PBF - Góra Szeptów
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Oczyszczalnia ścieków, poziom -6
Wycofujący się czym prędzej na względnie bezpieczną krawędź osadnika ludzie starali się zachować wyzywające i groźne miny, ale widać było, że zdumiewające objawienie płetwiastego stwora głęboko wszystkimi wstrząsnęło. Nigdy jeszcze za ich życia w Enklawie nie pojawiło się żywe zwierzę większe od pospolitego pasożyta, a tym bardziej nigdy nic nie myszkowało tak daleko w głębi podziemi.
- Skąd to się tu wzięło?! - wybuchnął Zadzior, który jedną ręką wciąż trzymał linę Trzyłapki - Co to było?!
- Żarcie! - poprzez ciemność wypełnionej odgłosami kapania i dyszeniem ludzi oczyszczalni przetoczył się gromki ryk Pały. Ogromny mutant wybił się na krawędzi basenu i ku zdumieniu wszystkich runął prosto w grząskie szambo, rozbryzgując płynne odchody we wszystkich kierunkach.
- Odbiło mu! - ryknął jeszcze głośniej Zadzior, osłaniając twarz rękawem w próbie ochronienia jej przed zabrudzeniem pryskającymi w powietrze ekskrementami - Gdzie on jest?!
Pokonawszy ostatnie kilka kroków Trzyłapka znalazła się między Blizną i Zadziorem, waląc metalowym prętem w pobliską barierkę z zamiarem dania upustu swym emocjom.
- Gdzie Pała?! - krzyknęła krzepka mutantka, dwiema rękami łapiąc za rękawy Blizny i Zadziora, trzecią zaś potrząsając swym prowizorycznym orężem.
Po jej oddanym pupilu pozostała jedynie zanurzona w ściekach lina, naprężona do granic możliwości i trzeszcząca na wysokości służącego jej za punkt zaczepienia wspornika.
Wycofujący się czym prędzej na względnie bezpieczną krawędź osadnika ludzie starali się zachować wyzywające i groźne miny, ale widać było, że zdumiewające objawienie płetwiastego stwora głęboko wszystkimi wstrząsnęło. Nigdy jeszcze za ich życia w Enklawie nie pojawiło się żywe zwierzę większe od pospolitego pasożyta, a tym bardziej nigdy nic nie myszkowało tak daleko w głębi podziemi.
- Skąd to się tu wzięło?! - wybuchnął Zadzior, który jedną ręką wciąż trzymał linę Trzyłapki - Co to było?!
- Żarcie! - poprzez ciemność wypełnionej odgłosami kapania i dyszeniem ludzi oczyszczalni przetoczył się gromki ryk Pały. Ogromny mutant wybił się na krawędzi basenu i ku zdumieniu wszystkich runął prosto w grząskie szambo, rozbryzgując płynne odchody we wszystkich kierunkach.
- Odbiło mu! - ryknął jeszcze głośniej Zadzior, osłaniając twarz rękawem w próbie ochronienia jej przed zabrudzeniem pryskającymi w powietrze ekskrementami - Gdzie on jest?!
Pokonawszy ostatnie kilka kroków Trzyłapka znalazła się między Blizną i Zadziorem, waląc metalowym prętem w pobliską barierkę z zamiarem dania upustu swym emocjom.
- Gdzie Pała?! - krzyknęła krzepka mutantka, dwiema rękami łapiąc za rękawy Blizny i Zadziora, trzecią zaś potrząsając swym prowizorycznym orężem.
Po jej oddanym pupilu pozostała jedynie zanurzona w ściekach lina, naprężona do granic możliwości i trzeszcząca na wysokości służącego jej za punkt zaczepienia wspornika.
Pierwsza ważna kwestia! Żadne z Was nigdy nie widziało żywego zwierza i spotkanie w oczyszczalni teoretycznie powinno wszystkimi na wskroś wstrząsnąć - poproszę o odpowiednie zagranie tego wątku emocjonalnego! 
Teraz Pała. Zniknął w szambie jakby poszedł na dno. Może wcina tam gryzaka, a może gryzak wcina jego? Zamierzacie poczekać na spokojnie, aż sprawy się wyjaśnią? Co do pytania Kargana - odpływ wciąż jest zatkany, Trzyłapka nie miała dość czasu, by go oczyścić.
Teraz Pała. Zniknął w szambie jakby poszedł na dno. Może wcina tam gryzaka, a może gryzak wcina jego? Zamierzacie poczekać na spokojnie, aż sprawy się wyjaśnią? Co do pytania Kargana - odpływ wciąż jest zatkany, Trzyłapka nie miała dość czasu, by go oczyścić.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
- Gdzie Pała, gdzie Pała ! - chociaż w przedrzeźnianiu Blizny słychać było złość to uważny słuchacz usłyszałby tam drobne drżenie głosu - Wskoczył za tym...czymś !
Próbując nie pokazać po sobie szoku i strachu spowodowanego bliskim kontaktem z zupełnie nie znanym gatunkiem Blizna odepchnęła
dłoń trzymającą za jej rękaw i chwyciła obiema rękami za linę znikającą w śmierdzącej cieczy. Naprężywszy ramiona obrzuciła ponurym spojrzeniem
wyraźnie zdenerwowanego Zadziora i zaszokowaną mutantkę.
- Będziecie tak stali ?! - wrzasnęła - Pomóżcie mi wyciągnąć tego idiotę !
Próbując nie pokazać po sobie szoku i strachu spowodowanego bliskim kontaktem z zupełnie nie znanym gatunkiem Blizna odepchnęła
dłoń trzymającą za jej rękaw i chwyciła obiema rękami za linę znikającą w śmierdzącej cieczy. Naprężywszy ramiona obrzuciła ponurym spojrzeniem
wyraźnie zdenerwowanego Zadziora i zaszokowaną mutantkę.
- Będziecie tak stali ?! - wrzasnęła - Pomóżcie mi wyciągnąć tego idiotę !
Ogromna mutantka złapała wszystkimi ramionami za linę na końcu której znajdował się jej ulubieniec. Zaparła się nogami z całych sił i razem z Blizną zaczęły ciągnąć. Coś zdrowo szarpało się z drugiej strony sznura. Woda gwałtownie zaczęła bulgotać,na powierzchni pojawiły się wielkie bąble które pękając uwalniały zgromadzone w nich smrodliwe gazy.
Trzyłapka była w głębokim szoku,albowiem okazało się że coś żyje na dolnych poziomach. Być może rzeczywiście był to pierwszy krąg piekieł o którym wspominali mędrcy. Potwór który ją zaatakował wygladał iście diabelsko. Modliła się więc gorliwie za Pałę by udało się ocalić jego duszę. Jeśli jednak byłoby za późno,pozostałaby jedynie próba wiary.
Trzyłapka była w głębokim szoku,albowiem okazało się że coś żyje na dolnych poziomach. Być może rzeczywiście był to pierwszy krąg piekieł o którym wspominali mędrcy. Potwór który ją zaatakował wygladał iście diabelsko. Modliła się więc gorliwie za Pałę by udało się ocalić jego duszę. Jeśli jednak byłoby za późno,pozostałaby jedynie próba wiary.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Oczyszczalnia ścieków, poziom -6
Zanurzony głęboko w szambie Pała stanowił dla obu kobiet ogromne wyzwanie, ale działając wspólnie, Blizna i Trzyłapka ciągnęły linę co sił w ramionach, holując szamotającego się gdzieś pod cuchnącą taflą ścieków mutanta ku krawędzi basenu.
- Co mu do łba strzeliło?! - wydyszała Blizna napinając mięśnie tak mocno, że aż jej trzeszczały rękawki przykrótkiego podkoszulka - A wy czego stoicie, durne kołki?!
Lecz Zadzior i Rzeźnik nawet nie drgnęli z miejsca, sparaliżowani zdumiewającym widowiskiem i nie do końca widać świadomi tego, co się na ich oczach działo.
Głowa wyciąganego przemocą mutanta wychynęła znienacka nad powierzchnię zbiornika, kompletnie oklejona ekskrementami, które przydawały i tak koszmarnie brzydkiemu Pale jeszcze okropniejszego wyglądu. Mężczyzna mamrotał coś niezrozumiale i prychał, pluł cuchnącą ohydnie breją i miotał się iście niczym nabita na haczyk ryba.
- Wyłaź! - zawyła Trzyłapka - Kara wieczystego potępienia na ciebie, durny ciołku!
Zagryzając do krwi dwa rzędy solidnych zębów mutantka wyciągnęła Pałę do połowy nad powierzchnię ścieku, ukazując oczom Zadziora i Rzeźnika jego przyciśnięte kurczowo do szerokiej piersi ręce.
Zgnieciony w ogromnych palcach, płetwiasty stwór rzucał się jak oszalały w próbie umknięcia z żelaznego uścisku, kąsając Pałę po piersiach i tłukąc go sprężystym ogonem.
- Żalło! - wyrzucił z siebie z obłąkańczą lubością mutant, jeszcze mocniej przyciskając do torsu zdobycz i nie zwracając najmniejszej uwagi na znaczące jego ciało głębokie kąsane rany.
Zanurzony głęboko w szambie Pała stanowił dla obu kobiet ogromne wyzwanie, ale działając wspólnie, Blizna i Trzyłapka ciągnęły linę co sił w ramionach, holując szamotającego się gdzieś pod cuchnącą taflą ścieków mutanta ku krawędzi basenu.
- Co mu do łba strzeliło?! - wydyszała Blizna napinając mięśnie tak mocno, że aż jej trzeszczały rękawki przykrótkiego podkoszulka - A wy czego stoicie, durne kołki?!
Lecz Zadzior i Rzeźnik nawet nie drgnęli z miejsca, sparaliżowani zdumiewającym widowiskiem i nie do końca widać świadomi tego, co się na ich oczach działo.
Głowa wyciąganego przemocą mutanta wychynęła znienacka nad powierzchnię zbiornika, kompletnie oklejona ekskrementami, które przydawały i tak koszmarnie brzydkiemu Pale jeszcze okropniejszego wyglądu. Mężczyzna mamrotał coś niezrozumiale i prychał, pluł cuchnącą ohydnie breją i miotał się iście niczym nabita na haczyk ryba.
- Wyłaź! - zawyła Trzyłapka - Kara wieczystego potępienia na ciebie, durny ciołku!
Zagryzając do krwi dwa rzędy solidnych zębów mutantka wyciągnęła Pałę do połowy nad powierzchnię ścieku, ukazując oczom Zadziora i Rzeźnika jego przyciśnięte kurczowo do szerokiej piersi ręce.
Zgnieciony w ogromnych palcach, płetwiasty stwór rzucał się jak oszalały w próbie umknięcia z żelaznego uścisku, kąsając Pałę po piersiach i tłukąc go sprężystym ogonem.
- Żalło! - wyrzucił z siebie z obłąkańczą lubością mutant, jeszcze mocniej przyciskając do torsu zdobycz i nie zwracając najmniejszej uwagi na znaczące jego ciało głębokie kąsane rany.
Ryba na wędce i na dodatek trzyma rybę! Gryzak zdążył już zadać Pale 5 ran kąsanych i nadal atakuje, ale macie szansę na szybkie wyciągnięcie obu zdobyczy na brzeg!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Oczyszczalnia ścieków, poziom -6
Wywleczony na brzeg zbiornika Pała wyglądał przerażająco: kłąb przerośniętych mięśni i ścięgien pokryty warstwą lepkich odchodów i roztaczający wokół siebie potworny smród. Ściskany kurczowo w rękach stwór o wielkich zębach i wybałuszonych rozpaczliwie oczach stracił nieco ze swej werwy, rzucał się coraz słabiej, z rzadka tylko trzepotał ogonem. Korzystając z tego stanu rzeczy Trzyłapka odrzuciła klejącą się od ekskrementów linę i złapawszy za solidny metalowy łom zdzieliła drapieżnika swym orężem prosto w przyciśnięty do piersi Pały obły łeb.
- Za szo? - wrzasnął pełnym niezrozumienia głosem Pała, nie pojmując widać, czemu ubóstwiana przez niego kobieta okłada go bezceremonialnie łomem w chwili tak podniosłego tryumfu mutanta.
Zadany metalowym narzędziem cios okazał się dość silny, by gruba czaszka stwora pękła z suchym trzaskiem, a jego oko dosłownie wyskoczyło z oczodołu wpadając Pale między nogi.
Zębate stworzenie targnęło się jeszcze raz spazmatycznie, po czym zastygło w bezruchu wydawszy z siebie ostatnie tchnienie.
Otoczywszy siedzącego na brzegu Pałę ciasnym kręgiem, ludzie pochylili się w pełnym podekscytowania milczeniu nad zdobyczą mutanta. Skąpany w krzyżujących się snopach światła latarek, rybozwierz odwzajemniał zdumione spojrzenia mętnym okiem, ociekając śluzem i kapiącą z ran Pały krwią.
- Nie widziałem czegoś takiego w żadnej książce - przyznał Zadzior - Co to jest?
- To jest diabeł - odparła z mrożącą krew w żyłach powagą Trzyłapka, kreśląc na piersiach znak krzyża - Najprawdziwszy diabeł z piekła rodem.
- Albo kosmita - podpowiedział z lekkim wahaniem Rzeźnik i jego sugestia jeszcze mocniej zmroziła wszystkim krew w żyłach.
- Ale kosmici mają zieloną albo szarą skórę - zaoponowała słabo Blizna, która przybrała w międzyczasie minę sugerującą rychłe omdlenie - A ten ma brązową.
- Jesteś specjalistką od kosmitów? - sarknął Rzeźnik.
- Ja znam się na Biblii - fuknęła natychmiast Trzyłapka, szybko otrząsając się z zalęknienia i przywołując na twarz zwyczajowy szorstki grymas - To jest diabeł!
- To jest żalło! - zaprotestował nieporadnie Pała, spoglądając pełnym strachu wzrokiem na dzierżony w dłoni Trzyłapki łom.
- Czym by nie było, chciałbym się dowiedzieć jak tu wlazło i czy ma towarzystwo - wymamrotał Zadzior omiatając światłem latarki spienioną powierzchnię zbiornika.
Wywleczony na brzeg zbiornika Pała wyglądał przerażająco: kłąb przerośniętych mięśni i ścięgien pokryty warstwą lepkich odchodów i roztaczający wokół siebie potworny smród. Ściskany kurczowo w rękach stwór o wielkich zębach i wybałuszonych rozpaczliwie oczach stracił nieco ze swej werwy, rzucał się coraz słabiej, z rzadka tylko trzepotał ogonem. Korzystając z tego stanu rzeczy Trzyłapka odrzuciła klejącą się od ekskrementów linę i złapawszy za solidny metalowy łom zdzieliła drapieżnika swym orężem prosto w przyciśnięty do piersi Pały obły łeb.
- Za szo? - wrzasnął pełnym niezrozumienia głosem Pała, nie pojmując widać, czemu ubóstwiana przez niego kobieta okłada go bezceremonialnie łomem w chwili tak podniosłego tryumfu mutanta.
Zadany metalowym narzędziem cios okazał się dość silny, by gruba czaszka stwora pękła z suchym trzaskiem, a jego oko dosłownie wyskoczyło z oczodołu wpadając Pale między nogi.
Zębate stworzenie targnęło się jeszcze raz spazmatycznie, po czym zastygło w bezruchu wydawszy z siebie ostatnie tchnienie.
Otoczywszy siedzącego na brzegu Pałę ciasnym kręgiem, ludzie pochylili się w pełnym podekscytowania milczeniu nad zdobyczą mutanta. Skąpany w krzyżujących się snopach światła latarek, rybozwierz odwzajemniał zdumione spojrzenia mętnym okiem, ociekając śluzem i kapiącą z ran Pały krwią.
- Nie widziałem czegoś takiego w żadnej książce - przyznał Zadzior - Co to jest?
- To jest diabeł - odparła z mrożącą krew w żyłach powagą Trzyłapka, kreśląc na piersiach znak krzyża - Najprawdziwszy diabeł z piekła rodem.
- Albo kosmita - podpowiedział z lekkim wahaniem Rzeźnik i jego sugestia jeszcze mocniej zmroziła wszystkim krew w żyłach.
- Ale kosmici mają zieloną albo szarą skórę - zaoponowała słabo Blizna, która przybrała w międzyczasie minę sugerującą rychłe omdlenie - A ten ma brązową.
- Jesteś specjalistką od kosmitów? - sarknął Rzeźnik.
- Ja znam się na Biblii - fuknęła natychmiast Trzyłapka, szybko otrząsając się z zalęknienia i przywołując na twarz zwyczajowy szorstki grymas - To jest diabeł!
- To jest żalło! - zaprotestował nieporadnie Pała, spoglądając pełnym strachu wzrokiem na dzierżony w dłoni Trzyłapki łom.
- Czym by nie było, chciałbym się dowiedzieć jak tu wlazło i czy ma towarzystwo - wymamrotał Zadzior omiatając światłem latarki spienioną powierzchnię zbiornika.
Stwór został zabity - w ramach tego wyczynu pozwoliłem sobie na niewielką konwersację BG. W oczyszczalni zapadła niepokojąca cisza. Na tę chwilę wydawać by się mogło, że polował tu samotny rybozwierz, ale nie macie w tym względzie całkowitej pewności. Przypominam, że odpływy też nie zostały jeszcze odetkane.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Jeśli Pała zamierza to coś skonsumować to...smacznego. Zamierzam się trzymać z daleka od Pały i...tego czegoś.
Pytanie: czy ta podwodna szamotanina nie rozbiła nieco tej skorupy ? Jeśli tak to odetkanie odpływów powinno być teraz dużo łatwiejsze.
Z drugiej strony skoro Pała tak lubi to żarło to może obwiązany liną wskoczyłby kilka razy to szambo w okolicy odpływów. Powinno
to zadziałać szybciej niż szturchanie prętem...
Pytanie: czy ta podwodna szamotanina nie rozbiła nieco tej skorupy ? Jeśli tak to odetkanie odpływów powinno być teraz dużo łatwiejsze.
Z drugiej strony skoro Pała tak lubi to żarło to może obwiązany liną wskoczyłby kilka razy to szambo w okolicy odpływów. Powinno
to zadziałać szybciej niż szturchanie prętem...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Oczyszczalnia ścieków, poziom -6
Nawet nie próbując ukrywać swej odrazy i wstrętu, Blizna cofnęła się o kilka kroków i oderwawszy wzrok od Pały przeniosła spojrzenie ku oczyszczanej chwilę wcześniej skorupie ekskrementów zaklejającej wylot jednego z odpływów. Światło latarki zatańczyło w ciemnościach, zalśniło na wilgotnych prętach kratownicy zagradzającej wejście do podziemnej kanalizacji.
Snop jaskrawego światła zatrzymał się znienacka w miejscu.
- Tędy wlazł! - rzuciła stłumionym głosem dziewczyna, wspinając się na czubki palców i przechylając ponad skorodowaną barierką zbiornika - Patrzcie na kratę!
Zbierane w osadniku nieczystości opuszczały Enklawę za pośrednictwem czterech rur odpływowych, mających niecały metr średnicy i zagłębiających się w otchłań góry ukrytą za masywnymi stalowymi kratami uniemożliwiającymi wejście do odpływów.
Krata zasłaniająca otwór odpływowy usytuowany na prawo od rury czyszczonej przez Trzyłapkę została tak dalece przeżarta rdzą, że w pewnym momencie cała konstrukcja pękła i wejście do zionącej nieopisanym smrodem rury stanęło otworem.
- Te kanały biegną wprost do piekła - oznajmiła nie znoszącym sprzeciwu tonem Trzyłapka - Potrzeba wam więcej dowodów na to, że to diabeł?
Nawet nie próbując ukrywać swej odrazy i wstrętu, Blizna cofnęła się o kilka kroków i oderwawszy wzrok od Pały przeniosła spojrzenie ku oczyszczanej chwilę wcześniej skorupie ekskrementów zaklejającej wylot jednego z odpływów. Światło latarki zatańczyło w ciemnościach, zalśniło na wilgotnych prętach kratownicy zagradzającej wejście do podziemnej kanalizacji.
Snop jaskrawego światła zatrzymał się znienacka w miejscu.
- Tędy wlazł! - rzuciła stłumionym głosem dziewczyna, wspinając się na czubki palców i przechylając ponad skorodowaną barierką zbiornika - Patrzcie na kratę!
Zbierane w osadniku nieczystości opuszczały Enklawę za pośrednictwem czterech rur odpływowych, mających niecały metr średnicy i zagłębiających się w otchłań góry ukrytą za masywnymi stalowymi kratami uniemożliwiającymi wejście do odpływów.
Krata zasłaniająca otwór odpływowy usytuowany na prawo od rury czyszczonej przez Trzyłapkę została tak dalece przeżarta rdzą, że w pewnym momencie cała konstrukcja pękła i wejście do zionącej nieopisanym smrodem rury stanęło otworem.
- Te kanały biegną wprost do piekła - oznajmiła nie znoszącym sprzeciwu tonem Trzyłapka - Potrzeba wam więcej dowodów na to, że to diabeł?
Wiecie już jak intruz wtargnął do teoretycznie zamkniętego środowiska Enklawy - przez wyłamaną kratę w jednym z odpływów. Jak znalazł się w samej rurze i skąd przybył, na razie nie wiadomo. Nie wiecie też czy stworów nie ma więcej.
Czsza pszyfiąsać zalło do plecsóf
-z entuzjazmem oznajmił Pała nie zwracając uwagi na zachowanie towarzyszy. Szwendajace się, nieuporządkowane myśli podpowiadały mu jedynie, że są zazdrośni o kupę (dosłownie) żarcia, jaką właśnie upolował. Jednakże dobroć, jaką od wieków wpajała mu Trzyłapka nie pozwalała mu samolubnie zachować zdobyczy tylko dla siebie.
Nie matfcie sie- ftalczy dla fszysttkich!
-z entuzjazmem oznajmił Pała nie zwracając uwagi na zachowanie towarzyszy. Szwendajace się, nieuporządkowane myśli podpowiadały mu jedynie, że są zazdrośni o kupę (dosłownie) żarcia, jaką właśnie upolował. Jednakże dobroć, jaką od wieków wpajała mu Trzyłapka nie pozwalała mu samolubnie zachować zdobyczy tylko dla siebie.
Nie matfcie sie- ftalczy dla fszysttkich!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Potrzebowałbym teraz precyzyjnych deklaracji co do dalszych działań. Odpływ zatkany szlamem wciąż wymaga oczyszczenia. Otwór odpływowy tuż obok okazał się otwarty, pozbawiony strzegącej go kratownicy. Pała bacznie strzeże upolowanego w zbiorniku stwora, ale rozsądek podpowiada, że może dobrze byłoby pokazać go przed konsumpcją starszyźnie Enklawy.
Chciałbym też zwrócić uwagę na fakt, że otwarte rany mutanta mogą bardzo łatwo ulec zakażeniu bakteriami gnilnymi, jeśli nie podda się go dokładnemu czyszczeniu - i to jak najszybciej.
Co zatem robicie?
Chciałbym też zwrócić uwagę na fakt, że otwarte rany mutanta mogą bardzo łatwo ulec zakażeniu bakteriami gnilnymi, jeśli nie podda się go dokładnemu czyszczeniu - i to jak najszybciej.
Co zatem robicie?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Blizna zna się nieco na "łataniu" ale żaden z niej lekarz...jeśli ktoś zna się na tym lepiej to niech się zabierze za opatrywanie
tego szaleńca. Zwłaszcza, że gościu strasznie śmierdzi );( Co do deklaracji to skoro jeden odetkany odpływ nie wystarczy to Blizna sugeruje
Trzyłapce zabranie się do pracy - obwiązana liną i ubezpieczana przez Bliznę i Zadziora z ciężkim złomem w rękach...
tego szaleńca. Zwłaszcza, że gościu strasznie śmierdzi );( Co do deklaracji to skoro jeden odetkany odpływ nie wystarczy to Blizna sugeruje
Trzyłapce zabranie się do pracy - obwiązana liną i ubezpieczana przez Bliznę i Zadziora z ciężkim złomem w rękach...