Mordil zadowolony z obrotu spraw, znowu zaczepił Barthura i ruszyli obaj podśpiewując pod nosem w stronę pieczystego. Goblin cieszył się iż w najbliższym czasie znowu będzie mógł ruszyć z gulmakiem na rejze.
PBF - Boskie potyczki
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Gobliński obóz na borowirskich bagnach
Mordil zadowolony z obrotu spraw, znowu zaczepił Barthura i ruszyli obaj podśpiewując pod nosem w stronę pieczystego. Goblin cieszył się iż w najbliższym czasie znowu będzie mógł ruszyć z gulmakiem na rejze.
Mordil zadowolony z obrotu spraw, znowu zaczepił Barthura i ruszyli obaj podśpiewując pod nosem w stronę pieczystego. Goblin cieszył się iż w najbliższym czasie znowu będzie mógł ruszyć z gulmakiem na rejze.
MG czy jest szansa abym mógł na jakimś wargu pojeździć w wiosce?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur podejrzliwym wzrokiem patrzył jak Mordi pije zwędzony przez półolbrzyma miód. O ile z początku goblin dzielnie znosił tempo narzucane przez Barrthura, to jednak siłą rzeczy ciężko było dorównać przepastnej gardzieli wielkiego astrologa:
- A pijże jak normalny goblin, bo muszę za Ciebie nadrabiać!
- Przeca jak nurmlany goblak pija! - oburzył się Mordil: - Mysli, że ma bandziocha jak Barthur?
- Ma czy nie, to ze mną pijesz. - Półolbrzym przechylił kolejny kubek miodu i dolał Mordilowi: Pij bracie. Pian patrzy...
- A pijże jak normalny goblin, bo muszę za Ciebie nadrabiać!
- Przeca jak nurmlany goblak pija! - oburzył się Mordil: - Mysli, że ma bandziocha jak Barthur?
- Ma czy nie, to ze mną pijesz. - Półolbrzym przechylił kolejny kubek miodu i dolał Mordilowi: Pij bracie. Pian patrzy...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Szałas szamana
Gdy Huskun wszedł pośpiesznie do szałasu szamana z naręczą świeżo ściętych trzcin, nie zastał tam nikogo. Ognisko nadal buzowało sporym płomieniem więc młody goblin mógł dokładnie rozpoznać rozmiar szkód.
Uciekający w panice goblin uszkodził jedno z przęseł i sporą ilość pleśniejącej w tym miejscu trzciny. Jednak w miejscu gdzie siedział Barthur ścina zdawała się mocno okopcona i zetlała. Zdawała się lekko parować, opar miał dziwny zielonkawy kolor.
Do uszu Huskuna dotarł ryk radości i popiskiwania goblinic. Widać łowy na płeć piękną właśnie się rozpoczęły. Westchnąwszy ciężko, zabrał się do roboty.
Gdy Huskun wszedł pośpiesznie do szałasu szamana z naręczą świeżo ściętych trzcin, nie zastał tam nikogo. Ognisko nadal buzowało sporym płomieniem więc młody goblin mógł dokładnie rozpoznać rozmiar szkód.
Uciekający w panice goblin uszkodził jedno z przęseł i sporą ilość pleśniejącej w tym miejscu trzciny. Jednak w miejscu gdzie siedział Barthur ścina zdawała się mocno okopcona i zetlała. Zdawała się lekko parować, opar miał dziwny zielonkawy kolor.
Do uszu Huskuna dotarł ryk radości i popiskiwania goblinic. Widać łowy na płeć piękną właśnie się rozpoczęły. Westchnąwszy ciężko, zabrał się do roboty.
Naprawa ściany szałasu to kwestia kilkunastu minut i przebiega większych trudności.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
"Kaczor" w trakcie odbijania od doków
Bosman który szybkimi głośnymi rozkazami, jak ujadanie wściekłego warga, przysposabiał załogę do odbijania, oderwał się na chwile od roboty i zerknął na krasnoluda.
- Jedno z drugim łatwo połączyć - powiedział we wspólnym w tabadańskim akcentem bosman - elfy w miasto poniosły informację , że "Kaczor" niby przeklęty i nikt się do ochrony nie chciał nająć. Takoż twoje obowiązki, tym samym, stały się poszerzone, bo w razie napadu masz bić się za trzech.
Tym czasem odrzucono cumy, a załoga rzuciła się do tyczek, bosaków i wioseł. Wśród krzyków marynarzy i mew "Kaczor" sunął z wolna holowany przez dwie sześcioosobowe łodzie wiosłowe.
Barka nie była przystosowana do pływania po morzu więc bujała niemiłosiernie. Dając przedsmak morskiego rejsu i wystarczające powody do pojawienia się objawów choroby morskiej.
Od morza zawiała ożywcza morska bryza dając nieco ukojenia w niewyobrażalnym upale.
Tym sposobem barka przepłynęła około pół mili, aż do jednego z ujść rzeki Senil. Szerokie koryto ujścia było zbyt płytkie dla typowych łodzi, a dalszy leniwy bieg Senil obfitował w liczne mielizny. Kaczor jednak jako łódź płaskodenna świetnie sobie w tych warunkach radziła.
Barka zatrzymała się przy niewielkim molo, gdzie holujące łodzie wiosłowe zamieniono na dwie pary wołów. Woły ruszyły szlakiem wzdłuż rzeki zaczynając tym samym mozolny rejs w górę rzeki.
Bosman który szybkimi głośnymi rozkazami, jak ujadanie wściekłego warga, przysposabiał załogę do odbijania, oderwał się na chwile od roboty i zerknął na krasnoluda.
- Jedno z drugim łatwo połączyć - powiedział we wspólnym w tabadańskim akcentem bosman - elfy w miasto poniosły informację , że "Kaczor" niby przeklęty i nikt się do ochrony nie chciał nająć. Takoż twoje obowiązki, tym samym, stały się poszerzone, bo w razie napadu masz bić się za trzech.
Tym czasem odrzucono cumy, a załoga rzuciła się do tyczek, bosaków i wioseł. Wśród krzyków marynarzy i mew "Kaczor" sunął z wolna holowany przez dwie sześcioosobowe łodzie wiosłowe.
Barka nie była przystosowana do pływania po morzu więc bujała niemiłosiernie. Dając przedsmak morskiego rejsu i wystarczające powody do pojawienia się objawów choroby morskiej.
Od morza zawiała ożywcza morska bryza dając nieco ukojenia w niewyobrażalnym upale.
Tym sposobem barka przepłynęła około pół mili, aż do jednego z ujść rzeki Senil. Szerokie koryto ujścia było zbyt płytkie dla typowych łodzi, a dalszy leniwy bieg Senil obfitował w liczne mielizny. Kaczor jednak jako łódź płaskodenna świetnie sobie w tych warunkach radziła.
Barka zatrzymała się przy niewielkim molo, gdzie holujące łodzie wiosłowe zamieniono na dwie pary wołów. Woły ruszyły szlakiem wzdłuż rzeki zaczynając tym samym mozolny rejs w górę rzeki.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Kurwa pomyślał Balin rodzina się mnie wyrzekła, obwiniając za śmierć dziadka, a teraz robię za ochroniarza na przeklętej łajbie, Gotam Gorze czemu tak mnie doświadczasz ciężko?
Ostatnio zmieniony 28 marca 2013, 17:32 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Mordil spojrzał na dużego z dziwnym wyrazem twarzy, podrapał się w swój łebek, zrobił zasępioną minę po czym wznosząc kubek z napitkiem rzekł poważnym tonem:
-Jo boczenie coby kożdi wiera we swoja gode wierył. Mohe wiera bec Mama Dunia Baba Sun ni we jaczis Pian. Ale pic bez te gode, te pic bez mohe gode!
Południowy Gobliński dla innych:
Spoiler!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chata szamana Uhara
Głęboko nieszczęśliwy Huskun pracował jak w ukropie, byle jak łatając dziurę w ścianie i coraz mniej troskając się wyzwiskami jakie jego niestaranna praca mogła wydrzeć z rachitycznej gardzieli starego szamana. Podczas gdy reszta mieszkańców udzielała się w dzikich swawolach - dzielących się na picie, łakome pochłanianie jadła i radosne chędożenie się po wszelkich kątach jak i wprost na oczach wszystkich - biedny zaklinacz musiał pracować w pocie czoła.
W opinii Huskuna Erhurr ponosił równie wielką winę za szkody jak sam uczeń szamana, bo przecież nikt nie kazał mu uciekać wprost przez ścianę, równie dobrze mógł pierzchnąć przez otwarte szeroko drzwiczki budowli. A tymczasem Erhurr zapewne swawolił już z resztą plemienia... o ile rzecz jasna powściągnął już swe przerażenie i przełamał wywołany sromotnym zachowaniem wstyd.
Zapchawszy ostatnią szczelinę wiązką trzciny, Huskun cofnął się pośpiesznie od ściany, wstrzymując oddech i modląc się w duchu do Piana o to, by swym nagłym poruszeniem nie wywołać przeciągu mogącego zawalić w jednej chwili zreperowaną byle jak wyrwę.
Głęboko nieszczęśliwy Huskun pracował jak w ukropie, byle jak łatając dziurę w ścianie i coraz mniej troskając się wyzwiskami jakie jego niestaranna praca mogła wydrzeć z rachitycznej gardzieli starego szamana. Podczas gdy reszta mieszkańców udzielała się w dzikich swawolach - dzielących się na picie, łakome pochłanianie jadła i radosne chędożenie się po wszelkich kątach jak i wprost na oczach wszystkich - biedny zaklinacz musiał pracować w pocie czoła.
W opinii Huskuna Erhurr ponosił równie wielką winę za szkody jak sam uczeń szamana, bo przecież nikt nie kazał mu uciekać wprost przez ścianę, równie dobrze mógł pierzchnąć przez otwarte szeroko drzwiczki budowli. A tymczasem Erhurr zapewne swawolił już z resztą plemienia... o ile rzecz jasna powściągnął już swe przerażenie i przełamał wywołany sromotnym zachowaniem wstyd.
Zapchawszy ostatnią szczelinę wiązką trzciny, Huskun cofnął się pośpiesznie od ściany, wstrzymując oddech i modląc się w duchu do Piana o to, by swym nagłym poruszeniem nie wywołać przeciągu mogącego zawalić w jednej chwili zreperowaną byle jak wyrwę.
Co do posiadanych PD, z racji dwóch zawodów przyjąłem, że Huskun ma 20 PD (średnia wartość z 4k10). Ile dostałbym za rzucenie Przerażenia? (1-5 PD na krąg za pierwsze udane rzucenie czaru).
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Gobliński obóz pośród bagien, późna noc
- Bawaa gutt - krzyknął najgrubszy w szczepie goblin zwany Kozim kołdunem czyli z goblińskiego Kozbebzonem.
Kozobebzon był kimś w rodzaju kucharza, bo jako jedyny miał wystarczająco cierpliwości do pichcenia, co wiązało się z faktem, że jadło cenił sobie ponad wszystkie przyjemności.Od dłuższego czasu skakał wokół ogniska przekręcając zawieszony nad ogniem udziec bawoli, polewając obwicie skwierczące miejsca pieniącym się napitkiem.
Zanim jednak gobliny dobrały się do mięsiwa wokół ogniska zaczęły pląsać goblinki ubrane jedynie w kuse trzcinowa sukienki. Rozpoczęły lubieżny taniec ku czci Cycatego Morka, polegający na wysokich podskokach i uderzaniu piętami w nagie pośladki.
Nieco chaotyczny taniec uporządkował się gdy rozległo się równomierne bębnienie. To siedzący na bawolej skórze szaman przejmował inicjatywę nad religijnym rytuałem.
Następnie przyszła kolej na męskich osobników plemienia. Dołączali oni pojedynczo do tańca podążając za upatrzonymi tancerkami wykonując sugestywne ruchy biodrami.
W ten sposób plemię zostało podzielone na dwie grupy. Starszych dobierających się do jadła i młodszych rozpoczynających rytualną chuć w takt przyspieszających uderzeń bębna.
Nowogobliński
- Bawaa gutt - krzyknął najgrubszy w szczepie goblin zwany Kozim kołdunem czyli z goblińskiego Kozbebzonem.
Kozobebzon był kimś w rodzaju kucharza, bo jako jedyny miał wystarczająco cierpliwości do pichcenia, co wiązało się z faktem, że jadło cenił sobie ponad wszystkie przyjemności.Od dłuższego czasu skakał wokół ogniska przekręcając zawieszony nad ogniem udziec bawoli, polewając obwicie skwierczące miejsca pieniącym się napitkiem.
Zanim jednak gobliny dobrały się do mięsiwa wokół ogniska zaczęły pląsać goblinki ubrane jedynie w kuse trzcinowa sukienki. Rozpoczęły lubieżny taniec ku czci Cycatego Morka, polegający na wysokich podskokach i uderzaniu piętami w nagie pośladki.
Nieco chaotyczny taniec uporządkował się gdy rozległo się równomierne bębnienie. To siedzący na bawolej skórze szaman przejmował inicjatywę nad religijnym rytuałem.
Następnie przyszła kolej na męskich osobników plemienia. Dołączali oni pojedynczo do tańca podążając za upatrzonymi tancerkami wykonując sugestywne ruchy biodrami.
W ten sposób plemię zostało podzielone na dwie grupy. Starszych dobierających się do jadła i młodszych rozpoczynających rytualną chuć w takt przyspieszających uderzeń bębna.
Nowogobliński
Spoiler!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Barka brnąca pod prąd jednego z odnóg rzeki Senil
Po początkowym zamieszaniu rejs przeszedł w fazę powolnej i nudnej wspinaczki pod prąd rzeki Senil. Ciszę przerywały jedynie porykiwania ciągnących barkę bawołów, skrzypienie lin i chlupot niewielkich fal.
Załoga spoczęła w cieniu rozpinającego się nad połową barki daszku popijając wodę i odganiając zwabione potem roje owadów.
Z nadbudówki wyszedł kapitan odziany jedynie w luźną koszulę, krótkie porcięta i słomkowy kapelusz. Na ramieniu trzymał długi kij, a w ręku wiaderko z pływającym w nim bukłakiem. Powędrował na rufę i rozsiadł się ze zwisającymi ze statku nogami.
Zarzucił wędkę i z westchnieniem sięgnął po bukłak schłodzonego piwa.
Widząc swoich nowych ochroniarzy powiedział.
- Wędkujecie czasami?
Po początkowym zamieszaniu rejs przeszedł w fazę powolnej i nudnej wspinaczki pod prąd rzeki Senil. Ciszę przerywały jedynie porykiwania ciągnących barkę bawołów, skrzypienie lin i chlupot niewielkich fal.
Załoga spoczęła w cieniu rozpinającego się nad połową barki daszku popijając wodę i odganiając zwabione potem roje owadów.
Z nadbudówki wyszedł kapitan odziany jedynie w luźną koszulę, krótkie porcięta i słomkowy kapelusz. Na ramieniu trzymał długi kij, a w ręku wiaderko z pływającym w nim bukłakiem. Powędrował na rufę i rozsiadł się ze zwisającymi ze statku nogami.
Zarzucił wędkę i z westchnieniem sięgnął po bukłak schłodzonego piwa.
Widząc swoich nowych ochroniarzy powiedział.
- Wędkujecie czasami?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Barka brnąca pod prąd jednego z odnóg rzeki Senil
Kapitan w jednej chwili stężał na twarzy i poderwał się na równe nogi wpatrując w drgający spławik. Ten jednak zatańcował chwilę w małym rzecznym wirze po czym znieruchomiał.
Gurbin mrukną coś pod nosem i usiadł z powrotem pociągając łyka z bukłaka.
Zerknął na krasnoluda.
- Pytałeś czy na morzach spokój? A i owszem. Orkowie dbają, żeby tylko oni rabowali.. to znaczy podatki zbierali. Ja jednak po morzach nie pływam, ino po rzekach. Kaczor to dobra łajba. Świetna na Senil, która obfituje w płycizny, łachy piaskowe i insze przeszkody. Co do wędkowania to podczas rejsu w górę rzeki nie wiele się dzieje, a świeża rybka zawszę się przyda. Niech cię jednak nie zwiedzie jej powolny nurt. Przed nami dwa miesiące przez same bory, las, bagniska i uroczyska. Jedyne ludzkie twarze jakie zobaczym to gęby chłopów z wołowni. Wołownie to miejsca gdzie będziemy zmieniać zaprzęgi. W większości przypadków to zwykłe chłopskie chałupy, ale trafimy też na kilka zajazdów. Droga słabo jest patrolowana więc miejcie się na baczności. Teraz my jeszcze blisko stolicy to nic nam nie grozi, jak jednak wpłyniemy w dziksze tereny to trza uważać.
Kapitan w jednej chwili stężał na twarzy i poderwał się na równe nogi wpatrując w drgający spławik. Ten jednak zatańcował chwilę w małym rzecznym wirze po czym znieruchomiał.
Gurbin mrukną coś pod nosem i usiadł z powrotem pociągając łyka z bukłaka.
Zerknął na krasnoluda.
- Pytałeś czy na morzach spokój? A i owszem. Orkowie dbają, żeby tylko oni rabowali.. to znaczy podatki zbierali. Ja jednak po morzach nie pływam, ino po rzekach. Kaczor to dobra łajba. Świetna na Senil, która obfituje w płycizny, łachy piaskowe i insze przeszkody. Co do wędkowania to podczas rejsu w górę rzeki nie wiele się dzieje, a świeża rybka zawszę się przyda. Niech cię jednak nie zwiedzie jej powolny nurt. Przed nami dwa miesiące przez same bory, las, bagniska i uroczyska. Jedyne ludzkie twarze jakie zobaczym to gęby chłopów z wołowni. Wołownie to miejsca gdzie będziemy zmieniać zaprzęgi. W większości przypadków to zwykłe chłopskie chałupy, ale trafimy też na kilka zajazdów. Droga słabo jest patrolowana więc miejcie się na baczności. Teraz my jeszcze blisko stolicy to nic nam nie grozi, jak jednak wpłyniemy w dziksze tereny to trza uważać.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44