PBF - Dar Skorpiona
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Kazuki, miej oko na pieczarę gdzie pobiegł stwór.
Yuzan zaś stara się odpędzić wrogiego ducha, swoimi mocami jako mnich, albo atakiem fizycznym jeśli taki atak coś da. Chyba, że duch nie atakuje, wtedy gonię dalej potwora.
Yuzan zaś stara się odpędzić wrogiego ducha, swoimi mocami jako mnich, albo atakiem fizycznym jeśli taki atak coś da. Chyba, że duch nie atakuje, wtedy gonię dalej potwora.
Ostatnio zmieniony 19 września 2013, 12:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Naganori klęczał z wykręconymi ramionami, gotując się na niechybną śmierć. Ostatkiem zrezygnowanej woli szarpnął się, by wyrazić bunt wobec nieuniknionego losu. Lecz wraz z tym pozornie bezcelowym szarpnięciem samuraj poczuł przypływ z każdą chwilą narastającej energii. Moc była tak wielka, że Hida poczuł, jakby napęczniał w swej krępującej teraz ruchy zbroi. Wrażenie było podobne do wkroczenia rozgrzanego ciała pod lodowaty wodospad. Energia zalewała, wywoływała szok i zachłyśnięcie a jednak porywała do działania, do agresji, do siania śmierci.
Szarpnięty napastnik, lekki jak słomiana lalka, niezgrabny niczym kłoda, przeleciał kilka metrów i upadł z chrzęstem pękających kości.
Naganori upajał się zmianą, która w nim zaszła, każdym nerwem czuł tętniącą, nakazującą siać zniszczenie moc. Rozkoszując się nieznanym dotąd uczuciem samuraj wypchnął przebijające jego serce ostrze. Drugi napastnik wykorzystał moment i zadał cios w bark, który niemal pozbawił Naganoriego ręki. Hida nie pozostał dłużny napastnikowi. Leniwym niemalże ruchem odbił ręce trzymające miecz po czym zaatakował krtań przeciwnika dłonią ukształtowaną w orli szpon. Naganori spodziewał się, że cios wyeliminuje wroga, jednak nie spodziewał się aż takiego efektu. W jego szyi ujrzał ziejącą dziurę większą od pięści, z której wraz z posoką wyciekało życie.
Teraz przyszła kolej na tego, który szykował się do zadania dekapitującego ciosu. Wróg zacisnął dłonie na rękojeści miecza. Buzująca w Naganorim moc przyprawiała o zawrót głowy. Zmysły uległy spotęgowaniu. Samuraj dostrzegł błysk w oku napastnika, gdy ten szykował się do zadania kolejnego ciosu.
- Giń pomiocie Cienia! - warknął i natarł.
Naganori był gotów do obrony.
Szarpnięty napastnik, lekki jak słomiana lalka, niezgrabny niczym kłoda, przeleciał kilka metrów i upadł z chrzęstem pękających kości.
Naganori upajał się zmianą, która w nim zaszła, każdym nerwem czuł tętniącą, nakazującą siać zniszczenie moc. Rozkoszując się nieznanym dotąd uczuciem samuraj wypchnął przebijające jego serce ostrze. Drugi napastnik wykorzystał moment i zadał cios w bark, który niemal pozbawił Naganoriego ręki. Hida nie pozostał dłużny napastnikowi. Leniwym niemalże ruchem odbił ręce trzymające miecz po czym zaatakował krtań przeciwnika dłonią ukształtowaną w orli szpon. Naganori spodziewał się, że cios wyeliminuje wroga, jednak nie spodziewał się aż takiego efektu. W jego szyi ujrzał ziejącą dziurę większą od pięści, z której wraz z posoką wyciekało życie.
Teraz przyszła kolej na tego, który szykował się do zadania dekapitującego ciosu. Wróg zacisnął dłonie na rękojeści miecza. Buzująca w Naganorim moc przyprawiała o zawrót głowy. Zmysły uległy spotęgowaniu. Samuraj dostrzegł błysk w oku napastnika, gdy ten szykował się do zadania kolejnego ciosu.
- Giń pomiocie Cienia! - warknął i natarł.
Naganori był gotów do obrony.
Spoiler!
- Czemu nazwałeś mnie pomiotem cienia? Jestem Hida Naganori z klanu Kraba. Walczę z Cieniem, nie mogę być jego pomiotem.Nieznajomy najwyraźniej zawahał się. Dwóch samurajów krążyło wokół siebie, niczym dwa wygłodniałe drapieżniki szykujące się do morderczej walki.
Nie próbuj zmącić mego osądu sługo. Obaj wiemy, z jakiego powodu tu jesteś.
Twarz zamaskowanego przeciwnika doskonale skrywała targające nim emocje, lecz Naganori wyraźnie wyczuwał nutę wątpliwości jaką wzbudził w umyśle samuraja. Wyczekawszy odpowiedniego momentu skoczył ku obcemu usiłując go obezwładnić. Przeciwnik okazał się doskonałym znawcą sztuk walki opierając się wysokim umiejętnościom Naganoriego. Jego ostrze niczym kobra szykowało się do zadania ciosu, Naganori przeczuwał, że w normalnej sytuacji dawno przegrałby ten pojedynek. Trudność, w jakiej znalazł się jego oponent polegała prawdopodobnie na tym, że jego ostrze było szczególnie zainteresowane szyją Hidy.
[center]***[/center]
Yuzan zatoczył efektowne kręgi swym kijem bojowym usiłując wyprowadzić uderzenie. Stary shugenja okazał się jednak nad wyraz szybki i nawet doskonały refleks Yuzana okazał się niewystarczający, by nadązyć za rozmytą sylwetką czarownika. Shugenja nagle pojawi łsię kilka metró dalej, w jego dłoni ze splatających się mglistych podmuchów wiatru uformowała się Yari, Kazuki wciąż wydawał się nie zauważać zagrożenia. Powietrzne Yari sunęło ku rosłemu Krabowi, zupełnie nieprzygotowanemu na ten cios..
Nie próbuj zmącić mego osądu sługo. Obaj wiemy, z jakiego powodu tu jesteś.
Twarz zamaskowanego przeciwnika doskonale skrywała targające nim emocje, lecz Naganori wyraźnie wyczuwał nutę wątpliwości jaką wzbudził w umyśle samuraja. Wyczekawszy odpowiedniego momentu skoczył ku obcemu usiłując go obezwładnić. Przeciwnik okazał się doskonałym znawcą sztuk walki opierając się wysokim umiejętnościom Naganoriego. Jego ostrze niczym kobra szykowało się do zadania ciosu, Naganori przeczuwał, że w normalnej sytuacji dawno przegrałby ten pojedynek. Trudność, w jakiej znalazł się jego oponent polegała prawdopodobnie na tym, że jego ostrze było szczególnie zainteresowane szyją Hidy.
[center]***[/center]
Yuzan zatoczył efektowne kręgi swym kijem bojowym usiłując wyprowadzić uderzenie. Stary shugenja okazał się jednak nad wyraz szybki i nawet doskonały refleks Yuzana okazał się niewystarczający, by nadązyć za rozmytą sylwetką czarownika. Shugenja nagle pojawi łsię kilka metró dalej, w jego dłoni ze splatających się mglistych podmuchów wiatru uformowała się Yari, Kazuki wciąż wydawał się nie zauważać zagrożenia. Powietrzne Yari sunęło ku rosłemu Krabowi, zupełnie nieprzygotowanemu na ten cios..
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Kazuki uważaj, krzyknął Yuzan atakując shugenija ponownie.
Zaczyna mnie to wkurzać gram niewiele umiejącym ułomnym mnichem, ciągle nas leją i ciągle ktoś spieprza ze zwojem. Czas się obwiesić. Jako zwykły człek.
Musiałem to z siebie wyrzucić. Widocznie jakiś sługa Fu Lenga zasiał u mnie zwątpienie jakimś czarem.
Musiałem to z siebie wyrzucić. Widocznie jakiś sługa Fu Lenga zasiał u mnie zwątpienie jakimś czarem.
W niczym prócz buty nie przypominasz Kraba Naganori, nie przywiodło Cię tu nic innego jak wola Mrocznego Boga. To oczywiste, że szukasz tu Zguby Fu Lenga.
Jam jest kuroiban. Jeden z wielu, jacy poprzysięgli strzec sekretu dwunastu zwojów. Jeśli więc faktycznie służysz Klanowi i Cesarstwu okaż to oddając głowę.
-obcy zatoczył krąg ponad własną głową, po czym zastygł w bezruchu niczym postać ze ściennego malowidła.
[center]***[/center]
- O co chodzi? - krzyknął Kazuki, zatrzymując się tuż przed jaskinią. Jakby w odpowiedzi widmowe ostrze ugodziło go w bok wyłaniając się po drugiej stronie. Dreszcz czegoś, co przypominało ból wstrząsnął ciałem samuraja. Szyderczy, nieskrępowany śmiech zawtórował kolejnym, błyskawicznym ciosom.
Yuzan doskoczył do czarownika uderzając ze wszystkich sił. Coś chrupnęło z chrzęstem w szyi. Stary Asashina odwrócił się z przechyloną pod nienaturalnym kątem głową wpatrując się przez moment w Yuzana. Mnich nie tracąc czasu uderzył ponownie, również Kazuki dobył swej broni cięciem na odlew odcinając czarownikowi dzierżącą powietrzne Yari dłoń. Ostrze natychmiast rozpłynęło się w powietrzu. Seria wściekle zadawanych uderzeń bo spadła na obalonego przeciwnika. Ise zumi zdawał się na moment stracić panowanie nad sobą. Zmiażdżona kilkunastoma ciosami twarz w niczym nie przypominała już ludzkiej. Kazuki cofnął się niepewnie spoglądając na swego towarzysza. Nigdy dotąd nie widział u niego tak gwałtownego napadu furii, zwłaszcza od momentu jego duchowej przemiany.
Mnich dopiero po chwili zdawał się dostrzec siłę nienawiści i woli zniszczenia, jakiej tak łatwo dał się ponieść. Przez moement obu towarzyszom wydało się, że z pieczary dobiega ich pogardliwy, kpiący śmiech.
Kazuki i Yuzan spojrzeli ku sobie, po czym ruszyli ku jaskini.
Jej nad wyraz wąskie wejście zastanowiło Kazukiego. Było wręcz niemożliwe, by ścigany przez nich potwór zdołał przecisnać się przez taką szczelinę. Odarte fragmenty spalonej i nadgniłej kory zostawiały jednak wyraźny trop. Pieczara zwieńczona była jednak dość długim korytarzem. Z głębi dochodziły szuranie i skrzekliwe, przeplecione śmiechem pomruki. Łowcy weszli głębiej..
muzyczka dla klimatu
http://w514.wrzuta.pl/audio/aDprxxoJC35 ... a_muzyka_2
wilgotny korytarz, wydrążony we wnętrzu góry przed wieloma wiekami wił się i opadał w dół, ściany pokrywały nieznane znaki, które zdawały układać się w jakiś rodzaj pisma. Kolejne obrazy przedstawiały uzbrojonych we włócznie ludzi walczących z demonami. Wszystko to sporządzone było jednym rodzajem barwnika. W pewnym momencie korytarz rozszerzył się przechodząc w większą jaskinię, wypełnioną kośćmi ludzi i zwierząt, najwyraźniej brutalnie zaciągniętymi tu przez wąskie przejście. Z jaskini prowadziło wiele korytarzy umieszczonych chaotycznie w kilku kierunkach. Ise zumi omal nie wpadł w jeden z nich w ostatniej chwili zatrzymując się nad ziejącą z ziemi dziurą. Bliski skowyt tropionej bestii dobiegający z głębi wskazywał jednak właśnie ten kierunek pościgu. Wojownicy ostrożnie opuścili się pionowym zejściem.. smród zgnilizny uderzył wyostrzone zmysły Yuzana, z głębi szybu dochodziło nikłe światło. Mnich zmienił pozycję ostrożnie doczołgując się do wylotu korytarza. Poniżej, na skalnej półce dostrzegł przyczajoną do skoku bestię. potwór jednak nie czaił się na niego..
Miejsce, do którego dotarli okazało się być częścią sklepienia rozległej jaskini położonej kilkanaście metrów niżej. Postacie odzianych w czerwień i czerń, zamaskowanych samurajów wpatrywały się górę, usiłując wypatrzyć źródła hałasów.
Tylko Skorpiony noszą maski -szeptem podsumował Kazuki, który również obserwował sytuację przytrzymując się sklepienia ponad Yuzanem.
Jam jest kuroiban. Jeden z wielu, jacy poprzysięgli strzec sekretu dwunastu zwojów. Jeśli więc faktycznie służysz Klanowi i Cesarstwu okaż to oddając głowę.
-obcy zatoczył krąg ponad własną głową, po czym zastygł w bezruchu niczym postać ze ściennego malowidła.
[center]***[/center]
- O co chodzi? - krzyknął Kazuki, zatrzymując się tuż przed jaskinią. Jakby w odpowiedzi widmowe ostrze ugodziło go w bok wyłaniając się po drugiej stronie. Dreszcz czegoś, co przypominało ból wstrząsnął ciałem samuraja. Szyderczy, nieskrępowany śmiech zawtórował kolejnym, błyskawicznym ciosom.
Yuzan doskoczył do czarownika uderzając ze wszystkich sił. Coś chrupnęło z chrzęstem w szyi. Stary Asashina odwrócił się z przechyloną pod nienaturalnym kątem głową wpatrując się przez moment w Yuzana. Mnich nie tracąc czasu uderzył ponownie, również Kazuki dobył swej broni cięciem na odlew odcinając czarownikowi dzierżącą powietrzne Yari dłoń. Ostrze natychmiast rozpłynęło się w powietrzu. Seria wściekle zadawanych uderzeń bo spadła na obalonego przeciwnika. Ise zumi zdawał się na moment stracić panowanie nad sobą. Zmiażdżona kilkunastoma ciosami twarz w niczym nie przypominała już ludzkiej. Kazuki cofnął się niepewnie spoglądając na swego towarzysza. Nigdy dotąd nie widział u niego tak gwałtownego napadu furii, zwłaszcza od momentu jego duchowej przemiany.
Mnich dopiero po chwili zdawał się dostrzec siłę nienawiści i woli zniszczenia, jakiej tak łatwo dał się ponieść. Przez moement obu towarzyszom wydało się, że z pieczary dobiega ich pogardliwy, kpiący śmiech.
Kazuki i Yuzan spojrzeli ku sobie, po czym ruszyli ku jaskini.
Jej nad wyraz wąskie wejście zastanowiło Kazukiego. Było wręcz niemożliwe, by ścigany przez nich potwór zdołał przecisnać się przez taką szczelinę. Odarte fragmenty spalonej i nadgniłej kory zostawiały jednak wyraźny trop. Pieczara zwieńczona była jednak dość długim korytarzem. Z głębi dochodziły szuranie i skrzekliwe, przeplecione śmiechem pomruki. Łowcy weszli głębiej..
muzyczka dla klimatu
http://w514.wrzuta.pl/audio/aDprxxoJC35 ... a_muzyka_2
wilgotny korytarz, wydrążony we wnętrzu góry przed wieloma wiekami wił się i opadał w dół, ściany pokrywały nieznane znaki, które zdawały układać się w jakiś rodzaj pisma. Kolejne obrazy przedstawiały uzbrojonych we włócznie ludzi walczących z demonami. Wszystko to sporządzone było jednym rodzajem barwnika. W pewnym momencie korytarz rozszerzył się przechodząc w większą jaskinię, wypełnioną kośćmi ludzi i zwierząt, najwyraźniej brutalnie zaciągniętymi tu przez wąskie przejście. Z jaskini prowadziło wiele korytarzy umieszczonych chaotycznie w kilku kierunkach. Ise zumi omal nie wpadł w jeden z nich w ostatniej chwili zatrzymując się nad ziejącą z ziemi dziurą. Bliski skowyt tropionej bestii dobiegający z głębi wskazywał jednak właśnie ten kierunek pościgu. Wojownicy ostrożnie opuścili się pionowym zejściem.. smród zgnilizny uderzył wyostrzone zmysły Yuzana, z głębi szybu dochodziło nikłe światło. Mnich zmienił pozycję ostrożnie doczołgując się do wylotu korytarza. Poniżej, na skalnej półce dostrzegł przyczajoną do skoku bestię. potwór jednak nie czaił się na niego..
Miejsce, do którego dotarli okazało się być częścią sklepienia rozległej jaskini położonej kilkanaście metrów niżej. Postacie odzianych w czerwień i czerń, zamaskowanych samurajów wpatrywały się górę, usiłując wypatrzyć źródła hałasów.
Tylko Skorpiony noszą maski -szeptem podsumował Kazuki, który również obserwował sytuację przytrzymując się sklepienia ponad Yuzanem.
Z tego miejsca widzicie potwora, skalna półka jest jakieś 4 metry niżej i 5 metró dalej. Patrolujący wojownicy są kolejne 12 metrów niżej w szerokim na jakieś 3 metry korytarzu, z jaskini na dole prowadzą dwa wyjścia.
Wypadałoby poczekać z dalszym rozwojem wypadków, na deklaracje co robią Satoru, Ieyasu i Kai, którzy wraz z Ikomą Eiya właśnie dotarli do wioski.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18