Mordil z ciekawością przysłuchiwał się rozmowie i planach goblinów, czuł już podniecenie panujące w szałasie, widział jak niektóre z gobosów już pokazywały jak będą ścinać ludziów.
Nic nie mówił tylko zajadał kolejne robale wyciągnięte z woreczka.
Z ciekawością obserwował tych dalekich swoich kuzynów gdyż sam pochodził z dalekiego południa z pustynnych obszarów gdzie raczej jego plemię żyło w zgodzie z człowiekami no ale....
PBF - Boskie potyczki
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Chwała niech będzie Panu Uciech! Rozlewu krwi on co prawda nie pochwala, ale szczęście wasze Jego wszak jest szczęściem, zatem mus nam obrzędową biesiadą tak szczęśliwy traf uczcić, a kufle trunków zacnych w górę wznosząc imię Jego wychwalać i o błogosławieństwo prosić!
Keth, wybacz, że nie zagadałem do gnoma, spóźniłem się z postem. Okazja była doskonała, mam nadzieję, że jeszcze się jakaś trafi (może na biesiadzie, o ile do takowej dojdzie?).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chata szamana Uhara
Huskun poczuł wzbierającą raptownie ekscytację. Krew poczęła żwawiej krążyć w żyłach młodego goblina, a przed oczami ucznia szamana stanęły znienacka obrazy radosnej przemocy i błyszczących złotą barwą łupów. Podstępna grabież i nieskrępowana żądza czynienia krzywdy był nieodłącznymi elementami goblińskiej natury, toteż nawet nie zaliczający się w poczet wojowników Turgunów Huskun zakrzyknął raz czy dwa donośnie, dając upust swej radości ze słów wodza.
Znaczniejsi rębacze, zasiadający bliżej wodza i szamana, jęli jeden po drugim gardłować za czym rychlejszym wyruszeniem na wyprawę. Huskun, od pewnego czasu nie cieszący się już wątpliwymi łaskami złośliwego starego czarnoksiężnika, rozsądnie unikał rzucania mu się w oczy, bacznie nadstawiał w zamian szpiczastych uszu żądny usłyszenia słów wypowiadanych przez ziomków.
Goblin nie zamierzał rzecz jasna wdzierać się na pokłady barek, nawet nie myślał o heroicznych szarżach z maczetą w ręku na człowieczych marynarzy - będąc istotą chytrą i przebiegłą, uczeń szamana planował już w łepetynce obłupienie ze skarbów tych wojowników, którzy upojeni zwycięstwem zbyt głęboko ulegną narkotycznym używkom spożywanym na miejscu tryumfu ku chwale Cycatego Morka.
Huskun poczuł wzbierającą raptownie ekscytację. Krew poczęła żwawiej krążyć w żyłach młodego goblina, a przed oczami ucznia szamana stanęły znienacka obrazy radosnej przemocy i błyszczących złotą barwą łupów. Podstępna grabież i nieskrępowana żądza czynienia krzywdy był nieodłącznymi elementami goblińskiej natury, toteż nawet nie zaliczający się w poczet wojowników Turgunów Huskun zakrzyknął raz czy dwa donośnie, dając upust swej radości ze słów wodza.
Znaczniejsi rębacze, zasiadający bliżej wodza i szamana, jęli jeden po drugim gardłować za czym rychlejszym wyruszeniem na wyprawę. Huskun, od pewnego czasu nie cieszący się już wątpliwymi łaskami złośliwego starego czarnoksiężnika, rozsądnie unikał rzucania mu się w oczy, bacznie nadstawiał w zamian szpiczastych uszu żądny usłyszenia słów wypowiadanych przez ziomków.
Goblin nie zamierzał rzecz jasna wdzierać się na pokłady barek, nawet nie myślał o heroicznych szarżach z maczetą w ręku na człowieczych marynarzy - będąc istotą chytrą i przebiegłą, uczeń szamana planował już w łepetynce obłupienie ze skarbów tych wojowników, którzy upojeni zwycięstwem zbyt głęboko ulegną narkotycznym używkom spożywanym na miejscu tryumfu ku chwale Cycatego Morka.
Huskun nie zabiera głosu, przysłuchując się w zamian uważnie konwersacjom znaczniejszych od siebie...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Aleś poweselał, Huskun! No, no, dawnom cię takim wesołym nie widział. Ostatnio to chyba, jakeś Barthurowi, nieborakowi w zadek kijka wetknął, ja on się po poziomki schylił. Wiedz tedy, że pobożnemu Piana wyznawcy w rzezi uczestniczyć a krwi przelewać inakszy niźli we własnej obronie nie przystoi. Tedy gęby tak w radości nie wykręcaj, bo we łupieskiej wyprawie uczestniczyć nam nie wolno, jeśli na gniew Pana Uciech narazić się nie zamierzamy. Co inszego za zdrowie duszyczki sąsiada swego miodziku a inszego fermentowanego trunku wychylić kubek, w intencyi łupieskiej profesji przez niego porzucenia, ma się rozumieć.
Gusłek wraz ze swą trzódką w łupieskiej wyprawie wolałby nie uczestniczyć, chyba, że pod przymusem.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Borowirskie molo.
Kapitan Gurbin przetarł wilgotną już chustką twarz, widać człowiekowi o jego tuszy upał nie służył.
- Dobrze mości krasnoludzi, wyruszamy jeszcze dziś po południu, jak skwar trochę osłabnie. Możecie się już zaokrętować w koi pod pokładem. Jak tam wolicie.
Nim powrócił do notowania wnoszonego na pokład ładunku podszedł do niego człowiek prowadzący konia.
Kapitan podniósł na niego wzrok i wysłuchał jego słów. Kiwał głową, a jego wzrok zazdrośnie wodził po nowo przybyłym. Mimo, że jak na Orkus Wielki temperatura była zabójczo wysoka, Skela nie zdradzał jakichkolwiek objawów zgrzania. Nawet się nie pocił.
- Dobrze el Skelo. Widziałem, żeś nie lękliwy i dobre oko do strzelania masz. Stawka ta sama co dla krasnoludów. Prowiant wliczony w koszta, ino o konia sam dbasz.
Kapitan Gurbin przetarł wilgotną już chustką twarz, widać człowiekowi o jego tuszy upał nie służył.
- Dobrze mości krasnoludzi, wyruszamy jeszcze dziś po południu, jak skwar trochę osłabnie. Możecie się już zaokrętować w koi pod pokładem. Jak tam wolicie.
Nim powrócił do notowania wnoszonego na pokład ładunku podszedł do niego człowiek prowadzący konia.
Kapitan podniósł na niego wzrok i wysłuchał jego słów. Kiwał głową, a jego wzrok zazdrośnie wodził po nowo przybyłym. Mimo, że jak na Orkus Wielki temperatura była zabójczo wysoka, Skela nie zdradzał jakichkolwiek objawów zgrzania. Nawet się nie pocił.
- Dobrze el Skelo. Widziałem, żeś nie lękliwy i dobre oko do strzelania masz. Stawka ta sama co dla krasnoludów. Prowiant wliczony w koszta, ino o konia sam dbasz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur żuł Mordilowego robala mimo obrzydzenia. Ale mus mu to było zrobić. W koncu był pełnokrwistym goblinem i choć był dwukrotnie wieszy to nie przystawało mu w niczym innym odstępować od kuzynów. Zasuszony owad zdawało kręcił mu się w brzuchu i wił jak niespokojna glizda, powodując wielkie wzdęcie, które w końcu znalazło swoje ujście wraz z odgłosem burzowego pomruku. Choc nikt w chacie nie dostrzegł pioruna, to musiał on uderzyć w pobliską sławojkę, bo wnętrze śmierdzącej chaty wypełniło się nagle zapachem niczego właśnie innego jak nieczystości z wygódki. Olbrzym spróbował gto przekuć na swoją korzyść:
- To był znak bracia! Trza komuś w końcu obić mordę i zebrać duzo łupów.
- To był znak bracia! Trza komuś w końcu obić mordę i zebrać duzo łupów.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: