PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2013, 20:52

Mistrzu, jak będzie wyglądał nasz pobyt w zamku? Jak zakwaterowanie, jak wyżywienie? Mamy wszędzie wstęp wolny czy każą nam siedzieć w jednym miejscu pod czujnym okiem wart? Szkolenia będą się odbywać w zamku czy w okolicznych osadach? W jaki sposób miejscowi odnoszą się do poszczególnych członków drużyny? (zwłaszcza tych pochodzących z plemienia Turgulów).

Jak rozumiem, Bazookh i Skela odpadli definitywnie z gry?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 lipca 2013, 06:51

Mnisi wstali już od stołu i zmierzali wiadomych tylko sobie kierunkach. Jednak słysząc łamaną mowę goblina i półolbrzyma zatrzymali się zainteresowani.

- Interesują was gwiazdy i sny? - zapytał Elassar - Zarówno jedne jak i drugie kryją niezgłębioną wiedzę na temat rzeczy przyszłych i przeszłych, a czasami nawet teraźniejszych. Sprawcie się dobrze na misji, a sprawdzimy co kryje się w snach oraz jak stawiać wróżby na podstawie gwiazd. Teraz ruszajcie na wieczerzę.
Treningi będą odbywać się na podgrodziu, ale śpicie w spólnej celi zamkowej. W zamku kręci się sporo mnichów, więc zawsze ktoś ma was na oku, ale nie dostrzegacie takich, którzy zajmowali się by tylko wami. Zresztą możecie chodzić jedynie po dziedzińcu i wieży mieszkalnej.
Każdy z was dostaje innego nauczyciela. Szkolenia odbywają się w najdogodniejszych do tego miejscach. Np. Trening łowiecki w borach, trening złodziejski po trochu w karczmie, po trochu w zamkowych piwnicach. Trening kapłański Gusłka głównie w karczmie. Wojownicy ćwiczą na pastwisku koło karczmy. Trening pływacki odbywa się nad strasznie zimnym górskim jeziorem. Iluzjonista potrzebuje publiczności więc ćwiczy na małym placu przed karczmą. Trening strzelecki na wspomnianym już pastwisku.
Nauczyciele są albo mieszkańcami doliny, albo zostali naprędce do niej ściągnięci.
Oprócz typowego treningu, gobliny i Barthur zyskują 30 % języka Wspólnego.
Żyjecie trybem życie mnichów. Pobudka o jutrznie,wspólny posiłek, później 12h treninu z przerwą na strawę. O zmierzchu kolacja i spać.
Gobliny są traktowane z dużą rezerwą, zarówno przez nauczycieli jak i przez mieszkańców. Nauczyciele dostają zapłatę wiec zbytnio nie narzekają, a mieszkańcy doliny tolerują obecność goblinów głównie z szacunku dla mnichów. Goblin idący drogą może spodziewać się żartów ze strony dzieciaków, chowania córek do domów, zabierania suszących się na płocie dzbanów, zatrzaskiwania okiennic itp.

Skela i Bazookh są zawieszeni w czasie i przestrzeni w Komnacie Pokus. Być może kiedyś dołączą do reszty, a być może nie.
Ostatnio zmieniony 18 lipca 2013, 07:00 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 18 lipca 2013, 07:44

"Trening kapłański Gusłka [będzie się odbywał] głównie w karczmie" - to mi się bardzo podoba. :)

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 18 lipca 2013, 08:06

Mordil rozdziawił swoja gębę i oczom mnicha ukazał się szereg zębów w tym dość duże dolne kły goblina:
-Ale jo nic ni nieznom od czej we eb żem dowac, jeno co we spacne widzec, nikaj nic beztemu. Wa pomoce terozku spacne moja oczetnic?
Południowo gobliński:
Spoiler!
-Ale jo nic ni nieznom od czej we eb żem dowac, jeno co we spacne widzec, nikaj nic beztemu. Wa pomoce terozku spacne moja oczetnic?
-Ale Ja nic nie pamiętam od kiedy w łeb żem dostał, tylko tyle co w snach widzę, nic więcej. Wy pomożecie teraz moje sny odczytać?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 lipca 2013, 09:57

Barthur byl troche zdziwiony przebiegem treningu. Nigdy nikt niczego nie uczyl go w ten sposob. Ale najdziwniejsze dla roslego goblina byla odmeinnosc z jaka traktowano jego i kamratow. Nie dalo sie nie zauwazyc, ze on sam choc byl goblinem z krwi i kosci, to mieszkancy wsi traktowali go moze nie z szacunkiem, ale pewna doza sympatii. Rodzice pozwalali dzieciom bawic sie i byc dzwiganymi w gore przez wielkie ramiona dobrotliwego Barthura. Natomiast gdy tylko w okolicy pojawial sie Huskun lub Mordil ludzi opanowywala dziwna goraczka, ktorej Barthur nie mogl zrozumiec. O ile dzieciaki jedynie wytykaly obu palcami, to rodzice zachowywali sie jakby do ich drzwi zblizali sie tredowaci lub zlodzieje, albo jedno i drugie. Ale nie kogl zajsc czemu jego traktuja tak bardzo innaczej. Przeciez w zasadzie niczym sie nie odroznial od swoich kamratow.

- Te goblas. - zapytal przyjaciol gdy byli w poblizu: - Ke pasa? Czczo chopa wos lukajut ke gobla chopom dada tam-tam kaput?
Tlumaczenie z goblinskiego
Spoiler!
-Te goblas. Ke pasa? Czczo chopa wos lukajut ke gobla chopom dada tam-tam kaput?
- Te gobliny... O co chodzi? Czemu ludzie patrza na was jabyscie im ojcow bebnem zabili?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 lipca 2013, 10:01

Balinowi odpowiadał uporządkowany tryb życia mnichów, było to coś stałego po ostatnich szalonych wydarzeniach i niedawnej śmierci jego dziadka. Poddawał się treningowi z zaangażowaniem, modląc się często do Gotam-gora.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 18 lipca 2013, 13:03

-Te wioldzi gobos, ma ne wiedut o kij onym jic. Moja dedac cobe one czec o slawno Mordila i one jo bojec sa Mordila!!!!
Południowo gobliński:
Spoiler!
-Te wioldzi gobos, ma ne wiedut o kij onym jic. Moja dedac cobe one czec o slawno Mordila i one jo bojec sa Mordila!!!!
-Ty wielki goblin ja nie wiem o co im chodzi. Ja mysle że oniw słyszeli o sławie Mordila i oni sie boją Mordila!!!!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 19 lipca 2013, 18:34

Zamek Zakonu Czarnowidzących, okres szkoleń

Mimo usilnych przekonywań,Mordilowi nie udało się nic wskórać w sprawie swoich snów. Przeor jednoznacznie dał znać, że zajmą się ich wyjaśnianiem, jeżeli Nieulękli wrócą zwycięsko z powierzonej im misji.

Po dość skąpej wieczerzy składającej się głównie z rzepy i innych warzyw, awanturnicy trafili do jednej z wież gdzie, wzdłuż spiralnie zwijających się schodów, znajdowały się ciasne i skąpo wyposażone cele. Wreszcie drużyna mogła bezpiecznie pogrążyć się we śnie. Ten jednak nie trwał zbyt długo. Zbudzono ich jak tylko rozległy się piania pierwszych kurów.

Zaprowadzono ich na śniadanie gdzie zastał ich Rag-hug. Wraz z nim do sali wkroczyła czereda nietypowych osób z ochotą zabierająca się do jedzenia.Barthura i Imaginerusa zabrano do mnicha zielarza, który miał zająć się ich ranami. Wysoki jak dąb drab o koślawym nosie miał szkolić Bathura i Mordila, szczupły i przygarbiony ork okazał się nauczycielem Huskuna i również Mordila, piękna elfka była dość znaną iluzjonistką, która miała szkolić Imaginerusa. Człowiek z zielonej szacie o czerwonym nosie i rubasznym uśmiechu na zaopatrzonej w dwa podbródki twarzy, był kapłanem Piana sprowadzonym do poinstruowania, w sprawach wiary, Gusłka. Przybył także wysoki i szeroki w barach człowiek, który okazał się kapłanem Gotam-gora, sprowadzony aby wydobyć w Balinie głęboko ukryte pokłady wiary.
Rag-hug przedstawił wszystkich sobie i przydzielił miejsca do ćwiczeń.

Od tego momentu zaczęła się mordęga. Każdy dzień wyglądał podobnie. Widać, że mnichom zależało na czasie, bo szkolący, którzy zazwyczaj wydłużali sztucznie czas szkolenia, aby żyć na rachunek szkolonych, tym razem wyciskali ze swych uczniów siódme poty. Zaraz po nich, nauczyciel zmieniali się i szkolili technikę posługiwania się bronią. Jakby tego było mało mnisi zarządzili, że gobliny oraz Barthur muszą poznać podstawy języka wspólnego i wpajali w nich do późnej nocy nowe słowa i gramatykę.

Mnisi jednak kręcili z niezadowoleniem głowami. Tempo nauk było zbyt wolne. Aby, wykrzesać z nich resztki sił, raczyli ich zaklęciami, które Gusłek i Balin rozpoznali jako "Przełamanie słabości" i szkolono ich także całymi nocami. W pewnym momencie Mordil zorientował się, że nie spał już od sześciu dni. Nie czuł jednak zmęczenia faszerowany czarami i wstrętnymi wywarami.

Po tygodniu intensywnych szkoleń niektórzy z Nieulękłych zakończyli naukę, inni natomiast w których odkryto potencjał, szkolili się nadal.
Nieulękli z czasem zaczęli tracić kontakt z rzeczywistości. Każdy dzień i każda noc były podobne. Ćwiczyli bez wytchnienia. Sami już nie wiedzieli czy jedzą kolacje czy śniadanie.

Nagle pewnego dnia, całkiem niespodziewanie, nauki zakończyły się. Mnisi pozwolili Nieulękłym udać się do swych cel, gdzie przespaliby pewnie ze dwie doby, ale pozwolono im jedynie na szesnaście godzin.
Zebrano ich na dziedzińcu. Zdawałoby się, że wyglądali jak chodzące trupy, które bez specjalnych przygotowań wtopią się w szeregi wroga.

Odprawa była, krótka i dosadna. Każdemu wręczono posrebrzona broń, instruując, ze błogosławieństwo aktywuje się słowami " W imię Asteriusza moja broń jest pobłogosławiona". Plecaki wypakowane ekwipunkiem, jedzeniem i pięcioma fiolkami wody święconej trafiły na ich przygarbione plecy.

Pięciu mnichów wspólnymi modłami otworzyło portal podobny jaki znajdował się za wodospadem.

- Pamiętajcie, aby postępować tak, żeby nie urągać Asteriuszowi. Z niecierpliwością będziemy wypatrywać znaków waszego sukcesu. Ruszajcie na chwałę Asteriusza
- rzekła na odchodne Elassar.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lipca 2013, 11:45

Zamek Zakonu Czarnowidzących, pierwszy dzień misji

Obładowany ekwipunkiem na podobieństwo jucznego osła, Huskun stał za plecami swych roślejszych towarzyszy z otępiałą miną i szklistym wzrokiem. Jego długie paznokcie były połamane, a opuszki palców obdarte po godzinach żmudnych wspinaczek na skałki, mury i drzewa w całej okolicy zamku. Pojony czarodziejskimi miksturami i zmuszany do ustawicznego wysiłku, nienawykły na co dzień do ciężkiej pracy wychowanek szamana czuł się tak jakby kilka razy z rzędu umarł i za każdym razem karany był ponownym wskrzeszeniem.

Ciąg dni i nocy składających się na pobyt w świątynnej dolinie tworzył w umyśle Huskuna mieszaninę nakładających się na siebie wspomnień, po części wydających się wręcz ułudą zrodzoną z niespokojnych snów. Zaklinacz poprawił uwierający go w biodrach pas, obciążony metalową klamrą i parą wsuniętych w skórzane pochwy sztyletów, westchnął bezwiednie próbując poukładać sobie w głowie pewne sprawy.

Pomimo zmęczenia czuł się w paradoksalny sposób silniejszy niż wcześniej, pewniejszy siebie pod wieloma względami. Przesądny goblin z bagiennej wyspy przeistoczył się pod wpływem bezwzględnego reżimu w istotę nieznacznie tylko przypominającą starego zaklinacza.

Puszczając koło postawionych na sztorc uszu pożegnanie padające z ust mnichów, Huskun przywołał naprędce pewne wspomnienie ostatnich dni...
Mam jeszcze trzy sprawy do załatwienia w ramach szkolenia, ale nie wpłyną one w żaden poważniejszy sposób na dalszy bieg przygody (jedna sprawa to magiczna księga gnoma, dwie inne dotyczą chytrych knowań goblina). Postaram się umieścić je jak najszybciej w wątku jako retrospekcje, żeby nie blokować sesji.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 20 lipca 2013, 13:15

Mordil stojąc na dziedzińcu wyglądał olśniewająco, jego nowe ubranie, i naprawiona zbroja lśniły w blasku słońca.
Goblin dzięki ćwiczeniom i dziwnej diecie nabrał niebywałej tężyzny, jego sylwetka składała się z samych mięśni, jego ruchy były sprężyste a wzrok uważny.
Dziwne ale chyba to szkolenie i czas spędzony w klasztorze wyszły Mordilowi na dobre.
Spojrzał na swoich towarzyszy i zauważył, że oni także się zmienili trochę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lipca 2013, 18:23

Retrospekcja

Gnom był wyraźnie wygłodniały, ale jadł w sposób dystyngowany, posługując się otrzymanymi od gospodarzy sztućcami z wprawą świadczącą o częstym z nich korzystaniu. Siedzący po przeciwnej stronie kuchennego stołu Huskun przestał żuć pieczoną rzepę, zapatrzył się na spożywającego posiłek z godnością iluzjonistę.

Drayaharus wyczuł w końcu natrętne spojrzenie, uniósł głowę znad miski wbijając oczy w kompana.

- Chcesz moją potrawkę? - zapytał tonem pozbawionym szczerej chęci podzielenia się strawą.

- Tako patrzam - wzruszył ramionami Huskun, otrząsając się z chwilowego oczarowania - Pogadnąć chciałem. Mam ci coś twojszego. Mnie niepotrzebne, tobie tak.

Goblin posługiwał się Wspólną Mową w zaskakująco zrozumiały sposób, stojący w jawnej sprzeczności z jego bełkotem sprzed kilku tygodni. Czas dzielony między ćwiczenia w złodziejskiej profesji i męki lingwistyczne wydawał się zwracać z nawiązką, choć nauczyciele asseru wciąż nie potrafili wykorzenić z zaklinacza dziwacznego akcentu rozbrzmiewającego w każdym słowie Turgula.

- Co mojego masz? - zapytał podejrzliwie gnom, z miejsca odkładając sztućce i krzyżując palce obu dłoni - Coś mi ukradłeś?

- Czema ukradnować? - obruszył się goblin - Pilnowane, stróżowane. Po darmości, z przyjaźni.
Huskun zamierza oddać gnomowi jego magiczną księgę. Wcześniej przestudiował jej zawartość, ale naturalnie kompletnie nic nie zrozumiał, wytłuścił tylko niektóre kartki swymi brudnymi paluchami. W ramach zwrotu księgi zaklinacz chce omówić z gnomem pewną dyskretną kwestię, ale to już na PW...

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 20 lipca 2013, 20:06

Gnom łypnął podejżliwie na goblina. Goblin i pilnować? Za DARMO? Gdzieś tu był haczyk... Postanowił jednak nie igrać z zielonoskórym. Utrata księgi zaklęć, która musiała mu niechybnie wypaść przy wodospadzie, bolała wystarczająco, a tu okazuje się, że stracił coś jeszcze!

- No dobrze, dobrze, przepraszam mój zielony kolego. Grubiańsko się zachowałem - westchnął Drayaharus, wzruszając teatralnie ramionami. - Co tam mojego macie?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 lipca 2013, 20:24

- Masz mojo księge?! - gnom niemal krzyknął z radości, ale zaraz się uspokoił i usiadł z powrotem przy stole. Huskin oddając właścicielowi "zgubę" był zaskoczony prędkością wystrzału rąk Drayaharusa po księgę. Ten, przytulił ją do piersi niczym niemowlaka i zamlaskał, przymykając na chwilę oczy. Delikatne chrząknięcie goblina sprowadziło z powrotem na ziemię iluzjonistę.

- Dziękuję ci, mój przyjacielu! Co mogę dla ciebie zrobić w zamian? - spytał się, zniżając głos i upewniając się, że nikt nie podsłuchuje.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 lipca 2013, 09:29

Balin nie miał nic do Asteriusza, ale ten Bóg był nieco zbyt fanatyczny jak na gust krasnoluda, pilnie ćwiczył, zastanawiając się co go czeka w towarzystwie tej mieszanej grupy.
Czekam, aż wyruszymy na szlak, po zakończeniu szkolenia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lipca 2013, 19:47

Retrospekcja II

Kształcący goblina złodziej szybko pomiarkował, że mnichom zależało na porządnym wyćwiczeniu Huskuna, toteż z każdym dniem pozwalał sobie na więcej. Już nazajutrz po pierwszej lekcji okładał zaklinacza wierzbową witką przy każdej nieporadnej próbie zwędzenia pękatej sakiewki zawieszonej na słomianym manekinie pośrodku niewielkiego placyku. Huskun znosił te upokorzenia i złośliwe docinki z zdumiewającą go cierpliwością, zaciskając szczęki i dusząc w sobie dziką żądzę sięgnięcia po amulet.

Zbyt ochocze korzystanie z czarnej magii w krainie opromienionej blaskiem kultu Asterusha mogło się skończyć czymś znacznie gorszym niż tylko laniem spuszczonym wierzbową witką.

- Fur huz urbuk rabarbar - wymamrotał pod nosem, kiedy przywiązana do obwieszonego mosiężnymi dzwoneczkami sakiewka ponownie wymsknęła mu się z palców, a w powietrzu rozległ się dźwięczny alarm.

- Co tam buczysz, niezguło? - zapytał srogim tonem złodziejski mentor, popijając z bukłaka przyniesione przez jakiegoś uczynnego mnicha wino - Nie wiem czy z ciebie cokolwiek dobrego wyrośnie, oj nie wiem...

Dostrzegając kątem oka wychodzącego z pobliskiej karczmy Gusłka Huskun rozpromienił się raptownie i pozostawiając za sobą sarkającego nauczyciela pognał co sił ku swemu patronowi.

- Gusłaku, niebiesia pogodnawe, piękniście na zielne łowy - oznajmił zaklinacz łapiąc kapłana za rękaw i zatrzymując człowieka w miejscu - Gusłak zabierze Huskuna do lasa?
Kiedy tylko trafi się jakaś okazja, Huskun zasugeruje Gusłkowi wyprawę po zioła. Mnisi na pewno pożyczą kociołek i flakoniki na wywary, a być może w okolicy zamku rośnie więcej pożytecznych ziół niż na bagnach? MG, mieliśmy szansę przygotować jakieś wywary?

ODPOWIEDZ