Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Wspinając się na omszały mur z niebywałą zwinnością, futrzasty napastnik dotarł do szczytu blanków i przerzucił swe prężne cielsko na parapet, odsłaniając w drapieżnym grymasie ostre kły. Jego niedoszły zabójca już zdążył zeskoczyć na niższy odcinek umocnień biegnąc w stronę Hastura i towarzyszących mu łuczników, ale dwaj ranni górale wciąż tkwili tam, gdzie sięgnęły ich strzały. Człowiek raniony grotem w głowę ciągle rozmazywał po twarzy cieknącą z podłużnej rany krew i przesłaniając sobie palcami oczy nie zauważył wcale obecności nieoczekiwanego intruza.
Rozbójnik trafiony chwilę wcześniej strzałą w nogę bardziej wyczuł niż dosłyszał jakieś poruszenie za swymi plecami, bo podskakując uciesznie na zdrowej nodze zaczął się okręcać wokół własnej osi obracając jednocześnie głowę.
Barr'teh nie dał mu szansy na przyjęcie obronnej postawy, skoczył do przodu z impetem szarżującego drapieżnika. Wysunięte do końca pazury wślizgnęły się pewnie pod prawą pachę człowieka i chociaż przez ułamek chwili mogło się zdawać, że uczynny kotołak po prostu wsparł górala swym ramieniem, wrażenie takie stało w całkowitej sprzeczności z prawdą.
Wrażone w pas miękkiej skóry zbroi pod pachą, naturalne ostrza khajiita wniknęły głęboko w ciało człowieka, rozdzierając nie tylko samą skórę, ale i poruszające się w szaleńczym tempie prawe płuco nieszczęśnika. Wydając z siebie przeraźliwy wizg Nord wyprostował się spazmatycznie mimo zranionej nogi i zwymiotował jasną krwią na przecierającego wciąż oczy towarzysza.
Wyrywając pazury z głębokiej rany kocur zepchnął umierającego człowieka z muru wprost na kamienne płyty dziedzińca i rzucił się zwinnie ku gardłu drugiego strażnika. Wrzeszczący bezrozumnie człowiek uchylił się przed ciosem kotołaka bardziej dzięki niezwykłemu łutowi szczęścia niż przemyślanemu ruchowi, wymachując dziko trzymanym w dłoni toporem.
Wyszczerbione w kilku miejscach ostrze topora sięgnęło wyciągniętej do przodu lewej łapy kotołaka, przecięło futro i mięśnie aż do kości wyrywając z pyszczka Barr'teha przeraźliwe miauknięcie, które postawiło Nordowi włosy na głowie. Bryzgając jasnoczerwoną krwią kocur uskoczył do tyłu uciekając przed drugim cięciem, mającym mu w zamierzeniu rzezimieszka odrąbać głowę.
Tym razem miałem do czynienia z atakiem z zaskoczenia, więc anulowałem zwyczajową karę -2 do testu trafienia. Bd 16, premia +1. Przyjmuję do wiadomości klasyczny układ deklarek - dwa ataki i blok. Rzucam 12k20 uzyskując odpowiednio cztery, zero i cztery sukcesy. Ponieważ dzięki atutowi Fechtmistrz I kocur zadaje 30 ran brutto za każdy sukces, pierwszy cios wygenerował 120 ran. Sprawdzam lokację: 15 (prawa ręka). Ochraniacz nie wystarczył, by ocalić rzezimieszka.
Drugi wartownik wykonuje akcje określone systemem losowym - przypadkowo to dwa ataki i obrona. Bd 15, premia +1, kara -2 do walki ze świadomym przeciwnikiem. Rzucam 12k20 uzyskując odpowiednio trzy sukcesy, cztery i dwa. Jeden atak skontrowałem blokiem kocura za cztery sukcesy, ale drugi (pierwszy w kolejności) wszedł zadając 75 ran brutto w lewą rękę Barr'teha. Ochraniacz skórzni odparował 7 pkt, a kocur nie posługuje się niestety tarczą. 68 ran na czysto to bardzo poważna sprawa!
Poproszę o deklaracje na następną rundę walki!