PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", południe 38 dzień kepon-ran
Karczmarz postawił na stole zarumienioną i pachnącą pieczeń z kurczaka i dzban piwa.
Zagadnięty dosiadł się do "Nieulękłych" i nalał kufel zimnego, idealnego na skwarny dzień piwa.
- Ale mnie w plecach łupie zaczął - prostując się z trudem - ale nic to, nic to. Oby więcej takich uczt jak jak ta wczorajsza. Już mniejsza, nawet, że nieco wróżby popsuły nastroje i tak utarg był świetny. A widzę i wam uczta złota przysporzyła. Trza to jeszcze powtórzyć, puki w mieście tyle luda w świątecznym nastroju.
Hurgon pociągnął spory łyk piwa i uśmiechnął się błogo.
- Sam Pian musiał mi was zesłać. Widać w was jeszcze energii wiele zostało skoro wypytujecie to mroczniejszą stronę tego miasta. Odradzałbym wam się w to mieszać, ale z tego co wróż mówił to wywnioskować można, że wam to pisane. Spróbujmy to ogarnąć od początku. Mnie jeszcze wtedy w mieście nie był, ale też był ciekaw i ludzi pytałem. Więc kupiłem karczmę na początku s-gun-ran, to już to się wtedy porobiło miesiąc wcześniej czyli na początku gabse-ran, miesiącu Arianny - mruczał Hurgon licząc na palcach - teraz mamy trzydziesty ósmy kepon-ran. To znacz, że świątynia Morghlitha spłonęła cztery miesiące temu. Dobrze mówię Panie Balinie?
Balin skinął tylko głową, bo dobrze pamiętał zarówno pożar jak i śmierć dziadka. Jednak jemu wydawał się jakby te wydarzenia rozegrały się lata temu. Każdy dzień wygnania i banici ciągnął się w nieskończoność.
- Dziadek Tana Balina, pojawił się w karczmie zaraz po pożarze jeszcze w gabse-ran i wydawało się, że to jedyna konsekwencja pogromu kultu morghlitha. Kapłana i akolitów morhlitha wywieziono na taczkach jeszcze przed pożarem i złupieniem świątyni. Jeno główny kapłan, imienia nie znam, zabarykadował się i wywieźć się nie dał. Wyznawcy morglitha mimo, że przychodząc do świątyni maskowali się noszą czarne peleryny i maski zwierząt to i tak każdy widział kto to, uciekli następnego dnie po pogromie. Ponoć kapłani, akolici i wyznawcy ruszyli szukać sprawiedliwości u króla w Boro-kirze. Tam obraduje rada królewska w skład której wchodzi "doradca" katański. Krążą plotki, że w drodze rekompensaty morghlithanie żądaj wybudowania świątyni, ustanowienia religii morglithiańskiej w mieście jako zwierzchnią, przeprowadzenia samodzielnego śledztwa i ukarania winnych pogromu, a arcykapłan ma zostać członkiem rady miejskiej. To by był koniec Rotgan-kir jakie znamy. Ludzie się boją nawet o tym myśleć, zresztą ja też - Hurgon wzdrygnął się i długo pociągał piwo z kufla. Później był spokój, aż do wyjazdu burmistrza. Burmistrz wyjechał w pierwszym tygodniu bgmma-ran. Pamiętam bo kilka dni wcześniej do portu zawinął dziwaczny statek. Wszyscy go chodzili oglądać. Wyobrażacie sobie żelazny okręt. Krasnoludy nim przypłynęły i jakieś tam sprawy z burmistrzem obgadywali. Tegoż wieczora odprawiających "Pożegnanie Pani Wód" jeżowce pokąsały tak boleśnie, że ze skargami do burmistrza poszli, że to żelaznego okrętu wina. Wtedy był miesiąc Morghlitha, to dlatego ludzie plotą, że burmistrz zaginął. I od tegoż miesiąca się zaczęło. Trupy wyłażą z grobów, przybywają do miasta dziwaczne persony - czarni rycerze, paladyni, druidzi, czarodzieje, jakoweś dziwaczne zmory i stwory widuje się w mieść i jego okolicach. Jakich bogów czczą ci rycerze to nie wiem, ale pewnie czarni - złych, a paladyni -dobrych. Nie ma dnia, żeby nie pojedynkowali się na rynku. Posiedźcie w mieście to zobaczycie. Mieszkają po karczmach, tych lepszych. Teraz to pewnikiem i u mnie będą gościć. Mam nadzieję, że paladyny. Bo jak jeden paladyn zamieszka, to już czarny rycerz będzie omijał.
Karczmarz postawił na stole zarumienioną i pachnącą pieczeń z kurczaka i dzban piwa.
Zagadnięty dosiadł się do "Nieulękłych" i nalał kufel zimnego, idealnego na skwarny dzień piwa.
- Ale mnie w plecach łupie zaczął - prostując się z trudem - ale nic to, nic to. Oby więcej takich uczt jak jak ta wczorajsza. Już mniejsza, nawet, że nieco wróżby popsuły nastroje i tak utarg był świetny. A widzę i wam uczta złota przysporzyła. Trza to jeszcze powtórzyć, puki w mieście tyle luda w świątecznym nastroju.
Hurgon pociągnął spory łyk piwa i uśmiechnął się błogo.
- Sam Pian musiał mi was zesłać. Widać w was jeszcze energii wiele zostało skoro wypytujecie to mroczniejszą stronę tego miasta. Odradzałbym wam się w to mieszać, ale z tego co wróż mówił to wywnioskować można, że wam to pisane. Spróbujmy to ogarnąć od początku. Mnie jeszcze wtedy w mieście nie był, ale też był ciekaw i ludzi pytałem. Więc kupiłem karczmę na początku s-gun-ran, to już to się wtedy porobiło miesiąc wcześniej czyli na początku gabse-ran, miesiącu Arianny - mruczał Hurgon licząc na palcach - teraz mamy trzydziesty ósmy kepon-ran. To znacz, że świątynia Morghlitha spłonęła cztery miesiące temu. Dobrze mówię Panie Balinie?
Balin skinął tylko głową, bo dobrze pamiętał zarówno pożar jak i śmierć dziadka. Jednak jemu wydawał się jakby te wydarzenia rozegrały się lata temu. Każdy dzień wygnania i banici ciągnął się w nieskończoność.
- Dziadek Tana Balina, pojawił się w karczmie zaraz po pożarze jeszcze w gabse-ran i wydawało się, że to jedyna konsekwencja pogromu kultu morghlitha. Kapłana i akolitów morhlitha wywieziono na taczkach jeszcze przed pożarem i złupieniem świątyni. Jeno główny kapłan, imienia nie znam, zabarykadował się i wywieźć się nie dał. Wyznawcy morglitha mimo, że przychodząc do świątyni maskowali się noszą czarne peleryny i maski zwierząt to i tak każdy widział kto to, uciekli następnego dnie po pogromie. Ponoć kapłani, akolici i wyznawcy ruszyli szukać sprawiedliwości u króla w Boro-kirze. Tam obraduje rada królewska w skład której wchodzi "doradca" katański. Krążą plotki, że w drodze rekompensaty morghlithanie żądaj wybudowania świątyni, ustanowienia religii morglithiańskiej w mieście jako zwierzchnią, przeprowadzenia samodzielnego śledztwa i ukarania winnych pogromu, a arcykapłan ma zostać członkiem rady miejskiej. To by był koniec Rotgan-kir jakie znamy. Ludzie się boją nawet o tym myśleć, zresztą ja też - Hurgon wzdrygnął się i długo pociągał piwo z kufla. Później był spokój, aż do wyjazdu burmistrza. Burmistrz wyjechał w pierwszym tygodniu bgmma-ran. Pamiętam bo kilka dni wcześniej do portu zawinął dziwaczny statek. Wszyscy go chodzili oglądać. Wyobrażacie sobie żelazny okręt. Krasnoludy nim przypłynęły i jakieś tam sprawy z burmistrzem obgadywali. Tegoż wieczora odprawiających "Pożegnanie Pani Wód" jeżowce pokąsały tak boleśnie, że ze skargami do burmistrza poszli, że to żelaznego okrętu wina. Wtedy był miesiąc Morghlitha, to dlatego ludzie plotą, że burmistrz zaginął. I od tegoż miesiąca się zaczęło. Trupy wyłażą z grobów, przybywają do miasta dziwaczne persony - czarni rycerze, paladyni, druidzi, czarodzieje, jakoweś dziwaczne zmory i stwory widuje się w mieść i jego okolicach. Jakich bogów czczą ci rycerze to nie wiem, ale pewnie czarni - złych, a paladyni -dobrych. Nie ma dnia, żeby nie pojedynkowali się na rynku. Posiedźcie w mieście to zobaczycie. Mieszkają po karczmach, tych lepszych. Teraz to pewnikiem i u mnie będą gościć. Mam nadzieję, że paladyny. Bo jak jeden paladyn zamieszka, to już czarny rycerz będzie omijał.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Karczmarz miał już wstać i wrócić do pracy, ale został.
- No i jeszcze ta pogoda. Zwariowała. Raz piękne słoneczko, ciepło i przyjemny wiaterek, to naraz burza, wichura i ulewa. Po chwili tęcza. Tak pikna, że ładniejszej nigdy nie widziałem. Nie minie kilka godzin i znowu coś, burza, grad lub śnieg. I tak kilka razy w ciągu dnia. To nienormalne. Istne wariactwo.
- No i jeszcze ta pogoda. Zwariowała. Raz piękne słoneczko, ciepło i przyjemny wiaterek, to naraz burza, wichura i ulewa. Po chwili tęcza. Tak pikna, że ładniejszej nigdy nie widziałem. Nie minie kilka godzin i znowu coś, burza, grad lub śnieg. I tak kilka razy w ciągu dnia. To nienormalne. Istne wariactwo.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- O losie słodki, paladyny albo czorne rycerze mówicie bydą mieszkoć u nos? Pieruna, z takimi trzeba uważać bo jak buzdyganem zdzieli w łeb to mogiła, a ponoć takiego łatwo rozsierdzić. Prawda to? - spytał Barthur retorycznie.
Upił łyka gęstego piwa. Od wczorajszego wieszczego transu czuł się lekko nie swój. Nie raz wróżył z paciorków, kości, wnętrzności, ale to były tylko takie małe zabawy, w które wierzył tylko goblińskie kobiety. to co jednak stało się wczoraj, uzmysłowiło olbrzymowi, że to co do tej pory jemu samemu wydawało się robieniem innych w przysłowiowego konia, mogło mieć o wiele głebsze dno. W koncu nie było wątpliwości, że to co gadał w transie włożył w jego usta sam Pan Uciech i nie zrobił tego tylko dla krotochwili, a z ważniejszego powodu.
Gdy tylko Huskun i inni nieulekli powiedzieli mu co się stało, wielki goblin nie mógł przestać myśleć o wróżbie, analizując i starając się doszukać ukrytych przekazów w słowach Piana.
- Bydymy musieli popytoć o ta świątynia, bo przeca sługa tam jaki rośnie w siła. Ja wam godom, że pewno golem jakowyś albo insze demoństwo.
Upił łyka gęstego piwa. Od wczorajszego wieszczego transu czuł się lekko nie swój. Nie raz wróżył z paciorków, kości, wnętrzności, ale to były tylko takie małe zabawy, w które wierzył tylko goblińskie kobiety. to co jednak stało się wczoraj, uzmysłowiło olbrzymowi, że to co do tej pory jemu samemu wydawało się robieniem innych w przysłowiowego konia, mogło mieć o wiele głebsze dno. W koncu nie było wątpliwości, że to co gadał w transie włożył w jego usta sam Pan Uciech i nie zrobił tego tylko dla krotochwili, a z ważniejszego powodu.
Gdy tylko Huskun i inni nieulekli powiedzieli mu co się stało, wielki goblin nie mógł przestać myśleć o wróżbie, analizując i starając się doszukać ukrytych przekazów w słowach Piana.
- Bydymy musieli popytoć o ta świątynia, bo przeca sługa tam jaki rośnie w siła. Ja wam godom, że pewno golem jakowyś albo insze demoństwo.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", południe
Huskun słuchał opowieści karczmarza bardzo uważnie, wystawiając z ust jęzor i sprawiając niechcący wrażenie prawdziwego ciołka. Chłonąc słowa gospodarza goblin liczył coś z wyraźnym trudem na palcach, ustawicznie swe obliczenia ponawiając.
- A rzeknijcie jeszcze, czemu ci wasi sąsiedzi tę świątynię spalili, co? - zapytał, kiedy Hurgon umilkł na chwilę - Zaszli im za skórę tutejsi kapłani czy inszy bóg znak z nieba dał, coby czerwonym kurem im zaświecić?
Huskun słuchał opowieści karczmarza bardzo uważnie, wystawiając z ust jęzor i sprawiając niechcący wrażenie prawdziwego ciołka. Chłonąc słowa gospodarza goblin liczył coś z wyraźnym trudem na palcach, ustawicznie swe obliczenia ponawiając.
- A rzeknijcie jeszcze, czemu ci wasi sąsiedzi tę świątynię spalili, co? - zapytał, kiedy Hurgon umilkł na chwilę - Zaszli im za skórę tutejsi kapłani czy inszy bóg znak z nieba dał, coby czerwonym kurem im zaświecić?
Dopóki nie uzyskamy nowych informacji, możemy wstępnie przyjąć, że kłopoty Rotgan-kiru rozpoczęły się od zniszczenia świątyni Morglitha, stąd właśnie pytanie, jakie okoliczności do tego doprowadziły. Niezależnie od odpowiedzi goblin zasugeruje towarzyszom kilka równoległych operacji (o ile Mistrz zgodzi się na wielowątkowość przygody).
Gusłek winien w opinii Huskuna udać się do świątyni Arianny, jako przedstawiciel neutralnej religii zatroskany dobrem lokalnej społeczności. Arianici powinni drżeć na całym ciele w obliczu ostatnich wydarzeń, więc umiejętnie poprowadzona rozmowa może wzbogacić nas o wiele informacji, a może nawet zawiązać tymczasowy sojusz ariańsko-pianicki? Jeśli Gusłek pójdzie, Huskun obowiązkowo do niego dołączy.
Następny punkt to oszacowanie sił obu stron. Balin zna okolicę i robi swą osobą stosowne wrażenie. Gdyby dodać mu do towarzystwa Draya, mogliby razem obejść wszystkie karczemne przybytki i zinwentaryzować wszystkich przedstawicieli rycerstwa (przede wszystkim paladynów i czarnych): kim są, czyje reprezentują interesy i które kulty? Ta wiedza bardzo może nam się przydać w przyszłości!
Mordil i Barthur na miejscowy cmentarz, niby pod pozorem odprawienia paru wróżb i zerwania specyficznych ziół dla Gusłka - ich zadanie to wywiedzenie się jak się sprawy mają z tymi rzekomymi ożywieńcami. Ilu wyszło z grobów, jakich grobów, czy widać w tym jakąś logikę, jak często się to zdarza, czy narobili szkód i jak zostali wyeliminowani.
Ktoś ma jakieś inne propozycje?
Gusłek winien w opinii Huskuna udać się do świątyni Arianny, jako przedstawiciel neutralnej religii zatroskany dobrem lokalnej społeczności. Arianici powinni drżeć na całym ciele w obliczu ostatnich wydarzeń, więc umiejętnie poprowadzona rozmowa może wzbogacić nas o wiele informacji, a może nawet zawiązać tymczasowy sojusz ariańsko-pianicki? Jeśli Gusłek pójdzie, Huskun obowiązkowo do niego dołączy.
Następny punkt to oszacowanie sił obu stron. Balin zna okolicę i robi swą osobą stosowne wrażenie. Gdyby dodać mu do towarzystwa Draya, mogliby razem obejść wszystkie karczemne przybytki i zinwentaryzować wszystkich przedstawicieli rycerstwa (przede wszystkim paladynów i czarnych): kim są, czyje reprezentują interesy i które kulty? Ta wiedza bardzo może nam się przydać w przyszłości!
Mordil i Barthur na miejscowy cmentarz, niby pod pozorem odprawienia paru wróżb i zerwania specyficznych ziół dla Gusłka - ich zadanie to wywiedzenie się jak się sprawy mają z tymi rzekomymi ożywieńcami. Ilu wyszło z grobów, jakich grobów, czy widać w tym jakąś logikę, jak często się to zdarza, czy narobili szkód i jak zostali wyeliminowani.
Ktoś ma jakieś inne propozycje?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Aby zająć się sprawą Frakiego macie czas do nocy. Akceptujecie plany Huskuna?
Jeżeli macie problemy w rozeznaniu się w kalendarzu Orchii to tu są objaśnienia http://www.krysztalyczasu.pl/articles.php?article_id=47. Z ciekawszych rzeczy to tydzień ma dziesięć dni, a miesięcy w roku jest 10 po 40 dni każdy poza 10-tym świątecznym mającym tylko 5 ew. 6 dni.
Jeżeli macie problemy w rozeznaniu się w kalendarzu Orchii to tu są objaśnienia http://www.krysztalyczasu.pl/articles.php?article_id=47. Z ciekawszych rzeczy to tydzień ma dziesięć dni, a miesięcy w roku jest 10 po 40 dni każdy poza 10-tym świątecznym mającym tylko 5 ew. 6 dni.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", południe
Gotowiąc się na rychłą wizytę w świątyni Arianny, Huskun wytrzepał porządnie swe odzienie upewniając się, że nie ma w nim żadnych postrzępionych dziur, a wszystkie kościane guziki tkwią na swoich miejscach. Zaklinacz czuł dziwne mrowienie w palcach na samą myśl o wizycie w świątynnym przybytku innego bóstwa, ale nie było to bynajmniej zalęknienie, już prędzej niespokojna ekscytacja. Dziwnym zrządzeniem losu zahukany bagienny goblin o pewnych niewygórowanych aspiracjach trafił w miejsce, które dawało mu niebywałe życiowe możliwości. Świat poszerzył się znienacka, a rodzinne bagno zmalało, skurczyło się niemalże do rozmiaru główki od szpilki. Wepchnięta do umysłu Huskuna wiedza, wpompowana tam za pomocą niepojętej dla goblina magii, otworzyła zaklinaczowi znienacka oczy na rzeczy, o których istnieniu nie miał wcześniej najmniejszego pojęcia bądź których zupełnie nie rozumiał.
- Czcigodny Gusłaku, jam jest gotów - oznajmił stając w progu pokoju pianickiego kapłana, wygładzając rękawy kaftanika i poprawiając opadającą na czoło peryczkę. Gdyby ujrzeli go teraz Burgul z Uharem, najpewniej podnieśliby dziki wrzask, a potem albo pękli pospołu ze śmiechu albo rzucili się do panicznej ucieczki nie wiedząc, z jakiego rodzaju goblińskim demonem mają do czynienia.
Gotowiąc się na rychłą wizytę w świątyni Arianny, Huskun wytrzepał porządnie swe odzienie upewniając się, że nie ma w nim żadnych postrzępionych dziur, a wszystkie kościane guziki tkwią na swoich miejscach. Zaklinacz czuł dziwne mrowienie w palcach na samą myśl o wizycie w świątynnym przybytku innego bóstwa, ale nie było to bynajmniej zalęknienie, już prędzej niespokojna ekscytacja. Dziwnym zrządzeniem losu zahukany bagienny goblin o pewnych niewygórowanych aspiracjach trafił w miejsce, które dawało mu niebywałe życiowe możliwości. Świat poszerzył się znienacka, a rodzinne bagno zmalało, skurczyło się niemalże do rozmiaru główki od szpilki. Wepchnięta do umysłu Huskuna wiedza, wpompowana tam za pomocą niepojętej dla goblina magii, otworzyła zaklinaczowi znienacka oczy na rzeczy, o których istnieniu nie miał wcześniej najmniejszego pojęcia bądź których zupełnie nie rozumiał.
- Czcigodny Gusłaku, jam jest gotów - oznajmił stając w progu pokoju pianickiego kapłana, wygładzając rękawy kaftanika i poprawiając opadającą na czoło peryczkę. Gdyby ujrzeli go teraz Burgul z Uharem, najpewniej podnieśliby dziki wrzask, a potem albo pękli pospołu ze śmiechu albo rzucili się do panicznej ucieczki nie wiedząc, z jakiego rodzaju goblińskim demonem mają do czynienia.
Huskun ubierze się tak elegancko jak to tylko możliwe, by nie przynieść wstydu swemu patronowi. Mistrzu, przydałby się w zasadzie dodatkowy komplet ubrania dla mojego pupila, żeby zawsze wyglądał czysto i schludnie. Jak to by wyglądało kosztowo?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", południe
Słysząc obietnicę wygłoszoną przez swego mentora, Huskun pojaśniał w jednej chwili, rozpromienił się niczym obdarowana błyskotkami Grubella szczerząc swe kiełki i wypinając dumnie pierś.
- Wielka to łaskawość, mistrzu - oznajmił pośpiesznie, oczami wyobraźni już widząc się w żabociku z wysoką kryzą i spodniach o nogawicach w formie rozciętych po bokach dzwonów - Wielcem wdzięczny i niechaj Pan Uciech zsyła na cię wszelakie łaski!
Słysząc obietnicę wygłoszoną przez swego mentora, Huskun pojaśniał w jednej chwili, rozpromienił się niczym obdarowana błyskotkami Grubella szczerząc swe kiełki i wypinając dumnie pierś.
- Wielka to łaskawość, mistrzu - oznajmił pośpiesznie, oczami wyobraźni już widząc się w żabociku z wysoką kryzą i spodniach o nogawicach w formie rozciętych po bokach dzwonów - Wielcem wdzięczny i niechaj Pan Uciech zsyła na cię wszelakie łaski!
Podziękować, bardzo podziękować! 
Drayaharus skinął głową na pomysł Huskina i uśmiechnął się od ucha do ucha. Znajomość gnoma z tym goblińskim magikiem może być przydatna i bardzo korzystna... Tylko iluzjonista zdał sobie sprawę, że musi pilnować swojej sakiewki, bo możliwe, że Huskinowi bardzo kleją się ręce...
Ubrawszy się w czyste ubranie na zmianę zszedł na dół i zaczekał, aż reszta ich małej ekspedycji się zbierze i ruszą na obchód karczm... oczywiście w celach wywiadowczych, a nie by się nawalić ku chwale Pianna...
Ubrawszy się w czyste ubranie na zmianę zszedł na dół i zaczekał, aż reszta ich małej ekspedycji się zbierze i ruszą na obchód karczm... oczywiście w celach wywiadowczych, a nie by się nawalić ku chwale Pianna...
Idę z Huskinem zbierać informację na temat rycerstwa zjeżdżającego się do miasta.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", późne popołudnie
Huskun potrząsnął głową widząc starannie uczesanego gnoma, ujął za ręką stojącego obok Gusłka dając tym gestem jawnie do zrozumienia, że nie wymieni kleryka na iluzjonistę bez względu na proponowaną cenę.
- Nie, my idziemy razem do tych od Arianny - oznajmił pośpiesznie - A ty z Balinem w inszych sprawach. Spotkamy się po zmierzchu, jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli.
Huskun potrząsnął głową widząc starannie uczesanego gnoma, ujął za ręką stojącego obok Gusłka dając tym gestem jawnie do zrozumienia, że nie wymieni kleryka na iluzjonistę bez względu na proponowaną cenę.
- Nie, my idziemy razem do tych od Arianny - oznajmił pośpiesznie - A ty z Balinem w inszych sprawach. Spotkamy się po zmierzchu, jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli.
Prostując wcześniejszy wpis Dobro, Huskun idzie z Gusłkiem, a Dray z Balinem. Trzecia para się nie wypowiedziała, ale sądzę, że Barthur zabierze ze sobą Mordila jako proksa (ewentualnie żywą tarczę).