PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 września 2013, 22:44

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Starając się ignorować ból Wilson wygiął się na ziemi i wystrzelił ponownie. Nie wiedział, czy zabił, ale był pewien, typ którego wziął na celownik Sternmeyera padł. Na wiecej nie miał czasu. Strzelano do niego, ale o tym zdał sobie sprawę, gdy poczuł uderzenia kul. Krzyknął tylko w myślach, bo ciało odmówiło wydania z siebie jakiegokolwiek odgłosu. Jedna z kul kompletnie pozbawiła go tchu w piersi, a lewa ręka zamarła. Ale chyba wciąż żył. Nie widział swojego ciała z perspektywy smigającej aerodyny, ani żadnego białego tunelu. Był tylko ból wypełniający elektrycznymi impulsami każdą komórkę ciała.

Bolo zerwał się z ziemi niczym byk nawracajacy do kolejnej szarży na matadora. Człowiek nie miał ani mulety, ani szpady. Zamiast tego drżącymi z nerwów rękoma spróbował użądlić trzymaną spluwą. Spróbował było bardzo dobrym słowem. Pistolet przy wtórze wybuchającej mieszanki strzeleckiej wypluł dwie kule, które ze świstem przeleciały koło głowy boostera.

- Nie zdąży juz nic zrobić... - Cień złowrogiego uśmiechu przebiegł przez twarz Bola. Byk dopadł ofiary. Szpony zagłebiły się w ramieniu młodziaka, z okrutnym chrzęstem trąc o kość. Satysfakcja była ostatnią rzeczą jaką booster poczuł. Jego zycie zgasło w ułamku sekundy, gdy fala wylotowa opaliła skroń Bola, a kilkanaście gram ołowiu zamieniło mózg w papkę, przypominającą konsystencją tani prepak.

Garcia prawie zwariował z bólu. Nawet nie zauważył, że koleś, który niemal obciał mu łapsko, pada na ziemię bryzgając krwią na lewo i prawo. Chciał tylko uciec stąd jak najdalej. Nie widział czy to ciepło, rozlewające się po ramieniu, czy ból, ale z przerażeniem zorientował się, że nogi, którym wydał rozkaz odwrotu nagle zrobiły sie ciężkie jak stal, a świat nagle zwalnia. Widział Czarnego stojącego tuż koło niego z dymiącym Coltem, krzyczącego coś. Nic jednak nie słyszał, poza wypełniającym głowę szumem.

- Audio się zjebało - pomyślał jeszcze po czym wszystko co widział zlało się i zamieniło w obraz przypominający bialo czarny ekran nieupodpiętego do satelity telewizora. Chyba upadł na beton, ale jakie to miało znaczenie...
Najpierw dwa strzały Wilsona. Oba celne mimo ujemnych modyfikatorów. Kule trafiają w korpus Miętusa, zadając niestety tylko minimalne obrażenia, ale chwilowo eliminuja boostera z akcji, bo góra mięcha... Zemdlała.
Garcia strzela dwukrotnie do Bola, który właśnie zrywa się z ziemi. Na kostkach wypada 1 i 2. Pierwszy strał pechowy, ale na szczęście bez konsekwencji, ale drugi też nie lepszy. Kule poszły obok boostera... Nieciekawie, bo Bolo dopada fixera szponami. Cios trafia w rękę. A tu zero pancerza:/ Turlam ustawowe 3k6. Wypada 9. To teoretycznie strata ręki, ale odejmuje MBC i fixer z siedmioma obrażeniami cudem ratuje prawą rękę. Niestety ból okazuje się przemożny i Hec, dopóki się nie opanuje, będzie tylko wył z bólu. Crunch zmienia taktykę, wyciąga swojego Avengera i łupie zza węgła do Wilsona. Obie kule dosięgają celu, trafiając w korpus i lewą rękę solo. Na szczęście, kevlarowa kurtka Paula redukuje obrażenia, choć Gladzio przytula kolejne dwa obrażenia. Razem daje to 9 obrażeń i solo jest już na poziomie ran krytycznych. Refleks, Opanowanie i Inteligencja spadają o połowę, ale Gladzio zdjae test przytomności, choć jest już z nim kiepsko.
Czarny strzela z odległości bezpośredniej do Bola. Rzucam kostką i znów wypada DYCHA! Czarny wyrasta na czarnego konia tego sparingu! Obrażenia przy takim zasięgu są maksymalne, a ja zakładam, że technik przyłożył spluwę do skroni Bola... Reszty można się domyślić.
Na polu walki pozostał schowany za filarem Crunch. Półżywy solo i Czarny. Garcia i Miętus chwilowo omdlewają.
Wasza sytuacja nie jest jednak godna pozazdroszczenia, bo macie rannych i wciąż nietkniętego Rzeźnika naprzeciw.
Na poziomie jest kilka aut, które Schwarz powienien otworzyć, ale napewno nie będzie to łatwą sprawą, nie tyle ze względu na zaawansowany zamek, co trzesące się ręcę, stres i potencjalny ostrzał.
Inicjatywka na następną rundę: Czarny, Crunch, Wilson. Garcia "ocknie się" pod koniec rundy, a Miętus odczołguje się w bólu za jakieś auto.
Ostatnio zmieniony 29 września 2013, 01:22 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 września 2013, 11:44

Piętrowy Parking; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Hector nigdy nie sądził, że dane będzie mu zaświadczyć bólu równie przeraźliwego jak ten rozpalający żywym ogniem jego mokrą od krwi rękę. Metalowe cyberszpony boostera rozharatały mięśnie i żyły, poprzecinały ścięgna znacząc bruzdami nawet kość. Krew tryskała z podłużnych ran niczym woda z odkręconego do końca kranu, rozpryskując się szkarłatnymi kroplami na betonie parkingu.

Garcia krzyczał na całe gardło wydając z siebie dźwięki, które nie powinny były płynąć z ludzkich ust, przywodzące raczej na myśl skowyt udręczonego zwierzęcia. Świat wirował Latynosowi w oczach czerniejąc coraz bardziej, tonąc w mroczkach wywołanym krytycznym wstrząsem przeciążonych receptorów nerwowych. Zalany nieznanymi bodźcami układ cyberaudio wysiadł zupełnie, stracił w ułamku chwili kompatybilność z organicznym mózgiem odbierając fikserowi słuch.

Śmierć znów znalazła się na wyciągnięcie ręki...
Ciekaw jestem niezmiernie rozwoju sytuacji!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 września 2013, 21:17

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Czarny zdał sobie sprawę, że Garcia odpływa i nawet nie słyszy co krzyczy do niego. Kilka metrów dalej na ziemi leżał Wilson, krzywiąc się w grymasie bólu. Nie wiedział co ma zrobić, z jednej strony chciał stąd spieprzać, ale nie mógł zostawić kumpli. Lojalnośc była silniejsza niż strach. Schylił się nad chyba umierającym Heciem. Wtedy jednak kątem oka zobaczył Cruncha wychylającego się zza betonowego filara .

Błyskawicznie złożył się do strzału. Kolejne dwie kule opuściły magazynek Colta. Obie z wigiem zrykoszetowały od muru, tuż nad głową boostera. Ostrzeliwany na ułamek sekundy zniknął, po czym sam wystrzelił.

Schwarz poczuł jakby ktoś zdzielił go w klatę ciężkim młotem. Stęknął tylko skulając się w odruchowej reakcji na ból i zaczął próbować łapczywie nabrać powietrza. Kamizelka zaamortyzowała strzał, ale siła uderzeniowa spowodowała, że Eugene nie mógł zrobić nic poza coraz bardziej desperacką próbą oddychania.

Wilson jakby czekał na okazję, gdy dojrzy typa. Już wcześniej, pomimo potwornego bólu obrócił się na bok, żeby ułątwić sobie celowanie. Spóźnił się dosłownie o mgnienie oka. Kula lecąca w Czarnego minęła się z pociskami Gladziowego Sternmeyera. Booster ryknął z bólu w tym samym momencie, co technik. Na skroni Cruncha wikwitła szeroka, początkowo różowa szrama, która w sekundzie przybrała krwistoczerowny kolor.

Adrenalina przestawała krążyć w krwiobiegu Paula i solo zoorientował się w mig jak ostro oberwał w ciągu trwającej zaledwie kilkanaście sekund jatki. Ból zaczął z promieniować na całe ciało. Gladzio zawył, choć w myślach cieszył się, że żyje.

Świadomość wracała do Garcii w rytmie pulsującego bólem tętna. Rozejrzał się jak we śnie. Gdzieś bardzo daleko widział jednego z Rzeźników biegnącego do wyjścia. Tuż obok leżało wciąz jeszcze konwulsyjnie drgające i sytrzykające jasnoczerowną krwią ciało. Wreszcie zauważył, że klęka nad nim Eugene. Technik darł się:

- Kurwa Ty żyjesz Hec! Ja pierdolę, żyjesz!!!
Kolejna runda. Czarny strzela bez powdzenia dwukrotnie w Cruncha. Ten odpowiada ogniem z Avengera uzyskując 8 w rzucie. Kula w tors. Na szczęście tylko jedno obrażenie. Wilson ostatnim wysiłkiem wali dubletem. Jedna kula trafia w głowę, ale rzucam tylko 4 na na trzech k6. Crunch i tak obrwya solidnie, bo za 4 obrażenia, ale miał kupę szczęścia, bo już powienien być wypłaszczony, gdyby było lepiej na 3k6. Rzeźnicy wyraźnie stracili ochotę do dalszej jatki i spieprzają pomiędzy autami. Potyczka chyba się kończy, albo dopiero zaczyna.

Przypominam, że Wilson ledwo zipie na poziomie ran krytycznych. Garcia dochodzi do sibie, ale ma 8 obrażeń i może przy najmniejszym uderzeniu doączyć do solosa. Czarny ma jedno obrażenie i dwóch rannych kumpli. Co robicie? Zakłądam, że Gladzio może jedynie powolnie kuśtykać wyjąc z bólu. Oberwał nie chudo. Niemniej jednak, zarówno Hec jak i Paul, jesli nie trzymają fachowej opieki lekarskiej będą otrzymywać co jakiś czas dodatkowe obrażenia.

Co robicie?
Ostatnio zmieniony 29 września 2013, 01:25 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 września 2013, 21:47

Piętrowy parking; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Hector nie potrafił uwierzyć w to jak wiele stracił krwi, ale mokra od niej kurtka mówiła za siebie samą, nie wspominając już o wielkiej szkarłatnej plamie rozlanej po betonowej posadzce parkingu. Próbując nie zemdleć z bólu i przerażenia, fikser usiadł z niebywałym trudem na betonie i oparł się plecami o jeden z filarów. Wpychając zdrową ręką za pasek spodni pistolet mężczyzna spojrzał szeroko otwartymi oczami na poharataną cyberszponami kończynę zastanawiając się desperacko jak powstrzymać upływ krwi.

- Pomóżcie mi! - jęknął podciągając rozdarty w kilku miejscach rękaw - Zaraz wykituję!
Jak rozumiem, Bolo zginął, a Miętus i Crunch zwiali, tak? Instynkt ulicznego szabrownika nie pozwala pozostawić wrogich zwłok bez poświęcenia im choćby minutki, ale własne zdrowie w pierwszej kolejności. Garcia ma Pierwszą pomoc +3. Mistrzu, czy jestem w stanie skorzystać z tej umiejętności, by przynajmniej pobieżnie wstrzymać krwotok?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2013, 17:23

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Garcia w zasadzie był chwilowo pozostawiony sam sobie. Wilson z ogromnym trudem próbował podnieść się z ziemi, a Schwarz niczym poparzony zbiegł na dół parkingu i zaczął majstrować przy jednym z zaparkowanych tam aut.

Fixer jeszcze raz spojrzał na krwiawiące przedramię, a strach podpowiadał, że nie obędzię się bez amputacji. Hec ledwo był w stanie ruszyć ręką, nie tyle z bólu, co faktu, że kończyna odmówiła posłuszeństwa. Miast poddać się impulsom płynącym z mózgu, jedynie zalewała umysł falami nieznośnego bólu. Fixer zrobił jedyne, co mu przyszło do głowy. Oberwał do końca rękaw kurtki i z trudem zawiązał opaskę uciskową powyżej koszmarnej rany.

Gladzio podszedł niepewnym krokiem, zwiastującym, że solo jest przytomny tylko dzięki niebywałej siły woli:

- Ooooo kuuurwa, spaadajmy stąd...
Test pierwszej pomocy. Poerwsza pomoc 3, Technika 4 i dodatkowy ujemny modyfikator za poważne rany. Rzucam 8. To wystarczająco, aby zdać test, którego trudność wynisiła 8 (bo tyle ran miał Hec). Fixer założył sobie amatorsko opaskę uciskową, ale działa.

Chcialbym wiedziec, co Wilson robi ze swoja komorka? Zakladam, ze Czarny probuje gwiznac jakies auto, wedle deklaracji z postu 1077. Szczegoly w nastepnym poscie juz wkrotce. Pewno macie kilka sekund, chcecie obrobic Rzeznika z drobnych?
Ostatnio zmieniony 30 września 2013, 22:12 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 września 2013, 17:45

Hec zbytnio religijny nie jest, ale chyba zmówi teraz z wdzięczności pacierz! Chrzanić Rzeźnika - normalnie powtórzyłbym numer z cyberszponami i urąbał mu łapkę do późniejszego obrania z mięska, ale teraz nie ma na to czasu. Hacjenda to dobrze strzeżona okolica, tylko patrzeć jak zwali się tutaj armia gliniarzy!

Jeśli nie uda się ukraść żadnego auta, zwiewamy na piechotę, do apartamentu w sąsiedztwie. Garcia upewni się przed ucieczką, że nadal ma przy sobie kopertę z nagrodą. Kiedy tylko dotrzemy na miejsce, ściągamy telefonicznie Kitty, powinna się nadać do pierwszej pomocy i dalszych konsultacji - a ponadto relacje zobowiązują, powinna przynajmniej troszkę popłakać nad opłakanym stanem swego chłopaka!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2013, 21:07

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0010hrs

Technik dopadł kilkuletniego Nissana Sentra. Nie miał ze sobą kompletu swoich zabawek, które w normalnych okolicznościach służył do dyskretnego otwierania zamków. Z małego palca cyberdłoni Czarnego wysunął się wytrych. Chłopak próbował desperacko otworzyć drzwi, uświadamiając sobie, że jest zbyt zdenerwowany, żeby szybko pokonać nawet tak prosty zamek. Myślowym rozkazem nakazał schowanie wytrycha. Wziął zamach i grzbietem cyberdłoni zbił szybę. Auto nawet nie miało alarmu, ale Eugene nie miał zbyt wiele czasu na ocenianie wyposażenia Nissana.

Rzucił kurtkę na pokryte odłamkami hartowanej szyby siedzenie, wsiadł za kierownicę i wybebeszył kable. W ciągu kilku sekund odpalił auto i z piskiem opon podjechał na górny poziom do punków. Ranni bardziej wpadli, niż wsiedli do auta. Schwarz nawet nie czekając aż domkną drzwi ruszył z parkingu.

Kilka metrów dzieliło skradzione auto od wyjazdu, gdy na drgę wtargnął jakiś człowiek. Czarny odruchowo wcisnął hamulec, ale prawa noga powędrowała w ułamku sekundy z powrotem na pedał gazu wciskając go do samej podłogi. Człowiek miał wysunięte szpony... Ale nie miał szans w starciu półtorą tony stali. Technik z całą rozwagą wjechał w boostera, który odbijając się z wrzaskiem o auta zbił reflektor, przednią szybę, zgniótł maskę i przetoczył się hukiem gradobicia po dachu auta, spadając po drugiej stronie. Nikt nawet nie patrzył kim był pechowy Rzeźnik. kierowca zakręcił autem i nie oszczędzając gazu ruszył przed siebie.
Dobra passa Koszala się skonczyła. Rzuciłem 1 w teście otwierania auta, ale technik przytomnie przestaje się bawić w ceregiele i pokonuje zabezpieczenia drogą nieco mniej intelektualną, ale równie skuteczną. Na szczęście odpalenie auta okazało się dziecinną igraszką (może dlatego, że Schwarz zna Nissany na wylot. Chłopaczyna spędził godziny przy swojej Navarze:)).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 września 2013, 21:10

Sam nie wiem, gdzie teraz jechać, generalnie do apartamentu mamy dużo bliżej niż do kliniki Kitty, której tam teraz i tak na pewno nie będzie. Moglibyśmy ewentualnie wbić się do mojej kotki na mieszkanie... tylko czy ona mi już zdradziła, gdzie właściwie mieszka?

Jeśli nie znamy adresu, a Kitty nie będzie odbierała połączenia, zadekujemy się w apartamencie i pomyślimy, co dalej!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2013, 21:40

Charter Hill; Sun 02/08/2020; 0012hrs

- Ja pierdolę, jak to oberwaliście, Hec? Nic Ci nie jest?! - Niemal zawołała Kitty do telefonu, zdając sobie sprawę, że z jej chłopakiem nie może być aż tak źle. Był przytomny i choć w głosie można było dosłyszeć oznaki szoku, to nadal był wyjątkowo spokojny. Już nieco ciszej dodała:

- Jedźcie do mnie do szpitala. Będę tam za piętnaście minut.

Fixer rozłączył się i nakazał Czarnemu kierować się do szpitala kotki. Spojrzał na Wilsona, który wyraźnie pobladł i i krwawił mocno z rozlicznych ran. Fixer zaczął próbować tamować krwotok, ale opatrywanie jedną ręką w trzęsącym się podczas jazdy autem było sztuką przekraczającą mozliwości latynosa. Podał tylko Gladziowi kawałek materiału:

- Przyciśnij to do rany Paulie, będzię dobrze, zobaczysz. Trzymaj się. Zaraz będziemy na miejscu.

- Spoko, daaam radę. - Solo przycisnął do ręki kawałek oderwanej koszulki, która szybko zaczęłą przesiąkać krwią.
Ostatnio zmieniony 30 września 2013, 21:56 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2013, 22:12

Południowe Śródmieście; Klinika Kitty 02/08/2020; 0125hrs

Kitty cerowała Wilsona. Gdy tylko zjawili się w szpitalu, Hector ku swojemu zdziwieniu zauważył, że lekarka, a w zasadzie dziewczyna niemal ziignorowała latynosa i jego ciężkie rany. Szybkie buzi buzi i zabrała półprzytomnego Wilsona na stół.

Może nie tego się spodziewał, bo przecież jemu tu prawie rękę ucieli, a Kitty nawet go nietknęła. Schwarz jakby zrozumiał dziwne zasępienie przyjaciela. Klepnął Garcie w plecy:

- Co się dziwisz? Lekarz zajmuje się najpierw nie tymi, którzy jeszcze mają czas na lizanko, tylko tymi, co już siedzą cicho. Chyba będzie w porządku z nim?

- Chyba tak. Oddałbym całą kasę za jego zdrowie. - Fixer nagle przypomniał sobie o zawartości koperty, spoczywającej w wewnętrznej kieszeni kurtki. Wciąż jeszcze brudnymi od krwi palcami sięgnął do koperty i wyciągnął jej zawartość. Technik wziął pieniądze, bo Hec jedną ręką nie bardzo mógł je liczyć.

Z każdym koljenym bankotem oczy Eugena robił się coraz większe i większę. po długiej chwili oznajmił cicho, choć Garcia jak zahipnotyzowany wpatrywał się w każdy kolejny nominał przeliczanych eurodolarów. Naliczył ich pięćset. Pięćset studolcowych plastikowych kawałków:

- Ja pierdolę... Pięćdziesiąt tysięcy... Kurwa, jesteśmy bogaci.
Zadowoleni?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2013, 22:20

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0010hrs

Kilkanaście sekund później parking zaroił się od cyberpsycholi z Rzeźni. Nie mieli zabawić tam długo. Zabrali ciało Bola, pomogli wstać potrąconemu przez auto Muratowi.

Faja i Blitz nieśli zwłoki kumpla, w myślach licząc już ile sprzęiku sobie zafundują za metal zamontowany stygnącym trupie. Za nimi szedł jeszcze jeden Rzeźnik. Miał ponad siedem stóp i połowę twarzy zasłoniętą plastikową maską. Zatrzymał się na chwilę u szczytu podjazdu. Na betowej drodze oprócz plam krwi zauważył coś ciekawego. Kilka stóp od betonowego filaru, w miejscu niemal pogrążonym w całkowietej ciemności leżał telefon. Tylko dzięki zaawansowanej cyberoptyce, Rzeźnik zauważył porzucony przedmiot. Olbrzym podniósł delikatnie telefon i wpatrywał się przez chwilę w zbity ekran przedmiotu...

Nie powiedział nic tylko wypuścił głośno powietrze. I choć nie padło żadne słowo, to dżwięk towarzyszący temu wydechowi przestraszyłby największych kozaków w mieście. Rzeźnik oddał telefon któremuś z gangerów i uderzył pięścią w betonowy filar, odłupując spory kawał kamienia...
Mała łyżka dziegciu na miód Waszej radości z 50 kawałków. Ponieważ nie mam odpowiedzi Jaza na pytanie dotyczące telefonu, to założyłem, że Wilson zaatakowany na parkingu upuścił smartfona. Ale go już nie podniósł i niestety aparat trafia w ręcę waszego serdecznego przyjaciela, majacego tymczasowo drobne problemy z artykułowaniem przekleństw. Ale wierzcie mi, że gdyby mógł mówić, to Czegoj skasowałby dozywotnio moje konto na portalu, bo bluzgałby bardzo niecenzuralnie.

Ciekawe jaki użytek może zrobić z popsutego aparatu telefonicznego? Szkoda, że biedne punki, choć zdają sobie sprawę, że zgubili telefon, to nie wiedzą, w czyje wpadł łapska.

I to jest w zasadzie KONIEC...

Jeszcze napiszę kilka postów na zakończenie, więc to nie jest taki zupełnie koniec;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 września 2013, 23:03

Co to znaczy, że koniec? Ja protestuję! Hector też protestuje! A tak na poważnie świetna zabawa to była i mnóstwo komentarzy aż się ciśnie na usta... ale odczekam do oficjalnego końca i wtedy napiszę więcej!

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 01 października 2013, 11:50

Koniec teraz? Jak mamy pięćdziesiąt patoli?
To kto je wyda, jak nie my?

Czekam niecierpliwie na zakończenie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 października 2013, 19:19

Ależ proszę bardzo, pieniędzmy możecie się podzielić (lub nie;) i kupic co chcecie i co oczywiście mieści się w budźecie jakim dysponujecie i co macie szanse kupić... Bo jakieś ekstremalnie trudne towary z czarnego rynku, to nie są jakieś proste zakupienia.
Przygodę musiałem w jakimś momencie zakończyć, bo mógłbym ją ciągnąć w nieskończoność. Rzeźnia nadal siedzi Wam dupskach, gdybym chciał to mógłbym tylko rozszerzać kolejne wątki i dodawać kolejne... I ani byśmy się nie obejrzeli jak zastałby nas na forum rok 2020! Sesja i tak trwała ponad rok! A moment wydawał mi się najbardziej dogodny do zakończenia, bo główne sprawy wydają się domkniętę (z dobrą furtką do kontynuacji, jeśli byłaby jeszcze kiedyś ochota z Waszej strony).

A poniżej jeden z postów epilogowych. Jeśli chcecie napisać jakieś fabularki to zapraszam serdecznie.

P.S.: Aha, tak tytułem małej zagadki. W pierwszym poście CzEM, przeiwja się co najmniej kilkanaście imion i nazwisk. Moim zamierzeniem było aby wszystkie one pojawiły się w jakiś sposób jako postaci tła w trakcie scenara, ale wiem, że tylko kilka udało mi się wstawić. Wiecie może kogo?
Centrum Londynu; London university; Malet Street; Tue 12/01/2021; 1132hrs

- Ej sorki, gdzie zaczynają się te zajęcia z mojego rocznika siostro? - zapytał koleś nienagannym z nienagannym angielskim akcentem, choć dobrane słownictwo bardziej pasowało do amerykanina z zachodniego wybrzeża. Uśmiechnął się przyjaźnie, zakładając torbę na ramię.

Starsza piegowata kobieta podniosła okulary i zmarszczyła czoło niezadowolona. Pytający spojrzał na dwie, zdumiewająco jędrne krągłości, kryjące się pod bluzką z niewiele mówiącą nazwą Crass.

- Po pierwsze żadna siostro, tylko dla Ciebie Dr Archer. Domyslam się, że jesteś świeżym narybkiem. Idź do auli 28A. Inauguracja zaczyna się za piętnaście minut.

- Dziękówa... Znaczy się, dziękuję Dr Archer. - Poprawił się szybko student.

Pani Archer odeszła kiwając głową. Takie sytuacje zdarzały się co rok i za każdym razem musiała pouczać nowych studentów o sposobie zwracania się do kadry uniwerstyteckiej. Ale nawykła już do tego przez ostatnie piętnaście lat jakie spędziła w kampusie.

Chłopak wszedł do ubikacji żeby spuścić z kija. Załawtwił się i podszedł do umywalki zeby umyć dłonie. Spojrzał w lustro i znów to zrobił. Cofnął się o krok. W zwierciadle odbijała się inna osoba. Nie ta którą którą kiedys był. W lustrze stał ktoś o wiele szczuplejszy, z bujną blond czupryną i niebieskimi oczyma. Ręce studenta nie były pochromowane tylko pokryte powłoką Real Skinn. Jeszcze do tego nie przywykł, ale musiał skoro chciał żyć. Wzdrygnął się jak tylko pomyślał o wielogodzinnych przesłuchaniach, straszeniu, słodkim pierdzeniu i waleniu smutów. Wyszedł jednak na dobre. Przesłuchującym zależało żeby żył. Nawet bardzo. Tak bardzo, że poddano go kilkunastu operacjom, przewieziono na drugą półkulę, gdzie ludzie mówili z bardzo poważnym akcentem i pili herbate jak popaprani. Wszczepiony chip zmienił jego akcent upodabniając go do tubylców. Dostał nieiwelkie mieszkanko i indeks uczelni. nigdy by nie pomyślał, że zostanie jakimś kujonem, ale skoro pracodawca sobie tego życzy, to on to zrobi.

Wyszedł z ubikacji i skierował się w stronę auli 28A. Zaczynał się nowy rozdzaił jego życia. Jedno tylko nie dawało mu spokoju. Za jaką cenę dostał to wszystko?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 października 2013, 22:24

Południowe Sródmieście, 24th Street, Wed 02/09/2020 1310hrs

Pani Gonzalez podparła się na lasce i wymownie spojrzała na trójkę młodzieńców:

- No i jak chłopcy, podoba się mieszkanie?

- No zaje... znaczy fajne jest.... - poprawił się szybko Wilson.

Garcia podszedł do okna i wyjrzał na ulicę. Okolica znacznie różniła się od tej do jakiej przywykli na Charter Hill. LEDowe reklamy, kłujące w oczy stroboskowymi światłami tutaj zastąpione były wielkimi billboardami. Nie było zielonych skwerów, których nie brakowało w okolicy apartamentowca Concorde i kasyna Chacjenda. Po ulicach jeździły w większości, kilku, kilkunastoletnie auta, podczas gdy bulwary Charter Hill były domeną najnowszych cudeniek z japońskiego i niemieckiego rynku.

Ale mieszkanie nie było złe. Świeżo po remoncie. W miarę przestronne i w starszym budownictwie. Tutaj ściany nie były plastikowe i fixer był pewien, że nie będzie musiał wysłuchiwać marudzenia Wilsona, o tym jak Czarny albo Sarah głośno pojękują w nocy. Choć z tym dwojgiem to nigdy nie było wiadomo. Ale trzeba było trochę zbić cenę, która wcale nie była wygórowana. Pięćset eurodolców za miesiąc w pachnącym jeszcze miejscu, było czymś wartym zapłaty, ale latynos nie byłby sobą, gdyby się nie potargował:

- No mieszkanie rzeczywiście ładnie utrzymane Seniora Gonzalez, ale nie ma miejsca parkingowego, a na tym bardzo zależy.

- Tak dokładnie. - Wtrącił się Schwarz: - I jeszcze elektrykę trzeba sprawdzić, bo te kable to słabiutkie proszę pani.

- Ale za powiedzmy kwotę czterystu pięćdziesięciu eurodolarów, moglibysmy rozważyć wprowadzkę. - Zakonczył Hector.

- A niech już będzie takim meksykańskim targiem chłopcy te czterysta pięćdziesiąt. - Kobieta machnęła ręką uśmiechając się życzliwie.

ODPOWIEDZ