PBF - Boskie potyczki

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 03 października 2013, 07:47

Czy jestem w stanie zdiagnozować i spróbować uleczyć kapłana?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 października 2013, 10:09

Cóż, choroba kapłana musi być bardzo poważna skoro sam nie potrafił jej uleczyć. Na domiar złego szybko postępuje. Dodatkowo pacjent traktuje swoją chorobę jako wykrok boski, a to oznacza, że nie podda się leczeniu.
Jeżeli idzie o objawy to głównie dotyczą one układu oddechowego z mocnym osłabieniem. Trudno powiedzieć czy osłabienie jest efektem choroby, czy choroba efektem osłabienia.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 października 2013, 11:17

Rynek Miejski Rotgan-kir, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Po wychyleniu kufla piwa Drayaharus i Balin opuścili zamtuz i ruszyli w drogę powrotną do karczmy "Pod rezolutnym goblinem". Przedzierając się przez tłumy mieszkańców i gości śpieszących ze swoimi sprawami, dostrzegli szybko zbierające się na niebie ciemne chmury. Przyspieszyli kroku, szybko docierając na rynek.

Tam jednak natrafili na tłum gapiów, całkowicie tamujących przejście. Z szeptów i wymiany zdań wynikało, że na rynku spotkał się paladyn i czarny rycerz. Każdy czekał co może z tego wyniknąć.

Przedarłszy się nieco bliżej Balin z iluzjonistom dostrzegli dwie stojące na przeciw siebie postacie na koniach.

Pierwsza z nich odziana lekko w czarną pelerynę była rosłym półolbrzymem. Roślejszym jeszcze niż Barthur. Półolbrzym wspierał się na przednim łęku taksują z pogardę druga postać.

Drugi jeździec odziany był w pełną zbroję płytową. Nawet w zbroi okrytej biała peleryną wydawał się dużo mniejszy niż jego antagonista.

Zanim Balin i Imaginerus zdążyli im się dokładniej przyjrzeć, jeźdźcy rozjechali się w przeciwnych kierunkach.

- Ale będzie - rozległ się zachwycony głos szczerbatego wyrostka - tan Orafar Miłosierny, zmierzy się jutro w południe z samym tanem Rahbagiem Krwiożerczym. Toż to będzie walka dwóch tytanów.

Po rozjeździe rycerzy, tum szybko się rozszedł, a oboje Nieulękłych wróciło do karczmy w sam raz żeby uniknąć pierwszych kropel deszczu.
Balin i Draya płacą po 2 sztuki srebra za piwo.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 03 października 2013, 19:36

- O rany! - zachwycił się Drayaharus, popijając piwo. Pierwszy raz w życiu widział pojedynek dwóch rycerzy, i to jeszcze jakich! Coś czuł, że będzie to niezłe widowisko, i w dodatku będzie mieć w nim swój udział... ale Piann się uśmieje! - pomyślał jeszcze, wybuchając nagłym śmiechem. Balin aż złapał za topór, ale na szczęście szybko się uspokoił, stwierdzając, że "gnom pewnie się upił i już mu odbija".
Dalej czekamy do wieczora i idziemy do tego kowala. Jutro zapowiada się ciekawy dzionek w Rotgan-kir...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 października 2013, 20:38

Znaczy idziemy do krasnoluda Frakiego, kowal co tak hałasuje, to jego sąsiad.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 października 2013, 21:38

Świątynia Arianny, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Huskun upił przez grzeczność nieco zaoferowanego mu trunku, po czym odłożył jak najdalej od siebie czarkę, obawiając się nie tyle samej natury pozbawionego alkoholu trunku, co ryzyka, że przyrządzający go kapłan przypadkiem nakaszlał bądź napluł do dzbana.

- Świątobliwy mężu, a rzeknijcie może, czemu tutejsi mieszczanie gniewem się unieśli na czcicieli Czaszkogłowego? - wypowiadając jedno z licznych mian Morglitha Huskun nakreślił na pierś ochronny symbol swego boskiego patrona, znak stylizowanego fallusa mający strzec go przed zakusami złych duchów - Skoro ta świątynia była tu od dawna, jak podburzyła lud do naruszenia uświęconej przez Pana Zmarłych ziemi?

Zaklinacz siedział w kucki na macie tuż obok Gusłka, przyglądając się gospodarzowi podejrzliwym wzrokiem i ważąc w myślach prawdopodobieństwo tego, że słabowity na zdrowiu kapłan wyzionie ducha wprost na jego oczach. I rozważając taką skądinąd całkiem interesującą ewentualność, goblin wpadł znienacka na pewien pomysł, który natychmiast zagnieździł się w jego pokrętnym chytrym rozumku.

Nim ariański kleryk zdążył cokolwiek odrzec, Huskun odezwał się ponownie nie bacząc wcale na karcące w swym wyrazie spojrzenie Gusłka.

- Świątobliwy, szczerość serca nakazuje mi rzec prawdę, chociaż maniery przed tym wzbraniają - oznajmił zaklinacz gorączkowo szukając w myślach odpowiednio podniosłych, a przy tym nigdy wcześniej w praktyce nie używanych słów - Każden zdrowy na umyśle człek czy nieludź od razu pojmie, że wielka łaska już przed tobą bliska, bo wstąpiłeś na ścieżkę, którą podążysz wprost w objęcia swej Pani. Lecz nie lękaj się, że pozostawiasz za sobą dobry lud w potrzebie, albowiem my podejmiemy zbożne dzieło.

Słuchając samego siebie Huskun nie potrafił uwierzyć, że magicznie zaaplikowana porcja edukacji jest w stanie wyciągnąć z jego ust podobny bełkot, ale Nieulękli z pełnego cudów zamku odwalili nad bagiennym goblinem kawał dobrej roboty.

- Nie damy się zniechęcić i stawimy czoła złemu, bez względu na koszty... jeno te koszty... - zaklinacz przywołał na swe chytre oblicze wyraz głębokiego zatroskania - Zło nie zawsze da się pokonać błogosławionym orężem i modlitwą. Jakże często trzeba do boju z nim ruszać z inszym orężem, nieco bardziej pospolitym. Trzeba ku temu złota, esencji magii i kapłańskich czarów!

Huskun zerknął wymownie na Gusłka, modląc się w duchu o to, by gapowaty czasami mentor zdołał na czas zrozumieć, co jego akolita wykoncypował.

- Skoroście zatem jedną nogą w grobie, świątobliwy, cóż wam po takowym dobrobycie, co nam za oręż w słusznej sprawie może posłużyć? - zadał retoryczne pytanie goblin - Macie tedy jakowe złoto... choćby te, któreście od nas za ratowanie druha dostali... a do tego amulety pełne i jakowe pergaminy z zaklęciami... a może i księgę magiczną, pójdźcie za głosem rozsądku i prawą podejmijcie decyzję. Wam nic po tym, w objęcia Arianny tego nie weźmiecie, a my wszytko spożytkujemy dla dobra waszego miasteczka i ludu tutejszego. Co na to rzekniecie?
A niech się i przekręci dziadyga, byle wpierw powiedział "tak"! Pomyśleć, że planowałem wcześniej skok na niego, żeby odzyskać wyłożony z bólem serca na Mordila majątek! I want my money back! Być może jest szansa, by wzbogacić się kosztem tego ledwie zipiącego poczciwca bez wyrządzania komukolwiek krzywdy, a na dodatek w jak najbardziej zbożnym celu - w końcu Huskun zamierza stawać śmiało do boju ze złem... przynajmniej na razie, kiedy jeszcze nic poważnego nam nie grozi!

Nie wiem jak mistrz to rozegra od strony mechanicznej, ale jeśli stosownym rzutem, to goblin szczerzy się w uśmiechu tak fałszywie szczerym, że wart on jest co najmniej +10 do CH i PR! ;)

No i mam nadzieję, że Gusłek załapie motyw na czas!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 04 października 2013, 06:39

- Mądrze rzecze ten mój uczeń. Niewysłowienie żal mi twego położenia, czcigodny, lecz prawda to brutalna i oczywista. Kto w szranki ze złem stanie i nim sczeźnie nie ustąpi, gdy ty na łono swej pani odejdziesz? Wiem, że bóg twój inny od mojego, ale cel nasz wspólny i wart każdej ofiary. Obietnicę uroczystą niniejszym czynię, że nie ustąpimy, póki korzeni zła miasto nękającego z ziemi tej nie wyrwiemy. Co zatem odpowiesz?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 października 2013, 11:34

Świątynia Arianny, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Hirmin Arus długo dochodził do siebie po poprzedniej ekscytacji. Gusłek poił go miętą z miodem, a Huskun wachlował, dużym liściem łopianu, wygrzebanym z wiązanki kwiatów.
Po półgodzinnej "reanimacji" stan kapłana zaczął się poprawiać. Wtedy to "miłosiernie" opiekujący się kapłanem goblin wysunął swoją propozycję. W jego dążeniach poparł go Gusłek, który szybko zrozumiał intencje swojego podopiecznego.

Kapłan patrzał to na jednego to na drugiego przekrwionymi, załzawionymi od ataków kaszlu oczyma. Po dłuuuugiej chwili zastanowienia powiedział.

- Młodzi jesteście i umysły macie bystre, tymczasem mój już zaćmiony. Niewiele ja mam. To co tu widzicie należy się kapłanom mojej kongregacji. Jednak oszczędnym życiem, bez niepotrzebnych wydatków, udało mi się coś niecoś zgromadzić. Tego wam szczędzić nie będę.

Hirmin ściągnął z szyi amulet w kształcie kwitnącego kwiatu,zdobnego w złoto z osadzonym w środku szmaragdem. Kamień ów wydrążony był w środku i delikatnie połyskiwał. Spod pazuch natomiast wyciągnął pękatą sakiewkę.

- Niema blokady synku i zawiera niemal cały mój majątek
- powiedział kapłan wskazując na amulet - złota też mi się udało trochę uzbierać - dodał.

- Mam ja jednak prośbę. Moje dni już policzone, ale łatwiej mi będzie żegnać się z tym światem, czując namacalną bliskość mojej Pani. Mości Gusłku, podaruj mi noszoną przez ciebie relikwię Pani Płodności. Nie na długo, ino do mojej śmierci. Łatwiej mi będzie odejść.

Na razie kapłan trzyma swój majątek blisko siebie, choć odebranie mu go, byłoby łatwiejsze niż zabicie goblina fireball-em.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 października 2013, 20:47

Namakemono, męcz go dalej! Skubany posługuje się czarami czwartego kręgu! Na pewno ma magiczną księgę, która bardzo się Gusłkowi przyda - jeśli jednak bym się w tej kwestii mylił, istnieje inna obiecująca perspektywa. Każdy kapłan - również Gusłek - może rzucać czary wyższego kręgu korzystając z pergaminów stworzonych przez potężniejszego (w kontekście POZ) kleryka.

Może dzięki odpowiedniej rozmowie uda nam się wejść w posiadanie kilku nader pomocnych scrolli? Co do pierwszej oferty, Huskun z nieskrywaną wdzięcznością przyjmie wszystko, co ariański staruszek mu zaoferuje.

I jeszcze jedno pytanie - kim jest Serneg?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 października 2013, 21:42

Barthur z zainteresowaniem słuchał strażników. Chciał się jeszcze dowiedzieć kilku rzeczy nim miał wejść na teren cmentarza, aby rzekomo szukać ziółek. Wyglądało, że ów nieszczęsny Yuzwa, był samobójcą. Co tak też nim wstrząsnęło, że targnął się na życie?

- Godocie, że ów ghoul samobójcą był? A czemóz to na życie się targnął? Cyrulik mu gorzałki zakazał pić czy co? (tak mówie tylko jeśli wydaje mi się, że można sobie przy strażnikach zażartować) I mówicie że go grabarz do Szczeliny zrzucił? Rzeknijcie no dobrzy ludkowie kaj te Szczelina znajdę, bo przy tych co sobie życie sami odebrali zioła specjalne rosnąć mogą.
Trzeba oprócz cmentarza także i tą szczeliną sprawdzić, bo gobliński nos mi podpowiada, że to miejsce ma jakieś znaczenie dla scenariusza:)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 05 października 2013, 22:11

- Będę blisko ciebie, świątobliwy mężu, a gdy wydasz ostatnie tchnienie, wtenczas modły nad duszą twą odprawię. Hojność twa za życia dostrzeżona nie była, ale po tej drugiej stronie z pewnością nagrody przedniej się doczeka. Przeto nie obawiaj się, samo dobro przed tobą. Tak, hojność twa wielka, serce masz ogromne. Żal jeno mnie ściska gdy pomyślę, że mądrość twa z duszą ulecieć musi. Moc twoja, którą zapewne zasób nielichy posiadasz, niewykorzystaną będzie. Czy przepaść ma wraz z twym doczesnym ciałem od ducha na zawsze oddzielonym? Grzech to niemalże, grzech i świętokradztwo nawet. Rzeknij no mi zatem, bo na spowiednika inszego chyba czasu nam już nie stanie, czy księgami jakowymiś albo pergaminaliami takimiż misji naszej szlachetniej wspomóc byś nie mógł? Bacz, że chwila to może i ostatnia, nic ci po tym, a szalę zwycięstwa ze złem tego miasta niechybnie przechylić to by mogło. Relikwia przez cię wspomniana bardzo mi jest droga, ale my kapłani (choć bogowie nasi ścieżką podobną kroczywszy odmiennymi będąc) razem trzymać się musimy, wolę swą wzajemnie respektować, szacunek oddawać, na prośby wzajemnie nie zamykać, szczególnie wszakże jeśli znaczenie ich doniosłe.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 06 października 2013, 08:19

Cmentarz koło Rotgan-kir, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Strażnicy miejscy łapczywie pilo miód, mlaszcząc przy tym z zadowolenia.

- Jeeeeh, bzdury gadasz. - powiedział zarośnięty jak barbarzyńca ork o pooranej bliznami twarzą i poszedł wzdłuż płotu cmentarza.

- W karczmach wszystko pomieszali, albo się w twojej głowie źle poukładało coś usłyszał. Ghul nie ma nic wspólnego z Yuzwą, a Yuzwa nie jest samobójcą- dodał drugi strażnik, człowiek o spoconej twarzy i dołączył do orka.
Przy stole zostało dwóch strażników. Barthur rozlał resztę miodu do kubków.

- Bo to było tak - kontynuował pierwszy poznany strażnik - ghul tu przyszedł z lasu i zaczął rozkopywać groby. Później dopadł grabarza. Grabarz cudem uszedł z życiem, bo to reptilion, a takich to nie łatwo utłuc. Burmistrz wysłał nas do pilnowania cmentarza. - zajrzał do pustek kubka, a później na kubek Mordila - Będziesz to pił? Nie. To ja wezmę - strażnik zabrał kubek Mordila i kontynuował - Ghul już nigdy nie wrócił, ale burmistrz wyjechał i nie możemy się stąd ruszyć. Dopiero później rybak Yuzwa straci łódź i coś tam się pożarł z kapłanami Sharami, za co obłożyli go i jego syna klątwą. To synalek Yuzwy nie wytrzymał takiej tragedyji i się powiesił. Sernag nie zezwala na chowanie samobójców na cmentarzu, to go synalkowie grabarza zawieźli do Przeklętej Szczeliny. Tam mieli go zrzucić, jak to czynimy z martwymi żebrakami, przeklętnikami, więźniami i samobójcami. Skoro ten szubienicznik wylazł i na własnego ojca się targnął, to znaczy, że grabarza synkowie coś nawalili, bo się jeszcze nie zdarzyło, żeby ze takiej przepaści jak Przeklęta Szczelina ktoś wyszedł.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 06 października 2013, 08:49

Świątynia Arianny, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Kapłan mimo, że siedział to kiwał się ze zmęczenie wsłuchując w słowa Gusłka.

- Chcesz też moją starą księgę czarów? Tak, tak. Skoro jesteś kapłanem, może być ci wielce przydatna. Dam ja ci ją ino, ino.... no wiesz relikwia... Księgę znajdziesz na półce pod ołtarzem koło szkatułki z Łzami Arianny, pergaminów nigdy nie sporządzałem, bo to trudna i wymagająca wprawy robota - Hirmin zakasłał w rękaw na którym pozostała czerwona plama.

- Tyś Huskuna jak dobrze pamiętam? Pytałeś co też rotgankirczyów podkusiło, coby zadzierać z Czaszkogłowym? Otóż i ja nie jestem bez winy. Widzisz goblinie, niegdyś do świątyni Morghlitha trafiali wszyscy więźniowie z karą śmierci. Sporo ich było, bo orcze prawo wielce surowe, a i sakiewki kapłanów Czarnego Pana do pustych nie należały. Mierziło mnie to i obrzydzenie wzbudzało potworne. Bywało, że moje owieczki idąc do przybytku Pani Urodzaju spotykały się z wyznawcami Pana Śmierci prowadzącymi więźnie na rzeź. Istna makabra. Ja radnym jestem i radzie miejskiej zasiadam. Udało mi się przegłosować zakaz przekazywania więźniów morghlihtanom. Wtedy byłam najszczęśliwszym kapłanem na świecie - Arus westchnął pogrążając się we wspomnieniach - myślałem, że uratuję więźniów przed straszną śmiercią na ołtarzu Pana Nieumarłych. Jakiż byłem naiwny. Nie długo później morghlithanie zaczęli kupować starowiny od najuboższych. Nie oficjalnie ma się rozumieć. Później straż miejska odnotował zwiększenie zaginięć wśród plebsu Rotgan-kir. Rozeszła się plotka, pewnie i prawdziwa, że to wyznawcy Morghlitha porywają ludzi na ofiary. Atmosfera w mieście stałą się dość napięta. Wtedy to zaginął jeden sławny bard. Imienia jego nie pamiętam. W każdym razie zniknął przed "koncertem" z karczmy gdzie tegoż dnia był akolita Czarnego Pana. Ludzie zakrzyknęli, że bard został porwany na ofiarę dla Czarnego Pana. Trubadura znaleziono go później wraz z córką kupca korzennego, ale było za późno. Zmroczone winem umysły podłapały tą myśl i zaczął się tumult. Tłum ruszyła na świątynie Morghlitha i nim ktokolwiek zdążył zareagować to powywozili kapłanów na taczkach za bramę i zrabowali przybytek. Ino główny kapłan się zabarykadował. Głupi i butny elf. Wtedy wkroczyła straż i orcze wojsko. Doszło do pożaru, resztę już znacie. Co? Pytasz kim jest Serneg? El Serneg Gertar to nikt inny jak kapłan świątyni Katana i członek rady miejskiej. Próbował egzorcyzmować "Spokojną Przystań", ale bez powodzenia. To ambitny i pamiętliwy ork. Uważajcie na niego.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 października 2013, 12:50

- Pieruna żech wszystko pokićkał, od tego miodu chyba. A kaj burmistrz wyjechał? Żadnych Wam rozkazów nie zostawił ino godoł co by cmyntorza pilnować? - Zdziwił się Barthur, szturchając przysypiającego Mordila. Goblin musiał być znudzony toczoną we wspólnym rozmową, z której pewno niewiele rozumiał, jako, że sam posługiwał się dziwną mieszaniną dialektu goblińskiego z mocnymi wschodnimi naleciałościami.

- Byde musioł gałgana poduczyć naszej mowa, bo nie przymierzając zachowuje się un jak wschodni emigrant na Zachodzie. Ino gary myć mógłby... - pomyślał olbrzym.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 października 2013, 21:41

Nie zdołam dzisiaj sporządzić fabularki, toteż zarzucę deklarką w trybie technicznym. Proponuję wziąć księgę, amulety i złoto, a w ramach podzięki zostawić relikwię i życzenia powrotu do zdrowia. Mistrza Gry poprosimy o informację, co jest w księdze, ile złota w sakiewce i jaki potencjał zawiera amulet (jakby co, Huskun maca go aż do skutku). Potem wracamy czym prędzej do karczmy, bo dzień się bynajmniej nie skończył i goblin ma pewne dodatkowe plany do realizacji.

W karczmie chomikujemy najnowsze skarby w swoim pokoju (MG, proszę o przypomnienie, z kim ja właściwie śpię). Potem Huskun ciągnie gospodarza za jęzor chcąc poznać skład rady miejskiej i coś więcej na temat Sernega Gertara (miejscowy czy z importu, jaką posiada sakralną rangę, jakimi się cieszy wpływami i reputacją).

Najważniejsza jest jednak informacja o pojedynku rycerzy zaplanowanym na kolejny dzień - Gusłek i Huskun o tym nie wiedzą, ale mam nadzieję, że usłyszą tę historię od Balina i Draya, bo wiąże się z nią pewien bardzo ważny element PLANU...

ODPOWIEDZ