Dzień 1. Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 01 października 2013, 01:09

W związku z tą inicjatywą https://plus.google.com/u/0/events/cieb ... a3j0qod7f4 postaram się i ja dołączyć i zachęcam innych do wypowiadania się w kolejnych tematach i kolejnych dniach - tu na forum i gdziekolwiek możecie. Niech Internet zakwitnie wspominkami KC. Ogłaszam, że podejmujemy rękawicę i październik 2013 zostaje miesiącem Kryształów Czasu.

Jak widać w temacie 1 dzień to odpowiedź na pytanie - Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?

Zacząłem jak większość od MiM nr 4 bo dopiero tam, można było stworzyć postać. Raven, zakręcony wtedy gość na punkcie kosza, opowiadał nam, że grał w jakąś dziwną grę w wakacje i że nie potrzeba, żadnych pionków a gra jest zajebista. Najpierw popatrzyliśmy się jak na oszołoma, a potem zaczęliśmy czytać jego MiMy. Następnie stwierdziliśmy, że to fajne i pojechaliśmy na Wliczą kupić gazetki. Raven poprowadził pierwszą sesję i potem to jakoś poszło i tak sobie to trwa 20 lat. I to cała historia.:D

P.S. Zakładamy kolejny wątek dopiero jutro, a pytanie na jutro - Moja ulubiona edycja KC?
Oczywiście nie ja muszę być pierwszy, ale będę się starał.:P

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 października 2013, 07:58

Dobra to ja będę drugi.

Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?


W zamierzchłych czasach gdy za komputery uważano commodore i amigę, w niewielkim mieści zwanym Witnicą, żyła grupa młodych ludzi. Tak się składa, że byłem jednym z nich. Grupkę scalała możliwość wymieniania się kasetami do commodorca, dyskietkami do amigi oraz całonocne rozgrywki w gry planszowych z typu "Magia i miecz", a później komputerowych z serii "Heroes of the might and magic II". Pewnego dnia kumpel zaprosił nas na rozgrywkę w "nową grę". Zapytany jaką, nie bardzo potrafił wytłumaczyć. Wszystko miało się okazać w praktyce. Spotkaliśmy się wieczorem i w czasie gdy kumpel szykował herbatę (takie trunki wtedy pijaliśmy), zaczęliśmy szukać planszy i pionków. Zamiast tego znaleźliśmy jedynie dziwne kostki. Po początkowych perturbacjach zaczęliśmy robić postacie wg. mima 7 do autorskiego systemu Sapkowskiego. Rozgrywka szybko się rozkręciła. Mieliśmy ubaw po pachy, przygodę "Oko kogoś tam" skończyliśmy nad ranem. Po tej rozgrywce pozostał nam ogromny niedosyt. Okazało się, że kolega ma więcej mimów, a pierwszy scenariusz to tylko rozgrzewka przed KC. Każdy kolejny wieczór i wolne chwile spędzaliśmy tworząc postacie i grając scenariusze, na początku mim-owe, a później własne. Doszło nawet do tego, że czasami czekając w mroźne poranki na spóźniony pociąg (bo do szkoły średniej musieliśmy dojeżdżać), jednogłośnie stwierdzaliśmy - pieprzyć szkołę idziemy pograć w KC. To była euforia. Cały czas gadaliśmy o KC-tach. Omawialiśmy grane scenariusze, planowaliśmy kolejne działania naszych postaci. Do dziś pamiętam kose spojrzenia ludzi w autobusie czy tramwaju gdy dyskutowaliśmy o smokach, martwiakach i konieczności poświęcenia kilku dziewic. To były piękne czasy.

Awatar użytkownika
wasut
Reactions:
Posty: 745
Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
Lokalizacja: Kraków
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/wasut
Has thanked: 2 times
Been thanked: 2 times

Post autor: wasut » 01 października 2013, 09:07

Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?
Grywaliśmy i wcześniej głównie z nieczytelnych kserówek ad&d. Potem pojawiły się dyskietki z jakąś autorką ale szczerze po przeglądnięciu tego nikt jakoś nie był zainteresowany, materiał chaotyczny i w żaden sposób nie przypominał "uporządkowanych" kserówek podręcznika do adka.
Same KC rozpoczęły się dla mnie dopiero kiedy mój brat przyniósł kilka pierwszych MiM, po przeczytaniu których odkryliśmy, że to chyba to, co na dyskietkach, tylko po updejcie. Nie ukrywam, że imo rysunki Musiała tchnęły życie w ten system, a MiMy usystematyzowały materiał. Wtedy miałem jakieś 11-12 lat i kompletnego jobla na punkcie grania w RPG, które jeszcze wtedy trochę odkrywałem i które krzywiło moją młodzieńczą psychikę. KC w bardzo krótkim czasie wypchnęły adeki, a MiMy zajęły moje półki na wiele lat.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 października 2013, 11:05

Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?
Ja zacząłem grać w KC zaraz po szkole średniej zakup pierwszych trzech numerów spowodował, że wciągnęło mnie na maksa. Graliśmy początkowo w kilka, potem dołączyły kolejne osoby.
To były emocje, rzuty z wypiekami na twarzy, przywiązanie do tworzonych postaci. Coś pięknego. Teraz po prawie 20 latach, nie pozostał nawet cień dawnego zapału. Ale nadal grywam, tak w realu, jak i w PBF-y.

ghasta
Reactions:
Posty: 2356
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Has thanked: 3 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: ghasta » 01 października 2013, 12:05

Ja też skrobnąłem tyle, że na blogu :P
Ostatnio zmieniony 01 października 2013, 13:55 przez ghasta, łącznie zmieniany 1 raz.

Jagmin
Reactions:
Posty: 207
Rejestracja: 01 grudnia 2009, 08:24
Kontakt:

Post autor: Jagmin » 01 października 2013, 12:26

Widzimy i dodaliśmy. Dzięki za wsparcie.
Obrazek
Obrazek

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 01 października 2013, 12:44

Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?

Ja w średniej szkole, zostałem wdrożony przez klasowego świrusa. Wytłumaczył o co chodzi i poszło. Potem okazało się, że w mojej klasie jest jeszcze jeden gracz, tylko, że on miał sporą grupkę graczy. I tak po nitce do kłębka, wspólny wyjazd wakacyjny za kasą - sesje. Spotkania w weekendy - sesje. Teraz trochę gorzej z czasem, ale za młodych lat, to się grało jednak...
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 01 października 2013, 13:04

Zaczęły się wakacje. dwa dni przed egzaminami wstępnymi do Liceum.
Najpierw w pewnym miejskim Klubie, który uchodził za centrum kulturalne dostrzegłem ogłoszenie dla miłosników fantastyki zachęcające do spotkania się celem grania w gry fabularne. Kosmos jakiś, bo byłęm na etapie planszówek, po któe naparzałem przez całe miasto do składnicy harcerskiej.
Za dwa dni egzaminy wstępne, wujek, co mnie przygotowywał do nich mówi: "Nie jesteś babą, więc nie kuj się w ostatnich dniach przed egzaminem, tylko się wyluzuj".
Byłem wtedy (do dziś jestem) świrem na punkcie modelarstwa skala 1/72. I wyszło tak, że poszedłem na to spotkanie a gośc mi mówi, że fantastykę lubi, modele też i nawet mi jeden przehandlował, a w taką grę z Magii i Miecza to już raz grał i ma 178 poziom maga..
Pomyślałem, ze mu odbiło, bo w planszówkę takąż grałem i tam nie ma żadnych poziomów, ale że mi model tanio opchnął to mu kiwałem ze zrozumieniem głową.
Zaraz po egzaminach wyjechałem do Krakowa do dziadków i tamże w sklepiku z planszówkami patrzę na półkę, a tam śliczna gazetka taka z super laską w wodzie, jest też drugi numer z rycerzem na smoku.
Obie kupiłem, ale nie mam pojęcia jak w to zagrać.
Zjechałem do Bełchatowa, gdzie mieszkam. Nie ma z kim o tych gazetach pogadać, to polazłem znowu do tego klubu i tam mi ktoś podał numer do jakiegoś maniaka, co też ciągle o to pyta.
Zadzwoniłem i mówię- "chciałbym w to zagrać ze swoim kolegą, ale jesteśmy w tym całkiem zieloni"
"ZIELENI"- poprawił mnie Sylwek przez telefon- "Spotkajmy się pod kinem, będę tam za 20 minut"
Jak Cię rozpoznam?
"Będę miał ze sobą książkę z napisem Warhammer".

Tak rozpocząłem swoją przygodę z RPGami (graliśmy naprzemiennie w KC i WFRP, potem z Cyberka) i tak poznałem mojego najlepszego przyjaciela.

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 15 times

Post autor: mastug » 01 października 2013, 17:47

Pewnego dnia gdy uczyłem się jeszcze w technikum w Ostrołęce czyli koło roku 94 kolega z klasy zaproponował że możemy iść do jego znajomego "Ziemka" pograć w"Kryształy Czasu". Długo musiał tłumaczyć, że to gra bez komputera i bez planszy. Wszystko miało się dziać w mojej wyobraźni i było kontrolowane przez jakiegoś mistrza gry. Całkowity bełkot, ale koncepcja ktoś kontrolującego moją wyobraźnię była na tyle ciekawa, że się skusiłem. Miałem to szczęście, że pierwsza sesja była poprowadzona naprawdę mistrzowsko. Świetna fabuła, klimat i wszechobecna magia sprawiły że od tej pory stałem się fanatykiem KC. Natychmiast zakupiłem wszystko co się dało o KC i zorganizowałem u siebie grupę. Indarii + Kane + jeszcze jeden kolega stanowili pierwszych którym ową KC -tową epidemią zaraziłem. Graliśmy praktycznie codziennie po kilkanaście godzin. Opętanie nasilało się. Graliśmy dniami i nocami śpiąc czasami po 2-3 godziny na dobę. Wieści o naszych sesjach rozeszła się wśród znajomych i liczba grających zaczeła rosnąć. Były okresy, że grało jednocześnie kilkanaście osób na dwóch mistrzów gry. Jeden z kolegów praktycznie całego podręcznika nauczył się na pamięć. Można go było zapytać w środku nocy o dowolny czar lub zdolność nadnaturalną a znał najdrobniejsze szczegóły ich działania. Graliśmy praktycznie tylko w KC gdyż żaden inny system nie dawał takich możliwości i nie tworzył na tyle ciekawego świata. Inne systemy (warhammer, cyberpunk, call of cutlu, aphalon ... ) stanowiły tylko jednorazowe odskocznie dla "sprawdzenia " lub "odpoczynku". Skończyłem technikum , zacząłem studiować ale tempa nie zwalnialiśmy - jedyne co się zmieniło że graliśmy w mniejszym, stałym gronie. Dopiero jak się ożeniłem i wyjechałem do warszawy nasze granie znacznie się ograniczyło. Chociaż przez pierwsze parę lat małżeństwa (do póki nie urodziła nam się córeczka) graliśmy z żoną i jej ciotecznym bratem regularnie. Teraz nie mam już zupełnie czasu na nic - ale nigdy nie zapominam że prawie (a może nawet ponad) połowę życia spędziłem tworząc i żyjąc na Orchii. Zdarza się że jeszcze jakieś zlecenie dla Katana wykonam ale już bardzo bardzo bardzo żadko ...
Ostatnio zmieniony 01 października 2013, 17:57 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 października 2013, 18:55

Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?

W połowie pierwszej klasy liceum, mój rok starszy kolega ze szkoły wspomniał coś, że gra z kolegami w "gry", gdzie się gra razem, a nie jak w większości gier przeciw sobie. Spytał, czy nie chce się z nim przejśc do klubu w WDK w Kielcach. Lubiłem planszówki, ale zawsze brakowało mi trybu co-op, więc z zainteresowaniem poszedłem z Arturem na spotkanie.

No i mnie wciągnęło na amen... Pomimo, że moja pierwsza postać (do KC bo jakżeby innego systemu!), tworzona z mozołem przez godzinę, zginęła w pierwszych trzech minutach sesji. (i uwierzcie mi, że mam jeszcze w domu tę postać na kartce papieru:)!!!

Najpierw grałem w klubie Avatar w weekendy, potem w klubie Landstrad na kieleckiej Politechnice. Drugi klub był powodem zazdrości moich kolegów, bo ja - pierwszoklasista z L.O. chodziłem grać ze studentami po nocach na stołówce uczelni, a kolegów rodzice nie puszczali:)

Potem wciągnąłem w giercowanie najlepszych kumpli: Kubę, Łukasza i brata. Graliśmy chyba codziennie. Najpierw KC, potem Cyberpunk, Zew Chtulhu i inne. Graliśmy tak ostro, że mama z tatą dali nam "bana" na RPG i pochowali nasze wielkie segratory z setkami naszych postaci, bo olewaliśmy naukę:) Przez to chyba gdzieś w 1996 RPG zeszło do podziemia na kilka miesięcy, także można powiedzieć, że z bratem byliśmyśmy jak prześladowani partyzanci i należy nam się książeczka ZBOWIDU:D
Ostatnio zmieniony 01 października 2013, 19:43 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 01 października 2013, 20:57

Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?

Moje spotkanie z KC rozpoczęło się od 3 numeru MiM, który nabyłem jako fascynat znanej gry planszowej (pozdrowienia dla Łukasza, dzięki któremu pierwszy raz zetknąłem się z MiM). Zaintrygowały mnie tabelki z bronią - szeroki asortyment uzbrojenia i skąpe objaśnienia na końcu tekstu przyprawione barwnymi opisami trafień krytycznych sprawiły, że zdobyłem numery 1 i 2, z których chłonąłem mechanikę systemu. Opisy czarów tylko wzmogły moją niecierpliwość w oczekiwaniu na MiM 4, który obiecywał możliwość stworzenia własnej postaci od zera. Naprodukowaliśmy ich z Łukaszem dziesiątki, początkowo za pomocą 2 kostek sześciennych, dla których opracowałem sprytną tabelkę umożliwiającą symulację rzutu k10 (prawdopodobieństwa dla każdej z liczb były identyczne), jednak wkrótce dostąpiłem wyższego wtajemniczenia już jako posiadacz dwóch "prawdziwych" kostek do KC. Mój wojownik długo czekał na zdolności własnej profesji, choć nigdy nie wziął udziału w żadnej przygodzie. Przy okazji zakupu MiM 5 w sklepie z grami w Łodzi przy ul. Andrzeja Struga poznałem Szymona (również pozdrowienia) i dzięki niemu grupę, która w KC grała od dawna. Możecie sobie tylko wyobrazić co poczułem, gdy Szymon powiedział mi, że mają cały system otrzymany od samego Autora.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 października 2013, 21:26

Nie macie pojęcia jakie to piękne uczucie móc poczytać Wasze wspomnienia. Aż popadłem w nostalgiczny nastrój! Ja sam zacząłem zabawę od czwartego numeru MiMa. Chodziłem wówczas do "babskiego" liceum w Zabrzu, szkoły słynącej z dysproporcji w ilości dziewcząt i chłopców w klasach (w mojej było nas trzech, w równoległej dwóch). Obaj koledzy byli fanami koszykówki, komputerów i gier planszowych i to właśnie jeden z nich wypatrzył w koisku "Ruchu" wiadomą gazetkę, przyczajoną za kratami okienka. Kupił, przyniósł do szkoły i zaraził mnie MiMem niczym wirusem.

Pożyczywszy ten numer niemal zczytałem z niego literki, a potem zamówiłem drogą wysyłkową wszystkie wcześniejsze numery. Dalsze kupowałem sukcesywnie w kiosku.

Przeszedłem później przez wszystko, co wydano do RPG-ów z wyjątkiem Earthdawna, ale nie wiedzieć czemu (sam nie potrafię tego racjonalnie uzasadnić) pozostałem rozmiłowany właśnie w kryształach.

Salam
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 28 sierpnia 2009, 23:16

Post autor: Salam » 02 października 2013, 09:34

Ja zacząłem pod koniec podstawówki od 3-go numeru MiMów. Zachwycałem się listą broni oraz zbroi, było tego tak wiele, że wraz z kumplami stwierdziliśmy, że czemu nie, spróbujemy. Stało się więc tak, że nabyliśmy poprzednie numery, było nas jednak czterech więc jedna osoba miała oryginały reszta kserówki. Z naszej zaś czwórki dwie osoby wzięły się za mistrzowanie tak, że mieliśmy sesje przemienne, z jednym misiem, potem z drugim u każdego inne postaci. Był to czas w którym wszystko inne schodziło na dalszy plan. Raz pamiętam nawet, że umówiłem się z dziewczyną w sobotę na 14-tą, graliśmy od 8-mej. Ona zaś przyszła wcześniej, biedaczka musiała poczekać dobrą godzinę zanim skończyliśmy, była to kwestia priorytetów a kumpli, chociaż grywaliśmy co tydzień nie mogłem zostawić ;)
Fajne czasy.

leobardis
Reactions:
Posty: 451
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:02

Post autor: leobardis » 02 października 2013, 12:32

Jak zacząłem/zaczęłam przygodę z KC?

Będąc oryginalnym muszę powiedzieć , że przygodę z Kryształami Czasu zacząłem od MiM nr 4 ale nie treść tego miesięcznika spowodowała iż "zakochałem" się w tym systemie. To była raczej zasługa całej naszej paczki.
W pierwszej kolejności była zajawka : na naszym podwórku tzw. "studni" koledzy opowiadali sobie jakieś dziwne historie , dziwne zdarzenia czy obrazowali potyczki z różnymi potworami , smokami , rycerzami itp itd.
Słuchając ich mówię : o matko o czym oni gadają ? co to za gra? nigdy w nią nie grałem... zaprosili na pierwszą sesję: "Przyjdź na sesję , zobaczysz o co chodzi" - poszedłem... i się zaczęło :) .
Zresztą tak urodził się LEOBARDIS mój pierwszy bohater. Niezwyciężony Łowca/Mag - niezwyciężony do czasu ;/ ale nadal nieśmiertelny ;) .
[center]Nie dostaniesz drugiej szansy, by zrobi? dobre pierwsze wra?enie.[/center]
[center]Obrazek[/center]

tan Kerovan
Reactions:
Posty: 34
Rejestracja: 29 września 2013, 20:53

Post autor: tan Kerovan » 02 października 2013, 21:48

No a ja miałem fajną kumpelę Agatkę w technikum,do której wpadałem czasami na kawę/piwko/imprezkę.Tam właśnie poznałem VanDeiMina (jej brata).Mieliśmy wspólne tematy (komiksy,fantasy) i tak od niego się zaczęło.Pierwszą sesję zagraliśmy "Oko Yrhedesa" Szyndlera ale na mechanice KC.Do taj przygody stworzyłem właśnie postać tan Kerovana - rycerza, z którą pozostałem w zasadzie do końca choć nie było to łatwe :-).Później poznałem el Silvarana (genialny MG) , z którym wybrałem się do Warszawy gdzie udało nam się odwiedzić i poznać Artura Szyndlera , od którego wysępiliśmy masę nie opublikowanych wtedy materiałów do KC.Do tej pory mam kartę postaci z jego autografem i dedykacją:-).Wtedy wszystko było tak intensywne ,że aż ciężko mi dziś uwierzyć jak to wspominam.Sesje graliśmy wszędzie (dosłownie) gdzie można było rzucić kośćmi.Później przyszło życie.Żona , dziecko , praca.No i nie gram już pewnie od jakichś czterech lat niestety:-(.Pozdrowienia dla VanDeiMina i el Silvarana.

ODPOWIEDZ