O składzie owszem, ale o tym, czy jak wyjedziemy, nasi nie pokopią wilczych dołów, nie skażą studni, lub nie uciekną itp to już się nie dowiedzą, planu bitwy też nie poznają, bo będę ich mieć przy sobie.
Czyli jak rozumiem Vanko, trzej najemnicy ochroniarze + dwaj kapłani Seta jadą do obozu Stygijczyków tak?
Za nimi w bezpiecznej odległości kilku zwiadowców?
Wojna:
Macie 100 lekkiej jazdy nubijskiej, przeciętne wyszkolenie i ekwipunek + oszczepy . 500 WB.
100 łuczników, przeciętne wyszkolenie i ekwipunek. 400 WB.
300 nubijskich włóczników przeciętne wyszkolenie, lekka piechota + oszczepy = 1200 WB.
30 ciężkozbrojnej konnicy najemni weterani pod wodzą Amalryka, na zdobycznych koniach. Weterani bardzo dobry ekwipunek. 450 WB weterani
120 najemników, ciężka piechota weterani dobry ekwipunek. 1080 weterani.
Kapłani Seta 2. Jadą z Vanko.
Kapłani Jullaha 5. Neutralizują się z kapłanami Seta.
Wy sami 5 Elita, doskonały ekwipunek. 80 WB elita.
Silniejsza armia (mająca wyższą wartość bojową ma bonus za przewagę w sile. To ustalę sam.
Dowodzenie 20 Zorian + za weteranów i Elitę +3 i +1 za przewagę liczebną razem 24 Dowodzenie Zoriana, na ten moment. Razem 3710 WB dla waszej armii.
Macie 1.216 do 1 więc +1 do Dowodzenia za przewagę w wartości bojowej dla was.
Stygijczycy są dwie godziny marszu od Was.
Mają 100 średniej jazdy. 600 WB
100 lekkich łuczników. 400 WB
10 lekkich rydwanów wojennych z łucznikami. 400 WB dobra jakość.
250 lekkiej piechoty. 750 WB.
100 ciężkiej piechoty. Dobry ekwipunek weterani . 900 WB
Kilku kapłanów Seta. Neutralizują się z kapłanami Jullaha.
Razem 3050 WB, ekspedycja Stygijczyków.
17 Dowódca Stygijczyków +3 Dowodzenia za weteranów razem 20 Dowodzenie Dowódcy Stygijczyków.
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 15:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Tranicos i kilku ludzi ze zwiadu zajęło pozycje w dobrze ukrytych, a jednocześnie łatwych do opuszczenia kryjówkach w pobliżu miejsca spotkania.
- Jak coś potoczy się nie po naszej myśli i zacznie się walka, strzelać w dowódców. Wątpię żebyśmy byli w stanie wystrzelać jakąś znaczną część ich armii, ale zabicie dowódcy czy ważnego kapłana może nam pomóc. Jeszcze raz stawiam wracającym antałek.
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 07:15 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
Tętent kopyt wypełniał panującą wśród stepów ciszę. Szóstka jeźdźców podążała w milczeniu na spotkanie przeznaczenia. Vanko zastanawiał się, czy przypadkiem nie jechał prosto w objęcia śmierci, choć chłodno kalkulujący umysł drania podpowiadał mu, że powinien cało wyjść i z tej opresji. Stygijski język znał słabo; poznał go jedynie w wątpliwej mierze od pewnego wędrownego kupca handlującego stygijczykami. Wieki temu, gdy był zarządcą niewolników u starego, nudnego wieprza, którego imienia już nawet nie pamiętał.
Wiatr rozwiewał włosy zamorianina, wolał jechać bez hełmu- zwyczajnie nie lubił nakryć głowy, czując się w nich skrępowany niczym robotnik w kajdanach.
Podobnie jak słabo znał stygijski, niewiele wiedział o ich kulturze i obyczajach, prócz trącących chłodem i grozą bajek o złych stygijczykach, jakie opowiada się niegrzecznym dzieciom.
Vanko zastanawiał się też, czy Tranicos wyruszył ich śladem, z drugiej strony nie miało to większego znaczenia, w razie kłopotów zdążyłby umrzeć sto razy, nim oddział ubezpieczający zdążyłby zareagować.
Wkrótce wszystko się okaże. Thuthmekri i Alathaios, Paco, Rici, Vasquez i on.
Dwóch niepewnych sojuszników, oraz trzech najemników, których lojalności jeszcze nie było mu dane poznać, bowiem jak dotąd więź z ostatnią trójką opierała się na srebrze i złocie. Nie znał też zamysłów kapłanów, ani Stygijczyków.
Liczył jednak nie na siłę swego sejmitara, lecz na wrodzone instynkty przetrwania w najgorszej możliwej dziczy, pełnej krwiożerczych drapieżników- wśród ludzi.
Wierzył w siłę swego słowa i dar przekonywania. Nie lękał się czytania myśli, bowiem to, co chiał przekazać Stygijczykom było w dużej mierze prawdą.
W oddali dostrzegł obcych jeźdźców.
Spoiler!
Chwała Wielkiej Stygii! Jam jest Vanko, kapitan Gwardii Królewskiej w służbie u Tanandy. Pragnę rozmówić się na osobności z tym spośród Was, którego słowa reprezentują Stygię.
[center]***[/center]
Wkrótce zamierzam objąć tron w Meroe. Wówczas złożę Wam pokłon i oddam hołd. Cały ten dziki lud pragnę zakuć w kajdany, a karki Jullahitów przycisnąć do ziemi. Pomóżcie mi objąć tron, a zyskacie mą wierność, bez zbędnego przelewania krwi Waszej jako i tych, którzy niebawem będą Wam usługiwać.
Armię mam już w garści, jej dowództwo mi sprzyja. Dwór kuszycki w większości lęka się mego bata. Wydajmy wspólnie bitwę Darfurczykom, a gdy ich siły osłabną zagarnijmy ich ziemie.
Owego Almaryka, którego ścigacie zarżnę osobiście jeśli przetrwa wojenną zawieruchę, lub wydam w Wasze ręce jeśli taka będzie Wasza wola. Póki co będę go hołubił i usypiał jego czujność, by zyskać jego miecze w nadchodzących bitwach.
Czy mogę liczyć na nasz sojusz?
ChenShu po rozmowie z Zorianem, podjechał do kapłanów Joulahha i ukłonił się z szacunkiem.
- Bitwę nam przyjdzie wydać, więc przygotować się należy. Nasz zwiad doniusł że 3 godziny drogi Stygijczycy tutaj mają. Armia ich równa naszej więc nie łatwo nam wygrać będzie. Jeśli radę i pomoc mnie marnego chcecie przyjąć, to przygotować się musicie. To duża szansa dla wiary waszej będzie, bo Setha kapłani teraz niepewni, Wy naszą tarczą i mieczem zostać możecie, boga swojego nad węża stawiając. Pomoc Wasza niezmierną będzie i krwi naszej przelanej oszczędzi. Ten marny sługa ChenShu który stoi teraz przed wami, pomyślał w swej głupocie że może słonie na Sethytów ściągnąć się uda. A jeśli stad ich nie ma to może bawoły, zebry czy antylopy co na sawannie się pasą. Przestraszone dzięki Waszej mocy, stratować przęklętników mogą a my atakiem swoim posprzątać później tylko możemy. Gwiazda Joullaha na firmamencie jasno będzie wtedy świecić i lud Meroe łatwo dostrzeże kogo wielbić trzeba. Wiem że pod rozwagę trzeba moje słowa wziąć, wiec czas na teraz daje, lecz zważcie tylko iż trzy dzwony od nas są i zaraz walka może rozgorzeć.
ChenShu nie wyruszył z Vanko bo rozmawiał z kapłanami Joullaha. Oprócz tego jako zabójca działa na krótkim dystansie a nie na długim, więc wsparcie zapewnić może nikłe. Dlatego postanowił zmotywować kleryków i podsunąć im kilka pomysłów. Może uda im się spłoszyć jakieś stado albo chociaż spłoszonemu przez nas np. ogniem, uda się nadać mu odpowiedni kierunek, czyli prosto przez armię Stygijczyków. To dałoby nam niesamowitą przewagę i taka wygrana pozwoliłaby się zmierzyć z Darfurczykami.
ChenShu patroluje armię lub obóz, jeśli rozkazy o jego budowie zostały wydane. Próbuje wyczuć czarną magię, obserwuje swojego psa i będzie się starał zareagować jeśli zdarzy się coś niezwykłego.
Zwiadowcy jacy podążali za Vankiem, jego ochroną i kapłsnami Setha z Meroe, zostali otoczeni przez patrol stygijski, nakazano im zejść z koni i poprowadzono do obozu stygijczyków.
Chen Shu mądrą przemową odwołał się do kapłanów Jullaha, poza blokowaniem magii kapłanów Seta, postarają się użyć stada bawołów, zebr lub antylop do przebiegnięcia przez pozycje wroga.
Macie jeden Aspekt w bitwie w dowolnym momencie możecie użyć ataku dzikich zwierząt, na pozycję wroga.
To wywoła zamieszanie, poturbuje część wrogów. +2 do Dowodzenia Zoriana na 1 starcie (w bitwie będą minimum trzy starcia obu wojsk), dzięki wkładowi Chen Shu i przekonaniu Jullahitów.
Blokowanie stygijskiej magii i kontrolowanie zwierząt, będzie ryzykowne i wyczerpujące dla kapłanów Jullaha.
Spoiler!
Najpierw straże was uwięziły. Stygijski dowódca pułkownik Neheb, do którego was doprowadzono, kazał was rozbroić, kapłanów Seta uwolniono na jego polecenie, twoich ochroniarzy spętano. Tobie pozwolono mówić.
Neheb, wysłuchał Cię i rzekł. Stygia nie pozwoli by brudny cudzoziemiec władał Meroe. Sami podbijemy Kush. Nie interesują mnie twe plany cudzoziemcze. Spętać go.
Potem postanowię co z Tobą uczynić. Co do Amalryka, nie wiem o kim mówisz, nie znam go i nie dbam o jego los.
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 10:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Bo waszych kapłanów Seta jaki i twych ochroniarzy i Ciebie uwięziono, co uczynili Stygijczycy. Co napisałem w spoilerze. Ochroniarze byli związani. Ty miałeś wolne ręce, tylko. Ale związano Cię po tym jak Neheb zakończył z tobą rozmowę. Neheb, nim zacząłeś przemawiać nakazał uwolnić waszych kapłanów.
Jesteście związani i zdani na łaskę wroga.
Krótkowzroczny to wódz i porywczy.. -myślał zamorianin- ..mógł skłamać i przyobiecać współpracę, by zyskać zaskoczenie w bitwie, sam bym tak uczynił... spętać kazał mnie, miast do rozmów przystąpić.. dumny i butny, to jego wady, pewny swego... muszę zyskać więcej czasu dla armii.
Nehebie! Nazwałeś mnie brudnym cudzoziemcem nic o mnie nie wiedząc. Gdybym nie sprzyjał Stygii czy przyjechałbym na spotkanie? Sam o nie zabiegałem. Nie wziąwszy z sobą tych psów Jullahitów, ni czarnych dzikusów by nie uczynić ci uchybienia ich odrażającą obecnością.
Znam dowódców armii, usłuchają mego słowa. Czy pogardzisz większym zwycięstwem w bitwie, skoro wybierasz się na wojnę?
MG:
Swym ryzykownym wypadem próbuję stworzyć przewagę dla naszej armii w bitwie (czyli jakiś kolejny modyfikator +1 do dowodzenia, a w zasadzie to -1 do dowodzenia dla Neheba)
Wiem, że znasz dowódców tej armii, jesteś jednym z nich. Z relacji tu obecnych kapłanów Seta jacy z wami wędrowali, oraz z twych słów wynika, że sprzyjasz tylko sobie i sprzedałbyś własną matkę.
Wykorzystam cię, ale nie tak jak myślisz, milcz teraz. Odprowadzić więźniów, do jamy dla jeńców. Pilnować ich dobrze. Jesteś zdrajcą, kąsającym rękę jaka cię karmi, takim jak ty nie można ufać. W Meroe władają obecnie wyznawcy Seta, to nam chwilowo starczy. Nie zamienimy ich na innowierców.
Nie wygląda, by Neheb dał się nabrać, albo podpuścić. Zostajecie wrzuceni do jamy, głębokiej na 5 metrów. pilnowanej przez 6 żołnierzy.
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 12:35 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Tranicos towarzysząc zwiadowcom, zorientował się, że Vanko został pojmany i związany, razem z ochroniarzami oraz odprowadzony w głąb stygijskiego obozu.
Kapłani na razie nie rzucają żadnych czarów. 2 wasi kapłani Seta są wolni i rozmawiają z kapłanami stygijskimi.
Przypominam o poście 549, Przybył do was emisariusz, stygijski akolita, niższy kapłan z białą flagą.
Co robicie?
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 16:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.