Gdy wróg będzie tuż-tuż, Gusłek, jak zwykle, taktycznie schowa się za plecami Huskuna, wychylając poza swe schronienie jedynie swój drewniany oręż. Ale zanim do tego dojdzie kapłan będzie starał się rozwikłać zagadkę wrót. Jeszcze raz dokładnie je obejrzeć, przepatrzeć zdobienia w poszukiwaniu klasycznego bądź magicznego sposobu na otwarcie zamka. Wszystko to w czasie cichej modlitwy w intencji cudownego i rychłego ratunku z opresji.
PBF - Boskie potyczki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Tajemnicze wrota, środek nocy
Ożywieńcy napierali niestrudzenie, a mnogość ich ponownie zaczęła wprawiać Huskuna w panikę. Goblin przestał się łudzić nadzieją, że pała Barthura roztrzaska wrota w chwili, gdy pod opuszkami swych palców wyczuł delikatną magiczną wibrację. Legendy Turgulów głosiły, że czarodziejskie wrota rozbić mogły jedynie maczugi gigantów, a chociaż na co dzień Barthur jawił się Huskunowi niemalże gigantem, o podjęciu tego akurat wyzwania nie mógł nawet marzyć.
Okręcając się na pięcie i przyciskając do drzwi plecy zaklinacz poderwał do przodu prawicę, wymierzył ją pomiędzy stłoczonymi ciałami druhów i nieznajomych biorąc za cel pierwszego wspinającego się na schody martwiaka, bez wątpienia jakiegoś parszywego szubienicznika, który nie potrafił uwisieć w spokoju na szafocie.
Grzęznące uparcie w gardle słowa inkantacji zaczęły splatać magiczną esencję w czarne płomyki rosnące na palcach prawej dłoni goblina.
Ożywieńcy napierali niestrudzenie, a mnogość ich ponownie zaczęła wprawiać Huskuna w panikę. Goblin przestał się łudzić nadzieją, że pała Barthura roztrzaska wrota w chwili, gdy pod opuszkami swych palców wyczuł delikatną magiczną wibrację. Legendy Turgulów głosiły, że czarodziejskie wrota rozbić mogły jedynie maczugi gigantów, a chociaż na co dzień Barthur jawił się Huskunowi niemalże gigantem, o podjęciu tego akurat wyzwania nie mógł nawet marzyć.
Okręcając się na pięcie i przyciskając do drzwi plecy zaklinacz poderwał do przodu prawicę, wymierzył ją pomiędzy stłoczonymi ciałami druhów i nieznajomych biorąc za cel pierwszego wspinającego się na schody martwiaka, bez wątpienia jakiegoś parszywego szubienicznika, który nie potrafił uwisieć w spokoju na szafocie.
Grzęznące uparcie w gardle słowa inkantacji zaczęły splatać magiczną esencję w czarne płomyki rosnące na palcach prawej dłoni goblina.
Rzucam Czarny Pocisk w szubienicznika, UM 80. Swoją drogą, czy ten symbol na drzwiach nie przypomina Huskunowi znaków na talizmanach zebranych zabitym na szlaku nieszczęśnikom?