- Skoro my nie możemy wyjść, to sprawimy, żeby oni przyszli do nas. Czekajcie tutaj, zaraz wrócę - odpowiedział z nutą radości w głosie. Spojrzał jeszcze na wymieniających strzały obrońców.
- Strzelcy! - krzyknął do stojących na murach łuczników, przejmując tymczasowo dowodzenie pod nieobecność porucznika. - Wstrzymać ogień! Znajdźcie schronienie, a ja idę po porucznika Zhugara! - i odwracając się na pięcie, pomaszerował w stronę fortowej kuźni.
Najpierw szukam dziurawego, żelaznego wiadra, albo innej metalowej tuby. Sprawdzam jeszcze wcześniej, czy dźwięk będzie się dobrze rozchodził i idę na dół po Zhugara.