Tajemnicze skalne wrota, środek nocy
Otoczony obcymi rębajłami gnomi więzień ponownie jął się jawić w oczach Huskuna pianickim awatarem, mającym zapewne ocenić własnym okiem wiarę czcicieli Piana w obliczu wielkiej próby - jak bowiem inaczej można było wytłumaczyć jego niezauważone zniknięcie, a teraz objawienie? A to, że roztrzęsionym głosem zarzekał się, iż jest czarodziejem mogło być rzecz jasna niebiańskim podstępem, by pianiccy wyznawcy nie zorientowali się zbyt szybko, z kim mają do czynienia.
Zaklinacz wolałby naturalnie, by gnom ukazał cały swój majestat i używszy półboskiej mocy spopielił ożywieńców wraz z ich mrocznym panem, ale obleczony w gnomią skórę awatar miał inne plany.
Pojąwszy w mig jego zamiary goblin runął na złamanie karku w górę kamiennych schodów, przypadając do ledwie widocznych w ciemnościach wrót i drapiąc po nich brudnymi paznokciami. Zmrużone oczy Huskuna wodziły po prawie niedostrzegalnych płaskorzeźbach pokrywających porośnięte płatami mchu drzwi.
- Gdzie zamek, gdzie? - wrzasnął trwożnie w ojczystym dialekcie, nieświadomy tego, że prawie nikt go nie zrozumiał - Jak to rozewrzeć?!
Ponad miarowym hukiem wodospadu poniósł się równie donośny plusk, wieszczący lądowanie w sadzawce czegoś ciężkiego i spadającego z dużą szybkością. Nie chcąc dać się odepchnąć do tylnej straży grupy zaklinacz przywarł całym ciałem do futryny drzwi, wykręcając głowę niemalże do punktu oznaczającego skręcenie karku i próbując dojrzeć coś na brzegach sadzawki.
Domyślam się, że wszyscy popędziliśmy w górę schodów. Pozycja wydaje się nie najgorsza do obrony (przewaga wysokości i wąskie dojście), ale nie łudzę się nadzieją na pokonanie wroga. Korzystam z umiejętności profesyjnej Wykrycie magii (UM 80) poprzez dotknięcie metalu drzwi oraz próbuję odcyfrować widniejący na nich tajemniczy napis (o ile wykuto go w alfabecie i języku, którego nędzne podstawy goblin zdołał sobie jakimś cudem przyswoić). Ciekawe, co wpadło do sadzawki? Ghul?