PBF - Podstępna rubież
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Zanim nieco skonfundowany Kennedy zdążył cokolwiek odpowiedzieć, w polu widzenia Wilsona pojawiło się małżeństwo Smithów oraz nadchodzący nieco wolniejszym krokiem i pozbawieni przyjacielskiej aury ludzie Prestona, z nim samym pośrodku.
- A gdzie reszta? - zapytała z wyrysowaną na twarzy troską pani Smith, szukając wzrokiem kogoś, kogo najwyraźniej spodziewała się zastać pośród reszty Aniołów - Boże drogi, co wam się przydarzyło?
- Na pogawędki będzie jeszcze czas - rzucił oschle dowódca eskorty - Pan baron czeka, a kiedy on czeka, nie wypada się ociągać. Chodźcie ze mną, tylko szybko, schodkami na górę.
Zanim nieco skonfundowany Kennedy zdążył cokolwiek odpowiedzieć, w polu widzenia Wilsona pojawiło się małżeństwo Smithów oraz nadchodzący nieco wolniejszym krokiem i pozbawieni przyjacielskiej aury ludzie Prestona, z nim samym pośrodku.
- A gdzie reszta? - zapytała z wyrysowaną na twarzy troską pani Smith, szukając wzrokiem kogoś, kogo najwyraźniej spodziewała się zastać pośród reszty Aniołów - Boże drogi, co wam się przydarzyło?
- Na pogawędki będzie jeszcze czas - rzucił oschle dowódca eskorty - Pan baron czeka, a kiedy on czeka, nie wypada się ociągać. Chodźcie ze mną, tylko szybko, schodkami na górę.
Za chwilę staniecie przed Sutherlandem - ucieszeni?
Leon kimał w najlepsze rozwalony koło auta gdy nagle obudziło go łomotanie w blachy wozu. Otworzył oczy i zobaczył brudnego, zarośniętego najmimorde który rzucił mu krótko -Twoi kumple wracają.- kurier bez zastanowienia wyskoczył z pojazdu i ruszył powitać wielebnego i ekipę.Kiedy dotarł na miejsce zobaczył ich tak wymiętych i sponiewieranych jakby ktoś przepuścił ich przez maszynkę do mięsa. Nie pasowała mu też inna rzecz - ponure,zacięte twarze i brak kogoś.
-Gdzie...zaczął,umilkł jednak spiorunowany zimnym wzrokiem Wilsona.Zrozumiał ponurą prawdę.Salt nie miał już wrócić.I prawdopodobnie Szary też.
-Gdzie...zaczął,umilkł jednak spiorunowany zimnym wzrokiem Wilsona.Zrozumiał ponurą prawdę.Salt nie miał już wrócić.I prawdopodobnie Szary też.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Fakt kolejnej audiencji u jego wysokosci Sutherlanda nie specjalnie wzruszał medyka. Był zmęczony i generalnie to co miał usłyszeć niewiele go obchodziło. Dodatkowo, to padre miał składać raport, a on i Wilson mieli być tylko dekoracją. Bardziej niż "widzi mi się" barona interesował się losem pozostawionego w lazarecie rannego, którego miał operować wspólnie z lekarzem z Żmij. Głaskając psa, pogadał chwilę z Leonem, przekazując wieści o śmierci Szarego i Salta. Potem z innymi poszedł do sztabu Sutherlanda.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Rozmowa z Sutherlandem nie będzie miłą pogawędką, tego kaznodzieja był pewny.
Ash ratując Anioły zabił człowieka Gregora co musiało zniszczyć ich stosunki dyplomatyczne z tą społecznością.
Zatargi z zarzeczanami, pewnie zostaną odczytane jako otwarte rozpoczęcie wojny.
Wielu zginie...
Ebenezer postanowił obrać stanowisko wspierające ludzi Gregora. Kto wie może i są kanibalami, ale czasami trzeba wybrać mniejsze zło. Wszystko wskazywał na to, że zarzeczanie są mutantami, może nie wszyscy, ale z pewnością ich cześć. Dlatego w tym konflikcie to oni muszą ponieść klęskę.
Jeżeli do tego dojdzie, przyjdzie czas na wybadanie ludzi Gregora.
Radeforda martwiła jeszcze jedna rzecz. Potajemnie zawarł pakt z Gregoram, na mocy którego miał uwolnić porwane dzieci, należące do jego kościoła. Tymczasem wracał zza rzeki z pustymi rękoma...
Nie ułatwi to pertraktacji...
Cóż, to dopiero przyszłe plany, na razie trzeba zdać raport Sutherladowi.
Ash ratując Anioły zabił człowieka Gregora co musiało zniszczyć ich stosunki dyplomatyczne z tą społecznością.
Zatargi z zarzeczanami, pewnie zostaną odczytane jako otwarte rozpoczęcie wojny.
Wielu zginie...
Ebenezer postanowił obrać stanowisko wspierające ludzi Gregora. Kto wie może i są kanibalami, ale czasami trzeba wybrać mniejsze zło. Wszystko wskazywał na to, że zarzeczanie są mutantami, może nie wszyscy, ale z pewnością ich cześć. Dlatego w tym konflikcie to oni muszą ponieść klęskę.
Jeżeli do tego dojdzie, przyjdzie czas na wybadanie ludzi Gregora.
Radeforda martwiła jeszcze jedna rzecz. Potajemnie zawarł pakt z Gregoram, na mocy którego miał uwolnić porwane dzieci, należące do jego kościoła. Tymczasem wracał zza rzeki z pustymi rękoma...
Nie ułatwi to pertraktacji...
Cóż, to dopiero przyszłe plany, na razie trzeba zdać raport Sutherladowi.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Ożywiona dyskusja przechodząca chwilami w zaciekłą kłótnię urwała się w chwili, kiedy tupot ciężkich butów na metalowych schodkach uświadomił Sutherlandowi i jego świcie obecność zbliżających się gości. Gromadka skupionych wokół stołu głównego magazyniera najemników i doradców federalistycznego barona podniosła głowy znad map spoglądając na przybyszów bacznym wzrokiem. Przekraczający próg nadbudówki Radeford przeciągnął spojrzeniem po twarzach Sutherlanda, Fullera, Vasqueza, Tylera i kilku obcych mu jeszcze mężczyzn w mniej lub bardziej znoszonych uniformach Czarnych Żmii.
Hegemon był w tej grupie jedynym sprzymierzeńcem z południa, ale bynajmniej nie sprawiał wrażenia zagubionego, wciąż obnosząc się z kamiennym, a przez to nie budzącym większego zaufania wyrazem twarzy.
- Oto nasi zwiadowcy - oznajmił Sutherland wstając z krzesła i opierając się dłońmi o krawędź metalowego stołu - Wielebny i jego kompania. W coście wdepnęli, co? W mieście od dłuższego czasu słychać strzały, a naczelnik Gregory twierdzi, że najpewniej to wszystko z waszej winy. Chcę pełnego raportu, natychmiast.
Ożywiona dyskusja przechodząca chwilami w zaciekłą kłótnię urwała się w chwili, kiedy tupot ciężkich butów na metalowych schodkach uświadomił Sutherlandowi i jego świcie obecność zbliżających się gości. Gromadka skupionych wokół stołu głównego magazyniera najemników i doradców federalistycznego barona podniosła głowy znad map spoglądając na przybyszów bacznym wzrokiem. Przekraczający próg nadbudówki Radeford przeciągnął spojrzeniem po twarzach Sutherlanda, Fullera, Vasqueza, Tylera i kilku obcych mu jeszcze mężczyzn w mniej lub bardziej znoszonych uniformach Czarnych Żmii.
Hegemon był w tej grupie jedynym sprzymierzeńcem z południa, ale bynajmniej nie sprawiał wrażenia zagubionego, wciąż obnosząc się z kamiennym, a przez to nie budzącym większego zaufania wyrazem twarzy.
- Oto nasi zwiadowcy - oznajmił Sutherland wstając z krzesła i opierając się dłońmi o krawędź metalowego stołu - Wielebny i jego kompania. W coście wdepnęli, co? W mieście od dłuższego czasu słychać strzały, a naczelnik Gregory twierdzi, że najpewniej to wszystko z waszej winy. Chcę pełnego raportu, natychmiast.
Cóż, poczekamy teraz z baronem na raport...