PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 17 września 2013, 05:05

Plac przy głównej bramie, ranek

Drayaharus wraz z Huskunem ruszyli znaną sobie drogą, do głównej bramy miejskiej. Mimo wczesnej godziny, koczujący w zaułkach, skwerkach i pod ścianami domów pielgrzymi, zabierali się do obrzędów rozpalanie w metalowych misach prowizorycznych ognisk. Wszędzie wokoło można było dostrzec kiwających się w modłach i okadzających ciała wyznawców Sharami. Egzotyczne zapachy kadzideł mieszały się z wonią przygotowywanych w prymitywnych warunkach posiłków.

Huskun czuł się niepewnie w tak nowym i dziwnym otoczeniu. Szedł skulony wyciągając i przygryzając monety zgromadzone w swojej peruczce. Zbieranie monet po występie gnoma okazało się intratnym zajęciem, choć do jego peruczki trafiły same srebrniki, to było ich ze trzy garści.
Denerwowało go wiece zachowanie dużych ludzi, którzy wytykali go palcem i z daleka grozili kijami lub poszczuciem psami.

Uradowany Imaginarus nie dostrzegał tego typu zachowań. Parł środkiem drogi nieustępująca nikomu i niczemu. Co dziwne, z punktu widzenia goblina, wszyscy rozchodzili się na boki, mimo, że byli roślejsi i więksi. Idący gnom wykrzykiwał zaproszenia do "Spokojnej Przystani", gdzie kapłan Pianna odprawia huczne błogosławieństwa dziękczynne za ocalenie tegoż przybytku przed straszną zjawą.

Tymże sposobem para Nieulękłych dotarła do placu targowego gdzie mrowie ludzi chodziło, targowało się i zakupywało wszelakie płody rolne. Gnom znalazłszy stoisko z kapustą, przy którym stały puste skrzynie i kosze, zabrał się do powtórzenia przedstawienia. Huskun tym czasem niecierpliwie czekał na jego koniec, aby zbierać monety naiwnych ludzisk.
Huskun zebrał na pierwszym występie 47 sztuk srebra. PM zazwyczaj kupuje się w miesiącu targowym, bo wtedy są niższe ceny. Poza miesiącem targowym PM można kupić u kapłanów, swojego boga, za cenę około 4 sz. zł. za 1PM. Można także spróbować u przedstawicieli kast czarujący, ale nie zawsze chcą odsprzedawać potencjał magiczny.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 września 2013, 20:05

Plac przy głównej bramie, ranek

Miasto okazało się zbiorowiskiem największych cudów, jakie Huskun w swym życiu oglądał, przerastając pod tym względem nawet zamek Nieulękłych. Pełne hałaśliwego zgiełku, ruchu i rozmaitych zapachów, zdawało się wprawiać wychowanego na mokradłach goblina w stan jakiegoś hipnotycznego oszołomienia, z którego z trudem ratowały szczypane uporczywie nadgarstki i przygryzane wargi.

Miasto jawiło się bezlikiem życiowych możliwości, a każda z nich oferowała bogactwo i władzę, przynajmniej w oczach zafascynowanego swym otoczeniem zaklinacza. Przez pewien czas Huskun żywił w głębi duszy niezłomne postanowienie, że kiedy tylko przydarzy mu się stosowna okazja, powróci do plemienia, by wywrzeć spektakularną pomstę na wodzu Burgulu i szamanie Uharze. Plan ów, obowiązujący nawet w czasie pobytu w zamku Nieulekłych, znienacka jął się zdawać pozbawionym sensu i przeczącym zdrowemu rozsądkowi. Życie na bagnach czy wręcz nawet objęcie przywództwa nad Turgulami przestało w jednej chwili Huskuna interesować - goblin zyskał znienacka zupełnie inną perspektywę postrzegania świata, widzianego przez pryzmat wielkopańskiego życia w cywilizowanych stronach świata!

Przesypując srebrne monetki do swej sakiewki, goblin posłał w stronę gnoma znaczące mrugnięcie okiem, a potem jął się ponownie rozglądać po fasadach okolicznych domostw, miętosząc w palcach swoją frywolną peruczkę. Mieszczanie zdawali się nie żywić wobec niego ciepłych uczuć, ale Huskun powoli przyzwyczajał się do takiego zachowania mieszkańców miasta. Dopóki nikt nie zamierzał otwarcie lać go pałą, sam zaklinacz gotów był z dumą znosić upokarzające docinki i przytyki, nie sięgając w ramach rewanżu po swój amulet.

Co nie znaczyło, że nie posłałby z dziką rozkoszą magicznego pocisku w pierwszego nieprzychylnego sobie humhuma.

Przestrzeganie manier cywilizowanych ludów wydawało się w dalszej perspektywie bardzo popłacać.
Powtarzamy zabieg z reklamowaniem i zbieraniem datków na targowisku, a potem wracamy do karczmy. Swoją drogą nie zadaliśmy Mistrzowi bardzo ważnego pytania - czy w mieście jest "rezydentura" pianickiego kleru?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 września 2013, 19:28

O właśnie, właśnie! Świątynia Pianna bardzo by się przydała... A zaraz po występach wracamy z Huskinem do "Bezpiecznej przystani". To znaczy Drayaharus wraca i usilnie namawia swego gobliniastego towarzysza by poszedł z nim. W końcu też chce uszczknąć coś dla siebie z zebranych monet!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 września 2013, 19:33

Plac przy głównej bramie, ranek

Czarodziejski kunszt Drayaharusa budziłw Huskunie pospołu podziw i zazdrość, ponieważ znane goblinowi zaklęcia nie mogły się szczycić równie spektakularnymi efektami. Kto gotów byłby klaskać i rzucać do czapki monetki na widok jakiegoś biedaka porażonego spazmem skręconych czarnoksięskim czarem flaków albo piszczeć z zachwytu na widok człeka dymiącego po trafieniu magicznym pociskiem. Huyskun podejrzewał raczej, że cała tłuszcza spadłaby niechybnie na jego głowę wymachując drewnianymi drągami i pochodniami, nie okazując wobec czarnoksięskiego kunsztu śladu należnego szacunku.

Gnomi iluzjonista okazał się sztukmistrzem w prawdziwym tego słowa znaczeniu, toteż Huskun zakarbował sobie w pamięci, by starannie dbać o znajomość z Drayaharusem.

Takie znajomości mogły się przydać już w niedalekiej przyszłości.

Skacząc spojrzeniem od czarodziejskich obrazów do twarzy gawiedzi i z powrotem zaklinacz wpadł znienacka na pomysł, który rozjaśnił jego zatrwożone lekko oblicze i przywołał chytry uśmieszek na ozdobione masywnymi kiełkami wargi.

Wszystko wskazywało na to, że karczma Hurgona Matara będzie najbliższego wieczoru trzeszczała w szwach, a to pozwalało snuć nadzieję na realizację kilku niezwykle intratnych przedsięwzięć...
Dray, w ramach wielkopańskiego gestu mogę Ci odsprzedać do 5 PM w niebywale atrakcyjnej cenie jednego zółtego krążka za każdy punkt. Co Ty na to?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 września 2013, 21:08

Drayaharus spojrzał na goblina, uśmiechając się pod nosem. Jeżeli zrobił wrażenie na goblinie, to co dopiero musiało się dziać w głowach gapiów! Wielce uradowany szedł dumnym krokiem do karczmy, manewrując między wylewanymi nieczystościami z okien do rynsztoków.
Kupuje 4 PM!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 września 2013, 21:14

Poprosimy jeszcze tylko o informację, ile datków udało nam się wyciągnąć od gawiedzi na targowisku. Zdjęty niecodziennym dla siebie poczuciem praworządności, Huskun podzieli zasób monet po równo - mam nadzieję, że mi w zamian za ów nie pasujący do etosu gest Mistrz nie obetnie karnie pedeków! :P

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 21 września 2013, 12:52

Karczma "Spokojna Przystań", przedpołudnie

Dwa gobliny powróciły do "Spokojnej Przystani" wcześniej niż planowali. Goblin dawał pokaz sztuk iluzjonistycznych, z równym powodzeniem jak przed karczmą. Jednak w kulminacyjnym momencie, budzącym największe emocje drugiego goblina, czyli podczas zbiórki pieniędzy pogoda spłatała im figla. Całkowicie niespodziewanie, w kilka chwil, niebo zasnuło się czarnymi chmurami i chlusnęło ogromnymi ilościami spasionych kropli. Zimny prysznic szybko zgasił rozpalone emocje widzów, którzy rozbiegli się szukając schronienia.

Drayaharus i Huskum przeczekawszy gwałtowną, choć krótką ulewę ruszyli z powrotem do "Spokojnej Przystani". Nim jeszcze pokonali połowę drogi, chmury rozpierzchły się, a miasto opromieniło słońce. Jedyną oznaką deszczu były strumienie wody płynące w rynsztokach, w których dzieci puszczały zaimprowizowane statki, inscenizując walki floty Katana z Czerwonymi Piratami, a nawet plagą Sharanów.

Tymczasem w karczmie panował spory tłok, bo zebranych namowami gości zasiliły rzesze uciekające przed ulewą.
Imaginerus zwierzył się Huskunowi z niedostatku posiadanego potencjału magicznego. Będący nadal pod dużym wrażeniem sztuk magicznych gnoma, goblin zaoferował odsprzedanie części swoich zapasów.
Gdy czarnoksiężnik sięgnął po swój amulet prawi dostał ataku katalepsji. Amulet był mokry! Goblin nerwowymi i pospiesznymi ruchami wytarł go do sucha, obawiając się czy złośliwość losu nie pozbawiła go jego małej fortuny.
Imaginerus sięgnął po swój amulet i pociągnął łyka piwa, aby dostatecznie skupić się do wykonania przelania potencjału magicznego. Już po chwili Imagineru poczuł przenikającą przez jego ciało stróżkę magicznej energii, wysączającej się z amuletu Huskuna i wędrującej do jego własnego. Następnie zadowolony z powodzenia Drayaharus zwrócił goblinowi jego własność wraz z zapłatą za zakupione PM.
Huskun włożył motety do ust i zaczął je ciamkać. Widziała jak inne osoby w mieście wsuwają monety do ust po zapłacie i postanowił nie wyjść na głupca więc wykonał podpatrzoną analizę. Monety nie smakowały w żaden szczególny sposób, ale mimo to z wyrazem aprobaty goblina trafiły do sakiewki.
Test na przelanie PM udany (rzut 18), przy okazji Draya zyskuje informacje o ilości chomikowanych przez Huskuna
Spoiler!
PM-ach. Jest ich około 30 (pisze z pracy i dokładnie nie pamiętam).
Ze względu na deszcz udało się zebrać, jedynie 12 srebrnych, czyli po 6 dla Goblina i goblina.
W Rotgan-kir nie ma żadnych kapłanów kultu Piana, poza Gusłkiem. Nigdy nie było tutaj jego świątyni, a kapłanie Boga Przyjemności bywają tutaj sporadycznie.
Wszyscy jesteście w karczmie. Czekam na dalsze postanowienia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 września 2013, 14:26

Myślałem początkowo, że dobrze będzie odprawić fiestę o zmierzchu - wieczorową porą - ale wydaje mi się, że przy tak licznym zgromadzeniu gości nie ma co zwlekać. Huskun zasugeruje Gusłkowi jak najszybsze przystąpienie do ceremoniału, ze wsparciem właściciela karczmy. Niech Hurgon Matar przedstawi Gusłka jako wędrownego kleryka Piana o niezwykłym talencie do wypędzania zmór nękających biesiadne przybytki - taki pianicki egzorcysta-specjalista. Wszyscy w mieście wiedzieli o martwiaku w karczmie, toteż bawiąc się tutaj całą noc utrwalą naszą reputację w oczach całej mieszczańskiej społeczności!

Sądzę, że ceremonia winna się koncentrować na kilkukrotnie ponawianym błogosławieństwu ucztujących (zwykłym błogosławieństwu bez testów kostkami, nie rzucaniu zaklęcia). Do tego kilka podniosłych mów w formie radosnego kazania o wyższości wiary pianickiej nad innymi. Karczmarz niech inkasuje po lekko zaniżonych cenach, tłumacząc upust hołdem wobec dostojnego gościa.

W późniejszej porze ceremonii, kiedy goście zaczną się już powoli wprawiać w stan upojenia, Dray będzie mógł zacząć zabawiać ich sztuczkami iluzjonistycznymi (tu na myśl przychodzi mi coś innego - Dobro - pomyśl, w jaki sposób mógłbyś wspomóc Gusłka w trakcie kazań, generując na przykład wielki znak Kielicha na skrzynkach służących do tworzenia obrazów?).

Na koniec błogosławieństwa indywidualne, połączone z nakładaniem dłoni kapłana na głowę (dla mających kłopoty ze spożywaniem alkoholu) oraz na przyrodzenie (to opcja dla tych mających problemy z erekcją). Uwaga, te błogosławieństwa już nie będą za darmo - proponuję 5 złt od każdego przypadku, co nie jest kwotą zbyt małą zważywszy na to, że to ściema (znaczy się, nie do końca ściema, bo dla praktykujących pianitów to podniosła chwila, ale nie sądzę, by w rezultacie tych błogosławieństw ktoś dorobił się za niebiańską sprawką permanentnego wzwodu).

Huskun w międzyczasie weźmie się za generowanie następnego dochodu - chytrze kupcząc sporządzonymi przez Gusłka w zamku Nieulękłych eliksirami, zwłaszcza nasennymi i miłosnymi (osobno przygotuję wstawkę fabularną poświęconą temu właśnie epizodowi ceremonii).

Na mieście zebraliśmy w sumie 59 srb, więc 30 inkasuje dla siebie goblin, a 29 oddaje gnomowi.

Ktoś chce dorzucić coś od siebie do planu fiesty czy możemy zaczynać?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 września 2013, 15:26

Po obfitym posiłku (za który gnom ma nadzieję, że zapłaci Gusłek), Drayaharus oddał się śpiewaniem pieśni razem z innym miłośnikiem niezbyt wyrafinowanych karczemnych piosenek. Wskoczył na okrągły stół, rozlewając resztki wina ku wściekłości Huskina, który tylko na moment odwrócił wzrok od jadła.

Od rana aż ku nocy,
Będziemy robić co w naszej mocy,
Coby jeszcze wypić kufli piwa kilka,
I zapolować na wilka,
Bo nagroda za niego sroga,
Złotych monet liczba mnoga,
Tylko utłuc trzeba zwierza,
Co pobliskie lasy przemierza!

Ale teraz pijmy panie i panowie,
Nie tylko za nasze zdrowie!
Wypijmy za zdrówko gospodarza,
Oraz pięknej córki młynarza!
Heeeej!

Reasumując, czekam aż Balin podzieli się wiadomościami z resztą, próbując się nie upić do przytomności... Dorzucam 30 srebrników do fiesty!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 września 2013, 15:36

W jakiejś sposobnej chwili, Balin dzieli się z innymi tym co się dowiedział.

No druhowie miasteczko jak każde inne, burmistrz ponoć gospodarz dobrym wywodzi się z rybaków, ciężką pracę zna. Córka go zastępuje bo on wyjechał do Borowiru, pytałem czy aby naszej pomocy nie potrzeba, bo gadają w mieście, że burmistrza ktosik napadł i porwał, ale córka jego nie potwierdziła plotek owych.

Powiedziałem jej gdzie mieszkamy, co pewnie całe miasto już i tak wie, po tym co wy tu wyczyniacie.

Nie okradać mi nikogo, rzekł Balin po goblinach patrząc, a Ty Mordil nie jedż swoich robali na oczach ludzi i nie częstuj ich nimi zrozumiałeś?

Cosik mi się tu nie podoba jednak, od pożaru świątyn Morghlitha źle tu się dzieje...
Jakby ktosik z magistratu albo od córki burmistrza przyszedł, wołajcie mnie gbyby mnie na dole nie było. Czas się posilić i napić, wasze zdrowie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 września 2013, 16:26

Karczma "Spokojna Przystań", południe

Chociaż pora dnia była nad wyraz wczesna, darzona wcześniej wielką nieufnością karczma zdawała się dosłownie pękać w szwach, tylu zeszło się do niej gości. Spoglądający z wysokości schodów na jadalną salę Huskun zachichotał pod nosem widząc tak zacne zgromadzenie, bo gdzie wielu spotykało się mieszczan, tam też siła była mieszków, kiesek i sakiewek. Zaklinacz zdążył przebrać się w suche odzienie, a szykowną peruczkę nasadził z pietyzmem na okrągłą łysą głowę, gotowy do rozpoczęcia podniosłego ceremoniału.

Sprawiający wrażenie przeszczęśliwego Hurgon Matar uwijał się jak w ukropie pomiędzy kontuarem, jadalnią, kuchnią i piwniczką, ustawicznie pokrzykując na pomagierów i próbując załatwiać kilka spraw jednocześnie. Próbujący go choć na chwilę zatrzymać goblin omal nie został przez poczciwego gospodarza zdeptany, uskakując przed nim w ostatniej chwili i wpadając w zamian między uda hożej posługaczki.

- Daj pozór, zuchwalcze! - pisnęła dziewoja, tonem nie tyle obruszonym, co pełnym fałszywej skromności - Gdzie ciśniesz tę gębę? Do wieczora nie da rady poczekać?

Huskun pozwolił sobie na krótki lubieżny rechot, w jednej chwili rozpoznając w posługaczce chętną dziewczynę, którą Pian zesłał mu w formie wielkiej łaski do łożnicy podczas biesiady urządzonej pierwszego dnia pobytu w karczmie.

- Hirta, każ Buglukowi otworzyć jeszcze dwie beczki piwa i zacznij roznosić kufle! - polecił gospodarz przerywając krotochwile ku nieudawanemu żalowi Huskuna - Stało się cosik, mości goblinie?

- Cosik się pewnie zara stanie, zacny gospodarzu - odrzekł z dumną miną Huskun, z racji założonej na głowę peruki poczuwający się do zachowania odpowiednich manier - Widzi mi się, że nie lza czekać z rozpoczęciem ceremoniału, skoro w środku tyle gości, jeszcze jacy obżarci precz pójdą przed obrządkiem. A jak Pan Kielicha łaskę okaże, czcigodny Gusłak pewnikiem ceremoniały w późną noc będzie ciągnął, niebywałej przysparzając wam reputacji.

Hurgon Matar wytarł dłonie w swój odświętny fartuch, wyciągnięty chwilę wcześniej ze skrzyni z ubraniami, ale już poplamiony tu i ówdzie piwem i świeżym pikantnym sosem.

- Zechciejcie jakąś przemową kapłana uczcić, mości gospodarzu - podpowiedział Huskun poprawiając dostojnym gestem peruczkę - Opowiedzcie o potędze jego woli i posłuszeństwie mrocznych sił wobec majestatu sługi Pana Uciech. Niech owi maluczcy, co się tutaj tak weselą wiedzą, w jak znamienitym towarzystwie przyszło im dzisiaj figlować!
Rozpocznijmy znamienitą biesiadę! W ramach urozmaicenia wieczoru przyszło mi jeszcze na myśl wystawianie Barthura do zmagań w siłowaniu się na ręce, ale to też w późniejszych godzinach i oczywiście wyłącznie w ramach zakładów na pieniądze!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 22 września 2013, 09:36

Jak tylko mości gospodarz zaszczyci Gusłka słowem wstępnym, kapłan niezwłocznie przystąpi do wokalizacyi introdukcyi (przedmowy wprowadzającej) będącej znakiem-sygnałem do rozpoczęcia wielkiej fety.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 września 2013, 22:05

Balin zapytowuje Barthura, słuchaj no, widziałeś kiedy takiego drugiego wyrośniętego goblina jak Ty ???
Pytanie krasnoluda kołatało się cały czas po głowie Barthura. Sam fakt, że poddawał rozmyślaniom słowa Balina wydawało mu się już dziwne. Przecież był goblinem, fakt że największym z największych, ale coś nie dawało spokoju łowcy. Pamiętał przez mgłę swoich rodziców, lub być może raczej przybranych opiekunów, bo był pewien, że goblinami z pewnością nie byli. Jak jednak trafił w ręcę półolbrzymiej pary, która zajmowała się nim przez co najmniej kilka lat? Nie pamiętał tego. Pewno przygranęli jakąś goblińską sierotę...

- Jo żech nigdy nie widzioł, coby goblin inszy tako wyrósł, jako ja. Ale Pian był dla mnie łaskawy, jako widzicie. Jakby chioł, to by mógł w jakiej trupie wędrownej występować, ale jeszcze się żodna na mnie poznała, żem majwiększy goblin na Orchii.
przepraszam za dluga nieobecnosc, ale czasu na urlopie mialem jak na lekarstwo. Mam nadzieje, ze od jutra bede postowal juz regularniej.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 23 września 2013, 18:57

- Dooobra, masz to załatwione jak w krasnoludzkim banku! - krzyknął radośnie gnom, poklepując balina po ramieniu. Zaczekał cierpliwie, aż kapłan Pianna wygłosi mowę, po czym wskakując na stół krzyknął wesoło!

- Oberżysto! Piwa i wędzonego łabędzia na stół! Chyżo, bo mi w brzuchu burczy! - i jak na zawołanie, karczmą zatrzęsło od basowego pomruku i śmiechu, zaś na suficie pojawiły się kolory czerwony, przechodzący do pomarańczowego, niczym ognisto, do którego dorzucono suchutkiego drewna.

Tylko ci bardziej wtajemniczeni zauważyli wcześniej, jak Drayaharus dotknął amuletu i rzucił zaklęcie Zmiana Kolorów i Gest śmiechu.
Próbuje rozruszać imprezę, opowiadając sprośne żarty, fałszując (oczywiście niespecjalnie!) pieśni i często-gęsto wznosząc toasty ku chwale Pianna.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 września 2013, 06:45

Karczma "Spokojna Przystań", przedpołudnie

W karczmie biesiada rozkręcała się z każdą chwilą. Nie wiedzieć kiedy w izbie rozległy się dźwięki piszczałek i bębenków, grające na szybką, nieco chaotyczną nutę. Tańcującego na stole gnoma, podskakującego w półprzysiadzie i wyrzucającego do przodu kolejno to prawą i to lewą nogę, szybki rytm nie onieśmielał. Jednocześnie Drayaharus dopasowywał to tegoż rytmu karczemne wesołe przyśpiewki. Jakby tego było mało, każdy ruch gnoma wiernie naśladowała, półnaga Grubella, a jej podskakujące piersi o stwardniałych sutkach, przyciągały wzrok niemal wszystkich zgromadzonych w karczmie mężczyzn. Pozostali ludzie z zachwytem wpatrywali się w mieniący się setkami kolorów sufit. Wśród tego zamieszania i salw niepohamowanych śmiechów, karczmarz wdrapał się na szynkwas i począł przekrzykiwać wrzawę. Tuż obok Hurgona stał czekający na swoja kolej i nieco onieśmielony tak dużą publiką Gusłek.

- Cichajcie! Cichajcie - zakrzyknął Mater - powiedzieć coś muszę. Grajki przestać grać. No teraz lepiej... - rozpromieniony i spocony karczmarz zaczął krótką przemowę - Jak pewnie wszyscy wiedzą, bo wieść ta krążyła ja Rotgan-kir długie i szerokie, mieli my tu problem ze zbłąkaną duszyczką - powiedział Hurgon i z kontent ze swojego doboru słów, skiną z szacunkiem w stronę Balina - Mając wszelako wielki szacunek dla zmarłych, którzy po śmierci nie mogą trafić do krain swych bogów, żadnych hucznych zabaw, w mym przybytku nie prowadziłem, a i gościłem jedynie nielicznych co za zmarłego modły odprawiali. Takoż, ta duszyczka mieszkała tu i na zratowanie czekała. Aż w końcu dnia wczorajszego trafili do mnie ci oto panowie. Pokażcie się wszyscy. O proszę, tam siedzi Tan Balin, tutaj jest kapłan Piana Gusłek, ten wysoki półolbrzym to Barthur, tamte dwa zacne gobliny to Huskun i Mordil, a tam wywijający hołubce to nie kto inny jak uwielbiany przez tłumy Tan Drayaharus Imaginerus. To właśnie oni słysząc co się w mojej karczmie dzieje, powiedzieli DOŚĆ! Nie może być, żeby dusza zacnego i podziwianego za życia szlachcica męczyła się swą nienaturalną egzystencyją!. Jakiż cudów dokonywali wczorajszej nocy, opowiedzą wam sami. Wszelako zbłąkaną duszą odesłali gdzie jej miejsce, kończąc jej zbłąkanie i męczarnie nienaturalnym żywotem. Aby uczcić tą wielką i radosną chwilę "Spokojna Przystań" zmienia nazwę na "Pod rezolutnym goblinem", dla pochwały poświęcenia tej małej rasy, która nie obawiała się przelewać własnej krwi, a prawie i zemrzeć, dla dobra zbłąkanej duszyczki, dobra karczmy i dobra wszystkich mieszkańców Rotgan-kir. Aby radość naszą pogłębić i dać jej upust w jak najznamienitszej postaci, uroczystość dzisiejszą poprowadzi nie kto inny, jak zacny i przez Pianna umiłowany, wierny jego kapłan Gusłek, któremu to głos oddaję.

Karczmarz pokłonił się gościom karczmy, po czym zszedł z szynkwasu, ustępując miejsca Gusłkowi.
Draya rzuca dwa czary. Rzuty na UM zaliczone (39, 74). 2 PM odpisane. Jednocześnie pozwoliłem sobie fabularnie przypomnieć o permanentnie działającym czarze widziadło - czyli Grubelli - którą gnom potrafi przyzwać w każdej chwili bez zużywania PM.
Ostatnio zmieniony 24 września 2013, 06:58 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ