PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 kwietnia 2012, 22:50

Biuro konstabla w Peterstown, 6 maja 2055

Biuro konstabla Clarka znajdowało się na drugim piętrze jakiegoś ocalałego z wojennej pożogi biurowca w centrum miasteczka. Zapobiegliwi mieszkańcy wyposażyli je w szyby, chociaż gdzieniegdzie trzeba było pieczołowicie zalepić taśmą klejącą pęknięcia. Wyburzone wewnętrzne ściany zapewniały wrażenie przestronności, a rozstawione odpowiednio meble, będące owocem wielu lat szabrowania okolicznych ruin składały się na obraz porządnego ośrodka administracyjnego, mogącego stanowić wzór dla służącym innym federalnym baronom konstabli.

Sam Clark zwykł zasiadać w skórzanym, mocno już wysłużonym fotelu za swoim metalowym biurkiem, tym razem jednak zmuszony był stać z założonymi za plecy rękami tuż obok, spoglądając z nieszczęśliwą miną na zasiadającego w swoim fotelu mężczyznę.

Trzej najemni kurierzy stali po przeciwnej stronie biurka, nie próbując ukryć swego zdumienia na dźwięk tyrady mężczyzny w fotelu i zaciskając mimowolnie dłonie w pięści.

- Pojęcia nie mam czy można było to wszystko jeszcze bardziej spierdolić! - sekretarz barona Whortona uderzył ręką w blat biurko, omal nie strącając na podłogę mosiężnego przycisku do papieru - Czy wy we łbach nasrane macie czy co?! Jaka unia Anawalt z Bluewell?! Kto w ogóle pozwolił wam wpierdalać się w takie układy?! Wyście mieli tylko zawieźć pocztę!


Wątek techniczny

Chcieliście, to macie! Witam w sequelu "PG". Jesteście w biurze konstabla Clarka w Peterstown, gdzie udaliście się w dobrej wierze zdając sprawozdanie z wyprawy na pogranicze FA, bitwy o Red Creek Ridge oraz implikacji politycznych wynikających z zaistniałych wydarzeń. W biurze oprócz wyraźnie nieszczęśliwego Clarka znajduje się sekretarz barona Sean Hudson i jakiś towarzyszący mu młodzik o aparycji zadymiarza.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 kwietnia 2012, 22:57

No sporo krwi i strzelania było. Listonosze by nie dali rady. Unię wymyślili miejscowi, my jako faceci od poczty ani specjalnie nie popieraliśmy pomysłu unii ani go nie krytykowaliśmy. Zrobiliśmy swoje. Łatwo krytkować unię sekretarzu z pozycji kogoś kto żyje w dużym mieście i jest bezpieczny. Tam na pograniczu walczy się o życie, musieli się zjednoczyć by przeżyć ....

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 kwietnia 2012, 23:17

Biuro konstabla w Peterstown, 6 maja 2055

Kipiący wściekłością Hudson przekręcił się w fotelu, spojrzał na stojącego u jego boku Clarka, ten zaś natychmiast odwrócił wzrok wbijając oczy w wiszący na przeciwnej ścianie pejzaż, pozbawiony ramki i przybity do tynku kilkoma gwoździami.

- Konstablu, kto wybrał do roboty tych ludzi? - wyrzucił z siebie pytanie sekretarz barona.

- Ja, proszę pana - odrzekł z wyraźną niechęcią konstabl - Nikt nie informował, że muszą mieć jakieś specjalne kompetencje.

- Dlaczego ja muszę zawsze o wszystkim myśleć - zadał retoryczne pytanie krewki sekretarz, wciąż nie tracąc barwy żywej czerwieni na obliczu i wbijając rozzłoszczony wzrok w Paula Wilsona - Nie dość, że zdupczyli sprawę, to jeszcze pyskują. Zwalniam was, słyszycie? Jesteście zwolnieni, od zaraz!

- Sir, to nie ich wina... - Clark wtrącił się w rozmowę próbując zażegnać awanturę, ale Hudson uciszył go jednym machnięciem ręki.

- Baron Whorton nie jest dłużej zainteresowany waszymi usługami - dodał odchylając się w tył w fotelu - O zapłacie możecie zapomnieć. Zaszkodziliście interesom barona, więc wracajcie sobie do Walthersa i kopcie grządki na tym zadupiu w Anawalt!

- Nie tak szybko, Hudson - odezwał się po raz pierwszy młody mężczyzna oparty o ścianę po przeciwnej stronie biurka, śledzący rozmowę z ironicznym uśmieszkiem na ustach - Nie tak szybko.


Wątek techniczny

Można odnieść wrażenie, że połączenie sił obu osad, a w zasadzie umocnienie wpływów Walthersa w Bluewell bardzo jest nie w smak wysłannikowi barona. Ta polityka - teraz czy po apokalipsie, zawsze chodzi o to samo: o władzę nad innymi. Gorsza sprawa, że szefuńcio nie chce zapłacić za usługę, a nie ma co ukrywać, trochę Was ta akcja kosztowała!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 kwietnia 2012, 23:23

Jak to nie dostaniemy zapłaty? My wykonaliśmy umowę. Panie Hudson narazi Pan dobre imię Barona, łamiąc umowę zawartą w jego imieniu? Nieładnie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 kwietnia 2012, 23:33

Biuro konstabla w Peterstown, 6 maja 2055

Wilson miał wcześniej wrażenie, że twarz sekretarza jest czerwona do granic możliwości, ale Hudson natychmiast wyprowadził go z błędu, czerwieniejąc jeszcze bardziej z wściekłości. Żyły wystąpiły mu na czoło pulsując w rytmie zdradzającym nadchodzącą szybkimi krokami apopleksję.

- Clark! Wezwij swoich ludzi! - wydyszał mężczyzna zrywając się z fotelu i wywracając niejako przy okazji siedzenie na podłogę - Każ ich zaaresztować! Obrazili mnie, a mnie nikt nie ma prawa obrażać! Wyślesz skurczybyków do Rich Creek na złomowisko, będą za darmo rozbierać przez miesiąc wraki na drobne części, do ostatniej śrubki!

Wilson przygryzł nerwowo usta, chociaż konstabl nie zareagował w pierwszej chwili na rozkaz swego przełożonego. Wszyscy kurierzy zdali całą broń strażnikom na parterze urzędu konstabla, a zarówno Clark jak i Hudson oraz towarzyszący mu młodzieniec mieli przy sobie noszone w kaburach pod pachami pistolety. Obowiązujące na terytorium Federacji Appalachów prawo dawało ogromne pole do popisu aroganckim draniom pokroju sekretarza Hudsona, z prawem do skazywania ludzi na śmierć włącznie.


Wątek techniczny

W FA baronowie stanowią prawo, nierzadko bywając panami życia i śmieci wielu narażających się im biedaków. W tej chwili sekretarz Hudson reprezentuje samego barona Whortona, toteż choć woda sodowa uderzyła mu do głowy, jest zarazem bardzo niebezpiecznym notablem!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 kwietnia 2012, 23:39

Dobra my zapomnimy o zapłacie a Wy panie sekretarzu o wysłaniu nas na złomowisko. I znikniemy wam z oczu oczywiście.

Techniczny:
To skur*.... Jak wrócę ze złomowiska to go zabiję.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2012, 08:54 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 kwietnia 2012, 23:56

Biuro konstabla w Peterstown, 6 maja 2055

Młodzieniec przysłuchujący się rozmowie oderwał się od ściany i podszedł do biurka, kładąc dłoń na ramieniu zdenerwowanego Hudsona. Wilson poczuł na ten widok przypływ szczerego zainteresowania, do tej bowiem pory gotów był założyć, że człowiek ten był ochroniarzem sekretarza.

Żaden ochroniarz nie pozwoliłby sobie jednak na podobną poufałość wobec pryncypała, zwłaszcza w obecności obcych budzących taką furię pracodawcy.

- Przecież powiedziałem, nie tak szybko, panie Hudson - powtórzył mężczyzna podnosząc jedną ręką złapany za oparcie fotel i niemal przemocą zmuszając sekretarza, by ten ponownie usiadł - Powiedział pan, że ci ludzie zostali zwolnieni ze służby u barona Whortona, prawda?

- Jak najbardziej! - warknął Hudson - Co więcej...

- Obawiam się, że na więcej nie będzie już okazji - młodzieniec uśmiechnął się pozornie życzliwie, ale Wilson nie dałby sobie głowy uciąć, czy aby w jego oczach życzliwość nie musiała walczyć o lepsze ze złośliwością - Przykro mi to mówić, ale nie może pan ich karać, bo oni pracują dla mnie.

- Jak to dla ciebie? - Hudson zdumiał się tak dalece, że wręcz oklapnął na fotelu, zadzierając w górę głowę - Od kiedy niby?

- Od chwili, w której ich zwolniłeś - odpowiedział młodzieniec - Są na służbie mojego ojca, a tym samym znajdują się pod moją ochroną. Mam nadzieję, że nie budzi to niczyich zastrzeżeń?

- Chyba sobie jaja robisz? - sekretarz wstał ponownie z miejsca, zacisnął dłonie w pięści - Co ci strzeliło do głowy...

Pozornie przyjacielski młodzieniec spoważniał w ułamku chwili, a na jego twarz wypełzł wyjątkowo brzydki grymas, który musiał zmrozić krew w żyłach Hudsonowi.

- Radzę dobrze dobierać słowa, sekretarzu - wycedził przez zęby mężczyzna - Bardzo dobrze. Gwoli formalności potwierdzimy jak się rzeczy mają. Panowie, pracujecie dla mnie?

Młody człowiek cały czas spoglądał na Hudsona, ale Paul w mig pojął, że pytanie skierowane było do kurierów.


Wątek techniczny

Interesujący rozwój wydarzeń, nie sądzicie? Czyżbyście właśnie pozyskali nowego pracodawcę?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 kwietnia 2012, 08:58

Oczywiście, że pracujemy dla Pana. Skoro pan Hudson pozbawił nas zapłaty, oraz posunął się do gróźb i wyzwisk, nie mam ochoty patrzeć dłużej na jego facjatę. Nie lubię przesadnej uniżoności, ani sytuacji jak ktoś nadużywa danej mu władzy. Szczerość to podstawa i trzeba umieć bronić swoich poglądów. Chętnie poznamy szczegóły odnośnie naszego nowego zajęcia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 kwietnia 2012, 11:08

Biuro konstabla w Peterstown, 6 maja 2055

Młodzieniec przesunął spojrzenie na Wilsona i kurier zyskał wreszcie okazję, by nieco bliżej mu się przyjrzeć. Tajemniczy pryncypał był sprawiającym wrażenie zdrowego dwudziestolatkiem, krótko ostrzyżonym człowiekiem o kpiarskich rysach twarzy i wyczuwalnej aurze pewności siebie przechodzącej w arogancką pychę. Nosił niedbale dopiętą paskami kamizelkę kuloodporną, najpewniej pochodzącą z przedwojennych magazynów policji, oraz dziwnie kontrastujące z całością wysokie skórzane buty jeździeckie.

- Załatwiliśmy nasze sprawy, więc chyba już na mnie czas - młody człowiek poklepał Hudsona po ramieniu w sposób, który wyraźnie się sekretarzowi nie spodobał - Życzę dużo zdrowia, panowie.

Trzej kurierzy pozwolili sobie na zdawkowe pożegnalne pomruki, słane raczej pod adresem konstabla Clarka niż sekretarza Hudsona. Wychodzący z biurowca młodzieniec zatrzymał się dopiero na półpiętrze, wyciągnął z kieszeni spodni wymiętą paczkę papierosów i gazową zapalniczkę. Obserwujący go cały czas uważnie Paul z miejsca spostrzegł, że nieznajomy nie palił produkowanych masowo skrętów będących mieszaniną różnych świństw nie mających wiele wspólnego z tytoniem, tylko oryginalne przedwojenne Marlboro, w obecnych czasach wręcz bezcenne.

- Wyjaśnijmy sobie na szybko pewną sprawę - powiedział obcy zapalając papierosa - Uratowałem wam dupy, ale to nie znaczy, że was lubię. Do wielebnego nic nie mam, ale wy dwaj wyglądacie mi na niezłych zakapiorów.

Jack Salt i Paul Wilson wymienili między sobą nieme spojrzenia, nie wiedząc za bardzo czy słowa młodzieńca były komplementem czy obelgą.

- Jak będziecie za bardzo podskakiwali, skończycie dużo gorzej niż na złomowisku, ale jeśli nie macie problemów z wykonywaniem poleceń, źle wam nie będzie. Jestem Alan Sutherland, baron Jeremy Sutherland z Princeton to mój ojciec. Zbieram łebskich ludzi do długoterminowej roboty, a wam raczej wypada szybko się stąd zwijać, więc pojedziecie ze mną. Macie jakiś wóz?


Wątek techniczny

Nie myślcie sobie, żeście Pana Boga złapali za nogi! Ten pracodawca może być niewiele lepszy od Whortona, ale po takim upokorzeniu jakiego doznał przed chwilą Hudson lepiej dla Was, by pozostawać czyimiś wasalami, inaczej może Was w Peterstown spotkać coś przykrego.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 kwietnia 2012, 12:30

Tak baronie, mamy własny transport w miarę dobrym stanie, jestesmy do Pana dyspozycji. Jestem Paul Wilson.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2012, 12:54 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 12 kwietnia 2012, 12:31

Zaskoczony porównaniem spojrzał szybko na Wilsona, na siebie i prosto w oczy Alana. Chrząknął lekko i wcisnął głęboko ręce w kieszenie spodni.

- Zaraz tam zakapiory... - sapnął - Domyć się nie było gdzie i w wyjściówki ubrać. A zresztą, przecież nie szata zdobi człowieka!

Uśmiechnął się szeroko i wyciągnął prawą dłoń ku Sutherlandowi.

- Jack Salt, miło poznać nowego pracodawcę. Dzięki za wsparcie z tym tam... - wskazał kciukiem kierunek z którego przyszli.

Tak czy siak, nie ma co szaleć. Wypada zapoznać się z nowym pracodawcą, dowiedzieć się co nam szykuje. I pomyśleć na spokojnie jak tu odpłacić się Whortonowi za brak wynagrodzenia!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 kwietnia 2012, 12:42

Biuro konstabla w Peterstown, 6 maja 2055

Młody Sutherland spojrzał na wyciągniętą ku sobie prawicę Salta, ale wbrew oczekiwaniom Jacka nie uścisnął jej, nie przejawił nawet takiej chęci. W zamian wsunął obie dłonie za pas spodni, zaciągając się jednocześnie wsadzonym w kącik ust papierosem.

- Odbierzcie swoje gnaty od ochrony i czekajcie na zewnątrz. Na parkingu stoją dwa wozy, czarny Ford Escape i czerwony składak Chryslera, taki pomalowany sprejem. Zaraz tam przyjdę.

Sutherland wypuścił z ust chmurę tytoniowego dymu i minął kurierów schodząc w stronę położonego w głębi parteru biura, z którego dobiegały dźwięki prowadzonej podniesionymi głosami rozmowy.


Wątek techniczny

To był taki starannie zakamuflowany sygnał ostrzegający przed zbytnim spoufalaniem się...

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 12 kwietnia 2012, 12:48

Zmrużył oczy wpatrując się w plecy oddalającego mężczyzny z dziwnym uśmiechem na twarzy.

- Się obaczy... - splunął w kąt i mruknął gdy zostali sami - Wyższa pierd... nic się nie zmienia, nawet po grzybobraniu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 kwietnia 2012, 12:56

Panowie, zbieramy tyłki w troki i idziemy odebrac nasze gnaty. Potem do tych bryk o jakich baron mówił. Paul zmełł w ustach przekleństwo, tzw. błękitna krew zaczynała go wkurzać, zaczynał rozumieć spojrzenie Anawaltczykó na tzw. arystokrację...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 kwietnia 2012, 17:58

Biuro konstabla w Peterstown, 6 maja 2055

Skrywając niesmak pozostawiony przez młodego Sutherlanda pod kamiennymi minami kurierzy zeszli do pokoju usytuowanego tuż przy wejściu do budynku. Siedziało tam kilku mężczyzn w kamizelkach kuloodpornych, z przypiętymi do ubrania metalowymi gwiazdami zastępców konstabla. Wszyscy palili tanie papierosy, przez co w ciasnej przestrzeni pokoju unosiła się gęsta chmura dymu. Ze stojącej na narożnym stoliku odrapanej starej krótkofalówki dobiegał jednostajny szum statycznych zakłóceń, przerywanych z rzadka ledwie zrozumiałymi radiowymi komunikatami nadawanymi przez urządzenia patrolujących okolicę Peterstown bojówkarzy Whortona.

- Skończyliśmy z szefem - rzucił posępnym tonem Salt - Oddajcie broń.

Siedzący z przełożonym przez kolana obrzynem mężczyzna o sumiastych wąsach kiwnął ręką w stronę jednego z pozostałych zastępców. Ten wstał z krzesła, otworzył metalową szafkę i wyciągnął z niej zdeponowaną tam wcześniej broń kurierów, oddając ją sztuka po sztuce właścicielom.

Paul Wilson wsunął w olstra obydwa rewolwery, poprawił uciskający ranę głowy bandaż i pchnął dwuskrzydłowe drzwi wychodząc na brudną zaśmieconą uliczkę przed biurem konstabla.

Na sąsiadującym z budowlą parkingu stało kilka samochodów, zdezelowanych i wielokrotnie chałupniczo przerabianych, gryzących w oczy poobijanymi karoseriami, od których odłaziły ostatnie skrawki lakiery. Pikap kurierów tkwił dwa miejsca od wzmiankowanego przez barona czarnego Forda Escape, wyróżniając się swym opłakanym stanem spośród reszty wozów. Przyspawane do ramy płyty grubej stali, zadrutowane okna i masywna kratownica na masce przydawały mu wyglądu ręcznie zbudowanej pancerki.

Spoglądając na zachmurzone niebo Salt oszacował w myślach, że do zmroku pozostawało jeszcze kilka godzin. Na sąsiednich uliczkach błąkali się jacyś zaniedbani, zaprzątnięci własnymi sprawami ludzie, niemal bez wyjątku uzbrojeni.

- Może to i dobrze, że zmienimy tę dziurę na inną - burknął kurier drapiąc się po nasadzie nosa - I tak przestało mi się tu podobać.


Wątek techniczny

Pikap jest na chodzie, można go odpalić od ręki. Obok Forda Sutherlanda stoi oparty o drzwiczki gość w ciężkiej kamizelce, w kabinie czerwonego składaka miejsce parkingowe dalej siedzi ktoś inny - to zapewne inni "wasale" młodego barona.

ODPOWIEDZ