PBF - Bezsłoneczna Cytadela
RUNDA 1
Araven zadaje na czysto 181 obrażeń tnących co sprowadza warga do agonii,
Dino Berghar zostaje ugryziony i otrzymuje 52 rany lecz sam zadaje na czysto 164 obuchowe co też obala zwierza.
Warg chyba Graga,Grag zadaje korbaczem 171 ob,rezulatat jw.
Widać,któryś z Was ubił samca alfa bo reszta stada ucieka
Araven zadaje na czysto 181 obrażeń tnących co sprowadza warga do agonii,
Dino Berghar zostaje ugryziony i otrzymuje 52 rany lecz sam zadaje na czysto 164 obuchowe co też obala zwierza.
Warg chyba Graga,Grag zadaje korbaczem 171 ob,rezulatat jw.
Widać,któryś z Was ubił samca alfa bo reszta stada ucieka
Tan Gonzor,wierny giermek Dino Berghara widząc iż pan ucierpiał w starciu,natychmiast zaczął przetrząsać pakunki w poszukiwaniu opatrunków.
Gruumsha tymczasem siedziała na koniu dumna jak paw iż jej mężczyzna tak wprawnie poradził sobie z wygłodniałymi stworami. Kiedy znalazł się odpowiedni moment swym krzywym nożem oberżnęła uszy basiora i schowała ''na potem'' w swe sakwy.
Leobardis tymczasem umiejetnie uspokajał konie spłoszone obecnością drapieżników i odorem szybko zamarzającej krwi.
Zrobiło się ciemno,zawiał gwałtowny wiatr i przyszła największa jak dotąd śnieżyca.
Gruumsha tymczasem siedziała na koniu dumna jak paw iż jej mężczyzna tak wprawnie poradził sobie z wygłodniałymi stworami. Kiedy znalazł się odpowiedni moment swym krzywym nożem oberżnęła uszy basiora i schowała ''na potem'' w swe sakwy.
Leobardis tymczasem umiejetnie uspokajał konie spłoszone obecnością drapieżników i odorem szybko zamarzającej krwi.
Zrobiło się ciemno,zawiał gwałtowny wiatr i przyszła największa jak dotąd śnieżyca.
Zmarnowawszy chwilę na pobieżny opatrunek, rycerz zrobił prowizoryczne sanki z tarczy i wrzucił na nie przyszłą kolację. Należało się pospieszyć, bo burza przybrała gwałtownie na sile. Wspomagany przez giermka, żwawo zaszył się w lasku. Tam śnieg był znacznie łatwiejszy do przebycia, a wiatr właściwie był tylko przyjemną zimową bryzą. Tan Gonzor dostał zadanie sprawdzenia czy najbliższa okolica nie zawiera kolejnych niespodzianek. Po odnalezieniu większej przerwy między drzewami, rycerz postanowił, że właśnie tam spocznie.
Techniczny: po zdaniu raportu przez giermka, że wszystko ok, najpierw opatruję się profesjonalnie, a potem pomagam w rozbijaniu obozu.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Grag schowała za pas korbacz i chwycił warga za ogon, dołączając go do drugiego zapakowanego na sanie.
- Dobrze wypieczony wilczek nie jest zły - uśmiechnął się - a, tym bardziej dwa.
Chwycił za wodze konia i ruszył w stronę lasku, gdzie zamierzał przeczekać zamieć i postanowić co dalej czynić.
- Dobrze wypieczony wilczek nie jest zły - uśmiechnął się - a, tym bardziej dwa.
Chwycił za wodze konia i ruszył w stronę lasku, gdzie zamierzał przeczekać zamieć i postanowić co dalej czynić.
No właśnie, co robimy dalej? Przeczesujemy okolicę uznając lasek za miejsce wypadowe, czy tylko jak skończy się nawałnica idziemy dalej. Czy zapiski, które nas tu zawiodły, wspominały coś o sterczącej prosto w niebo, jak środkowy palec giganta, samotnej skale?
Było jak prawie jak w domu Graga. Świszczący za połami namiotu wiatr był już właściwie wspomnieniem udręki, na jaką jeszcze niedawno byli narażeni. Osłonięci od zimna, mogli w końcu dać odpocząć sobie i zwierzętom, które również miały już dosyć pogody. Goblinka sprawnie oporządziła upolowane wargi i cała drużyna mogła w końcu posilić się czymś ciepłym, a nawet w miarę smacznym. Po posiłku, ustalony został system wart - chociaż niewielkie było prawdopodobieństwo odwiedzin w tym przeklętym przez bogów zakątku - reszta drużyny zasnęła kamiennym snem.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Cichy mruczący głos barbarzyńcy rozlegał się w namiocie. Barbarzyńca siedział w kucki wspominając swe rodzinne strony. Nagle przerwał pieśń gdyż jego uwadze nie umknął fakt że wewnątrz schronienia zapadła cisza. Otworzył oczy i ze zdumieniem spostrzegł że wszyscy towarzysze śpią w najlepsze na posłaniach snem spokojnym i beztroskim.
Ostatnio zmieniony 04 czerwca 2013, 05:29 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
Śnieżyca ustała w końcu. Ściany namiotu solidnie uginały się pod białym ciężarem. Jednak dzięki drzewom otaczającym rycerską siedzibę śnieg nie obalił rozstawionego namiotu. Wyglądając przez rozchylone wejście Grag przekonał się że świat nie uległ jakimś znaczeniejszym zmianom. I ku jego miłemu zaskoczeniu dym nadal unosił się nad szczytem.