- Cicho, pusto, nudno. A jak u was?
PBF - Wojna Szeptów
Czarny wystawił łeb z krzaków, uśmiechając się i szczerząc zęby. Po chwili wyjechał na koniu i podjechał do grupki.
- Cicho, pusto, nudno. A jak u was?
- Cicho, pusto, nudno. A jak u was?
Teraz przyczaję się na tyłach, sprawdzić, czy mamy ogon. Czyli zostanę w krzakach ukrywając konia i zaczekam 10 minut. Potem pogalopuje z powrotem do drużyny.
Czarny zwinnie przemknął się za jeźdźcami, nikt niczego nie zauważył.
Jeździec, jakby ignorując pytanie Sibeliusa, podjechał do księcia i złożył ukłon. - Jakże miło widzieć cię w dobrym zdrowiu, książę.
Dla Bokalusa!
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 11 marca 2013, 12:40 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
Siedząca w krzakach Kasme uważnie obserwowała nadjeżdżających, gdy wtem usłyszała dobiegający z krzaków głos Sibeliusa.
Oszustka przewróciła oczami. "To tyle z ukrywania się" po czym wstała i nadal trzymając w ręku naładowany pistolet wyszła z krzaków stając nieco za Księciem.
- Drogi towarzyszu, jak już chcesz sobie gaworzyć z tymi wędrowcami, to nie łaź po krzakach, bo tylko zamieszanie robisz. Poza tym spokojni pielgrzymi raczej się w chaszczach nie kryją, by potem, ku zaskoczeniu innych, z nich wyskoczyć.
Kasme nie omieszkała wygłosić swojej opinii na temat zachowania Sibeliusa, choć zdała sobie też sprawę, że sama chyba popada w jakąś paranoję umykając przed każdym jeźdźcem podróżującym tym samym traktem co oni. Wygląda na to, że ma zły dzień, bo nie potrafi się wczuć w rolę.
- Panie, czy znasz Tego człowieka? - Zagadnęła Antharesa uważnie przyglądając się człowiekowi, który przed chwilą złożył ukłon.
Oszustka przewróciła oczami. "To tyle z ukrywania się" po czym wstała i nadal trzymając w ręku naładowany pistolet wyszła z krzaków stając nieco za Księciem.
- Drogi towarzyszu, jak już chcesz sobie gaworzyć z tymi wędrowcami, to nie łaź po krzakach, bo tylko zamieszanie robisz. Poza tym spokojni pielgrzymi raczej się w chaszczach nie kryją, by potem, ku zaskoczeniu innych, z nich wyskoczyć.
Kasme nie omieszkała wygłosić swojej opinii na temat zachowania Sibeliusa, choć zdała sobie też sprawę, że sama chyba popada w jakąś paranoję umykając przed każdym jeźdźcem podróżującym tym samym traktem co oni. Wygląda na to, że ma zły dzień, bo nie potrafi się wczuć w rolę.
- Panie, czy znasz Tego człowieka? - Zagadnęła Antharesa uważnie przyglądając się człowiekowi, który przed chwilą złożył ukłon.
- 'Witaj, Haale. Milo mi Cie widziec. Czyzbys zmierzal do domu?'
Kiedy witalem sie ze starym znajomym, uslyszalem glos Kasme wychodzacej z krzakow.
- 'Tak, Kasme. To moj stary znajomy z Linnoy. Powiedz Sibeliusowi, ze moze smialo wyjsc z ukrycia. To moj przyjaciel i nic nam z jego strony nie grozi'
Zwracam sie ponownie do Haale.
- 'My wybralismy sie w pielgrzymke do Gór Bogów. Czas odpokutowac za nasze winy.' robie powazna, smutna mine. Po chwili przerwy dodaje 'Wybacz cale to przedstawienie, jednakze nawet pielgrzymi musza w naszych czasach bardzo uwazac na trakcie o czym zdazylismy sie juz dzis przekonac. Wyobraz sobie, iz zaledwie kilka godzin temu natknelismy sie na grupe 6 jezdzcow' Spogladam na towarzyszy Haala 'Ubranych identycznie jak wy' Spogladam w strone, gdzie podrozujemy 'I jadacych w tym samym kierunku co wy. Hmm' Przez ulamek sekundy analizuje, co wlasnie powiedzialem, po czym dodaje 'Czyzbys byl az tak ostrozny, ze postanowiles podrozowac w dwoch grupach, czy tez tamci jezdzcy wcale nie byli spotkani przypadkiem i bynajmniej nie byli zainteresowani napadaniem na pielgrzymow?' Patrze sie wymownie na Haala czekajac na odpowiedz.
Kiedy witalem sie ze starym znajomym, uslyszalem glos Kasme wychodzacej z krzakow.
- 'Tak, Kasme. To moj stary znajomy z Linnoy. Powiedz Sibeliusowi, ze moze smialo wyjsc z ukrycia. To moj przyjaciel i nic nam z jego strony nie grozi'
Zwracam sie ponownie do Haale.
- 'My wybralismy sie w pielgrzymke do Gór Bogów. Czas odpokutowac za nasze winy.' robie powazna, smutna mine. Po chwili przerwy dodaje 'Wybacz cale to przedstawienie, jednakze nawet pielgrzymi musza w naszych czasach bardzo uwazac na trakcie o czym zdazylismy sie juz dzis przekonac. Wyobraz sobie, iz zaledwie kilka godzin temu natknelismy sie na grupe 6 jezdzcow' Spogladam na towarzyszy Haala 'Ubranych identycznie jak wy' Spogladam w strone, gdzie podrozujemy 'I jadacych w tym samym kierunku co wy. Hmm' Przez ulamek sekundy analizuje, co wlasnie powiedzialem, po czym dodaje 'Czyzbys byl az tak ostrozny, ze postanowiles podrozowac w dwoch grupach, czy tez tamci jezdzcy wcale nie byli spotkani przypadkiem i bynajmniej nie byli zainteresowani napadaniem na pielgrzymow?' Patrze sie wymownie na Haala czekajac na odpowiedz.