PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Borowirskie molo, wczesne przedpołudnie
Sierżant wziął mimochodem monetę i wsunął do sakiewki.
- Nie słyszałeś o Nocy Gniewu? To nie dziwota bo nikt nie słyszał, aż do zeszłego miesiąca. Zła rzecz się wydarzyła, przeciwna do wiary i władzy Katańskiej - wysapał wzburzonym głosem, po czym ściszył go do szeptu.
- Ludek z Rotgan-kir nie patrząc na prawo i nakazy Najwyższego pogwałcił i zdeptał przywileje nadane jeszcze przez Katana, gdy jego stopy stąpały po Orchijskiej ziemi. Ci bezbożnicy złamali nakaz równości religii. Bezrozumna tłuszcza natarła na świątynię Morglitha, pożar wszczynając, a kapłanów na gnojnym wózku za bramę wywożąc. Ten tu - strażnik wskazał ręką akolitę - zaginął, ale zrazu widać jaki los go spotkał. Nasza Selin sprawiedliwa i zbrodnie ujawni. A, że nocka była, to zwykli ją Nocą Gniewu nazywać - sierżant westchnął.
- Teraz Morglithowe kapłany u nas goszczą sprawiedliwości u Doradcy Króla szukając, a pomstę na rotgankirzanach planując. Doradca Katański musowo rację i przyzna, a ludek Rot-gan-kir na ołtarzyk ich trafi - powiedziawszy to półork zamyślił się i bezwiednie przetarł spoconą twarz.
- Dać mu konia - krzyknął do jednego ze strażników - Radzę to miasto w najbliższym czasie unikać i na święto Sharami nie zjeżdżać - dodał po czym lekko wysunął dłoń, patrząc w stronę barki.
Sierżant wziął mimochodem monetę i wsunął do sakiewki.
- Nie słyszałeś o Nocy Gniewu? To nie dziwota bo nikt nie słyszał, aż do zeszłego miesiąca. Zła rzecz się wydarzyła, przeciwna do wiary i władzy Katańskiej - wysapał wzburzonym głosem, po czym ściszył go do szeptu.
- Ludek z Rotgan-kir nie patrząc na prawo i nakazy Najwyższego pogwałcił i zdeptał przywileje nadane jeszcze przez Katana, gdy jego stopy stąpały po Orchijskiej ziemi. Ci bezbożnicy złamali nakaz równości religii. Bezrozumna tłuszcza natarła na świątynię Morglitha, pożar wszczynając, a kapłanów na gnojnym wózku za bramę wywożąc. Ten tu - strażnik wskazał ręką akolitę - zaginął, ale zrazu widać jaki los go spotkał. Nasza Selin sprawiedliwa i zbrodnie ujawni. A, że nocka była, to zwykli ją Nocą Gniewu nazywać - sierżant westchnął.
- Teraz Morglithowe kapłany u nas goszczą sprawiedliwości u Doradcy Króla szukając, a pomstę na rotgankirzanach planując. Doradca Katański musowo rację i przyzna, a ludek Rot-gan-kir na ołtarzyk ich trafi - powiedziawszy to półork zamyślił się i bezwiednie przetarł spoconą twarz.
- Dać mu konia - krzyknął do jednego ze strażników - Radzę to miasto w najbliższym czasie unikać i na święto Sharami nie zjeżdżać - dodał po czym lekko wysunął dłoń, patrząc w stronę barki.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Tymczasowy gobliński obóz wśród bezkresnych bagien Borowiru
Rozpalony z niemałym trudem wilgotny chrust buzował czwerwonozielonym płomieniami. Zawartość ustawionego na nim kociołka zaczęła buzować, wydzielając miły dla nosa aromat.
Krwisto czerwone słońce straciło nieco na mocy i zaczynało niknąc na zachodnim horyzoncie. W wiosce poczęto rozpalać ogniska i szykować rożna na upolowanego bawoła.
Tymczasem co znaczniejsze persony gobliniego społeczeństwa ruszały do najobszerniejszego stożkowatego szałasu szamana.
Niedługo miała rozpocząć się narada.
Rozpalony z niemałym trudem wilgotny chrust buzował czwerwonozielonym płomieniami. Zawartość ustawionego na nim kociołka zaczęła buzować, wydzielając miły dla nosa aromat.
Krwisto czerwone słońce straciło nieco na mocy i zaczynało niknąc na zachodnim horyzoncie. W wiosce poczęto rozpalać ogniska i szykować rożna na upolowanego bawoła.
Tymczasem co znaczniejsze persony gobliniego społeczeństwa ruszały do najobszerniejszego stożkowatego szałasu szamana.
Niedługo miała rozpocząć się narada.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wioska plemienia Turhunów
Chcąc się pokazać na naradzie z jak najlepszej strony, Huskun wyczyścił zawczasu zawilgocony po bagiennej wędrówce kubrak i pełne błota łapcie, a potem opiął się skórzanym pasem z wielką żelazną klamrą, wypolerowaną tak, że błyszczała niczym oczy podnieconej Grubelli. Węsząc ustawicznie goblin pochylił się nad kociołkiem, w którym bulgotał miłosny eliksir, potem ostrożnie zajrzał do drugiego garnczka dając pozór, by przypadkiem nie wciągnąć w szerokie nozdrza wydobywających się z kociołka oparów.
- Hruk hruduk uburduk - rzucił z przekąsem w stron żującego na surowo żabę Barthura, siedzącego na tyłku przy palenisku i nie zwracającego najmniejszej uwagi na iskry, które od czasu do czasu gasły na jego wyjątkowo gruboskórnym torsie.
Pianicki kleryk siedział przed wejściem do swego domu spozierając to na kociołki, to na ciemniejące przestworza i mamrocząc coś ledwie słyszalnie pod nosem.
Huskun obejrzał się za siebie, w kierunku wielkiej chaty Burgula, westchnął ciężko gotowiąc się na nieuchronne spotkanie z wodzem i jego poplecznikami. Jakieś złe przeczucie nie odstępowało od goblina nawet na chwilę i nie potrafiąc mu się oprzeć uczeń szamana ukucnął opodal paleniska odmawiając ze zmrużonymi oczami skleconą na chybcika pianicką modlitwę własnego pomysłu.
Gobliński dla początkujących
Chcąc się pokazać na naradzie z jak najlepszej strony, Huskun wyczyścił zawczasu zawilgocony po bagiennej wędrówce kubrak i pełne błota łapcie, a potem opiął się skórzanym pasem z wielką żelazną klamrą, wypolerowaną tak, że błyszczała niczym oczy podnieconej Grubelli. Węsząc ustawicznie goblin pochylił się nad kociołkiem, w którym bulgotał miłosny eliksir, potem ostrożnie zajrzał do drugiego garnczka dając pozór, by przypadkiem nie wciągnąć w szerokie nozdrza wydobywających się z kociołka oparów.
- Hruk hruduk uburduk - rzucił z przekąsem w stron żującego na surowo żabę Barthura, siedzącego na tyłku przy palenisku i nie zwracającego najmniejszej uwagi na iskry, które od czasu do czasu gasły na jego wyjątkowo gruboskórnym torsie.
Pianicki kleryk siedział przed wejściem do swego domu spozierając to na kociołki, to na ciemniejące przestworza i mamrocząc coś ledwie słyszalnie pod nosem.
Huskun obejrzał się za siebie, w kierunku wielkiej chaty Burgula, westchnął ciężko gotowiąc się na nieuchronne spotkanie z wodzem i jego poplecznikami. Jakieś złe przeczucie nie odstępowało od goblina nawet na chwilę i nie potrafiąc mu się oprzeć uczeń szamana ukucnął opodal paleniska odmawiając ze zmrużonymi oczami skleconą na chybcika pianicką modlitwę własnego pomysłu.
Gobliński dla początkujących
Spoiler!
Zaryzykuję mając świadomość tego, że może Burgul chce nas dzisiejszej nocy rytualnie złożyć w ofierze Cycatemu Morkowi. Modlitwa błagalna, WI 39, ZW 9. Deliadzie, trzymam kciuki za Twe kostki!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W ruch poszły dwa kociołki, warzymy jedną porcję napoju miłosnego i trzy nasennego (kurka, akuratnie liczyłem na odwrotne proporcje). Przy odpowiednim utrzymywaniu ognia wywary będą gotowe do wlania we flakony o brzasku. Gdybym był goblinem bywałym w świecie, to bym spróbował oszacować wartość tych cudów zielarstwa w złotych krążkach, ale że Huskun w ...upie dotąd bywał, nie ma pojęcia, za ile te eliksiry można by opchnąć jakiemuś humhumowi...
Drogi MG, a jak ma się w Twojej sesji kwestia pedeków? W KC skrupulatne zbieranie PD zawsze wydawało mi się celem równorzędnym wobec samej fabuły i dającym równie wiele dziwacznej (a może wręcz chorej) frajdy!
Rzucisz nam pełną pulę na koniec przygody czy mamy sobie już teraz zbierać te 1k5 za pierwsze użycie umiejki, itp. ?
Drogi MG, a jak ma się w Twojej sesji kwestia pedeków? W KC skrupulatne zbieranie PD zawsze wydawało mi się celem równorzędnym wobec samej fabuły i dającym równie wiele dziwacznej (a może wręcz chorej) frajdy!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
W kwestii PD.
Podzieliłem cały scenariusz na kilka etapów, za każdy z nich dostaniecie porcję PD-ków. Jeżeli natomiast idzie o awans, to zmienimy nieco zasady.
Na każdy poziom powyżej 0,wybieracie zaledwie jedną umiejętność, zamiast dostać wszystkie z góry. Ponadto jeżeli ktoś zdobędzie ilość PD niezbędna na awans, automatycznie na niego awansuje, nie dotyczy to umiejętności, które zyska się dopiero op szkoleniu z nauczycielem.
Już teraz możecie sprawdzić ile macie PD za wyuczone zawody.
Podzieliłem cały scenariusz na kilka etapów, za każdy z nich dostaniecie porcję PD-ków. Jeżeli natomiast idzie o awans, to zmienimy nieco zasady.
Na każdy poziom powyżej 0,wybieracie zaledwie jedną umiejętność, zamiast dostać wszystkie z góry. Ponadto jeżeli ktoś zdobędzie ilość PD niezbędna na awans, automatycznie na niego awansuje, nie dotyczy to umiejętności, które zyska się dopiero op szkoleniu z nauczycielem.
Już teraz możecie sprawdzić ile macie PD za wyuczone zawody.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wioska plemienia Turhunów
Nie odstępujący Gusłka nawet o krok Huskun pierwszy spostrzegł nadchodzącego sąsiednią ścieżką gnoma. Niski więzień o okrągłych czarnych oczach nadal przejawiał oznaki skrajnego wyczerpania, ale goblin odniósł wrażenie, że coś gnoma wręcz gnało ku chacie wodza - coś, co zarazem dodawało mu skrzydeł w próbie jak najszybszego oddalenia się od własnej chatki i przebywającej w niej akuratnie Grubelli.
Domyślając się powodów tego niecodziennego zachowania Huskun uśmiechnął się wyjątkowo złośliwie, aczkolwiek przywołany na jego grube mięsiste wargi uśmieszek zaledwie zarysował się w kącikach ust.
- Gusłak patrza tamoj - uczeń szamana złapał za rękaw zapatrzonego przed siebie pianickiego kleryka, szarpnął nim nieomal rozrywając szwy kubraka - Gnom chodziasty, tamoj idziasty! Gusłak jego wołaśny?
Nie odstępujący Gusłka nawet o krok Huskun pierwszy spostrzegł nadchodzącego sąsiednią ścieżką gnoma. Niski więzień o okrągłych czarnych oczach nadal przejawiał oznaki skrajnego wyczerpania, ale goblin odniósł wrażenie, że coś gnoma wręcz gnało ku chacie wodza - coś, co zarazem dodawało mu skrzydeł w próbie jak najszybszego oddalenia się od własnej chatki i przebywającej w niej akuratnie Grubelli.
Domyślając się powodów tego niecodziennego zachowania Huskun uśmiechnął się wyjątkowo złośliwie, aczkolwiek przywołany na jego grube mięsiste wargi uśmieszek zaledwie zarysował się w kącikach ust.
- Gusłak patrza tamoj - uczeń szamana złapał za rękaw zapatrzonego przed siebie pianickiego kleryka, szarpnął nim nieomal rozrywając szwy kubraka - Gnom chodziasty, tamoj idziasty! Gusłak jego wołaśny?
Mówiąc po naszemu, Huskun sugeruje, by Gusłek zagadał tajemniczego gnoma. Czy Barthur idzie z nami na naradę czy został w chatce kapłana pilnując, by żaden figlarny ziomek Huskuna nie wychędożył pod nieobecność Gusłka jego poczciwego osiołka?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chata szamana
Gdy ostatnie macki promieni słonecznych przestały sięgać bagniska, a rozwrzeszczane ptaki poczęły cichnąć, ciszę nocną przerywały jedynie porykiwania smoków bagiennych.
W tym, że czasie w największym w obozie szałasie szamana, krytym trzciną i futrami zwierząt, rozsiadły się gobliny na naradę.
Towarzystwo tłoczył się kopiąc i gryząc oraz niemiłosiernie hałasując.
Po środku szałasu płonęło ognisko do którego szaman dosypał wonnych ziół. Mdlący zapach w mgnieniu oka rozszedł się po całym pomieszczeniu. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Gobliny dotąd ożywione zaczęły się uspokajać, a na ich szerokich twarzach zagościły szerokie uśmiechy.
W koncie szałasu na swojej skórze przysiadł ogromny Barthur po jego bokach ściśnięci gnieździli się Gusłek i Huskan. Po drugiej stronie szałasu zasiadł wódz z szamanem po prawicy i Mordilem po lewicy. Gdzieś w okolicach wejścia do szałasu zdołał wcisnąć głowę Goblin.
Powoli uczucie błogości zaczęło ustępować co zwiastowało rozpoczęcie narady.
Gdy ostatnie macki promieni słonecznych przestały sięgać bagniska, a rozwrzeszczane ptaki poczęły cichnąć, ciszę nocną przerywały jedynie porykiwania smoków bagiennych.
W tym, że czasie w największym w obozie szałasie szamana, krytym trzciną i futrami zwierząt, rozsiadły się gobliny na naradę.
Towarzystwo tłoczył się kopiąc i gryząc oraz niemiłosiernie hałasując.
Po środku szałasu płonęło ognisko do którego szaman dosypał wonnych ziół. Mdlący zapach w mgnieniu oka rozszedł się po całym pomieszczeniu. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Gobliny dotąd ożywione zaczęły się uspokajać, a na ich szerokich twarzach zagościły szerokie uśmiechy.
W koncie szałasu na swojej skórze przysiadł ogromny Barthur po jego bokach ściśnięci gnieździli się Gusłek i Huskan. Po drugiej stronie szałasu zasiadł wódz z szamanem po prawicy i Mordilem po lewicy. Gdzieś w okolicach wejścia do szałasu zdołał wcisnąć głowę Goblin.
Powoli uczucie błogości zaczęło ustępować co zwiastowało rozpoczęcie narady.
Ostatnio zmieniony 12 marca 2013, 07:25 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chata szamana Uhara
Ściśnięty niczym wsadzona w sak ryba, Huskun szczerzył co chwila bezwiednie zęby ukazując w ten sposób swe niezadowolenie z faktu, iż cisnący się wokół pobratymcy ustawicznie trącają go łokciami. Chata Uhara była największą budowlą w wiosce, ale to nie znaczyło wcale, że była przestronna i przybyłe gromadnie na obrady gobliny przepychały się cały czas, bądź to chcąc przecisnąć się bliżej drewnianego siedziska wodza bądź wymierzając wokół kułaki z czystej złośliwości.
Przyciśnięty do potężnego torsu Barthura Huskun zaczął się szybko pocić, wydzielając ostry piżmowy zapach przesiąknięty wszechobecną nutą odoru starej ryby.
- Gurduk burha ugnardak - wysyczał w końcu wydymając grube wargi i uwidaczniając w ten sposób jeszcze bardziej dwa okazałe kły. Spoglądający w stronę wodza Barthur zerknął flegmatycznie w stronę swego druha, wzruszył w odpowiedzi niemo ramionami.
Nadepnięty podkutym łapciem Huskun zasyczał ponownie, trącił łokciem natrętnego sąsiada zaciskając jednocześnie palce lewej dłoni na przywiązanym do nadgarstka amulecie. Chociaż kusiło go niepomiernie, by sięgnąć po jedno ze znanych sobie zaklęć i oczyścić nieco przestrzeń wokół swej maty, wolał na razie nie wszczynać otwartej zwady z współplemieńcami.
Ciekawość wciąż brała górę nad niezadowoleniem...
Gobliński dla początkujących
Ściśnięty niczym wsadzona w sak ryba, Huskun szczerzył co chwila bezwiednie zęby ukazując w ten sposób swe niezadowolenie z faktu, iż cisnący się wokół pobratymcy ustawicznie trącają go łokciami. Chata Uhara była największą budowlą w wiosce, ale to nie znaczyło wcale, że była przestronna i przybyłe gromadnie na obrady gobliny przepychały się cały czas, bądź to chcąc przecisnąć się bliżej drewnianego siedziska wodza bądź wymierzając wokół kułaki z czystej złośliwości.
Przyciśnięty do potężnego torsu Barthura Huskun zaczął się szybko pocić, wydzielając ostry piżmowy zapach przesiąknięty wszechobecną nutą odoru starej ryby.
- Gurduk burha ugnardak - wysyczał w końcu wydymając grube wargi i uwidaczniając w ten sposób jeszcze bardziej dwa okazałe kły. Spoglądający w stronę wodza Barthur zerknął flegmatycznie w stronę swego druha, wzruszył w odpowiedzi niemo ramionami.
Nadepnięty podkutym łapciem Huskun zasyczał ponownie, trącił łokciem natrętnego sąsiada zaciskając jednocześnie palce lewej dłoni na przywiązanym do nadgarstka amulecie. Chociaż kusiło go niepomiernie, by sięgnąć po jedno ze znanych sobie zaklęć i oczyścić nieco przestrzeń wokół swej maty, wolał na razie nie wszczynać otwartej zwady z współplemieńcami.
Ciekawość wciąż brała górę nad niezadowoleniem...
Gobliński dla początkujących
Spoiler!
Ciekaw jestem niezmiernie, co nam wódz opowie...
Ostatnio zmieniony 12 marca 2013, 13:07 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Mordil ocierając swoją gębę ściekającymi pysznościami jakie właśnie pakował do swojej mordy, rozglądał się dookoła ciekawy co tez się wydarzy dzisiaj, czuł dziwną atmosferę panującą w tym namiocie, a może to jednak ten wielki z pała tak śmierdział? No nic wzruszył tylko ramionami i wyciagnał kolejnego zasuszonego robala pakując do mordy spojrzał na wodza po czym rzekł do niego:
- Chce robala? - Mordil, wypluł do połowy przeżutego wija na dłoń wyciągając ją w geście zachęty w stronę wodza - Se ugryzie kawałka.
- Ty się nie troskany - wyszczerzył kiełki Mordil klepiąc dłonią skórzany woreczek przy pasie - Mam ichnych tukej na pęczki, jak ty głodny będzie, pożujtamy razem.
- Ty się nie troskany - wyszczerzył kiełki Mordil klepiąc dłonią skórzany woreczek przy pasie - Mam ichnych tukej na pęczki, jak ty głodny będzie, pożujtamy razem.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Borowirskie molo, wczesne przedpołudnie
Molo powoli znów zaludniało się tragarzami, kupcami, żebrakami i wszelkiej maści portowymi tubylcami łaknącymi szybkiego zarobku. Życie portowe powoli zaczęło wracać na swoje tory choć wieczorem przy trunku wciąż będą snute opowieści o walce z przerażającym utopcem. Zapewne znajdzie się też nie jeden bohater, który osobiście ubił gadzinę.
Skela nie zastanawiał się nad tym. Tutejsza mała wojenka religijna tez nie zaprzątała jego głowy zbytnio, choć nie chciał zostać wciągnięty w te rozgrywki. Samotna wyprawa przez nieznany ląd w kierunku Ostro-garu to raczej nie najlepszy pomysł. Z topniejącej sakiewki wyciągnął kolejną monetę i wręczył ją sierżantowi.
- Obiecana sztuka, jako się rzekło. Jeszcze raz dziękuję za zaopiekowanie się koniem i życzę powodzenia. Niech los wam sprzyja a bogowie patrzą łaskawym okiem.
- Na chwałę Katana - odpowiedział sierżant przykładając pięść do czoła.
Skela chwycił wodze konia i skierował się na powrót w kierunku statku. Swoje kroki skierował w kierunku wciąż jeszcze kipiącego ze złości grubego kupca.
- Astar Gurbin jak dobrze usłyszałem? El Skela, potrzebuję dostać się do Ostro-garu i jeśli nasze drogi są zbieżne chętnie najmę się na czas podróży u ciebie.
Molo powoli znów zaludniało się tragarzami, kupcami, żebrakami i wszelkiej maści portowymi tubylcami łaknącymi szybkiego zarobku. Życie portowe powoli zaczęło wracać na swoje tory choć wieczorem przy trunku wciąż będą snute opowieści o walce z przerażającym utopcem. Zapewne znajdzie się też nie jeden bohater, który osobiście ubił gadzinę.
Skela nie zastanawiał się nad tym. Tutejsza mała wojenka religijna tez nie zaprzątała jego głowy zbytnio, choć nie chciał zostać wciągnięty w te rozgrywki. Samotna wyprawa przez nieznany ląd w kierunku Ostro-garu to raczej nie najlepszy pomysł. Z topniejącej sakiewki wyciągnął kolejną monetę i wręczył ją sierżantowi.
- Obiecana sztuka, jako się rzekło. Jeszcze raz dziękuję za zaopiekowanie się koniem i życzę powodzenia. Niech los wam sprzyja a bogowie patrzą łaskawym okiem.
- Na chwałę Katana - odpowiedział sierżant przykładając pięść do czoła.
Skela chwycił wodze konia i skierował się na powrót w kierunku statku. Swoje kroki skierował w kierunku wciąż jeszcze kipiącego ze złości grubego kupca.
- Astar Gurbin jak dobrze usłyszałem? El Skela, potrzebuję dostać się do Ostro-garu i jeśli nasze drogi są zbieżne chętnie najmę się na czas podróży u ciebie.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Szałas szamana
Wódz zerknął na trzymanego przez Mordila robala i ochoczo wpakował go sobie do ust. Przeżuwając jeszcze, wrzasnął tak potężnie, że jedna z zasuszonych łapek stawonoga wylądowała na nosie Gusłka.
Barthura zadumał się chwilę jak zinterpretować tą wróżbę.
- Siarrrrrrrap, siarrrrrap!
Gdy w szałasie zapanowała względna cisza, wódz przełknął i dodał.
- Lumpum gadruk e fudra.
Po tych słowach w tłumie wszczął się tumult, rozległy się syknięcia i jęki.
Po nie małym trudzie przed ognisko wyszedł wysoki goblin o poszarpanym prawym uchu. Był to Grugul jeden ze zwiadowców.
Grugul uderzył się pięścią w pierś, kaszlnął i przemówił.
- Noka runna suku, bartat muku. Min bumbam. Dura cinga.
Gobliny przywitały te słowa wrzaskami, rykami i potrząsaniem pięściami. Przez ten entuzjazm popchnięty Grugul wpadł nogą w ognisko i zawył głośniej niż całe towarzystwo.
Wódz szybko przywołał wszystkich do porządku rycząc jak bawół.
- Kon runna? - zapytał
- Borowir - odparł trzymający się za stopę zwiadowca.
Druga fala entuzjazmu niemal ponownie nie wtrąciła Grula w płomienie.
Borowir był dużym portowym miastem, barki płynące stamtąd często były pełne drogocennych łupów zza mórz i oceanów. Ponadto płynące w górę rzeki statki były o wiele wolniejsze i musiały dokować na noc.
- Bo kum kum? - zapytał będący widać w dobrym nastroju wódz.
Teraz przyszła kolej na opinie członków plemienia, choć ostatni przemawiał zawsze szaman, a jego słowa były decydujące.
Nowogobliński
Wódz zerknął na trzymanego przez Mordila robala i ochoczo wpakował go sobie do ust. Przeżuwając jeszcze, wrzasnął tak potężnie, że jedna z zasuszonych łapek stawonoga wylądowała na nosie Gusłka.
Barthura zadumał się chwilę jak zinterpretować tą wróżbę.
- Siarrrrrrrap, siarrrrrap!
Gdy w szałasie zapanowała względna cisza, wódz przełknął i dodał.
- Lumpum gadruk e fudra.
Po tych słowach w tłumie wszczął się tumult, rozległy się syknięcia i jęki.
Po nie małym trudzie przed ognisko wyszedł wysoki goblin o poszarpanym prawym uchu. Był to Grugul jeden ze zwiadowców.
Grugul uderzył się pięścią w pierś, kaszlnął i przemówił.
- Noka runna suku, bartat muku. Min bumbam. Dura cinga.
Gobliny przywitały te słowa wrzaskami, rykami i potrząsaniem pięściami. Przez ten entuzjazm popchnięty Grugul wpadł nogą w ognisko i zawył głośniej niż całe towarzystwo.
Wódz szybko przywołał wszystkich do porządku rycząc jak bawół.
- Kon runna? - zapytał
- Borowir - odparł trzymający się za stopę zwiadowca.
Druga fala entuzjazmu niemal ponownie nie wtrąciła Grula w płomienie.
Borowir był dużym portowym miastem, barki płynące stamtąd często były pełne drogocennych łupów zza mórz i oceanów. Ponadto płynące w górę rzeki statki były o wiele wolniejsze i musiały dokować na noc.
- Bo kum kum? - zapytał będący widać w dobrym nastroju wódz.
Teraz przyszła kolej na opinie członków plemienia, choć ostatni przemawiał zawsze szaman, a jego słowa były decydujące.
Nowogobliński
Spoiler!