PBF - Chłopcy z East Marina
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czekamy na dokładniejsze info, musimy wyciągnąć od Lewego dosłownie wszystko - nawet jeśli trzeba mu będzie podać głupiego jasia (pewnie Kitty mogłaby coś zmontować w tym kierunku). Ale sądzę też, że skala akcji zdecydowanie nas przerośnie i musimy skonsultować wszystko z Kapustą - on ma lepsze koneksje i dojścia. Rzecz w tym, by tak poszczuć Triadę na Rzeźnię i rozwiązać nasz problem z Tankiem i jeszcze wyjść przy tym wszystkim na plus!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście, Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1120hrs
- Chyba się zdam na Wasze nowe znajomości, bo jak na Was patrze, to średnio bojowo wyglądacie. - Lewy przejechał wzrokiem po punkach. Ich butne wypowiedzi nieco mu kontrastowały z tragicznie poobijanymi mordami, które nijak nie pasowały do wizerunku ostrych, ulicznych roninów:
- Jakiś czas temu drapnęli jakimś żółtkom vana pełnego zabawek. Nie znam dokładnie szczegółów, ale z tego co zasłyszałem, to mówimy o dopalaczach refleksu i innych nie do końca legalnych cyborgizacjach.
- Chyba się zdam na Wasze nowe znajomości, bo jak na Was patrze, to średnio bojowo wyglądacie. - Lewy przejechał wzrokiem po punkach. Ich butne wypowiedzi nieco mu kontrastowały z tragicznie poobijanymi mordami, które nijak nie pasowały do wizerunku ostrych, ulicznych roninów:
- Jakiś czas temu drapnęli jakimś żółtkom vana pełnego zabawek. Nie znam dokładnie szczegółów, ale z tego co zasłyszałem, to mówimy o dopalaczach refleksu i innych nie do końca legalnych cyborgizacjach.
Ha! Wygląda na to, że Rzeźnia naprawdę spacyfikowała paru Chińczyków i przejęła sporo towaru. Przypadek czy też starannie zaplanowana akcja?
Właśnie sobie wyobrażam, co musi myśleć Lewy widząc swoją "ochronę": Trzech koleżków o facjatach jak po pechowym spotkaniu z Brucem Lee lub kopniakiem z półobrotu Chucka Norrisa. Prezentujecie się raczej jak chłopcy do bicia niż twardziele z Mariny:D
Właśnie sobie wyobrażam, co musi myśleć Lewy widząc swoją "ochronę": Trzech koleżków o facjatach jak po pechowym spotkaniu z Brucem Lee lub kopniakiem z półobrotu Chucka Norrisa. Prezentujecie się raczej jak chłopcy do bicia niż twardziele z Mariny:D
Ostatnio zmieniony 02 marca 2013, 16:50 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1120hrs
Garcia podrapał się po nosie, oderwał się od ściany siadając okrakiem na niskim stołku spoglądając na Lewego zmrużonymi oczami. W głowie fiksera zaczynał się klarować pewien ryzykowny plan, ale Latynos zdawał sobie sprawę, że jego realizacja dalece przerastała możliwości trzech początkujących roninów. Poszczucie Chińczyków na Rzeźnię wydawało się Hectorowi doskonałym pomysłem na ostateczną eliminację Tanka - pomysłem wymagającym dokładnego przemyślenia poczynań i włączenia w akcję mocniejszych graczy.
I naturalnie trzeba było cały czas pamiętać o wyciągnięciu jak największych korzyści dla siebie!
- Lewy, posłuchaj mnie bardzo dobrze - powiedział Garcia strzelając palcami przed nosem pacjenta i próbując zwrócić tym samym uwagę boostera na swojej osobie - Sprawy mają się nieciekawie. Gdzie byś się nie zaszył, Rzeźnia będzie szukała twojej dupy. Nasze też ich interesują, więc mamy wspólny interes w wykończeniu Tanka. Nie przerywaj mi jak mówię! Nie my załatwimy skurwiela, tylko ktoś, komu Rzeźnia za wysoko nie podskoczy.
Hector urwał na chwilę czekając, aż Lewemu zapadną w pamięć jego słowa.
- Gdzie trafiła ta furgonetka? Gdzie jest towar? Jeśli zaczniesz gadać, puścimy w niepamięć ten tysiak za kriotonikę i poszukamy ci jakiejś spokojnej norki na parę tygodni. Idziesz na to?
Garcia podrapał się po nosie, oderwał się od ściany siadając okrakiem na niskim stołku spoglądając na Lewego zmrużonymi oczami. W głowie fiksera zaczynał się klarować pewien ryzykowny plan, ale Latynos zdawał sobie sprawę, że jego realizacja dalece przerastała możliwości trzech początkujących roninów. Poszczucie Chińczyków na Rzeźnię wydawało się Hectorowi doskonałym pomysłem na ostateczną eliminację Tanka - pomysłem wymagającym dokładnego przemyślenia poczynań i włączenia w akcję mocniejszych graczy.
I naturalnie trzeba było cały czas pamiętać o wyciągnięciu jak największych korzyści dla siebie!
- Lewy, posłuchaj mnie bardzo dobrze - powiedział Garcia strzelając palcami przed nosem pacjenta i próbując zwrócić tym samym uwagę boostera na swojej osobie - Sprawy mają się nieciekawie. Gdzie byś się nie zaszył, Rzeźnia będzie szukała twojej dupy. Nasze też ich interesują, więc mamy wspólny interes w wykończeniu Tanka. Nie przerywaj mi jak mówię! Nie my załatwimy skurwiela, tylko ktoś, komu Rzeźnia za wysoko nie podskoczy.
Hector urwał na chwilę czekając, aż Lewemu zapadną w pamięć jego słowa.
- Gdzie trafiła ta furgonetka? Gdzie jest towar? Jeśli zaczniesz gadać, puścimy w niepamięć ten tysiak za kriotonikę i poszukamy ci jakiejś spokojnej norki na parę tygodni. Idziesz na to?
Ponegocjujmy na spokojnie...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście; Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1120hrs
Załatwienie Tanka i Rzeźników z Northside na cacy nawet nie mieściło się jak dotąd w głowie Lewego. Boosterzy z Rzeźni byli najbardziej niebezpiecznym gangiem w mieście, swobodnie popełniajacym przestępstwa od napaści z bronią w ręku po morderstwa pierwszego stopnia. Większość starszych jej członków była na krawędzi cyberpsychozy i byli skłonni do zabójstw w dowolnej, najmniej oczekiwanej sytuacji. Na Northside byli zdecydowanymi panami i tylko Święte Ostrza był z nimi w stanie otwartej wojny. Reszta ustępowała miejsca.
Teraz jednak słuchał Garcii i Schwarza i zaczynał wierzyć, że jest może wyjście z tego całego syfu. Choć wisiał na nim śmierci, to była może szansa aby nie tylko wymknąć się psychopatom, którzy jeszcze do niedawna byli "kumplami" traktującymi jego i innych Brzytwiarzy jak pierwszaków w liceum:
- Wiem, że fanty leżały w Widmarku na Northside, ale Tank coś pierdolił o przeniesieniu całego tego burdelu gdzieś indziej, pewnie do Jamy. Także chuj wie, gdzie to jest. Vana z chinolami podobno utopili gdzies w porcie, ale to tylko takie załyszane bzdźiny.
- Jakiej Jamy? - spytał Garcia zaciekawiony.
- Jamą Rzeźnicy nazywają swoją siedzibę na rogu Drugiej i Shirley. Kiedyś to były mieszkania. Rzeźnicy je przejęli, po tym jak stały opuszczone przez kilka lat. No i teraz tam bumelują.
- Zaraz, to nie ten budynek, gdzie kiedyś była taka masakra z grupą bezpieczeństwa jakiegoś prywaciarza? - Wilson przypomniał sobie, że kiedyś słyszał od jakiegoś solosa historię, o tym jak jakiś developer zatrudnił bandę solów do pacyfikacji opuszcznego budynku na Northside. Nie wiedział czy chodziło o Jamę, ale kojarzył, że była tam niezła jatka.
- Tak. To ten budynek. Ale była jazda... Kolesie tak spierdalali, że skakali z okien na drugim piętrze.
- Byłeś tam wtedy?
- No co Ty, za młody jeszcze byłem kurwa. Ale stałem na po drugiej stronie ulicy. Ziomy fruwali jak szmaciane lale.
Załatwienie Tanka i Rzeźników z Northside na cacy nawet nie mieściło się jak dotąd w głowie Lewego. Boosterzy z Rzeźni byli najbardziej niebezpiecznym gangiem w mieście, swobodnie popełniajacym przestępstwa od napaści z bronią w ręku po morderstwa pierwszego stopnia. Większość starszych jej członków była na krawędzi cyberpsychozy i byli skłonni do zabójstw w dowolnej, najmniej oczekiwanej sytuacji. Na Northside byli zdecydowanymi panami i tylko Święte Ostrza był z nimi w stanie otwartej wojny. Reszta ustępowała miejsca.
Teraz jednak słuchał Garcii i Schwarza i zaczynał wierzyć, że jest może wyjście z tego całego syfu. Choć wisiał na nim śmierci, to była może szansa aby nie tylko wymknąć się psychopatom, którzy jeszcze do niedawna byli "kumplami" traktującymi jego i innych Brzytwiarzy jak pierwszaków w liceum:
- Wiem, że fanty leżały w Widmarku na Northside, ale Tank coś pierdolił o przeniesieniu całego tego burdelu gdzieś indziej, pewnie do Jamy. Także chuj wie, gdzie to jest. Vana z chinolami podobno utopili gdzies w porcie, ale to tylko takie załyszane bzdźiny.
- Jakiej Jamy? - spytał Garcia zaciekawiony.
- Jamą Rzeźnicy nazywają swoją siedzibę na rogu Drugiej i Shirley. Kiedyś to były mieszkania. Rzeźnicy je przejęli, po tym jak stały opuszczone przez kilka lat. No i teraz tam bumelują.
- Zaraz, to nie ten budynek, gdzie kiedyś była taka masakra z grupą bezpieczeństwa jakiegoś prywaciarza? - Wilson przypomniał sobie, że kiedyś słyszał od jakiegoś solosa historię, o tym jak jakiś developer zatrudnił bandę solów do pacyfikacji opuszcznego budynku na Northside. Nie wiedział czy chodziło o Jamę, ale kojarzył, że była tam niezła jatka.
- Tak. To ten budynek. Ale była jazda... Kolesie tak spierdalali, że skakali z okien na drugim piętrze.
- Byłeś tam wtedy?
- No co Ty, za młody jeszcze byłem kurwa. Ale stałem na po drugiej stronie ulicy. Ziomy fruwali jak szmaciane lale.
Rozmowa się rozwija. Macie potencjalne dwa miejsca, gdzie boosterzy mogą składować zrabowany sprzęt. No i jeszcze trochę z historii gangu. Prawda, że miłe chłopaki?
Ostatnio zmieniony 02 marca 2013, 16:49 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1122hrs
Garcia przysunął sobie krzesełko do łóżka boostera, założył nogę na nogę i poprawił uwierający go za paskiem spodni pistolet. Fikser przygryzał co chwila bezwiednie górną wargę, próbując poskładać jakoś do kupy poszerzający się z każdą chwilą zbiór informacji.
- Lewy, gdybyś nie był byłym Sary i gdybyś jej nie uratował przed Tankiem, już byś nie żył - powiedział po krótkiej chwili namysłu - Wsadziliśmy własne dupska w gówno, żeby cię z tego szajsu wyciągnąć. Musisz nam pomóc, a my pomożemy tobie. Dobrze ci idzie, ale musi być lepiej, kumasz? Poleż tu sobie, Kitty o ciebie zadba. Nie próbuj nigdzie wyłazić, bo sam się załatwisz i jeszcze uwalisz tę laseczkę.
Wymieniwszy porozumiewawcze spojrzenie z kumplami Hector wstał z krzesełka i wskazał ramieniem na drzwi ciasnej izolatki.
- Teraz spadamy, ale będziemy w kontakcie z Kitty. Ktoś od nas wróci tu za parę godzin, żeby sprawdzić, czy nie przypomniałeś sobie czegoś jeszcze. A tak w ogóle chcesz czegoś?
Garcia przysunął sobie krzesełko do łóżka boostera, założył nogę na nogę i poprawił uwierający go za paskiem spodni pistolet. Fikser przygryzał co chwila bezwiednie górną wargę, próbując poskładać jakoś do kupy poszerzający się z każdą chwilą zbiór informacji.
- Lewy, gdybyś nie był byłym Sary i gdybyś jej nie uratował przed Tankiem, już byś nie żył - powiedział po krótkiej chwili namysłu - Wsadziliśmy własne dupska w gówno, żeby cię z tego szajsu wyciągnąć. Musisz nam pomóc, a my pomożemy tobie. Dobrze ci idzie, ale musi być lepiej, kumasz? Poleż tu sobie, Kitty o ciebie zadba. Nie próbuj nigdzie wyłazić, bo sam się załatwisz i jeszcze uwalisz tę laseczkę.
Wymieniwszy porozumiewawcze spojrzenie z kumplami Hector wstał z krzesełka i wskazał ramieniem na drzwi ciasnej izolatki.
- Teraz spadamy, ale będziemy w kontakcie z Kitty. Ktoś od nas wróci tu za parę godzin, żeby sprawdzić, czy nie przypomniałeś sobie czegoś jeszcze. A tak w ogóle chcesz czegoś?
Jeśli nie chce albo ma jakieś absurdalne życzenia, wychodzimy - trzeba się naradzić na osobności. Mam kilka pomysłów i sugestii, ale nie są one przeznaczone dla uszu Lewego czy Kitty. Ktoś ma jeszcze jakieś pytania do boostera?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście; Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1120hrs
- Nigdzie się kurwa nie wybieram. - Lewy pomachał wymownie kikutem nogi. - Nie nic, nie chce, po tej narkozie to mam ochotę tylko pawia jebnąć.
- Nigdzie się kurwa nie wybieram. - Lewy pomachał wymownie kikutem nogi. - Nie nic, nie chce, po tej narkozie to mam ochotę tylko pawia jebnąć.
OK. Wizyta u Niezwykle Ważnego Lewego zakończona. Zakładam, że idziecie do waszej kwatery na Charter Hill, gdzie macie zamiar zrobić burzę mózgów.
Jak juz chcecie się naradzić to Wasz wybór. Może być w wątku technicznym lub trybie fabularnym, jak Wam wygodniej. Czekam zatem na Wasze decyzje.
Owocnej narady.
Jak juz chcecie się naradzić to Wasz wybór. Może być w wątku technicznym lub trybie fabularnym, jak Wam wygodniej. Czekam zatem na Wasze decyzje.
Owocnej narady.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1122hrs
Hector wygonił swych ziomów z izolatki i zamknął za nimi drzwi spoglądając w stronę monitorującej odczyty jakiejś aparatury Kitty.
- Mała, musimy wyjść na chwilę na lądowisko avki, żeby się przewietrzyć - powiedział pozornie beztroskim głosem - Lewy ma się dobrze i będzie grzeczny, właśnie to obiecał. Gdyby cię próbował łapać za tyłek, daj mi znać, a dostanie po mordzie.
Fikser uśmiechnął się porozumiewawczo do dziewczyny, wbrew powadze sytuacji nie potrafiąc się powstrzymać przed przelotnym wyobrażeniem lekarki w samej bieliźnie, a potem i bez niej.
Było to wyobrażenie niemal tak ekscytujące jak perspektywa spuszczenia nieziemskiego łomotu Rzeźni.
- Zaraz wracamy, więc nigdzie nie wychodź, siostro - Hector puścił Kitty oko i pociągnął za klamkę drzwi skrywających schody prowadzące na dach budynku.
Hector wygonił swych ziomów z izolatki i zamknął za nimi drzwi spoglądając w stronę monitorującej odczyty jakiejś aparatury Kitty.
- Mała, musimy wyjść na chwilę na lądowisko avki, żeby się przewietrzyć - powiedział pozornie beztroskim głosem - Lewy ma się dobrze i będzie grzeczny, właśnie to obiecał. Gdyby cię próbował łapać za tyłek, daj mi znać, a dostanie po mordzie.
Fikser uśmiechnął się porozumiewawczo do dziewczyny, wbrew powadze sytuacji nie potrafiąc się powstrzymać przed przelotnym wyobrażeniem lekarki w samej bieliźnie, a potem i bez niej.
Było to wyobrażenie niemal tak ekscytujące jak perspektywa spuszczenia nieziemskiego łomotu Rzeźni.
- Zaraz wracamy, więc nigdzie nie wychodź, siostro - Hector puścił Kitty oko i pociągnął za klamkę drzwi skrywających schody prowadzące na dach budynku.
O ile dobrze pamiętam, na dachu kliniki jest platforma dla aerodyny, prawda? Jeśli tak, wyciągam Paula i Eugena na górę, żeby obgadać sprawy bez zbędnych świadków.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście; Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1123hrs
Kitty uśmiechnęła się zalotnie słyszać zapewnienia Garcii o obijaniu mordy Lewemu, jeśli ten zaczął zachowywać się niestosownie. Były to raczej zapewnienia na wyrost, bo booster był w stanie średnio rozerotyzowanym. Ale nie chodziło o to. Fixer kuł żelazo póki gorące. Lekarka odpowiedziała Hecowi, wciąż trzepotając rzęsami:
- Jakiś Ty gentleman. Niespotykane w tych czasach. Ale powiedz koleś jaką dupcię ostatnio łapałeś? Musiała mieć lasencja niezłego adoratora, że Wam trzem taki łomot spuścił. - Kitty przybliżyła się do fixera i musnęła delikatnie dłonią jego ramię: - Ale jak w piątek będzie spoko na naszym randevous, to zapewniam Cię, że nikt nie będzie musiał Cie odganiać od mojego tyłeczka.
Kitty uśmiechnęła się zalotnie słyszać zapewnienia Garcii o obijaniu mordy Lewemu, jeśli ten zaczął zachowywać się niestosownie. Były to raczej zapewnienia na wyrost, bo booster był w stanie średnio rozerotyzowanym. Ale nie chodziło o to. Fixer kuł żelazo póki gorące. Lekarka odpowiedziała Hecowi, wciąż trzepotając rzęsami:
- Jakiś Ty gentleman. Niespotykane w tych czasach. Ale powiedz koleś jaką dupcię ostatnio łapałeś? Musiała mieć lasencja niezłego adoratora, że Wam trzem taki łomot spuścił. - Kitty przybliżyła się do fixera i musnęła delikatnie dłonią jego ramię: - Ale jak w piątek będzie spoko na naszym randevous, to zapewniam Cię, że nikt nie będzie musiał Cie odganiać od mojego tyłeczka.
Dobra panowie ugadujcie się i jedzemy dalej.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1128hrs
Na dachu budynku panował uciążliwy hałas, generowany przez przelatujące kilkadziesiąt metrów wyżej towarowe aerodyny różnych firm spedytorskich. Garcia wciągnął w płuca wielki haust cuchnącego chemikaliami powietrza, podszedł do niskiej metalowej barierki na krawędzi dachu wodząc wzrokiem po zatłoczonej, wibrującej dźwiękiem klaksonów i płynących z wzmacniaczy ściennych reklam marketingowych sloganów.
- Sprawy się kurewsko skomplikowały - powiedział fikser oglądając się na Paula i Eugena - Rzeźnia siedzi nam na dupach i nie popuści. Szkoda, że nie wsadziłem temu skurwielowi Tankowi jeszcze jednej kuli na wszelki wypadek. Następnym razem nie zrobię takiego błędu.
Hector urwał na chwilę czekając aż żółtoczerwona avka DHL-u oddali się dostatecznie daleko od kliniki, by znów dało się się normalnie rozmawiać.
- Chyba musimy poszczuć Triadę na Rzeźnię - podjął wywód Latynos - Chinole nie popuszczą takiej ilości towaru, to podobno tona cyberstuffu. Po mojemu trzeba dać cynk Triadzie, kto stoi za sprawą i poczekać, aż w Northside zrobi się jatka. Tylko nie wiem za bardzo jak to zrobić, żeby żółtki uwierzyły w robotę Rzeźni.
- Nie wiem ile Tank wywęszył, ale nie odpalaj już swojej komórki, Paul, kup sobie lepiej nową - poradził Wilsonowi fikser - Na Charter Hill powinniśmy być bezpieczni, skoro do tej pory tam nie wleźli, chyba nadal nas nie namierzyli. Gorzej z Kitty. Jak lasce wjadą tutaj, będzie po niej... chyba trzeba będzie dzwonić do Kapusty, niech jej załatwi ochronę, jak nie on to może Mash, w końcu się z nią kumpluje. I co robimy z Lewym?
Na dachu budynku panował uciążliwy hałas, generowany przez przelatujące kilkadziesiąt metrów wyżej towarowe aerodyny różnych firm spedytorskich. Garcia wciągnął w płuca wielki haust cuchnącego chemikaliami powietrza, podszedł do niskiej metalowej barierki na krawędzi dachu wodząc wzrokiem po zatłoczonej, wibrującej dźwiękiem klaksonów i płynących z wzmacniaczy ściennych reklam marketingowych sloganów.
- Sprawy się kurewsko skomplikowały - powiedział fikser oglądając się na Paula i Eugena - Rzeźnia siedzi nam na dupach i nie popuści. Szkoda, że nie wsadziłem temu skurwielowi Tankowi jeszcze jednej kuli na wszelki wypadek. Następnym razem nie zrobię takiego błędu.
Hector urwał na chwilę czekając aż żółtoczerwona avka DHL-u oddali się dostatecznie daleko od kliniki, by znów dało się się normalnie rozmawiać.
- Chyba musimy poszczuć Triadę na Rzeźnię - podjął wywód Latynos - Chinole nie popuszczą takiej ilości towaru, to podobno tona cyberstuffu. Po mojemu trzeba dać cynk Triadzie, kto stoi za sprawą i poczekać, aż w Northside zrobi się jatka. Tylko nie wiem za bardzo jak to zrobić, żeby żółtki uwierzyły w robotę Rzeźni.
- Nie wiem ile Tank wywęszył, ale nie odpalaj już swojej komórki, Paul, kup sobie lepiej nową - poradził Wilsonowi fikser - Na Charter Hill powinniśmy być bezpieczni, skoro do tej pory tam nie wleźli, chyba nadal nas nie namierzyli. Gorzej z Kitty. Jak lasce wjadą tutaj, będzie po niej... chyba trzeba będzie dzwonić do Kapusty, niech jej załatwi ochronę, jak nie on to może Mash, w końcu się z nią kumpluje. I co robimy z Lewym?
Mamy szerokie spektrum możliwości. Osobiście proponuję rzucić na siebie Rzeźnię i Triadę, ale jestem zbytnim szaraczkiem, żeby samemu to nagrać - wydaje mi się, że info trzeba będzie pchnąć przez Kapustę. Co Wam chodzi po głowach? Doradźcie coś zamiast myśleć, skąd tu skombinować działkę dopalacza! 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
No to teraz pałeczka idzie w ręce Wilsona i Schwarza. Z niecierpliwością czekam na sugestie i przemyslenia Jaza i Koszala.
Tak jeszcze na marginesie, Kitty zaproponowała Garcii randkę w piątek, tyle, że w piątkową noc ma odbyć się imprezka na Westbrook. Fixer nic nie wie, czy kotka jest zaproszona, ale jesliby się mu udało wkręcić dziewczynę na taką imprezkę, to jest pewien, że lasencja chyba by padła z wrażenia. O ile oczywiście Wilson, którym początkowo przejawiała zainteresowanie lekarka nie stanie w szranki o dziewczynę i nie spróbuje przejąć inicjatywy. Jak na razie solo milczy jak głaz i nic nie zrobił nic aby choćby spróbować wykorzystać sytuację jaką sama naraiła mu lekarka, a także nie przejmuje się z faktu podrywania Kitty przez Hectora.
Tak jeszcze na marginesie, Kitty zaproponowała Garcii randkę w piątek, tyle, że w piątkową noc ma odbyć się imprezka na Westbrook. Fixer nic nie wie, czy kotka jest zaproszona, ale jesliby się mu udało wkręcić dziewczynę na taką imprezkę, to jest pewien, że lasencja chyba by padła z wrażenia. O ile oczywiście Wilson, którym początkowo przejawiała zainteresowanie lekarka nie stanie w szranki o dziewczynę i nie spróbuje przejąć inicjatywy. Jak na razie solo milczy jak głaz i nic nie zrobił nic aby choćby spróbować wykorzystać sytuację jaką sama naraiła mu lekarka, a także nie przejmuje się z faktu podrywania Kitty przez Hectora.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1128hrs
Garcia milczał przez chwilę czekając na reakcję kumpli, nagle jednak przyszło mu coś do głowy.
- Stary, mam nadzieję, że się nie wkurzasz o tę laskę? - rzucił w stronę Wilsona - Sama ci właziła na małego, a ty jak ta cipka, nic! To napalona dziewczyna, szkoda, żeby się marnowała. Odpuściłeś, to przechwyciłem towar, spoko? Bez urazy?
Garcia milczał przez chwilę czekając na reakcję kumpli, nagle jednak przyszło mu coś do głowy.
- Stary, mam nadzieję, że się nie wkurzasz o tę laskę? - rzucił w stronę Wilsona - Sama ci właziła na małego, a ty jak ta cipka, nic! To napalona dziewczyna, szkoda, żeby się marnowała. Odpuściłeś, to przechwyciłem towar, spoko? Bez urazy?
Hector nie zauważył, by Paul przejawiał jakiekolwiek zainteresowanie lekarkę, to dlatego wziął sprawy w swoje chwackie do obmacywania ręce! Faktycznie, trzeba będzie pomyśleć o wejściówce na Westbrook dla Kitty, po takiej imprze w ogóle nie będzie z Garcii złaziła! (a przynajmniej tak sądzi nasz latynoski uwodziciel).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dach kliniki Kitty; Mon 27/07/2020, 1128hrs
Niesiony wiatrem gdzieś od strony portu, w powietrzu pojawił się wyjątkowo odstręczający metaliczny posmak, będący przebogatą mieszanką chemicznych związków parujących w ciągu ciepłego dnia w zanieczyszczonych na przerażającą skalę portowych akwenach oraz wyziewów dziesiątków tysięcy przemierzających ulice metropolii pojazdów.
- Tak czy owak od dzisiaj nie śpimy na Chater Hill - przesądził po chwili namysłu Garcia - Zadekujemy się na warsztacie Spike'a, walnie się tam parę koców i gites. Spróbuję się jeszcze dzisiaj ugadać z Kapustą, niech coś doradzi w sprawie tych pierdolonych Rzeźników i pomyśli, co zrobić ze sprawą towaru Triady. I najważniejsze, a myśmy kurwa zupełnie o tym zapomnieli! W piątek wjazd na Westbrook! Co tak patrzycie, przecież trzeba wszystko dogadać do końca, zaplanować co do minuty.
Faktycznie, w natłoku niezwykłych wrażeń przeżytych w przeciągu ostatnich kilku dni uliczni gangsterzy zapomnieli zupełnie o głównym celu swej współpracy z Kapustą i Piraniami w ogólnym tego słowa znaczeniu. Zaledwie kilka dni dzieliło ich od imprezy swego życia, a tymczasem oprócz pobieżnej znajomości terenu, lewych dokumentów, drogich ciuchów i koszmarnie drogiego wozu nie mieli nic więcej - przede wszystkim zaś nie mieli planu!
- Nawet nie wiemy, o której zaczną się zwalać goście - powiedział z dziwnym dreszczem Hector, odrywając oczy od przelatującej opodal towarowej aerodyny i przenosząc spojrzenie na kumpli.
Paul i Eugen odpowiedzieli mu cielęcym wzrokiem, wzruszając ramionami i potrząsając głowami w geście wyrażającym brak jakichkolwiek pomysłów.
- Idźcie kurwa strzelić se po Grzmocie! - wybuchnął poirytowany zachowaniem przyjaciół Latynos, spluwając za barierkę dachu, a potem niemal biegiem ruszając ku wiodącym na dół schodom.
Niesiony wiatrem gdzieś od strony portu, w powietrzu pojawił się wyjątkowo odstręczający metaliczny posmak, będący przebogatą mieszanką chemicznych związków parujących w ciągu ciepłego dnia w zanieczyszczonych na przerażającą skalę portowych akwenach oraz wyziewów dziesiątków tysięcy przemierzających ulice metropolii pojazdów.
- Tak czy owak od dzisiaj nie śpimy na Chater Hill - przesądził po chwili namysłu Garcia - Zadekujemy się na warsztacie Spike'a, walnie się tam parę koców i gites. Spróbuję się jeszcze dzisiaj ugadać z Kapustą, niech coś doradzi w sprawie tych pierdolonych Rzeźników i pomyśli, co zrobić ze sprawą towaru Triady. I najważniejsze, a myśmy kurwa zupełnie o tym zapomnieli! W piątek wjazd na Westbrook! Co tak patrzycie, przecież trzeba wszystko dogadać do końca, zaplanować co do minuty.
Faktycznie, w natłoku niezwykłych wrażeń przeżytych w przeciągu ostatnich kilku dni uliczni gangsterzy zapomnieli zupełnie o głównym celu swej współpracy z Kapustą i Piraniami w ogólnym tego słowa znaczeniu. Zaledwie kilka dni dzieliło ich od imprezy swego życia, a tymczasem oprócz pobieżnej znajomości terenu, lewych dokumentów, drogich ciuchów i koszmarnie drogiego wozu nie mieli nic więcej - przede wszystkim zaś nie mieli planu!
- Nawet nie wiemy, o której zaczną się zwalać goście - powiedział z dziwnym dreszczem Hector, odrywając oczy od przelatującej opodal towarowej aerodyny i przenosząc spojrzenie na kumpli.
Paul i Eugen odpowiedzieli mu cielęcym wzrokiem, wzruszając ramionami i potrząsając głowami w geście wyrażającym brak jakichkolwiek pomysłów.
- Idźcie kurwa strzelić se po Grzmocie! - wybuchnął poirytowany zachowaniem przyjaciół Latynos, spluwając za barierkę dachu, a potem niemal biegiem ruszając ku wiodącym na dół schodom.
Idę do najbliższego Datatermu i dzwonię do Kapusty. Chcę się umówić na jak najszybszą rozmowę, najlepiej gdzieś na mieście. Żadnych szczegółów przez telefon, ale daję do zrozumienia, że to bardzo ważne.
Spoko jest twoja. Mi jakos przeszlo. Masz racje ze ta sprawa nas przerasta. Mysle ze nawet Kapusta moze tu nie pomoc. No ale warto sprobowac. No i moze jednak opracujemy jakis plan awaryjny jak by ta cala impreza nie byla tym czym wyglada. I nie irytuj sie tak bo sie czegos nabawisz.
Gladzio zapatrzyl sie na Kuraniego. Stara sie byc chlodnym profesjonalista. To takie wyjasnienie gdzie postac zmierza. No i Garcia ma racje. Nie nocujemy na Charter Hill ale trzeba by nasze szykowne ciuszki gdzies zamelinowac zeby byl do nich szybki dostep.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zaktualizowany plan
Garcia próbuje umówić się na jak najszybszą rozmowę z Kapustą. Wilson i Schwarz jadą na Chater Hill, zwinąć ubrania i gotówkę. Zawiozą wszystko do warsztatu i sprytnie gdzieś schowają, a potem wrócą do kliniki. Potem pilnują Lewego i Kitty, dopóki Kapusta nie zdecyduje, co dalej.
Jak tylko Kapusta zgodzi się na spotkanie i wyznaczy odpowiednie miejsce, zarzucę następnymi wpisami!
Garcia próbuje umówić się na jak najszybszą rozmowę z Kapustą. Wilson i Schwarz jadą na Chater Hill, zwinąć ubrania i gotówkę. Zawiozą wszystko do warsztatu i sprytnie gdzieś schowają, a potem wrócą do kliniki. Potem pilnują Lewego i Kitty, dopóki Kapusta nie zdecyduje, co dalej.
Jak tylko Kapusta zgodzi się na spotkanie i wyznaczy odpowiednie miejsce, zarzucę następnymi wpisami!