PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 marca 2013, 23:25

Szpital miejski NC; Mon 27/07/2020, 2200hrs

Francis zjawił się w szpitalnej kafejce nadzwyczaj szybko. Szybciej niż Garcia się tego spodziewał. Detektyw szybko przysiadł się do stolika i bez ceregieli spytał półgłosem:

- Co masz dla mnie Garcia?

Fixer dziwnie się poczuł, gdy detektyw od razu zwrócił się do niego po nazwisku, ale przecież policjant widział jego kartę ID w aucie, toteż szybko odzyskał rezon:

- Wiem z dobrego źródła, o czymś co może pana zainteresować. To są oczywiście informa...

- Garcia, co Ty ze mną pogrywasz? - Francis przerwał fixerowi przygotowaną mowę: - Bo do mnie to nie dociera. Dopadliśmy Was z Aniolkowskym i przycisnelismy Wam jajka, że piszczeliscie jak małe pedały. Potem mamy prośbę od operacyjnych żeby Wam dać spokój, to sobie odpulamy, a teraz Ty do mnie dzwonisz i chcesz sypać. O co kurwa w tym chodzi?

Zapadła chwila ciszy, podczas której Hector zebrał myśli. Dobra wiadomość była taka, że psiarnia się jednak oc nich odczepiła. Kapusta coś wskórał u mundurowych, choć w głowie latynosa zakiełkowała nawet przez chwilę myśl, że to może sam Johny jest zakamuflowanym funkcjonariuszem NCPD. Zmienił taktykę, próbując podejść Francisa z innej strony. Uderzył w nutę, która wydawała mu się słuszna:

- No może mamy zbieżne interesy i ważne jest dla nas dobro publiczne.

Detektyw uśmiechnął się, a w jego uśmiechu można było wyczytać ironię:

- Chłopie przestan mi pieprzyć o społecznym porządku i takich tam. W takie rzeczy to wierzyli skauci, ale juz wyginęli. W zbieżny interes to jestem w stanie uwierzyć. Mówią na mieście, że macie przejebane u Rzeźni. Prawda, nie? No jesli tak, to mów co masz na tych skurwieli, a ja zobaczę co mogę z tym zrobić.

Bezpośredniość Francisa zupełnie zbijała Hectora z tropu. Spodziewał się, że uda mu się trochę powodzić za nos policjanta, ale detektyw musiał mieć lata praktyki w gadaniu z miejskimi cwaniaczkami. Nie pozostawało nic innego jak wyłozyć kawę na ławę:

- Mam info z potwierdzone z dwóch wiarygodnych źródeł. Rzeźnia coś szykuje i to ostrego. Zbroją się na maxa. Ostatnio weszli w posiadanie całej ciężarówki drogich nielegalnych wszczepów zarąbanych Triadzie. Do zdarzenia doszło w ostatnich trzech, może czterech dniach, a chociaż Chińczycy ostro węszą za zgubą, dotąd najpewniej się nie zorientowali, kto za kradzieżą stoi.

Francis pokiwał głową przysłuchując się z zainteresowaniem temu co mówił fixer.

- Słyszałem, że Triady myszkują za zaginionem towarem, ale że mają to Rzeźnicy... Nie wiedziałem. Wiesz co Garcia. Z Ciebie nie jest głupi koleś. Myślę, że moglibysmy sobie nawzajem sporo pomóc, oczywiście poza oficjalnymi torami. Jak będziesz miał ciekawe newsy to dzwoń.
Tak, panowie... Nie mylicie się. Wasz kumpel układa się z psiarnią :o Posta wrzuciłem na prośbę Ketha, bo osobiscie zamierzałem zostawić go w tajemnicy, dopóki Garcia nie zdradzi chłopakom swojej małej inicjatywy. No ale wyszło na to, że od razu z miejsca Wam powiedział. No i co dalej?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 marca 2013, 23:28

Spokojnie - co się stało, wiedzą Jaz i Koszal, ale nie mają pojęcia Paul i Eugen ;)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 11 marca 2013, 23:32

Hehe, ale trochę szkoda, na przyszłość wiedzieć nie chcę, bo mi ta wiedza wadzi, a miałem bardzo podobny pomysł, ale skoro tak, to wyjdzie w praniu :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 marca 2013, 14:29

Szpital miejski NC; Mon 27/07/2020, 2230hrs

Garcia odczekał, aż gliniarz się zabierze, odprowadzając go niechętnym wzrokiem. Fikser wciąż targany był wątpliwościami do do swego pomysłu, bo sama wizja współpracy z policją szczerze go mierzwiła, ale w obliczu zagrożenia ze strony Rzeźni zamierzał chwycić się każdej brzytwy... jakże złowieszczo brzmiało teraz owe stare powodzenie, zwłaszcza w kontekście łapania za brzytwę!

Co gorsza, detektyw Francis wspomniał o czymś, co zmroziło Hectorowi krew w żyłach. Na mieście krążyła już otwarcie plotka, że trójka z Wschodniej Mariny podpadła Rzeźni. A skoro mówił to Francis, wieść zdążyła już nawet dotrzeć do informatorów policji.

Grunt zaczynał się Garcii palić pod nogami...
Coś jednak ta rozmowa dała. Skoro na mieście wiedzą, że Rzeźnia nas szuka, ryzyko właśnie niebotycznie wzrosło! NC to niebywała liczba informatorów gotowych nas sprzedać Tankowi za działkę albo same względy Rzeźni. Dzwonię do Kitty, żeby ją uprzedzić o wizycie wspólnego znajomego Kuraniego (podkreślając swoją troskę o jej bezpieczeństwo), potem wracam do warsztatu Spike'a.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 marca 2013, 22:26

Centrum Mejskie; Blok Zachodni; Róg Betancourt i 1st Street; Tue 28/07/2020 1300hrs

Wilson niepewnie otworzył drzwi do salonu piękności. Dość dziwnie się czuł wchodząc, bo choć wizyty mężczyzn w takich miejscach nie były rzadkością w latach dwudziestych XXI wieku, to Paul osobiście stronił od wywalania kasy na kosmetyczki. Powoli wszedł do salonu, najpierw puszczając przodem Czarnego i Heca. Wnętrze urządzone było nowocześnie, gustownie i można rzec sterylnie. Bardziej pasowałoby do kliniki Kitty niż do wyobrażenia, jakie miał w głowie solo. Gości przywitała dziewczyna, która swoją urodą przyprawiła chłopaków o szybsze bicie serca. Za recepcją siedziała nieprzeciętnej piękności młoda pracownica. Przywitała klientów:

- Dzien dobry panom. Panowie umówieni na trzynastą?

- Oczywiście kochanie. - Garcia pierwszy odzyskał język w gębie: - Jakbyśmy wiedzieli, że tu taka piekna obsługa to kazałbym się tym wieśniakom chociaż ogolić.

- Taak, Hector golił się dziś całe rano, tylko po co? Przecież taka piekna panna nie zwróci uwagę na gościa z mordą jak niewypał, choćby ogoloną. - Rzucił Czarny. Dziewczyna zachichotała słuchając przekomarzających się chłopaków:

- Nasi doradcy kosmetyczni juz na Panów czekają. Życzycie sobie czegoś do picia? Mamy kawę po sześć dolarów i soki z prawdziwych, wyciskanych owoców po czternaście dolarów.

Ceny były dość wysokie nawet jak na salon piekności, ale to chyba dobrze świadczyło o klasie lokalu. Czarny przeliczył drobne jakie miał w kieszeni i zdecydował się na kawę. Ostatnią noc zrwał przy Nissanie, co nie tylko powodowało nieznośną senność, ale jeszcze dodatkowo podkreśliło podbite oczy.

Recepjonistka wskazała pacjentom kolejne drzwi do których mieli sie udać na zabiegi rewitalizujace. Weszli do osobnych gabinetów. Wilson miał nadzieję, że zajmie się nim albo śliczna recepjonistka, albo chociaż ktoś równie miłej aparycji jak ona. Widok jaki zastał rozwiał sny Paula. Miał się nim zająć młody azjata, co nie było tak do końca pewne, bo równie dobrze mogła to być brzydka chłopczyca. Zrezygnowany położył się na mlecznobiałym fotelu zabiegowym, który po chwili zaczął się rozkładać kierowany elektronicznymi serwomechanizmami sterowanymi zapewne prosto z procesora neuralnego azjaty. Kosmetolog nachylił się nad twarzą Paula. Solo dostrzegł jak jego poobijaną skórę lustruje czuła cyberoptyka.

- Co my tu mamy. Kto Ci tak kochany twarz załatwił?

Wilson wzruszył tylko ramionami.

- Nie przejmuj się kochany, zaraz na to coś zaradzimy. Nanotechnologia czyni cuda. Przyjmowałeś w ciągu ostatnich dwóch miesięcy preparaty kwarcowo - polimerowe?

Wilson zdziwiony pokręcił przecząco głową. Kosmetolog przygotował pompę tłokową w która wcześniej zaaplikował kilka mililitrów srebrnej cieczy. Paul przygladał się zainteresowany, co nie uszło uwadze azjaty.

- Zrelaksuj się. To nanotechnologia regenerująca z Organique. Prawdziwy cud za sześćset dolarów. Wstrzyknę Ci to pod warstwę skóry właściwej, a to pozbędzie się skrzepów i zregeneruje tkankę. W międzyczasie zrobię Ci serie zabiegów rewitalizujących i regenerujących naskórek. Jestem pewny, że za półtora godziny nie będzie śladu po bijatyce.

Przez kolejne minuty chłopak zajmował się twarzą Wilsona z chirurgiczną precyzją, aplikując nanotechnologię, serum regenerujace, maski organiczne. Większość atrakcji Paul ominął, bo zasnął w błogiej atmosferze relaksujacej muzyki.

***

Zabiegi przeszły najśmielsze oczekiwania. Na twarzach, które jeszcze dwie godziny temu były tylko obrazem nędzy i rozpaczy, teraz nie było nawet śladu bolesnego spotkania w klinice Mannego. Garcia przejechał palcami po twarzy nie mogąc uwierzyć w swoją metamorfozę, zresztą Czarny i Gladzio też nie mogli ukryć swojego zdumienia:

- Kur...de, no nie mogę. Jakbym nigdy w mordę nie dostał.

- Rachunek idzie na konto Pana Cabbage. Dziekujemy Panom za wizytę.

Chłopaki wyszli z gabinetu i nieoczekiwanie zaczęli komentować poziom zabiegów kosmetycznych jakich przed chwilą doświadczyli, niczym stałe bywalczynie podobnych salonów. W końcu Garcia skwitował wszystko:

- Kurwa wiecie, co pieprzymy jak baby, ale co Wam powiem, to Wam powiem. Szkoda, że nie dostałem kopa w krocze, tam u Mannego. Taka lufa się mną zajmowała, że nawet ta na recepcji była rzadka przy niej. Mogłaby mi pomasować małego.

- No moja też była niczego sobie. - Dodał Czarny. Tylko Wilson przemilczał niewygodną kwestię.