PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 16 lipca 2013, 15:31

Wyciągam drugi miecz i chce brać udział w walce.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 16 lipca 2013, 15:54

Jeżeli mogę czarować zza pleców hersirów, to wolę nie walczyć bezpośrednio. Jeżeli muszę wysunąć się na przód - tak zrobię.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2013, 15:55

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Ahraveen gnał na złamanie karku ku bramie fortu, potrącany przez dorównujących mu kroku hersirów i łykający spazmatycznie powietrze pełne wzbijanego butami suchego kurzu. Na blankach ponad bramą zrobiło się z miejsca jakieś zamieszanie, jakiś harmider przejawiany gwałtownymi ruchami strzegących ją wartowników. Dwaj z nich zniknęli znienacka, trzeci rzucił się w bok biegnąc wzdłuż ogrodzenia.

- Do środka! Do środka! - ryczał Skarsi wywijając swoim toporem i pobrzękując sprzączkami zbroi. Z gardeł obciążonych wieloma funtami ekwipunku hersirów wydarł się w odpowiedzi stłumiony pomruk.

Irileth jako pierwsza skoczyła w cień rzucany przez łuk bramy, przesadzając nadludzko zwinnym susem najbliższy drewniany kozioł. Promienie wschodzącego słońca zalśniły na ostrzu jej długiego miecza o wąskiej klindze. Ahraveen rzucił się w jej ślady, w stronę dziedzińca fortu. W górze nad swoją głową jaszczur słyszał jakieś krzyki dowodzące jawnie toczonej na blankach walki, ale jego przesłonięte błonką ślepia od razu jęły przeczesywać wnętrze zrujnowanego bastionu.

Osadzone w kamiennej ścianie warowni drewniane wrota otworzyły się z donośnym trzaskiem, pchane od środka wieloma silnymi barkami. Mrużąc zaspane oczy i potrząsając bronią, na dziedziniec zaczęli wysypywać się okupujący fort rozbójnicy: surowi mężowie o skołtunionych brodach i długich włosach, naznaczeni licznymi bliznami i śladami po samookaleczeniach, ściskający w dłoniach topory, miecze i włócznie. Niewielu zdążyło założyć na siebie skórznie, ale niemal wszyscy pochwycili okute żelazem tarcze.

- Bić ich! - zaryczał jakiś rębacz w rogatym hełmie, potrząsając dwuręcznym toporem osadzonym na solidnym dębowym stylisku - Rżnąć jarlowych pachołków, nie szczędzić nikogo!
Grupa wiedziona przez Irileth, Skarsiego i Ahraveena wdziera się przez niestrzeżoną bramę na dziedziniec. Jaszczur nie wie jeszcze jak się mają infiltratorzy, ponieważ zaalarmowani krzykami rezydenci fortu właśnie opuszczają warownię wyskakując gromadnie na dziedziniec i przykuwając całkowicie uwagę argonianina!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2013, 18:48

Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów

Llorvas miał duże ambicje, na dodatek nie zwykł chować się przed wyzwaniami, jeśli spoczywały na nim czyjeś oczy. Za nic w świecie nie okazałby słabości przed gromadą zwykłych ludzkich żołdaków, toteż bez chwili wahania przejął dowodzenie nad grupą wdzierających się głębiej w trzewia strażnicy hersirów.

Tunel zakręcał pod ostrym kątem w górę. Osadzone w skalnych bruzdach deski tworzyły prowizoryczne schodki, oświetlone zatkniętymi w zardzewiałe żelazne obejmy pochodniami. W powietrzu unosił się odór stęchlizny drażniący delikatne nozdrza mrocznego elfa.

Widząc przed sobą wąski otwór wiodący do następnej sali, dunmer natychmiast przyśpieszył kroku chcąc znaleźć się za jego progiem, nim pokrzykujący coraz bliżej bandyci zablokują wejście swoimi ciałami lub co gorsza, tarczami.

- Ruszcie się! - wysyczał elf wykreślając w powietrzu świetliste smugi klingami swych mieczy - Za mną!

Wygojona za pomocą zaklęcia rana na jego lewej dłoni zniknęła już całkowicie, a sama kończyna odzyskała pełną sprawność i oręż poruszał się w rękach dunmera niczym przedłużenie jego własnego ciała.

Obrazek
Szarża wciąż w pełnym pędzie, ale teraz Llorvas jest na samym czele! Powodzenia!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2013, 19:02

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

W przeciwieństwie do swoich bardziej człowieczych, a przez to potraktowanych w pełni poważnie towarzyszy, Barr'teh nie musiał się kłopotać noszeniem hersirskiej skórzni ani jeszcze bardziej dla niego odstręczającej tarczy. Pokonawszy kilkoma susami szereg pomostów i kładek khajiit wyprostował się raptownie i wysunął ukryte w przednich łapach pazury. Dziesięć ostrych jak brzytwa kling o rozmiarach małych sztyletów wyrosło w jednej chwili na końcach człekokształtnych palców kotołaka, skupiając na sobie rozbiegane spojrzenie rzezimieszka próbującego zastawić tarczą podejście do blanków nad bramą.

Trafiony strzałą w głowę strażnik wrzeszczał przeraźliwie, rozcierając po twarze cieknącą z rany krew i przybierając wygląd ociekającego posoką demona z prastarych góralskich opowieści. Jego ugodzony grotem w nogę towarzysz wyrwał drzewce z ciała i złamał je z donośnym przekleństwem, próbując podciągnąć się na parapet muru.

- Zabiję cię! - zaryczał Nord tarasujący Barr'tehowi drogę na bramę - Zarżnę cię jak prosiaka!
Budowa khajiita 14, do tego premia +1 za walkę pazurami. Szarżujący kocur atakuje próbującego się bronić za pomocą topora i tarczy górala. Bartku, poproszę szybko o deklaracje dla akcji (atak/blok)!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2013, 19:11

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy kotołak dopadł pierwszego z pilnujących bramy ludzi, wydarzyły się jednocześnie dwie rzeczy. Po pierwsze, w cieniu rzucanym przez sklepienie wejścia pojawiły się pierwsze sylwetki napastników, dudniące łoskotem ciężkich butów, pobrzękujące żelazem. Bystre oczy Hastura z miejsca rozpoznały na przedzie znajome postacie Irileth i Ahraveena, pokonujących zwinnie drewniane kozły rozstawione w bramie w naiwnej próbie zatarasowania jej przed intruzami, których po prawdzie nikt się w forcie nie spodziewał.

Jednocześnie wiodące do warowni bastionu drewniane wrota odskoczyły z donośnym hukiem stając znienacka otworem. Przepychając się i wrzeszcząc z wnętrza fortu na dziedziniec wypadła gromada rozbójników, rozpraszających się zaraz za progiem w oczekiwaniu na rychłą konfrontację. Byli to surowi mężowie o skołtunionych brodach i długich włosach, naznaczeni licznymi bliznami i śladami po samookaleczeniach, ściskający w dłoniach topory, miecze i włócznie. Niewielu zdążyło założyć na siebie skórznie, ale niemal wszyscy pochwycili chwilę