PBF - Boskie potyczki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzucenie się wpław poprzez sadzawkę w próbie przebicia się do wyjścia z kotliny raczej nie ma szans na powodzenie - potopimy się albo nadziejemy na płyciźnie na tę zgraję nieumarłych, którzy nadchodzą od północy. Jeśli Uhar nie przyjdzie nam z pomocą, to jedynym wyjściem będzie chyba stawienie czoła tej hordzie, która obchodzi od zachodu sadzawkę. Jeśli zaatakujemy hurmą, mocarze w pierwszej linii, a czarownicy w drugiej, może zdołamy ożywieńców zmieść...
Oczywiście nie rozwiązuje to naszego problemu z drugą zgrają oraz ghulami, ale i tak nie widzę innego wyjścia... ktoś ma jakieś pomysły? Czas ucieka!
Oczywiście nie rozwiązuje to naszego problemu z drugą zgrają oraz ghulami, ale i tak nie widzę innego wyjścia... ktoś ma jakieś pomysły? Czas ucieka!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Ale z pięściami na nich nie pobiegnę niestety. Jedynym wyjściem jest ucieczka ale gdzie? Do wody? Bez sensu, ewentualnie jak ktoś widzi tego "nieznajomego" a ma łuk albo insze cuda miotane to można by tego sprzątnąć.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Hej gobliny i ty półolbrzymie, chyba czas zawrzeć przymierze, walcząc razem może stąd uciekniemy, po drugiej stronie jeziorka jest wąskie przejście.
Zwracam się we wspólnym do goblinów, potem błogosławię swój topór, by był pobłogosławiony w czasie walki.
Ostatnio zmieniony 10 maja 2013, 11:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Tajemnicza dolina o północy
W promieniach obficie rozrosłego księżyca nieumarli podążali to chrzęszcząc kośćmi to mlaskając martwym gnijącym ciałem. Dwie grupy zaczęły z obu stron okrążać niezmącone tchnieniami wiatru jeziorko.
W tym samym świetle na szczycie skalnej ściany ukazała się dziwna, czarno odziana, postać. Dosiadała unoszącego się lekko ponad ziemią mglistego, jakby uplecionego z dymu, karego wierzchowca. Jej twarz skrywał głęboko nasunięty kaptur. Nieśpiesznie zatrzymała się przy krawędzi przypatrując się zajściom w dolinie jak zmaganiom na arenie gladiatorów.
Obserwatorów tego widowiska było więcej, bo po przeciwnej stronie urwiska gromadziła się pokrzykując, podskakując i wymachując bronią sfora goblinów.
Do uszu Huskuna dotarł charakterystyczny głos brzmiący jak darcie starej szmaty. Więc Uhar także znajdował się wśród goblinów. Co prawda młody adept sztuk czarnoksięskich usłyszał zaledwie strzępy słów wykrzykiwanych przez szamana, ale nie były one zbyt pocieszające.
Kanalia, nieudacznik, darmozjad i zakała plemienia to jedne z delikatniejszych określeń jakie dotarły do jego uszu. Jedyne na co mógł liczyć Huskun ze strony swojego pryncypała to to, że szaman spadnie ze skały i skręci sobie kark, co jednoznacznie rozwiąże sprawy terminowania młodego czarnoksiężnika.
Borgul jednak stał niewzruszony wpatrując się w dolinę. Huskun dał by głowę, że wpatruję się w Mordil-sana. Dopiero gdy padło wywrzeszczane słowo EGZAMIN, wzniósł dłoń dając znak do odwrotu. Na pożegnanie szaman wypiął się zadzierając szatę i prezentując pożółkłe i pomarszczone dupsko.
Wszystko to odbyło się dość szybko, a krążące po krawędziach ghule ruszyły w ślad za goblinami.
Mordil i Barthur dotarli do brzegu jako ostatni. Z uczuciem ogromnej ulgi powitali twardy i kamienisty grunt pod nogami. Barthur nie tracąc czasu uzbroił się. Do brzegu zbliżały gromadka żywych, a zapewnienia o wspólnej sprawie mogły być fałszywe.
Odrzucając linę i ze skrzywionym strachem obliczem ork spoglądał na Mordila spode łba i w końcu rzekł w mowie wspólnej z mocnym orczym akcentem.
- Z deszczu pod rynnę. Na Katana w co ja rzem wdepnął - przyłożył pięść do czoła wykonując religijny gest po czym sięgnął po szablę - skoroś nie pływający to po co tak się śpieszył? - zagaił zakładając na przedramię tarczę - nie łacniej było zejść po schodach, koło tych wielgachnych spiżowych wrót za wodospadem? - skrzywił się widząc minę Mordila - co tak ślipia wytrzeszczasz, masz mnie za głupka? Sprawdziłem. Wrota nie otwierane od lat, nawet zamków z tej strony nie mają.
Bazookh
W promieniach obficie rozrosłego księżyca nieumarli podążali to chrzęszcząc kośćmi to mlaskając martwym gnijącym ciałem. Dwie grupy zaczęły z obu stron okrążać niezmącone tchnieniami wiatru jeziorko.
W tym samym świetle na szczycie skalnej ściany ukazała się dziwna, czarno odziana, postać. Dosiadała unoszącego się lekko ponad ziemią mglistego, jakby uplecionego z dymu, karego wierzchowca. Jej twarz skrywał głęboko nasunięty kaptur. Nieśpiesznie zatrzymała się przy krawędzi przypatrując się zajściom w dolinie jak zmaganiom na arenie gladiatorów.
Obserwatorów tego widowiska było więcej, bo po przeciwnej stronie urwiska gromadziła się pokrzykując, podskakując i wymachując bronią sfora goblinów.
Do uszu Huskuna dotarł charakterystyczny głos brzmiący jak darcie starej szmaty. Więc Uhar także znajdował się wśród goblinów. Co prawda młody adept sztuk czarnoksięskich usłyszał zaledwie strzępy słów wykrzykiwanych przez szamana, ale nie były one zbyt pocieszające.
Kanalia, nieudacznik, darmozjad i zakała plemienia to jedne z delikatniejszych określeń jakie dotarły do jego uszu. Jedyne na co mógł liczyć Huskun ze strony swojego pryncypała to to, że szaman spadnie ze skały i skręci sobie kark, co jednoznacznie rozwiąże sprawy terminowania młodego czarnoksiężnika.
Borgul jednak stał niewzruszony wpatrując się w dolinę. Huskun dał by głowę, że wpatruję się w Mordil-sana. Dopiero gdy padło wywrzeszczane słowo EGZAMIN, wzniósł dłoń dając znak do odwrotu. Na pożegnanie szaman wypiął się zadzierając szatę i prezentując pożółkłe i pomarszczone dupsko.
Wszystko to odbyło się dość szybko, a krążące po krawędziach ghule ruszyły w ślad za goblinami.
Mordil i Barthur dotarli do brzegu jako ostatni. Z uczuciem ogromnej ulgi powitali twardy i kamienisty grunt pod nogami. Barthur nie tracąc czasu uzbroił się. Do brzegu zbliżały gromadka żywych, a zapewnienia o wspólnej sprawie mogły być fałszywe.
Odrzucając linę i ze skrzywionym strachem obliczem ork spoglądał na Mordila spode łba i w końcu rzekł w mowie wspólnej z mocnym orczym akcentem.
- Z deszczu pod rynnę. Na Katana w co ja rzem wdepnął - przyłożył pięść do czoła wykonując religijny gest po czym sięgnął po szablę - skoroś nie pływający to po co tak się śpieszył? - zagaił zakładając na przedramię tarczę - nie łacniej było zejść po schodach, koło tych wielgachnych spiżowych wrót za wodospadem? - skrzywił się widząc minę Mordila - co tak ślipia wytrzeszczasz, masz mnie za głupka? Sprawdziłem. Wrota nie otwierane od lat, nawet zamków z tej strony nie mają.
Bazookh
Spoiler!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Tajemnicza dolina o północy
Ork przyglądał się nowo przybyłym i nadchodzącym martwiakom nie patrząc na Mordila jednak wypowiedziane słowa skierowane były właśnie do niego.
- Ten jeden toporek, który nosisz na plecach musi ci wystarczyć. Ja mam tylko szable i ich potrzebuję- uprzedzając słowa goblina dodał - i nie mam zamiaru teraz nurkować po twoje.
Huskun
Ork przyglądał się nowo przybyłym i nadchodzącym martwiakom nie patrząc na Mordila jednak wypowiedziane słowa skierowane były właśnie do niego.
- Ten jeden toporek, który nosisz na plecach musi ci wystarczyć. Ja mam tylko szable i ich potrzebuję- uprzedzając słowa goblina dodał - i nie mam zamiaru teraz nurkować po twoje.
Huskun
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 10 maja 2013, 20:23 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Drogi MG to jest nielogiczne. Skąd mam za pasem toporek skoro odpiąłem pas z orężem???? Więc nie mam pasa i nie mam toporka.
Mordil jako pozbawiony broni stara się chować za innymi. Niestety nie potrafi walczyć na pięści, więc będzie się starał trzymać z tyłu, no chyba, że ten krasnal ma jakiś topór na zbyciu."Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
MG żeby nie było, że się czepiam i komuś psuje nastrój gry! Straciłem broń i nie mam żadnych ale do tego, mój błąd, że nie napisałem jak to noszę i co noszę ze sobą i jest OK! Ale według Ciebie gdzie ja to wszystko miałem schowane?
2 obosieczne topory za pasem a toporki do pleców przytroczone, między dwoma oszczepami i jeszcze szabla wisząca przy pasie? Logicznie myśląc to toporki powinny być za pasem, jeden topór w ręce a drugi właśnie do pleców przytroczony. Ale tak jak napisał MG mam toporek i jeden oszczep i tego będę się trzymał.
Mordil wyszedł na brzeg z oszczepem w dłoni a drugą ręką dobył przewieszony przez plecy toporek, rozejrzał się dookoła gotowy do stawienia czoła nadciągającym istotom. W duchu przysiągł sobie, że jeśli wyjdzie z tego żywy to te ścierwo szamańskie i wódz gobliński będą mieli niemiłą niespodziankę w postaci wylewających się flaków z ich brzuchów. Ten goblin był pamiętliwy i dopełni swojej zemsty na tych którzy go zostawili w potrzebie!2 obosieczne topory za pasem a toporki do pleców przytroczone, między dwoma oszczepami i jeszcze szabla wisząca przy pasie? Logicznie myśląc to toporki powinny być za pasem, jeden topór w ręce a drugi właśnie do pleców przytroczony. Ale tak jak napisał MG mam toporek i jeden oszczep i tego będę się trzymał.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Imaginarius na chwilę skulił się jeszcze bardziej, zaciskając mocno powieki.
- Z deszczu pod rynnę! Piannie, dlaczego mi to robisz? - zaskrzeczał bardziej niż powiedział, kierując swoje słowa w pustkę. Jak przez mgłę dotarły do niego nawoływania Balina do nieznajomych.
Zaryzykował otwarcie oczu. Nieumarli nieubłaganie zataczali półksiężyc nad wodą. Uszczypnął się w rękę. Zabolało. Spojrzał jeszcze raz. Nieumarli dalej brnęli w ich stronę. Cóż robić?
- Do jasnej cholery! - wrzasnął Goblin we wspólnym, wkładając w krzyk całą swoją desperację i przerażenie. - Wynośmy się stąd, choćbyśmy mieli potem się sami pozabijać! - swój rozpaczliwy krzyk skierował wpadających do wody przybyszów.
- Balinie, Skela, Bazookh! W nogi, musimy się przez nich przebić... - dodał już ciszej.
- Z deszczu pod rynnę! Piannie, dlaczego mi to robisz? - zaskrzeczał bardziej niż powiedział, kierując swoje słowa w pustkę. Jak przez mgłę dotarły do niego nawoływania Balina do nieznajomych.
Zaryzykował otwarcie oczu. Nieumarli nieubłaganie zataczali półksiężyc nad wodą. Uszczypnął się w rękę. Zabolało. Spojrzał jeszcze raz. Nieumarli dalej brnęli w ich stronę. Cóż robić?
- Do jasnej cholery! - wrzasnął Goblin we wspólnym, wkładając w krzyk całą swoją desperację i przerażenie. - Wynośmy się stąd, choćbyśmy mieli potem się sami pozabijać! - swój rozpaczliwy krzyk skierował wpadających do wody przybyszów.
- Balinie, Skela, Bazookh! W nogi, musimy się przez nich przebić... - dodał już ciszej.
Pomimo krzyków nie podejmuję żadnej akcji, czekam na rozwój wydarzeń. GM, jak wygląda sprawa z rzucaniem zaklęć? Rozumiem, że Goblin jest u kresu wytrzymałości, i kolejny rzucony czar spowoduje utratę przytomności?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Mordil stojąc na brzegu usłyszał znajome imię, Skela, gdzieś z mroków jego pamięci wydobywała się postać łowcy z innych czasów i z innego lądu, im bardziej myślał nad tym jego wspomnienia krążyły wokół obelg i wyzwisk ze strony tego człowieka. Ale mimo to odwrócił się w jego stronę, przez chwilę przypatrywał się jego postaci a zatrzymał wzrok na twarzy łowcy, po czym Mordil wyszczerzył zęby w uśmiechu i ruszył w stronę Skeli.
-Skela robisz tu co ty??? Moja cieszy tebe widiet!!! Druh moja!!!!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."