PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2013, 22:50

Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów

Pokonawszy wąskie przejście mogące stać się w niedogodnym momencie doskonałą zaporą dla obrońców, Llorvas wypadł wprost na parę następnych górskich rabusiów. Szkarłatne oczy dunmera rozszerzyły się raptownie na ich widok. Nosząca nabitą mosiężnymi guzami skórznię kobieta miała znajomą dla elfa ciemną skórę dowodzącą powinowactwa z Hasturem, w dłoni zaś dzierżyła miecz.

Lecz uwagę Llorvasa przykuł przede wszystkim biegnący przodem bladoskóry mężczyzna o nagim torsie, noszący starannie przystrzyżoną kozią bródkę. Jego rozrzucone na boki dłonie pulsowały złowieszczą poświatą, doskonale elfom znaną i wieszczącą rozpoczęte już w myślach splatanie zaklęć.

Dunmer potrafił rozsądnie szacować swe czarodziejskie talenta i nie uważał się bynajmniej za biegłego w mistycznych arkanach, ale posiadał dość wiedzy książkowej, by odgadnąć z miejsca naturę owych zaklęć. O ile niebieska poświata wyzierająca zza palców lewej dłoni mężczyzny świadczyła o przygotowywanej do rzucenia magicznej tarczy, o tyle bardziej fioletowy blask w prawicy wieścił rychłe doświadczenie na własnej skórze energetycznego wyładowania zdolnego zwęglać w ułamku chwili skórę czy mięśnie!

Obrazek
Tym razem bardziej wymagający przeciwnik! Półnagi mężczyzna jest czarownikiem i zaczął już splatanie zaklęć! Oczywiście Redgardki też bym nie lekceważył. Jeśli o bieżący rys taktyczny idzie, przez szczelinę przedostali się na razie Llorvas i Sivariael, hersirowie właśnie zaczynają się przez nią przeciskać!

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 18 lipca 2013, 00:30

Z obu rąk ogniem w czarownika.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 18 lipca 2013, 07:25

Wbijam miecz i rzucam czar w czarownika podpalam go! A potem chowam się aby nie oberwać i aby chociaż kilku hersirów się tu dostało, biorę miecz z ziemi.
Keth czy da się rzucić mieczem tak jak sztyletem w tym świecie? I jakie miałbym szanse na to?
Ostatnio zmieniony 18 lipca 2013, 07:35 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 lipca 2013, 07:33

W powiedzeniu, że koty spadają na cztery łapy było wiele prawdy. Khajit wypchnięty przez krewkiego górala za blanki fortecznego muru machnął jedynie bezradnie łapami i wygiął grzbiet unikając niebezpiecznego ostrza topora. Lecąc na plecy, w jakiś kompletnie przeczący prawidłom nauk sposób zdołał się jeszcze przekręcić i bezpiecznie wylądować w wysokiej trawie porastającej przedpole zameczku, łamiąc tylko łuk. Na pożegnalną wiązankę rzuconą przez rozbójnika odpowiedział tylko głośnym syknięciem, obnażającym kły i różowy jęzor Barr'teha.

Khajit nie miał zamiaru puścić płazem dotkliwej porażki. Szybko rozejrzał się wokół sUkając najbardziej dogodnego miejsca aby wskoczyć z powrotem na mir fortu i wspomóc towarzyszy.

Watek techniczny

Bede staral sie dokonczyc sparing z goralem, w miare mozliwosci atakujac z zaskoczenia, z tylu itp. Jesli rozbojnika nie ma, to wybiore jakiś inny cel, ale nie bede raczej szarzowal tylko atakowal w najbardziej podstepne sposoby. Barr'teh to nie jest w koncu rycerz tylko skrytobojca:)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 lipca 2013, 10:06

Ahraveen z zakrwawioną bronią atakuje kolejnego przeciwnika cały czas mając na oku Irilleth, jak to możliwe pomagam też pobliskim hersirom.
Dwa ataki, jeden blok. Trzeba ich wybić jak najszybciej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lipca 2013, 12:26

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Prychając i sycząc, Barr'teh zerwał się ponownie na tylne łapy, tłukąc naprężonym ogonem niczym pałką. Wyrzucony bezceremonialnie za parapet muru, khajiit poczuł się takim traktowaniem upokorzony w niebywałym wręcz stopniu, a zniewaga tego rodzaju wymagała krwawej zemsty.

Okrągłe ślepia kotołaka omiotły krawędź górującego trzy metry wyżej ogrodzenia, wyszukując naprędce szczelin i pęknięć dość sporych, by wsunięte w nie palce zdołały utrzymać ciężar podciągającego się w górę kocura.

Zza muru dobiegał coraz głośniejszy szczęk oręża i wieszczące zaciekłą walkę krzyki. Odbijając się na tylnych łapach kotołak skoczył na nierówną, spękaną ścianę fortu i zaczął się piąć ku parapetowi na podobieństwo noszącego ludzką zbroję zwierzęcia, obnażając w bezgłośnym grymasie swe kły i strosząc zakończone pędzelkami uszy.
Postanowiłem w ramach tej wspinaczki przetestować Zręczność khajiita. ZR 14, premia +1 za Wspinaczkę, poziom testu trudny (-5). Rzucam 4k20: 4, 1, 2, 12. Cztery sukcesy, dobra nasza!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 lipca 2013, 19:30

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Bitewny szczęk i harmider nie ustawał ani na chwilę. Kilkudziesięciu walczących w dzikim zwarciu mężczyzn krzyczało i tłukło się szaleńczo orężem, przebijając torsy, odrąbując ramiona i nogi, podrzynając gardła i prując brzuchy. Pokryte grubą warstwą ziemi kamienne płyty składające się na wewnętrzny dziedziniec fortu zaczęły barwić się na czerwono, pod kolor tryskającej z ciał konających wojowników krwi.

Potrącany ustawicznie Ahraveen balansował wprawnie ogonem, równoważąc ciężar obciążonych toporem i tarczą górnych kończyn. Jakiś rozwrzeszczany góral rzucił się na jaszczura wymachując nabitą żelaznymi kolcami maczugą, ale wskutek ścisku nie zdołał wziąć dostatecznego zamachu swą nieporęczną bronią. Gad okazał się szybszy, zręcznym cięciem rozrąbując bark rozbójnika aż do kości i odrzucając go potężnym uderzeniem w tył. W miejsce wyjącego z bólu bandyty wskoczył natychmiast następny, długowłosy młodzieniec o gorejących szaleństwem oczach i obosiecznym toporze w dłoni.

- Poślę cię... - Ahraveen nie pozwolił góralowi dokończyć groźby, sięgając końcem swego oręża jego pachy i potwornym w skutkach cięciem rozrąbując tors człowieka w poprzek osi. Długowłosy młodzieniec wydał z siebie upiorne stęknięcie, a z jego ust bryznęła struga krwi, która opryskała tarczę jaszczura. Górna część rozpołowionego torsu ześlizgnęła się z dolnej, odsłaniając okropny w przekroju widok przeciętych gładko płuc i serca człowieka.
Kolejna runda walki na dziedzińcu: Bd 17, premia +1, kara -2 - standardowe rzuty. Turlam 12k20 dla dwóch ataków i jednego bloku, uzyskując odpowiednio trzy sukcesy, sześć (1, 1, 11, 11) oraz cztery. Nie da się zaprzeczyć, że Ahraveen sprawdza się doskonale w walce wręcz! Pierwszy cios za 90 ran brutto trafił w brzuch ofiary ciężko ją raniąc i odrzucając w tył. Od razu drugie cięcie w sąsiedniego rzezimieszka, rozpoławiające zbira wpół! Kontra rannego rzezimieszka za trzy sukcesy zablokowana tarczą.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 lipca 2013, 19:33

Topór jaszczura z Czarnych Bagien siał śmierć, ale argonianin był zawodowcem, walczył na chłodno, nie pozwalając sobie na wpadnięcie szał. Mimo ścisku starał się walczyć i mieć baczenie na Irileth.
Nadal 2 ataki i jeden blok.
Ostatnio zmieniony 27 lipca 2013, 20:16 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lipca 2013, 19:19

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Wspinając się na omszały mur z niebywałą zwinnością, futrzasty napastnik dotarł do szczytu blanków i przerzucił swe prężne cielsko na parapet, odsłaniając w drapieżnym grymasie ostre kły. Jego niedoszły zabójca już zdążył zeskoczyć na niższy odcinek umocnień biegnąc w stronę Hastura i towarzyszących mu łuczników, ale dwaj ranni górale wciąż tkwili tam, gdzie sięgnęły ich strzały. Człowiek raniony grotem w głowę ciągle rozmazywał po twarzy cieknącą z podłużnej rany krew i przesłaniając sobie palcami oczy nie zauważył wcale obecności nieoczekiwanego intruza.

Rozbójnik trafiony chwilę wcześniej strzałą w nogę bardziej wyczuł niż dosłyszał jakieś poruszenie za swymi plecami, bo podskakując uciesznie na zdrowej nodze zaczął się okręcać wokół własnej osi obracając jednocześnie głowę.

Barr'teh nie dał mu szansy na przyjęcie obronnej postawy, skoczył do przodu z impetem szarżującego drapieżnika. Wysunięte do końca pazury wślizgnęły się pewnie pod prawą pachę człowieka i chociaż przez ułamek chwili mogło się zdawać, że uczynny kotołak po prostu wsparł górala swym ramieniem, wrażenie takie stało w całkowitej sprzeczności z prawdą.

Wrażone w pas miękkiej skóry zbroi pod pachą, naturalne ostrza khajiita wniknęły głęboko w ciało człowieka, rozdzierając nie tylko samą skórę, ale i poruszające się w szaleńczym tempie prawe płuco nieszczęśnika. Wydając z siebie przeraźliwy wizg Nord wyprostował się spazmatycznie mimo zranionej nogi i zwymiotował jasną krwią na przecierającego wciąż oczy towarzysza.

Wyrywając pazury z głębokiej rany kocur zepchnął umierającego człowieka z muru wprost na kamienne płyty dziedzińca i rzucił się zwinnie ku gardłu drugiego strażnika. Wrzeszczący bezrozumnie człowiek uchylił się przed ciosem kotołaka bardziej dzięki niezwykłemu łutowi szczęścia niż przemyślanemu ruchowi, wymachując dziko trzymanym w dłoni toporem.

Wyszczerbione w kilku miejscach ostrze topora sięgnęło wyciągniętej do przodu lewej łapy kotołaka, przecięło futro i mięśnie aż do kości wyrywając z pyszczka Barr'teha przeraźliwe miauknięcie, które postawiło Nordowi włosy na głowie. Bryzgając jasnoczerwoną krwią kocur uskoczył do tyłu uciekając przed drugim cięciem, mającym mu w zamierzeniu rzezimieszka odrąbać głowę.
Tym razem miałem do czynienia z atakiem z zaskoczenia, więc anulowałem zwyczajową karę -2 do testu trafienia. Bd 16, premia +1. Przyjmuję do wiadomości klasyczny układ deklarek - dwa ataki i blok. Rzucam 12k20 uzyskując odpowiednio cztery, zero i cztery sukcesy. Ponieważ dzięki atutowi Fechtmistrz I kocur zadaje 30 ran brutto za każdy sukces, pierwszy cios wygenerował 120 ran. Sprawdzam lokację: 15 (prawa ręka). Ochraniacz nie wystarczył, by ocalić rzezimieszka.

Drugi wartownik wykonuje akcje określone systemem losowym - przypadkowo to dwa ataki i obrona. Bd 15, premia +1, kara -2 do walki ze świadomym przeciwnikiem. Rzucam 12k20 uzyskując odpowiednio trzy sukcesy, cztery i dwa. Jeden atak skontrowałem blokiem kocura za cztery sukcesy, ale drugi (pierwszy w kolejności) wszedł zadając 75 ran brutto w lewą rękę Barr'teha. Ochraniacz skórzni odparował 7 pkt, a kocur nie posługuje się niestety tarczą. 68 ran na czysto to bardzo poważna sprawa!

Poproszę o deklaracje na następną rundę walki!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lipca 2013, 19:44

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Norscy łucznicy strzelili niemal jednocześnie, ale biegnący ku schodom na pomost górale zasłonili się przezornie tarczami. Obie strzały zagłębiły się z głuchymi stuknięciami w obite twardą zwierzęcą skórą drewno, nie czyniąc napastnikom żadnej krzywdy. Odrzucając za siebie łuk Hastur dobył swego miecza, uniósł ostrze w górę pozwalając, by w klindze odbiły się pierwsze promienie wschodzącego słońca.

- Za Wielką Pustynię i duchy przodków! - ryknął ciemnoskóry wojownik zmieniając układ nóg i gotowiąc się na przyjęcie nieuniknionej szarży. Obaj łucznicy sięgnęli po topory w tej samej chwili, kiedy dwaj pierwsi rozbójnicy wtargnęli na górną część drewnianych schodków próbując odepchnąć z ich szczytu tarasującego drogę Hastura.

Cofając nogę przed cięciem wymierzonego w kolano topora Hastur pchnął raptownie swym ostrzem, ocierając jego stalą o górną krawędź dzierżonej przez górala tarczy. Dźgnięty prosto w gardło mężczyzna umarł w ułamku chwili, najpewniej nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że właśnie wziął go w swe ramiona boski Arkay. Pociągnięty w dół ciężarem własnego ciała i tarczy, ześlizgnął się z umazanego krwią miecza spadając ze schodków prosto na ciało wartownika ustrzelonego chwilę wcześniej przez skradających się do fortu intruzów.

Drugi rzezimieszek odbił cięcie Redgarda swoją tarczą, krzyknął głośno w bezrozumnej złości nie potrafiąc zdobyć się na próbę zaatakowania ciemnoskórego przeciwnika.

- Do mnie! - wycedził przez zaciśnięte zęby Hastur, wyczuwając u swego boku gotowiących się do walki łuczników.
Bd 15, premia +1 do ataku oraz do obrony, premia +2 za walkę w doskonałej pozycji. Ze względu na bezpieczeństwo Hastura przyjąłem układ deklarek: jeden atak i dwa bloki. Rzucam 12k20 uzyskując sześć (1, 7, 5, 1), cztery i cztery sukcesy. Pierwszy szarżujący rzezimieszek korzysta z dwóch ataków i bloku, drugi z trzech bloków (określiłem akcje losowo). W przypadku pierwszego górala trzy razy sukces za trzy. Najpierw blok w teoretycznie śmiertelne uderzenie za sześć sukcesów, zbijam do 84 ran brutto w... 20! Wypadła głowa, więc obrażenia netto zostaną podwojone! Bandyta miał tarczę z OCH 15, więc zaliczył netto 138 ran. Następny proszę!

Drugi góral ograniczył się do całej serii bloków, ale dla mnie istotny jest tylko drugi atak Hastura, ten za cztery sukcesy. Zbój zaliczył odpowiednio pięć, cztery i jeden sukces, więc przetrwał atak bez szwanku. W następnej rundzie wesprze go następny góral, ale Hastur będzie miał u swych boków obu hersirskich toporników!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 lipca 2013, 21:00

Jeśli kotołak ma wystarczająco miejsca to spróbuje potraktować krewkiego górala jakimś czarem ofensywnym. Problem w tym, że nic nie mogę znaleźć, tzn wątku organizacyjnego do PBFa z opisem dostępnych czarów:/

Jeśli nie mam na tyle czasu lub miejsca, to zaatakuje ponownie, a po pokonaniu zbója (z pomocą litościwego MG) wyleczę ranę magią.

A jak będzie bardzo źle to kotołak wycofa się na zgóry upatrzone pozycje.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lipca 2013, 22:36

Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów

Llorvas i Sivariael pojęli w jednej chwili, że znienacka przyszło im zmierzyć się z przeciwnikiem stanowiącym prawdziwe wyzwanie - nie byle góralem z północy potrafiącym jedynie wywijać toporem, ale adeptem sztuk magicznych, na dodatek znającym zaklęcia, o których oni sami jedynie czytywali.

Altmer wyrzucił przed siebie obie ręce wiedząc, że ma zaledwie krótką chwilę na splecenie własnego zaklęcia. Jego zetknięte czubkami palców dłonie rozpaliła płomienista poświata, która przeistoczyła się w strugę ognistych języków sięgających obnażonej piersi rozbójnika. Skóra człowieka poczerniała w jednej chwili, poparzona do żywego mięsa. Mężczyzna zawył na poły zwierzęcą nutą, ale blask rozpalający jego własne dłonie bynajmniej nie zgasł, nie stracił nic na intensywności.

I oba elfy stanęły w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa...
Dzięki ZR 14 Sivariael będzie działał jako pierwszy, potem symultanicznie Llorvas i zbójnicki czarownik. Moc 15, premia +1 do czarów zniszczenia, kara -5 za za rzucanie czaru na dwie ręce. Rzucam 4k20 uzyskując wyniki 6, 11, 12, 7 - to trzy sukcesy. Zaklęcie Płomienia zadaje bazowe 8 obrażeń, skala sukcesów podnosi ten wynik do 24, natomiast czarowanie na dwie ręce do 48. Ponieważ półnagi czarodziej nie jest w żaden sposób zabezpieczony przed tego rodzaju atakiem, zalicza pełną pulę obrażeń.

Teraz istotne jest, czy czarownik wskutek obrażeń przerwie splatanie czaru czy jednak rzuci własne zaklęcie. O wszystkim przesądzi test Odporności na ból, przy Bd 14 i z karą -5 do testu. Rzucam 4k20, wypada 15, 5, 6, 19. Dwa sukcesy, a więc jednak nie przerwał czarowania!

Pozostałe deklarki - zapewne bardzo spektakularne - rozliczę w osobnym wpisie...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 lipca 2013, 13:01

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Bitwa o dziedziniec zachowała równowagę zaledwie przez chwilę, zaraz potem górscy bandyci zaczęli iść w rozsypką pod naporem liczniejszych od siebie i znacznie lepiej przygotowanych do bitki hersirów. Wojownicy jarla Balgruufa złamali szyk rozbójników kładąc wielu z nich trupem. Inni, ciężko poranieni, zostali brutalnie zdeptani p porzuceni na pastwę losu, kiedy dowodzeni przez Norda w rogatym hełmie rabusie zaczęli się wycofywać nieskładnie w kierunku okutych żelazem drewnianych wrót prowadzących do wnętrza warowni.

- Do środka! - zaryczał przywódca bandy, tnąc zamaszyście swym toporem i pozbawiając nogi jakiegoś nie dość ostrożnego hersira - Do środka!

- Bić ich! - wrzasnął w odpowiedzi Skarsi - Nie dać się zamknąć!

Pilnowana przez Ahraveena Irileth zwolniła kroku, odwracając w dłoniach wąski miecz wbiła go z głuchym stęknięciem w plecy próbującego się odczołgać w bok rannego rzezimieszka. Przygwożdżony do ziemi mężczyzna zacharczał krótko i zwiotczał, niczym nabity na szpilkę owad.

Dunmerka wyszarpnęła miecz z trupa i rozejrzała się bacznie wokół. Górujący ponad innymi ludzki wrzask sprawił, że poderwała w górę oczy: dokładnie na czas, by ujrzeć spadającego z fortowej baszty człowieka, wyrzuconego za parapet ramionami zdyszanego Neviersa. Wymachujący bezradnie rękami łucznik grzmotnął o przesłonięte ziemią kamienne płyty z głuchym trzaskiem pękających kości.

- Nieźle sobie radzisz, jaszczurze - oznajmiła elfka oglądając się z ukosa na Ahraveena - Nie myśl, że nie patrzyłam. Zostań tu ze mną, Skarsi dokończy robotę.

Rozumny gad wydał z siebie przeciągłe syknięcie, rozdarty pomiędzy poczuciem obowiązku, a żądzą zabicia następnej ciepłokrwistej istoty.
A ponieważ Araven zrobił sobie dwa dni urlopu, argonianin trochę teraz pomyśli! ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 lipca 2013, 13:25

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Promieniujący z przeciętej łapy ból był tak przeraźliwy, że w ślepiach kotołaka pojawiły się mroczki, a jego krew płonęła żywym ogniem. Bryzgając krwią niczym pozbawiony głowy i wciąż biegający po podwórzu kogut, kocur wygiął swe cielsko w iście akrobatycznym uniku, przechylając się w bok na ułamek chwili przed ciosem zadanym przez topornika. Ostrze ciężkiej broni uderzyło w kamienne blanki fortu, rozkruszyło pośród metalicznego szczęku spory kawał wapiennej zaprawy.

- Ty zwierzu jeden! - ryknął zalany krwią Nord, wykrzywiając twarz w upiorną maskę wściekłości i przerażenia. Cofając dzierżącą oręż rękę mężczyzna napiął mięśnie chcąc ciąć ponownie, ale khajiit z miejsca skoczył wprost na jego tarczę, impetem zderzenia zbijając rozbójnika z nóg i lądując na nim pośród zwierzęcego wizgu.

Rabuś naparł na przyciskającą mu piersi tarczę chcąc zrzucić ciężkiego napastnika z muru, ale Barr'teh swoje ważył. Przekręcając w bok kosmaty łeb kocur sięgnął zębami odsłoniętej szyi wrzeszczącego w bezrozumnym lęku człowieka i jednym dzikim szarpnięciem wydarł mu kawał tchawicy.

Wrzaski ustąpiły w jednej chwili, zastąpione słabnącym gulgotaniem i chrapliwym rzężeniem. Barr'teh stoczył się z wstrząsanego konwulsyjnymi drgawkami ciała, oparł grzbietem o mur przyciskając do torsu zranioną do kości łapę. Mroczki w ślepiach kotołaka przybrały na sile wieszcząc znaczną utratę krwi.
Dwa ataki i blok. Bd 16, premia +1 do obu rodzajów akcji, kara -2. Wyniki to odpowiednio cztery sukcesy, jeden i cztery. Góral wykonał dwa ataki i jeden blok (Bd 15, premia +1, kara -2), z wynikiem cztery, trzy i zero sukcesów. Interpretacja starcia taka: kocur skontrował pierwszy atak rabusia blokiem, a potem zadał własny, który wszedł bez redukcji. 120 ran brutto dla rannego człowieka to z góry przesądzony rezultat!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 sierpnia 2013, 08:15

Ja kazesss pani to zosstanę, ale wolałbym upuścić im jesssce nieco krwi. Ahraveen obserwował okolicę wypatrując jakiegokolwiek zagrożenia.

ODPOWIEDZ