PBF - Dar Skorpiona
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Geo-bukseon leniwie odbił od brzegu unosząc na swym pokładzie niecodzienną grupę podróżników. Wnętrze statku zapewniało dość miejsca dla kilkudziesięciu samurajów i członków załogi, lecz sporą część wypełniały wiklinowe kosze oraz róznorodnej maści worki i sprzęty o zadziwiających kształtach i nieznanym przeznaczeniu. Uwagę Kaia zwróciły także ułożone w rzędy jedwabne bele, oraz kimona zdobne w mony różnych Klanów i poszczególnych rodów. Choć niuanse handlu nigdy nie dotyczyły żadnego z podjętych właśnie pasażerów całe to wypełnione wnętrze budziło niezadane pytania zarówno Lwa i Krabów. Całości dopełniało wątpliwej cnoty wyposażenie i wygląd załogi, trudno określić było status społeczny wielu z wojowników. Jedynie kilku shugenja goszczących na pokładzie miało mony Klanu Kraba, sam Tsuruchi Hasekura swój skromny strój ozdobiony miał monem Klanu Modliszki, wśród załogi rozpoznać się jeszcze dały mony Krabich rodów Yasuki, jednak większość tu obecnych stanowili roninowie.
Naganori rozglądał się wokół zastanawiając się, dlaczego nikt nie zwraca uwagi na jego ponury wygląd, nie wspominając o koszmarnej sylwetce Kazukiego. Sam Kuroiban skrywający się pod maską kojarzył się z opowieściami zasłyszanymi w dzieciństwie, traktującymi o podstępnych i złych z natury Skorpionach. Kai wraz z Satoru również w milczeniu przyglądali się załodze, Ieyasu zaś rzucał wyzywające spojrzenia ku ubogo ubranym roninom, lecz owi nie tylko zdawali się nie interesować pasażerami, lecz najzwyczajniej w unikali spoglądania w ich stronę.
Hasekura wydawał się zupełnie nie pasować do tego milczącego towarzystwa cały czas zagadując do Kuroibana. Wydawał się być zainteresowany tatuażami ise zumi lecz w swej szybko ujawniającej się nadmiernej gadatliwości nie pozwalał zbytnio nikomu dojść do słowa, wypełniając sobą całą przestrzeń towarzyską naprzemiennie proponując sake i opowiadając zabawne historie i perypetie młodych roninów.
Jednakże nikt z załogi kapitana Hasekury nie wyglądał na człowieka nawykłego do radosnego tonu dowódcy, a samo jego spojrzenie wydawało się mrozić krew w żyłach tych, którzy na moment wykazywali opieszałość.
Naganori rozglądał się wokół zastanawiając się, dlaczego nikt nie zwraca uwagi na jego ponury wygląd, nie wspominając o koszmarnej sylwetce Kazukiego. Sam Kuroiban skrywający się pod maską kojarzył się z opowieściami zasłyszanymi w dzieciństwie, traktującymi o podstępnych i złych z natury Skorpionach. Kai wraz z Satoru również w milczeniu przyglądali się załodze, Ieyasu zaś rzucał wyzywające spojrzenia ku ubogo ubranym roninom, lecz owi nie tylko zdawali się nie interesować pasażerami, lecz najzwyczajniej w unikali spoglądania w ich stronę.
Hasekura wydawał się zupełnie nie pasować do tego milczącego towarzystwa cały czas zagadując do Kuroibana. Wydawał się być zainteresowany tatuażami ise zumi lecz w swej szybko ujawniającej się nadmiernej gadatliwości nie pozwalał zbytnio nikomu dojść do słowa, wypełniając sobą całą przestrzeń towarzyską naprzemiennie proponując sake i opowiadając zabawne historie i perypetie młodych roninów.
Jednakże nikt z załogi kapitana Hasekury nie wyglądał na człowieka nawykłego do radosnego tonu dowódcy, a samo jego spojrzenie wydawało się mrozić krew w żyłach tych, którzy na moment wykazywali opieszałość.
Jakieś pytania, dyskusje, propozycje? Czeka was jakiś tydzień, lub dwa rejsu.
Hanto no Yoake*, Prowincja Zamede, 25 dzień miesiąca Akodo, 1115 rok SC
Wczesnym świtem, gdy poranna mgła okalała jeszcze przybrzeżne wody jurysdykcji Klanu Żółwia Ikoma Kai zbudził się z niespokojnego snu. Dziesiąty dzień wyprawy włąśnie się rozpoczynał, a jedyną rozrywkę stanowiły jak dotąd męczące już anegdoty gadatliwego Hasekury. Kai dawno domyślił się, że zarówno inni pasażerowie, jak i towar stanowią ładunek o jaki nieelegancko będzie pytać kapitana, lecz zagadka Yuzana i jego towarzyszy stanowiła dlań cel ważniejszy, nie chciał więc ryzykować niezręcznej sytuacji, z której niefortunne wyjście może pchnąć rozmowę na ostrza katan.
Leżąc przez chwilę na wąskiej pryczy Ikoma nie otwierał oczu, jednakże zasłyszane szeptane słowa niczym wrzątek rozpaliły jego serce w całości skupiając uwagę Lwa..
[center]***[/center]
Słońce było juz wysoko na niebie, gdy rozbawiony własnymi słowami Hasekura z radością oznajmił przyjętą z wytchnieniem wieść o zejściu na ląd w Taimana Choryu**. Pomruk zadowolenia przelał się przez załogę i pozostałych pasażerów "Oświeconej Samotności".
Hanto no Yoake* - Półwysep Świtu
Taimana Choryu** - Port Leniwego Przypływu
Wczesnym świtem, gdy poranna mgła okalała jeszcze przybrzeżne wody jurysdykcji Klanu Żółwia Ikoma Kai zbudził się z niespokojnego snu. Dziesiąty dzień wyprawy włąśnie się rozpoczynał, a jedyną rozrywkę stanowiły jak dotąd męczące już anegdoty gadatliwego Hasekury. Kai dawno domyślił się, że zarówno inni pasażerowie, jak i towar stanowią ładunek o jaki nieelegancko będzie pytać kapitana, lecz zagadka Yuzana i jego towarzyszy stanowiła dlań cel ważniejszy, nie chciał więc ryzykować niezręcznej sytuacji, z której niefortunne wyjście może pchnąć rozmowę na ostrza katan.
Leżąc przez chwilę na wąskiej pryczy Ikoma nie otwierał oczu, jednakże zasłyszane szeptane słowa niczym wrzątek rozpaliły jego serce w całości skupiając uwagę Lwa..
Spoiler!
[center]***[/center]
Słońce było juz wysoko na niebie, gdy rozbawiony własnymi słowami Hasekura z radością oznajmił przyjętą z wytchnieniem wieść o zejściu na ląd w Taimana Choryu**. Pomruk zadowolenia przelał się przez załogę i pozostałych pasażerów "Oświeconej Samotności".
Hanto no Yoake* - Półwysep Świtu
Taimana Choryu** - Port Leniwego Przypływu
Wasza aktualna pozycja to nadmorska prowincja Zamede, należąca do pomniejszego Klanu Żółwia, o którym większość z Was nawet nie słyszała. Cel Wędrówki- Zamek Najwyższego Oświecenia znajduje się w prowincji Yamatsuke.
Poniższą mapę wklejam w postaci linku, bo tak łątwiej ją Wam będzie przeanalizować.
Prowincja Isaru- Klan Stonogi, pomniejszy Klan o mało znaczącej roli
Prowincja Iyado- Klan Feniksa, najbardziej
Prowincja Jishomi- Klan Ważki (również pomniejszy Klan)
Prowincja Okuan należy do domu Cesarskiego, nie wkroczy się na jej ziemie bez specjalnego pozwolenia.
Z nutką sentymentu (dół mapy):
Prowincja Gihazo- tam odpieraliście szturm na twierdzę Haikyo no Hiruma
Prowincja Oga- Wasz dom.
http://zielony-smok.w.interia.pl/pliki/ ... k_pol.html
Poniższą mapę wklejam w postaci linku, bo tak łątwiej ją Wam będzie przeanalizować.
Prowincja Isaru- Klan Stonogi, pomniejszy Klan o mało znaczącej roli
Prowincja Iyado- Klan Feniksa, najbardziej
Prowincja Jishomi- Klan Ważki (również pomniejszy Klan)
Prowincja Okuan należy do domu Cesarskiego, nie wkroczy się na jej ziemie bez specjalnego pozwolenia.
Z nutką sentymentu (dół mapy):
Prowincja Gihazo- tam odpieraliście szturm na twierdzę Haikyo no Hiruma
Prowincja Oga- Wasz dom.
http://zielony-smok.w.interia.pl/pliki/ ... k_pol.html
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 09:03 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Yuzan zastanawiał, się co dalej.
Nie wszyscy jego towarzysze zadeklarowali wędrowanie z nim dalej, w celu oddania zwoju.
Kazuki był jakoś spaczony.
Płynęli na statku chyba piratów...
Nie mógł ufać w pełni swym towarzyszom, a co dopiero załodze.
Nie wszyscy jego towarzysze zadeklarowali wędrowanie z nim dalej, w celu oddania zwoju.
Kazuki był jakoś spaczony.
Płynęli na statku chyba piratów...
Nie mógł ufać w pełni swym towarzyszom, a co dopiero załodze.
Yuzan postanowił poprosić duchy o wsparcie i ochronę, prosił by go ostrzegły, gdyby zwój był zagrożony, albo Kazuki tracił kontrolę.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Duchy jeśli wyczujecie sługi Fu Lenga proszę byście mnie ostrzegły.
Teraz wracajcie do tak ukochanej wody, dziękuję wam za kontakt.
Teraz wracajcie do tak ukochanej wody, dziękuję wam za kontakt.
Modlę się do Fortun o opiekę i uleczenie Kazukiego.
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 11:13 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Taimana Choryu, Prowincja Zamede, 25 dzień miesiąca Akodo, 1115 rok SC
Niewielki port tętnił życiem. Samurajowie byli nieco zaskoczeni faktem, że mało istotny Klan Żółwia skupiał w tym miejscu tak wielką, a zarazem rożnorodną społeczność. Być może sprawiała to bliskość ziem należących do Dworu Cesarskiego, być może powody były inne. Sam port nie był zbyt rozbudowany, niewiele też w okolicy było domów, z pewnością zaś nie tyle, by pomieścić choćby trzecią część zgromadzonych tu ludzi. Wszystko jednak wyglądało na doskonale zorganizowaną społeczność kupiecką, dosłownie w kilka chwil po zejściu załogi na ląd pojawiło się kilkunastu tragarzy błyskwicznie rozładowujących towar. Sam Hasekura wdał się w ożywioną dyskusję z nieznajomym roninem. Wówczas towarzyszący Wam Kuroiban poprosił Yuzana na bok.
Nie ufaj nikomu ise zumi, to niebezpieczne miejsce. Twej intuicji pozostawiam sposób dalszej wędrówki, wiedz jednak, że nawet pośród tych, których uważasz za przyjaciół już wkrótce nie będziesz bezpieczny.
[center]***[/center]
Naganori? Tu tutaj? Cóż za spotkanie! -niespodziewane słowa wyrwały Kraba z zamyślenia, odwrócił się ku swemu rozmówcy, lecz radość na twarzy dawnego druha szybko ustąpiła miejsca przestrachowi, gdy dawny kompan lepiej się przyjrzał zniekształconym rysom twarzy samuraja.
Wybacz Panie, pomyliłem Cię z kimś mi znanym. -ronin Hideharu ukłonił się nisko cofając się o krok, po czym nie oczekując na odpowiedź Naganoriego szybko ruszył w przeciwnym kierunku.
Niewielki port tętnił życiem. Samurajowie byli nieco zaskoczeni faktem, że mało istotny Klan Żółwia skupiał w tym miejscu tak wielką, a zarazem rożnorodną społeczność. Być może sprawiała to bliskość ziem należących do Dworu Cesarskiego, być może powody były inne. Sam port nie był zbyt rozbudowany, niewiele też w okolicy było domów, z pewnością zaś nie tyle, by pomieścić choćby trzecią część zgromadzonych tu ludzi. Wszystko jednak wyglądało na doskonale zorganizowaną społeczność kupiecką, dosłownie w kilka chwil po zejściu załogi na ląd pojawiło się kilkunastu tragarzy błyskwicznie rozładowujących towar. Sam Hasekura wdał się w ożywioną dyskusję z nieznajomym roninem. Wówczas towarzyszący Wam Kuroiban poprosił Yuzana na bok.
Nie ufaj nikomu ise zumi, to niebezpieczne miejsce. Twej intuicji pozostawiam sposób dalszej wędrówki, wiedz jednak, że nawet pośród tych, których uważasz za przyjaciół już wkrótce nie będziesz bezpieczny.
[center]***[/center]
Naganori? Tu tutaj? Cóż za spotkanie! -niespodziewane słowa wyrwały Kraba z zamyślenia, odwrócił się ku swemu rozmówcy, lecz radość na twarzy dawnego druha szybko ustąpiła miejsca przestrachowi, gdy dawny kompan lepiej się przyjrzał zniekształconym rysom twarzy samuraja.
Wybacz Panie, pomyliłem Cię z kimś mi znanym. -ronin Hideharu ukłonił się nisko cofając się o krok, po czym nie oczekując na odpowiedź Naganoriego szybko ruszył w przeciwnym kierunku.
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 11:20 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
Kazuki , wiem że nasza znajomość zaczęła się dziwnie i że me słowa mogły być niewłaściwe. Zatem przepraszam i proszę na filiżankę sake.
Mistrzu jak będzie tylko chwila w samotności tzn. będę sam na sam z Kazuki to mu coś szepnę na ucho
Mistrzu jak będzie tylko chwila w samotności tzn. będę sam na sam z Kazuki to mu coś szepnę na ucho
Skorzystaj z opcji wysyłania ukrytych wiadomości- lub napisz do mnie na pw, a ja to wkleję.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Nie pomyliłeś się Hideharu - zawołał za odchodzącym roninem Naganori. - Twe przeczucie cię nie zmyliło a oczy nie okłamują. To ja, twój dawny druh, Naganori. Jak widzisz, wiele płatków wiśni upadło na ziemię od naszego ostatniego spotkania. Fortuny nie przypadkiem znów skrzyżowały nasze drogi. Przed karmą nie ma ucieczki. Czy zgodzisz się wypić czarkę sake za dawne czasy i zamienić dwa słowa z dawnym przyjacielem?
Hideharu przez moment wpatrywał się w dawnego druha podejrzliwie, lecz Krab znał to mające budzić grozę spojrzenie. Chwilę później groźne spojrzenia obu samurajów ustąpiły miejsca serdecznemu wyrazowi twarzy. Hideharu postapił naprzód z dumnie wypiętą piersią i oznajmił.
Tylko jeśli potem dasz sobie udowodnić, że nadal jestem W TYM lepszy.
Patrząc ponad ramieniem Naganoriego dodał:
Widzę wszelako, że nie podróżujesz sam.
Naganori już miał coś odpowiedzieć, gdy niespodziewany, silny zapach ryb uderzył go w nozdrza tak mocno, że odruchowo zatkał nos, by nie kichnąć. Zapach...
od momentu wylądowania na Wyspie Piorunów tracił stopniowo zmysły, czując narastającą w sobie bestię pragnącą jedynie uwolnienia. Teraz tak odległe i silne doznania zmysłu powonienia powróciły z siłą tsunami dostarczając rozległej gamy wrażeń do umysłu Naganoriego. Krab zachwiał się na moment niemalże tracąc równowagę, gdy Hideharu odwrócił się nieco nie chcąc uchybić samurajowi i stanąwszy bokiem z lekkim uśmiechem na twarzy pozwolił sobie na pewną poufałość z dawnym przyjacielem.
Czyżbyś wyprzedził mi o jedną czarkę stary przyjacielu?
Kilka metrów dalej Kazuki zwalił się niczym kłoda prosto na kosze pełne owoców morza.
Runął Krab między Kraby! -Ieyasu zaśmiał się gromko, lecz żaden z przechodniów nie zwrócił najmniejszej uwagi na ów incydent. Samurajowie zwyczajnie odwrócili głowy, bo choć pijaństwo stanowiło poważną wadę, gorszym jeszcze było przyniesienie upojonemu samurajowi ujmy poprzez wpatrywanie się w jego hańbę. Taką ujmę należało pomścić.
Z nieznanych powodów Ieyasu pozwolił sobie jednak na ostry dowcip. Jednakże choć minęła dłuższa chwila, Kazuki wciąż się nie podnosił.
Tylko jeśli potem dasz sobie udowodnić, że nadal jestem W TYM lepszy.
Patrząc ponad ramieniem Naganoriego dodał:
Widzę wszelako, że nie podróżujesz sam.
Naganori już miał coś odpowiedzieć, gdy niespodziewany, silny zapach ryb uderzył go w nozdrza tak mocno, że odruchowo zatkał nos, by nie kichnąć. Zapach...
od momentu wylądowania na Wyspie Piorunów tracił stopniowo zmysły, czując narastającą w sobie bestię pragnącą jedynie uwolnienia. Teraz tak odległe i silne doznania zmysłu powonienia powróciły z siłą tsunami dostarczając rozległej gamy wrażeń do umysłu Naganoriego. Krab zachwiał się na moment niemalże tracąc równowagę, gdy Hideharu odwrócił się nieco nie chcąc uchybić samurajowi i stanąwszy bokiem z lekkim uśmiechem na twarzy pozwolił sobie na pewną poufałość z dawnym przyjacielem.
Czyżbyś wyprzedził mi o jedną czarkę stary przyjacielu?
Kilka metrów dalej Kazuki zwalił się niczym kłoda prosto na kosze pełne owoców morza.
Runął Krab między Kraby! -Ieyasu zaśmiał się gromko, lecz żaden z przechodniów nie zwrócił najmniejszej uwagi na ów incydent. Samurajowie zwyczajnie odwrócili głowy, bo choć pijaństwo stanowiło poważną wadę, gorszym jeszcze było przyniesienie upojonemu samurajowi ujmy poprzez wpatrywanie się w jego hańbę. Taką ujmę należało pomścić.
Z nieznanych powodów Ieyasu pozwolił sobie jednak na ostry dowcip. Jednakże choć minęła dłuższa chwila, Kazuki wciąż się nie podnosił.
Ktoś pomaga Kazukiemu? Nie reaguje na żadne słowa.
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34