i wpatrywał się w krzyczące mewy próbujące podkraść kotu rybę.
Kot od rana na tę samą rybę złapał już trzy mewy. Skąd tyle sprytu u tego zwierzęcia, zadał sobie po raz wtóry te same pytanie. Nie znajdując odpowiedzi zaciągnął się głęboko dymem z trzymanej w ręce fajki.

Fajka była misternej roboty. Przedstawiała łeb smoka, wyrzeźbiony z dużą dbałością w kości jakiegoś egzotycznego zwierzęcia z orkusa wschodniego.

Widok fajki przygnał wspomnienia. Fajka była jedyną pamiątka po dziadku Balinie, po którym to dostał swoje imię.

Dziadek zginął, już prawie rok temu. Zginął? W zasadzie umarł, bo wzięła go cholera. Zawsze miał słabe nerwy.

Jakkolwiek do tego doszło, za winnego śmierci seniora rodu, uznano jego. Tak się złożyło, że to właśnie on był opiekunem dziada, w czasie podróży do jednego z licznych wnuków. Wszystko szło dobrze, chodź dziadek był pieruńsko marudny, stetryczały, gadatliwy i nerwowy.
Dotarli do Rotgan - kir. Podróż miała się zakończyć następnego dnia, bo do kopalni Dwalina było już tylko kilka godzin drogi. Dziad jednak zapragnął odpocząć. Znaleźli więc karczmę. Dziad był wybredny co do jadła i żywił się jedynie żywnością krasnoludzką. Wiedząc to Balin zaopatrzył się w takową na czas podróży.

Tym razem zażyczył sobie Rengina, siadł przy stole i walił łyżką w stół.
Balin zaniósł gigantyczną stonogę do kuchni i dał w łapę karczmarzowi. Tylko krasnoludy wiedziały jak przyrządzić z niego potrawę.

Tymczasem na zewnątrz karczmy zaczęła się jakaś awantura i pożar. Wszyscy rzucili się do wiader z wodą. Do karczmy wpadła straż i zmusiła Balina do gaszenia. Gdy wrócił cały zakopcony, dziad był cały czerwony i zapluty ze wściekłości.
Zaczął wymyślać wnukowi od najgorszych. Balin żeby zatkać staremu usta ruszył po potrawę.
Okazało się, że żona karczmarza wyrzuciła Rengina bo myślała, że to jakaś cuchnąca padlina.

Dziadek nie wytrzymał, padł jak rażony piorunem. Trup na miejscu.

Balin wezwał kuzyna do którego jechali i zorganizował pogrzeb już następnego dnia. Był lato i nie było mowy o dłuższym transporcie ciała.

W ten sposób się zaczęło. Rodzice wyklęli go z klanu, za skrajne niedbalstwo, obwinili o śmiercią seniora, zbesztali za pochowanie na obcej ziemi. Kuzyn zakazał wszelkich kontaktów z "zabójcą dziadka".
Wszczęła się okropna awantura, poszły w ruch cięte słowa, później topory.
Co tu dużo mówić Balin był wyklęty. Był wygnańcem i banitą. Był nikim. Pozostał mu jedynie Gotam - gor.

Przed miesiącem zachlanego Balina wyciągnął z rynsztoka Bazookh. Krasnolud w podobnym położeniu jak on. Choć nigdy nie powiedział za co go wygnano. Od tego czasu podróżują razem.

Kolejnej mewie się nie udało. Kot właśnie dusił ją trzymając za szyję. Rozkojarzony Balin spostrzegł wpływający do portu mały okręt z banderom przypominającą parujący kufel. Więc jest! Statek Gildii Białej Alchemii. Balin czekała na niego już od kilku tygodni. Zeskoczył z beczki i ruszył do karczmy w której, przesiadywał Bazookh.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lutego 2013, 17:13

Lista znanych przez Gusłka ziół:

Korantor -sor ( czosnkowe ziele) - chroni przed chorobami i wampirami.

Bas - dar - sor (miłosne ziele) - powoduje silne podniecenie, mogące prowadzić nawet do gwałtu.

Pulus sor (wodne ziele) - gromadzi niewielką ilość gorzkiego płyny zaspakajającego pragnienie na cały dzień. Idealne na kaca.

Gramm - sor - ziele lecznicze.

Coca - sor - ziele o sinym działaniu narkotycznym i halucynogennym. Daje poczucie szczęścia i niezwyciężoności.

Co - kars - sor - ziele nasenn.

Tmar - wmar wart (jagody krzewu róży) - owoce z zawartością niskoprocentowego alkoholu.

Wart -dar - sor ( wilkołacze ziele) - chroni przed lykanotropią.

ODPOWIEDZ