PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Hastur trącił Neviersa w bok, spoglądając znacząco na jego łuk. Wysoko w górze rozległ się znienacka przenikliwy okrzyk górskiego orła, wyruszającego na pierwsze tego dnia łowy. Ostre kwilenie poniosło się ponad trawiastą wyżyną, pobiegło ku otaczającym ją zamglonym szczytom gór.
Pilnujący drewnianego ogrodzenia rozbójnik uniósł głowę ku górze, ku jaśniejącym z wolna przestworzom. Drapieżny ptak zakwilił ponownie, przeciągłą tęskną nutą.
Bretoński najemnik i dwaj Nordowie napięli łuki w jednej chwili, wyczuwając najdogodniejszą okazję do oddania strzału. Oparty bokiem o ostrokół człowiek w futrzanej skórzni wciąż spoglądał w górę szukając wzrokiem ptaka, zupełnie nieświadomy obecności intruzów, którzy podnosili się właśnie zza skrywających ich głazów.
Trzy strzały znalazły się w powietrzu w tym samym momencie, ciśnięte ku palisadzie zwolnionymi gwałtownie cięciwami. Niski syk urwał się po czasie równym jednemu uderzeniu serca, zastąpiony charakterystycznym odgłosem przebijających warstwę wyprawionej skóry grotów.
Żaden z łuczników nie chybił. Nie mający pojęcia o wiszącej nad nim śmierci strażnik został ugodzony w bark, szyję i głowę. Umarł bez wydania najmniejszego dźwięku, zniknął za szczytem ogrodzenia na podobieństwo trąconego kijkiem stracha na wróble.
Neviers złapał palcami za następną tkwiącą w kołczanie strzałę.
- Na co czekacie? - syknął ponaglającym tonem - Na ogrodzenie, żwawo!
Hastur trącił Neviersa w bok, spoglądając znacząco na jego łuk. Wysoko w górze rozległ się znienacka przenikliwy okrzyk górskiego orła, wyruszającego na pierwsze tego dnia łowy. Ostre kwilenie poniosło się ponad trawiastą wyżyną, pobiegło ku otaczającym ją zamglonym szczytom gór.
Pilnujący drewnianego ogrodzenia rozbójnik uniósł głowę ku górze, ku jaśniejącym z wolna przestworzom. Drapieżny ptak zakwilił ponownie, przeciągłą tęskną nutą.
Bretoński najemnik i dwaj Nordowie napięli łuki w jednej chwili, wyczuwając najdogodniejszą okazję do oddania strzału. Oparty bokiem o ostrokół człowiek w futrzanej skórzni wciąż spoglądał w górę szukając wzrokiem ptaka, zupełnie nieświadomy obecności intruzów, którzy podnosili się właśnie zza skrywających ich głazów.
Trzy strzały znalazły się w powietrzu w tym samym momencie, ciśnięte ku palisadzie zwolnionymi gwałtownie cięciwami. Niski syk urwał się po czasie równym jednemu uderzeniu serca, zastąpiony charakterystycznym odgłosem przebijających warstwę wyprawionej skóry grotów.
Żaden z łuczników nie chybił. Nie mający pojęcia o wiszącej nad nim śmierci strażnik został ugodzony w bark, szyję i głowę. Umarł bez wydania najmniejszego dźwięku, zniknął za szczytem ogrodzenia na podobieństwo trąconego kijkiem stracha na wróble.
Neviers złapał palcami za następną tkwiącą w kołczanie strzałę.
- Na co czekacie? - syknął ponaglającym tonem - Na ogrodzenie, żwawo!
Wartownik odstrzelony. To krytyczny moment, więc Namakemono i 8ART muszą dokładnie zdefiniować poczynania. Na ogrodzeniu nie ma jeszcze nikogo innego, jest ono też dość niskie, by z rozpędu się na nie wedrzeć. Neviers ponownie napina łuk, dwaj Nordowie czekają na rozkazy!
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Hastur i Barr'teh runęli w jednej chwili ku drewnianemu ogrodzeniu, wspinając się zwinnie po kamienistym zboczu przedpola fortu. Krew tętniła im w skroniach, a bitewna ekscytacja przyprawiała o suchość w gardle. Dwaj norscy hersirowie poszli w ślad cudzoziemskich najemników, wsadzając łuki w biegu w sajdaki i odczepiając od pasów topory.
Khajiit dopadł palisady pierwszy, przypadł na tylne łapy składając przednie na podobieństwo podpórki. Redgard nawet nie czekał na zachętę. Wsadzając jedną stopę w złączone razem człekokształtne dłonie kotołaka wojownik pozwolił się wybić w górę, pochwycił własnymi palcami górną krawędź ogrodzenia.
Chociaż ugodzony strzałami wartownik zdążył już gruchnąć ciałem o ziemię na dziedzińcu fortu, zza ogrodzenia wciąż jeszcze nie dobiegł żaden ostrzegawczy okrzyk.
Lecz Hastur wiedział, że nie potrwa to już długo. Złapawszy rękami za szczyt ogrodzenia i pchany od spodu przez sapiącego cicho Barr'teha, ciemnoskóry najemnik podciągnął się z całej siły w górę przerzucając dolną część ciała ponad palisadą.
Wylądował na ugiętych nogach wyszarpując łuk z sajdaka i nakładając płynnym ruchem strzałę na cięciwę. Przed jego oczami stanął otworem dziedziniec starego fortu, pokryty warstwą ubitej ziemi porośniętej tu i ówdzie kępami trawy i niewielkich krzewów.
Lecz to nie one przykuły uwagę kucającego naprędce Hastura, a pilnujący murów wartownicy.
Hastur i Barr'teh runęli w jednej chwili ku drewnianemu ogrodzeniu, wspinając się zwinnie po kamienistym zboczu przedpola fortu. Krew tętniła im w skroniach, a bitewna ekscytacja przyprawiała o suchość w gardle. Dwaj norscy hersirowie poszli w ślad cudzoziemskich najemników, wsadzając łuki w biegu w sajdaki i odczepiając od pasów topory.
Khajiit dopadł palisady pierwszy, przypadł na tylne łapy składając przednie na podobieństwo podpórki. Redgard nawet nie czekał na zachętę. Wsadzając jedną stopę w złączone razem człekokształtne dłonie kotołaka wojownik pozwolił się wybić w górę, pochwycił własnymi palcami górną krawędź ogrodzenia.
Chociaż ugodzony strzałami wartownik zdążył już gruchnąć ciałem o ziemię na dziedzińcu fortu, zza ogrodzenia wciąż jeszcze nie dobiegł żaden ostrzegawczy okrzyk.
Lecz Hastur wiedział, że nie potrwa to już długo. Złapawszy rękami za szczyt ogrodzenia i pchany od spodu przez sapiącego cicho Barr'teha, ciemnoskóry najemnik podciągnął się z całej siły w górę przerzucając dolną część ciała ponad palisadą.
Wylądował na ugiętych nogach wyszarpując łuk z sajdaka i nakładając płynnym ruchem strzałę na cięciwę. Przed jego oczami stanął otworem dziedziniec starego fortu, pokryty warstwą ubitej ziemi porośniętej tu i ówdzie kępami trawy i niewielkich krzewów.
Lecz to nie one przykuły uwagę kucającego naprędce Hastura, a pilnujący murów wartownicy.
Za chwilę pojawi się rzut taktyczny! Na tę chwilę Hastur jest na palisadzie, khajiit pnie się w jej górę, za nim lezą dwaj Nordowie, całkiem w tyle trzyma się Neviers!