PBF - Boskie potyczki

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 16 maja 2013, 12:47

Gdy wróg będzie tuż-tuż, Gusłek, jak zwykle, taktycznie schowa się za plecami Huskuna, wychylając poza swe schronienie jedynie swój drewniany oręż. Ale zanim do tego dojdzie kapłan będzie starał się rozwikłać zagadkę wrót. Jeszcze raz dokładnie je obejrzeć, przepatrzeć zdobienia w poszukiwaniu klasycznego bądź magicznego sposobu na otwarcie zamka. Wszystko to w czasie cichej modlitwy w intencji cudownego i rychłego ratunku z opresji.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 maja 2013, 14:03

- Może trza pchnąć? - krzyknął jeszcze w stronę towarzyszy przypatrujących się drzwiom z niemal dziecięcą ciekawością.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 maja 2013, 14:37

Staję do walki z toporem i tarczą osłaniając tych co próbuję otworzyć wrota, pobłogosławiłem topór wcześniej.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 16 maja 2013, 15:16

Jeśli moje zaklęcie nadal działa (o ile jestem w stanie to stwierdzić)nie podejmuję wrogich działań w stosunku do nieumarłych.Ale profilaktycznie jestem uzbrojony i gotowy do walki

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 16 maja 2013, 16:25

Stoję na tyłach ze sztyletem w prawej dłoni, lewą zaś kurczowo zaciskam i modlę się do Pianna o wyprowadzenie mojego tyłka z tarapatów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 maja 2013, 21:16

Tajemnicze wrota, środek nocy

Ożywieńcy napierali niestrudzenie, a mnogość ich ponownie zaczęła wprawiać Huskuna w panikę. Goblin przestał się łudzić nadzieją, że pała Barthura roztrzaska wrota w chwili, gdy pod opuszkami swych palców wyczuł delikatną magiczną wibrację. Legendy Turgulów głosiły, że czarodziejskie wrota rozbić mogły jedynie maczugi gigantów, a chociaż na co dzień Barthur jawił się Huskunowi niemalże gigantem, o podjęciu tego akurat wyzwania nie mógł nawet marzyć.

Okręcając się na pięcie i przyciskając do drzwi plecy zaklinacz poderwał do przodu prawicę, wymierzył ją pomiędzy stłoczonymi ciałami druhów i nieznajomych biorąc za cel pierwszego wspinającego się na schody martwiaka, bez wątpienia jakiegoś parszywego szubienicznika, który nie potrafił uwisieć w spokoju na szafocie.

Grzęznące uparcie w gardle słowa inkantacji zaczęły splatać magiczną esencję w czarne płomyki rosnące na palcach prawej dłoni goblina.
Rzucam Czarny Pocisk w szubienicznika, UM 80. Swoją drogą, czy ten symbol na drzwiach nie przypomina Huskunowi znaków na talizmanach zebranych zabitym na szlaku nieszczęśnikom?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 maja 2013, 22:04

Symbole z talizmanów i ten na wrotach są identyczne.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 maja 2013, 20:50

Mam złe przeczucia... a co, jeśli te wrota można otworzyć wyłącznie z pomocą rzeczonych talizmanów? Talizmanów, które leżą teraz w skórzanej sakwie na dnie sadzawki?

MG, jak tam przygotowania do walki? Przydałby się jakiś mrożący krew opisik (ale nie mam na myśli Huskuna i pechowego rzucenia czaru) ;)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 maja 2013, 11:06

Jaskinia za wodospadem, północ

Wzrok Barthura podążył w kierunku usłyszanego nienaturalnego warknięcia. W słabym świetle dostrzegł gotującą się do skoku małą istotę. Przypominała ona małą dziewczynkę, a raczej przypominałaby gdyby nie przerośnięte i sięgające do kostek łapska uzbrojone w długie i ostre pazury oraz rozrośniętą paszcza pełną szczerzących się kłów. Łowca zważył w rękach młot planując odesłać małego martwiaka jeżeli już nie bezpośrednio do otchłani to na pewno co najmniej pod sufit.

Po wąskiej półce brnął człowiek średniego wzrostu, którego żywot zakończyła kara wymierzona w postaci zaciskającym się na szyi sznurze. Być może był samobójcą lub ofiarą grasantów, ale mógł też być wielokrotnym mordercą, który pragną kontynuować swe dzieło zniszczenia także po śmierci. Mordil zastawił mu drogę mierząc w jego pierś oszczepem. Wąska i śliska półka stanowiła najlepsze miejsca do odpierania ataków wroga.

Drayaharus nie zrażony niepowodzeniem wykrzyczanych uroków i zaklęć, wyszarpnął sztylet. Spojrzał krytycznie na dzierżoną w rękach broń i poczuł się jak tonący chwytający się brzytwy. Na ostrzu sztyletu zatańczyły refleksy złotego światła. Mieniły się i kusiły w ciemnościach swym blaskiem. Podążył wzrokiem do ich źródła. O dziwo wydostawały się one z sakwy stojącego obok półolbrzyma. Grubo szyta sakwa nie była w stanie zataić czegoś świecącego w jej środku.

Gusłek przełknął ślinę czując zbliżające się, dławiące i zimne przerażenie. Pian po raz wtóry wystawiał go na próbę.
Dbając o to, żeby zwieracze pozostały zamknięte, kapłan Piana wyczuł pałające z okolic wewnętrznej kieszeni płaszcza ciepło. Ciepło to rozchodziło się po jego ciele jak po dużym łyku porządnej gorzałki. Dodatkowo dodawało coś na kształt odwagi i bezpieczeństwa.

Sytuacja taktyczne w jaskini.
Tak mniej więcej widzę wasze ustawienie w chwili rozpoczęcia walki. Ktoś planuje przemieścić się na inne pozycje? Osoby nie posiadające widzenia w ciemnościach walczą na zasadach związanych z walką w trudnych warunkach.
Obrazek
Ostatnio zmieniony 18 maja 2013, 11:28 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 maja 2013, 13:24

Jaskinia za wodospadem, północ

Dostrzegając kątem oka nagłe poruszenie gdzieś w górze goblin poczuł mięknące znienacka kolana, bo jego przenikające ciemność nocy spojrzenie pochwyciło znienacka widok groteskowego ghula stworzonego z ciała niewielkiego ludzkiego dziecka, zbliżającego się od strony szczytu schodów.

Huskun okręcił się na pięcie tracąc w jednej chwili zainteresowanie szubienicznikiem, poderwał połyskujący czarnymi ognikami palec w kierunku ghula uświadamiając sobie znienacka ogrom niedalekiego niebezpieczeństwa.

- Barthur! - wrzasnął na całe gardło, chociaż jego głos niemal utonął w miarowym huku wodospadu i okrzykach pozostałych zbrojnych - Bier ją, paskudę! Wal po łebie, żwawo!

Zaklinacz nie miał żadnego doświadczenia w prawdziwym boju, o walkach z nieumarłymi nawet nie wspominając - cała jego wiedza na czynieniu krzywdy innym opierała się na zdradzieckich atakach drewnianą pałką zza węgła albo dosypywaniu wywołującej niestrawność trucizny do jadła nielubianych ziomków. Desperacka konfrontacja na śliskich skałach pod wodospadem, w ciemnościach nocy i przeciwko niezliczonym w oczach Huskuna ożywieńcom, zdała się wychowankowi szamana legendarną bez mała bitwą.

Z której na dodatek żaden ze śmiertelników mógł nie wynieść głowy, w sporej mierze z powodu zdrady Burgula i Uhara.
Mapka taktyczna sprawiła, że chciałbym zweryfikować swe zamiary. Rzucam zaklęcie na małego ghula, a potem próbuję wyciągnąć z sakwy Barthura to coś, co tak świeci! Panowie, trzeba szybko podjąć ważne decyzje. Jesteśmy atakowani z dwóch stron. Huskun, Gusłek i Drayaharus chyba raczej powinni zostać pod drzwiami, dobrze strzeżeni przez bardziej bitnych "przyjaciół". Balin i Barthur znajdują się najbliżej górnych schodów, Skela i Mordil przy dolnych. Pchnąłbym im z pomocą Bazookha, żeby zrobili zaporę w trzech. Rannego orka do Barthura i Balina. My - osobnicy obdarzeni talentami czarodziejskimi - będziemy dzielić uwagę między oba fronty! Co Wy na to?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 18 maja 2013, 15:21

Stanie z tyłu jak najbardziej się podoba! Tymczasem próbuję ukraść świecące coś z sakwy półolbrzyma i przyłożyć to do wrót.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 18 maja 2013, 22:26

Cóż to za ciepło, od czego ono pochodzi? Pierwsza czynność, to przekonać się, cóż to za tajemniczy i magiczny przedmiot w owej kabzie się skrył.
Drugie działanie - błogosławię Huskuna i gnoma (jako że on też współwyznawca). Niech ich współczynniki rosną wykładniczo i staną się dla naszych sprzymierzeńców nieprzebytym murem obronnym. Ponadto odmawiam modlitwę do Pana uciech o wybawienie nas z opresji. A na koniec chwytam mocno pałę. Gdy przyjdzie czas, niech zrobi porządek!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 maja 2013, 13:41

Jaskinia za wodospadem, północ

Niewielka bryłka magicznej energii wystrzeliła z dłoni goblina, uderzyła niewielkiego ghula wprost w wyszczerzoną koszmarnie paszczękę wywołując u ożywieńca groteskowy podskok.

Huskun jęknął głośno widząc, że zaklęcie nie zrobiło martwiakowi krzywdy, a co więcej, najwyraźniej pobudziło go do działania. Wydając z siebie donośne syczenie ghul ugiął niewielkie nogi w kolanach i skoczył z wysokości kilku stopni w stronę potrząsającego groźnie pałą Barthura.

Barthura, w którego noszonej na plecach sakwie coś promieniowało niezwykłym blaskiem, przenikając tajemniczą poświatą przez wyprawioną skórę.

Półolbrzym zaczął się poruszać z niezwykłą dla siebie ruchliwością, próbując odpędzić atakującego go zajadle ghula, ale gobliński zaklinacz stracił całkowicie zainteresowanie ożywieńcem, rzucając się wprost ku majtającej na grzbiecie druha sakwie.

Drayaharus wyprzedził go o krok, łapiąc za sakwę i wieszając się na niej na podobieństwo swawolnego kociaka.

- Puszczajtaj! - wrzasnął Huskun, który przez swą opieszałość zdołał pochwycić nie sakwę, a mokre portki gnoma - Oddawajtaj!
Wstawkę oparłem na informacji otrzymanej od Deliada. Test na UM udany z wynikiem 59, gorzej z efektami czarowania. Pocisk zadał 40 obrażeń, ale ghul obronił się testem odporności na elektryczność i weszło jedynie 20 ran... Walka o sakwę z przewagą inicjatywy gnoma, bo oblubieniec Grubelli rzucił się na bagaż Barthura w 74 momencie rundy, a Huskun w 63.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 maja 2013, 15:30

Jaskinia za wodospadem, północ

Podrażniona magiczną iskrą energii ghoulica wystrzeliła w mgnieniu oka w stronę grupki stojącej w pobliżu spiżowych drzwi. Nadzwyczajna szybkość, mogąca być tylko i wyłącznie cechą nadprzyrodzoną, zaskoczyła nawet Barthura, który spodziewał się ataku. Nim zdążył wykonać efektywny zamach, małe monstrum uderzyło o tarczę z całym impetem swojego niewielkiego ciała. Długie szpony ze zgrzytem wyrysowały bruzdy na metalowej powierzchni herbowej tarczy. Wyprowadzony zbyt pospiesznie zamach młotem nie miał szans trafić w cel. Młot śmignął wysoko nad głową martwiaka. Tymczasem nieumarła nie próżnowała i zatopiła zębiska w goleni półolbrzyma i odskoczyła oblizując zakrwawioną paszczę.
Balin tylko czekał na taką chwilę dekoncentracji przeciwnika i ciął potężnie od góry toporem. Uśmiechnął się gdy poczuł opór a przez huk wodospadu przebił się chrobot miażdżonych kości. Chciał powtórzyć jeszcze raz ale nieumarła zwinnie uchyliła się przed ciosem.

W tejże chwili po drugiej stronie jaskini Mordil wyprowadził pchnięcie oszczepu prosto w pierś nadchodzącego wisielca. Trafił i trzymał broń sztywno starając się zatrzymać marsz nieumarłego. Martwiak nie wydawał się odczuwać jakikolwiek dyskomfort związany z wrażonego w pierś ostrza i napierał do przodu całą masą ciała.
Ukryty za plecami towarzyszy Gusłek sięgnął do kieszeni szukając źródła ogarniającego go ciepła. Jego ręka trafiła na mały przedmiot, który po wyciągnięciu okazał się kryształem wyrzeźbionymi w krysztale piersiami. Był to prezent od konającej kapłanki Arianny. Teraz jedna kryształ nie był już przezroczysty i pałał mlecznobiałym opalizującym, niosącym ukojenia skołatanym nerwom blaskiem.
Trochę mechaniki:
Runda pierwsza:
Bardzo szybki ghoul zaatakował Barthura trzykrotnie, dwa ciosy łapami chybiły celu, trzeci natomiast paszą był celny. Barthur w sumie dostał 192 obrażeń kłutych. Po odjęciu zbroi i skóry pozostało 47. Daje do wynik ostateczny z pozostałymi obrażeniami 113. Do tego dochodzi jeszcze utrata 1 punktu energii życiowej i niewielka szansa na nieprzyjemną infekcję rany. Następny tego typu cios może być już ostatecznym wprowadzającym półolbrzyma w stan agonalny.
Barthur walczy w półmroku co równa się walce w trudnych warunkach. Rzut na TR 55 i chybienie celu.
Balin wyprowadził swe dwa ataki. Pierwszy z nich trafił (15). Zadaje w ostatecznym rozrachunku 201 obrażeń tnących. Ghoulica ne posiada zbroi więc dostaje te obrażenia w całości. Drugi atak (64) chybia celu.
Atak Mordila blokującego wąskie wejście do jaskini. Rzut na TR 18 i trafienie za 156 obrażeń kłutych. Martwiaki tego typu są mało wrażliwe na tego typu ataki. Udana próba powstrzymania przeciwnika. Jednak martwiak napiera nadal i w końcu może unieruchomić broń i dostać się na zasięg ciosu łapami.
Co do sakiewki Barthura, to chciałbym znać zamiary wszystkich trzech osób - Barthura, Huskuna już znam i Drayaharusa. Czy Barthur pozwala zabrać przywiązaną rzemieniem sakiewkę do pasa. Czy gnom stara się zagarnąć sakiewkę dla siebie, czy potulnie pozostawia ją Huskunowi. Czy może zażarcie walczy o łup.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 20 maja 2013, 16:36

Mordil stara się odrzucić napastnika kierując oszczep w stronę przepaści nad wodą, ale jeśli poczuję, że broń pęka to wtedy stara się ją wyszarpnąć, ale jeśli uda się to może zrzuci nacierającego do wody.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

ODPOWIEDZ