PBF - Boskie potyczki
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Dobra, to może Huskun zostanie i pomoże szperać, a Gusłek wybierze się do czarnego rycerza?
Moi drodzy, w najbliższym tygodniu będę miał wyjątkowo mało czasu. Troszkę problemów rodzinnych, nie bezpośrednio moich, ale dostało mi się rykoszetem. Dlatego proszę o wyrozumiałość. Na pewno będę czytał, ale może być problem z postowaniem. Za utrudnienia przepraszam.
- Bazookh? Poważnie?! No w końcu! - mruknął zadziwiony gnom. Jednak dziwne dźwięki dalej nie dawały mu spokoju. Uderzył parę razy pięścią w ścianę, z której - jak mniemał - dochodziły owe dźwięki. Po chwili westchnął i rozejrzał się po piwnicy. - Bez młota to dupa a nie robota.
Szukam jakiegoś młotka. Jak znajdę, to delikatnie popukam w ścianę. Jak nie będzie efektu, to zdenerwowanym gnomem spróbuję przebić się do kowala.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Piwnica kamienicy kupieckiej, wczesna noc, 38 dni kepon-ranu
Po przywitaniu dawno nie widzianego i uważanego za tragicznie zmarłego Bazookha, Nieulękli powrócili do poszukiwań. Wszelkie leżące przy ścianach graty zostały przesunięte i zabrano się za ostukiwanie ścian i poszukiwanie jakowyś podejrzanych przedmiotów, znaków, zagłębień i tym podobnych rzeczy.
Huskun z dużym zapałem mrucząc pod nosem sprawdzał wszelkie szpary między budującymi podłogę płytami kamienia. Mordil chodził węsząc między ściennymi blokami piaskowca, zamaszystymi ruchami głowy lizał głazy i dziamgał analizując całą gamę smaków i posmaków. Wygrzebywał fragmenty zaprawy i głośno chrupał przyrównując smak do różnych robali.
Drayaharus znalazł ułamany szewski młotek i przechadzał się ostukując ściany. Jednak szybko znudziło mu się to zajęcie i zaczął wystukiwać różne melodie. Gdy i to mu się znudziło, zaczął obstukiwać inne przedmioty. Już po kilkunastu minutach stworzył coś na kształt perkusji składającej się z pustej beczki, płytowego napierśnika, na wpół pełnej butelki, dzbana bez ucha i cynowego talerza. Jam można się domyślić dalszym poszukiwaniom zaczął towarzyszyć wytwór radosnej twórczości własnej gnoma, do czasu, aż Balin nie wysłał do po dzbaniec piwa.
Twarz krasnoludzkiego kapłana ociekał potem, mimo dość niskiej temperatury w piwnicy panował straszny zaduch, a przesuwanie szaf i regałów i innych klamotów spod ścian wycisnęło z krasnoluda siódme poty.
Przez niemal dwie godziny poszukiwań nie było żadnych efektów. Dochodzące z głębin ziemi miarowe łomotanie zaczynało doprowadzać wszystkich do szewskiej pasji. Najbardziej zaś Frakiego.
Gdy zaczęto powracać do pomysłu z przekuwaniem się przez ścianę, Huskun wypatrzył wystający z głazu fragment metalu przypominający ułamek uchwytu na pochodnie, miał on wielkość kciuka i poszarpane brzegi. Z zainteresowaniem podsunął sobie kufer i wszedł na niego, aby przyjrzeć się znalezisku. Kawał metalu sterczał z głazu, a nie z zaprawy pomiędzy nimi. Goblina zdziwiło takie postępowanie. Ostukiwanie okolicy żelaznego pręta zadźwięczało głucho, całkiem inaczej niż reszta ściany...
Po przywitaniu dawno nie widzianego i uważanego za tragicznie zmarłego Bazookha, Nieulękli powrócili do poszukiwań. Wszelkie leżące przy ścianach graty zostały przesunięte i zabrano się za ostukiwanie ścian i poszukiwanie jakowyś podejrzanych przedmiotów, znaków, zagłębień i tym podobnych rzeczy.
Huskun z dużym zapałem mrucząc pod nosem sprawdzał wszelkie szpary między budującymi podłogę płytami kamienia. Mordil chodził węsząc między ściennymi blokami piaskowca, zamaszystymi ruchami głowy lizał głazy i dziamgał analizując całą gamę smaków i posmaków. Wygrzebywał fragmenty zaprawy i głośno chrupał przyrównując smak do różnych robali.
Drayaharus znalazł ułamany szewski młotek i przechadzał się ostukując ściany. Jednak szybko znudziło mu się to zajęcie i zaczął wystukiwać różne melodie. Gdy i to mu się znudziło, zaczął obstukiwać inne przedmioty. Już po kilkunastu minutach stworzył coś na kształt perkusji składającej się z pustej beczki, płytowego napierśnika, na wpół pełnej butelki, dzbana bez ucha i cynowego talerza. Jam można się domyślić dalszym poszukiwaniom zaczął towarzyszyć wytwór radosnej twórczości własnej gnoma, do czasu, aż Balin nie wysłał do po dzbaniec piwa.
Twarz krasnoludzkiego kapłana ociekał potem, mimo dość niskiej temperatury w piwnicy panował straszny zaduch, a przesuwanie szaf i regałów i innych klamotów spod ścian wycisnęło z krasnoluda siódme poty.
Przez niemal dwie godziny poszukiwań nie było żadnych efektów. Dochodzące z głębin ziemi miarowe łomotanie zaczynało doprowadzać wszystkich do szewskiej pasji. Najbardziej zaś Frakiego.
Gdy zaczęto powracać do pomysłu z przekuwaniem się przez ścianę, Huskun wypatrzył wystający z głazu fragment metalu przypominający ułamek uchwytu na pochodnie, miał on wielkość kciuka i poszarpane brzegi. Z zainteresowaniem podsunął sobie kufer i wszedł na niego, aby przyjrzeć się znalezisku. Kawał metalu sterczał z głazu, a nie z zaprawy pomiędzy nimi. Goblina zdziwiło takie postępowanie. Ostukiwanie okolicy żelaznego pręta zadźwięczało głucho, całkiem inaczej niż reszta ściany...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Bartur przyglądał znalezisku Huskuna z ogromną uwagą. Ręcę trochę pociły mu się już na rękojeści młota. Olbrzym rozejrzał się po towarzyszach, nerwowo oblizując spierzchnięte wargi:
- Gotowi chopy? Jak tak, to na nic nie czekoj, ino otwieroj Huskun. Bydymy lać tych kawalorzy.
Barthur po tym jak w jednej piwnicy odnaleźli pumę spodziewał się wszystkiego: od dwudziestu krasnoludzkich gwarków naprawdę kujących diamenty, po same morglickie demony, pijące krew z ludzkich czerepów i stara się być gotowy na najgorsze. Zachowywał jednak pozory spokoju i dobrego humoru, choć do smiechu to mu nie było.
- Gotowi chopy? Jak tak, to na nic nie czekoj, ino otwieroj Huskun. Bydymy lać tych kawalorzy.
Barthur po tym jak w jednej piwnicy odnaleźli pumę spodziewał się wszystkiego: od dwudziestu krasnoludzkich gwarków naprawdę kujących diamenty, po same morglickie demony, pijące krew z ludzkich czerepów i stara się być gotowy na najgorsze. Zachowywał jednak pozory spokoju i dobrego humoru, choć do smiechu to mu nie było.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34