PBF - Wojna Szeptów
- Więc spotkaliście ich? - powiedział strapiony Haale. - Ścigamy tych zdrajców od tygodnia. Zaprzedali się Symm i udają prawdziwych Szeptów. Jeżeli nie zrozumiałeś, do tych prawdziwych należymy my - Haale wskazał na swoich towarzyszy.
- Jesteśmy elitarną jednostką Księstwa Linnoy, wiedzą o nas nieliczni, a jeszcze mniej jest nas samych, ale tylko dzięki nam Linnoy wciąż istnieje. Słyszałem, że zmierzacie w tą samą stronę co my, do mojej ojczyzny - Linnoyczyk powstrzymał pytanie Antharesa. - Nie pytaj skąd wiem. Muszę wiedzieć. To kwestia przetrwania mojej ojczyzny.
- Jesteśmy elitarną jednostką Księstwa Linnoy, wiedzą o nas nieliczni, a jeszcze mniej jest nas samych, ale tylko dzięki nam Linnoy wciąż istnieje. Słyszałem, że zmierzacie w tą samą stronę co my, do mojej ojczyzny - Linnoyczyk powstrzymał pytanie Antharesa. - Nie pytaj skąd wiem. Muszę wiedzieć. To kwestia przetrwania mojej ojczyzny.
Co robicie?
Czarny wyczołgał się z krzaków, schował swoją dmuchawkę, otrzepał kurz z ubrania, zwracając tym samym na siebie uwagę otoczenia.
- Ho ho, spotkanie samej elity! Swoją drogą ujawniło się, że w Troy działają szpicle na dworze księcia, dziękujemy za informacje! - uśmiechnął się zabijaka, wsiadając na konia. - To co? W drogę!
- Ho ho, spotkanie samej elity! Swoją drogą ujawniło się, że w Troy działają szpicle na dworze księcia, dziękujemy za informacje! - uśmiechnął się zabijaka, wsiadając na konia. - To co? W drogę!
W Czarnego natychmiast wycelowały trzy kusze.
- Stać! On jeszcze nam się przyda! - krzyknął do podkomendnych Haale. Z śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy szepnął do Antharesa: -Ale ani słowa komukolwiek. Mówię to tobie, bo ci ufam, ale jeżeli tajemnica wyjdzie poza tą grupę... - Haale przesunął dłonią po szyi. - Możecie nam pomóc? Musimy dorwać tych zdrajców.
- Stać! On jeszcze nam się przyda! - krzyknął do podkomendnych Haale. Z śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy szepnął do Antharesa: -Ale ani słowa komukolwiek. Mówię to tobie, bo ci ufam, ale jeżeli tajemnica wyjdzie poza tą grupę... - Haale przesunął dłonią po szyi. - Możecie nam pomóc? Musimy dorwać tych zdrajców.
Wszystko poszło zgodnie z planem. Blef się udał, teraz mam potwierdzenie. Spodziewałem się, że będziemy obserwowani i tym sposobem dowiedzą się w którym kierunku zmierzamy. Ich gwałtowna reakcja utwierdziła mnie w przekonaniu, że jednak mają agenta na dworze. Musi być dobry, skoro go jeszcze nie wykryto. Ciekawi mnie ta grupa..., rozmyślał Czarny, jadąc na przodzie. Teraz już nie musi obawiać się zasadzki, więc można śmiało gnać do przodu doganiając zdrajców.
Po chwili gorączkowego myślenia, nowa myśl wpadła do otwartego umysłu zabijaki. Ostrożności jednak nigdy za wiele, muszę mieć ich na oku, zamyślił się, zbliżając się do Kasme.
Tylko dla Kasme i GM.
Po chwili gorączkowego myślenia, nowa myśl wpadła do otwartego umysłu zabijaki. Ostrożności jednak nigdy za wiele, muszę mieć ich na oku, zamyślił się, zbliżając się do Kasme.
Tylko dla Kasme i GM.
Spoiler!
Następnie znowu wysunął się do przodu, nie tracąc jedna czujności i co chwilę spoglądając przez lunetę.
Ostatnio zmieniony 11 marca 2013, 14:56 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
- Czarny, no przecież, nie osłabiaj mnie. Na każdym szanującym się dworze są szpicle - roześmiała się Kasme.- Ale skoro są szpicle, to może jednak nasza paranoja nie jest tak ... - oszustka nie zdążyła dokończyć zaskoczona zachowaniem towarzyszy Haale'a.
Panie, to w końcu przyjaciele czy wrogowie? - zwróciła się do Antharesa spoglądając spode łba na Haale'a. - Ty wiesz co ja myślę na temat gości, co wymuszają na kimś milczenie po fakcie ujawnienia tajemnicy... - zgrzytnęła zębami Kasme i rzuciła cicho pod nosem kilka epitetów w kierunku nowo poznanych. Uspokoiwszy się trochę dodała - Jeśli ktoś się dowie, że podróżujemy w eskorcie Szeptów, raczej nie ma co myśleć o tym, by ukrywać nasze preferencje polityczne.
Panie, to w końcu przyjaciele czy wrogowie? - zwróciła się do Antharesa spoglądając spode łba na Haale'a. - Ty wiesz co ja myślę na temat gości, co wymuszają na kimś milczenie po fakcie ujawnienia tajemnicy... - zgrzytnęła zębami Kasme i rzuciła cicho pod nosem kilka epitetów w kierunku nowo poznanych. Uspokoiwszy się trochę dodała - Jeśli ktoś się dowie, że podróżujemy w eskorcie Szeptów, raczej nie ma co myśleć o tym, by ukrywać nasze preferencje polityczne.
Ostatnio zmieniony 11 marca 2013, 14:59 przez Astaroth, łącznie zmieniany 1 raz.
Kasme zignorowała syczenie Czarnego uśmiechając się tylko. Swoją uwagę skierowała na Antharesa wyczekując jego decyzji. Ściganie przestępców to nie zadanie dla Księcia Troy, a poza tym, Kasme uważała, że "elitarna" jednostka z racji swojej rangi nie powinna mieć problemu ze złapaniem grupki przestępców. Chyba, że z nich taka elita, jak z niej władczyni Symm...
Spoglądając to na Księcia, to na Czarnego i Sibeliusa zastanawiała się co dalej. Ona na pewno już miała do zrobienia parę rzeczy, ale na to przyjdzie czas, jak tylko Książę zdecyduje co dalej i znajdą się daleko od działającego jej na nerwy Haale'a. A Cheelos tak stoi, jakby nigdy nic. Oby miał w zanadrzu jakieś zaklęcie, jeśli się okaże, że trzeba będzie raz na zawsze uciszyć kilka Szeptów...
Spoglądając to na Księcia, to na Czarnego i Sibeliusa zastanawiała się co dalej. Ona na pewno już miała do zrobienia parę rzeczy, ale na to przyjdzie czas, jak tylko Książę zdecyduje co dalej i znajdą się daleko od działającego jej na nerwy Haale'a. A Cheelos tak stoi, jakby nigdy nic. Oby miał w zanadrzu jakieś zaklęcie, jeśli się okaże, że trzeba będzie raz na zawsze uciszyć kilka Szeptów...
Aj, o elitarności jednostki świadczą osoby, które w niej są, a Ci tutaj proszą o pomoc, bo nie mogą dogonić zdrajców, którzy kilkanaście minut temu nas minęli. Jakby się przyłożyli, a nie gadali tu sobie z nami, to by ich dorwali - no, chyba że ich złapanie to nie jest wcale taka ważna sprawa. Poza tym, jak to Kasme ma w zwyczaju, nie bardzo ufa tym całym Szeptom 
- Decyduj się, Anthares, jedziesz z nami czy zostajesz. My ścigamy zdrajców. Ty możesz sobie pielgrzymować, ale jak dopielgrzymujesz do Linnoy, książę może już mieszkać w Krainie Wiecznego Płaczu, a tron wyślą w ramach hołdu tyranowi Symm.
Kraina Wiecznego Płaczu - ichnie miejsce życia pozagrobowego.
- A niby mieliśmy inkognito do Linnoy... zamruczała Kasme poprawiając jakby od niechcenia przewiązaną na szyi chustę. Wskoczyła na swojego wierzchowca i poklepała zwierzę po karku. - Książę, jeśli już mamy ich gonić, to nie można pozwolić, by choć jeden uszedł żywy. Za załatwieniem sprawy może przemawiać również fakt, że jeśli Cię Panie rozpoznali, zapewne niebawem odpowiedni ludzie się o tym dowiedzą, a tego byśmy chyba chcieli uniknąć.