PBF - Łącznik z południa

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 11 listopada 2013, 11:45

Armistead zdawał sobie sprawę że zwraca na siebie zbyt dużo uwagi i może władować ich w tarapaty, ale nie mógł się powstrzymać przed wesołym zachowaniem. Był wniebowzięty tym że w końcu wyszedł z zatęchłego poddasza i to najprawdopodobniej w celu porozmawiania z ich nowym zwierzchnikiem który da im w końcu jakieś zadanie, ba może nawet powie botmistrzowi że ten zostanie w końcu odesłany na południe z powrotem w szeregi regularnej armii, albo jeśli plotki były prawdziwe chociaż na wschód do oddziałów partyzantów. Wydawało mu się że Morrow w końcu wysłuchał jego modłów ale nie chodziło tylko o to... Lewis po prostu bał się. Miesiące spędzone w zamknięciu były okropne, ale teraz musiał dodawać sobie animuszu wesołym zachowaniem, bo inaczej nie wytrzymał by presji związanej z chodzeniem po okupowanym przez wroga mieście, reszta miała czas się przyzwyczaić do zwyczajnego mijania w bliskiej odległości patroli Khadorczyków, dla niego było to coś nowego. W dodatku wszystko co wpojono mu w akademii podświadomie mówiło mu że powinien ich zaatakować...albo uciekać jeśli walka była niemożliwa. A on musiał sobie tak po prostu przechodzić koło nich jak gdyby nigdy nic do obrony nie mając jedynie śmieszny sztylecik niesiony przy pasie.
Nie wiem jakie Khardowie wprowadzili regulacje co do noszenia broni, ale założyłem że nie ukryty nóż przejdzie przy kontroli jako narzędzie pracy albo nawet środek obrony przeciwko bandytą Jeśli nawet noży nie można mieć to Lewis idzie na spotkanie całkowicie bezbronny.
***
- Rzeczywiście szkoda czasu, dowiedzmy się w końcu czegoś o tym zleceniu na trollowe żołądki - Lo uśmiechnął leciutko po czym wszedł za resztą do budynku.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 listopada 2013, 17:20

Zarzecze, Skład Cordillo; Gorim 21 ketash 606 OR, Przed południem

Wnętrze składu towarowego pachniało świeżością, ale zapach zupełnie nie pasował do tego co widziały oczy. Pomieszczenie wyglądało jakby dopiero się do niego wprowadzano. Pod ścianami stały różnej wielkości drewniane skrzynie, w rogu zalegała sterta pękatych worków, a na środku kilka regałów i wielkie biurko. Cordillo stał i żywo gestykulując wydawał polecenia trzem niskim mężczyznom, wyglądających na nierozgarniętych, wyrwanych siłą z portu osiłków od targania ciężkich towarów. Tuż za rynem stał niemal o głowę wyższy od Jaquesa trolak. Jak łatwo było się domysleć musiał być ochroniarzem Rauthe'go, a więc tym samym z dużym prawdopodobieństwem "człowiekiem" CRS.

Kupiec widząc wchodzących, nakazał osiłkom przyniesienie reszty skrzyń. Gdy mężczyźni wyszli, ryn skinął do przybyłych, zapraszajacym gestem wskazując drzwi do innego pomieszczenia.

W tymże momencie do składu wszedł Drake. Zdążył już zapoznać się z okolicą, upewnić się, że nie byli śledzeni, a nawet załatwić dyskretnie jedną małą, acz niezmiernie palącą potrzebe fizjologiczną w jednym z zaułków.

- Witajcie, porozmawiamy sobie nim wrócą ci durnie. Nie mamy wiele czasu. - Cordillo otarł chusteczką pot z czoła i ruszył swoje cielsko do drugiego pokoju. Agenci weszli za rezydentem. Pokój był zupełnie pustym pomieszczeniem, które pewno miało kiedyś stanowić gabinet kupca. Trolak przymknął drzwi, a Rauthe zaczął swoją tyradę, z każdym słowem podnosząc nieco ton głosu:

- Słów mi brakuje. Wasze zachowanie wczoraj było żenującym pokazem amatorstwa. Żaden z Was nie zorientował się przez niemal dwie godziny, że Was obserwuję.

- Ale... - spróbował usprawiedliwić się Dennison, ale Cordillo nie pozwolił na to podnosząc głos jeszcze o pół tonu wyżej:

- Nie przerywaj mi! A jak już się połapaliście, to czemu miał służyć wyskok z nożem? Bo chyba nie pozostaniu niezauważonym. Czy jestescie zbirami z ciemnej alei? Naraziliście siebie i mnie na dekonspirację! A ten pokaz czarowania? Co to było? Będziecie musieli się naprawdę wykazać, żebym nie uwzglednił wczorajszego incydentu w raporcie. Czy to już wszyscy z Waszej komórki? Brakuje jeszcze kogoś?

Chyba nikt nie spodziewał się takiego przywitania. Rauthe był czerwony na twarzy rzucając kolejne oskarżenia, a wszyscy czuli się jak zbite psy, lżone przez swego pana. Nawet Lewis i Amistead przezornie spuścili nosy na kwintę, choć nie byli niczemu winni. Falko znosił wszystko z wyuczoną wojskową pokorą wobec przełożonych, ale w końcu Ryn przestał krzyczeć i zrobił wyraźną pauzę oczekując jakiejś odpowiedzi.

Watek techniczny

No to ładnie. Na dzień dobry wasz rezydent zafundował Wam mały opieprz, a teraz chyba ma zamiar wysłuchać Waszych pokrętnych tłumaczeń i usłyszeć kilka odpowiedzi na zadane pytania. Mam nadzieję, że nie oczekiwaliście po takim profesjonaliście herbatki i pączków?

Czy muszę dodawać, jak Banderas nerwowo przełknął ślinę słysząc o możliwości negatywnej oceny w raporcie dla CRS?

Do Waylandera: IK to świat uzbrojony tak jak mp Dziki Zachód. Zakładam, że w Immorenie, a nawet w okupaowanym Llaelu noszenie broni nie jest niczym zakazanym, choć zapewne w Merywynie obnoszenie się z ciężkimi zabawkami do czynienia krzywdy bliźnim, spotyka sie z podejrzanymi spojrzeniami gwardyjskich patroli, a przecież chcecie tego uniknąć. Niemniej jendak nie ma prawnych środków zakazujących paradowania w pełnej płycie z dwuręcznym toporem lub mekanicznym orężem (chyba trochę niewygodny outfit na codzienne spacerki:))

Myślę, że statystycznie rzecz ujmując w miastach większość ludzi, jeśli już nosi broń, to raczej broń krótką, jako praktyczniejszą: noże, krótkie miecze, krócice. Cięższy arsenał jest domeną wojska, profesjonalistów z kompanii najemnych i szlachty (w szczególności rycerstwa).

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 listopada 2013, 17:30

Racja, panie Rauthe. To było kretyńskie ze strony jednego z nas. To mówiąc patrzę na Banderasa. Ale zrozumcie, ponad rok nikt się do nas nie odezwał. Pomału wariowaliśmy.
Nie będę się tłumaczył. Co było, to było. Odbudujemy waszą wiarę w nasze możliwości. Jesteśmy grupą i wszystko co zrobiliśmy obciąża nas.

Ale dajcie nam szansę, co dla nas macie? Jakieś zadanie?
Dość opieprzania, bo i wy się tu nie spieszyliście do nas.

Zacznijmy współpracę od początku, nikt nikomu nie będzie nic wypominał ok?
Mleko się kurwa rozlało. Postarajmy się by dalej było już tylko lepiej...
To jak panie Rauthe, chcecie te trollowe żołądki z Kosu od nas czy nie...?

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 11 listopada 2013, 18:19

Lewis zachował się w jedyny znany mu po wielu godzinach musztry w akademii sposób wobec rozgniewanego przełożonego. Przyjął przepisową postawę zasadniczą i słuchał opieprzu starając się zachować kamienną twarz, jednocześnie starał się nasłuchiwać czy ktoś nie zbliża się do drzwi pomieszczenia w którym się znajdowali.

Na dobrą sprawę to nie wiem czy reszta wprowadziła Lewisa i Jacquesa ze szczegółami we swoje wczorajsze wyczyny, więc wolę się w tej kwestii nie wypowiadać, szczególnie że nas tam nie było. Mam nadzieje że szybko skończymy fazę opieprzu i przejdziemy do właściwej części rozmowy. Po za tym jeśli usłyszę że koś się zbliża do drzwi(zakładam że są jakieś i zostały zamknięte) to uniosę palec do ust jako znak dla reszty po czym gniewnie rzucę podniesionym głosem " Rozumiem że chce pan szybko dostać te rzeczy, ale robienie nam awantury z tego powodu niczego nie zmieni". Liczę że reszta zrozumie sygnał i będzie udawać kłócących się z pracodawcą zanim nie dowiemy się kto idzie i czy można mu ufać. Po za tym czy w pomieszczeniu są jakieś okna i czy są otwarte?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 listopada 2013, 21:28

Skład Cordillo; Gorim 21 ketash 606 OR, przed południem

Tadiri oparł się plecami o ścianę tuż przy wejściu do kantorka, skrzyżował ramiona na piersiach przysłuchując się w milczeniu tyradzie wygłaszanej przez cygnarskiego wysłannika. W głębi ducha Umbrianin gotów był zgodzić się z emisariuszem Cygnusa, bo wybryk pod karczmą mógł naprawdę przysporzyć całej grupie kłopotów, ale koniec końców komórka wybrnęła z opresji bez szwanku.

Palony dziką ciekawością, Llaelijczyk z trudem powstrzymywał się przed zadaniem cisnących się na usta pytań, zdecydowany wycisnął z rozmówcy każdą garść informacji z szerokiego świata oraz linii frontu.
Falko na razie nie wtrąca się do rozmowy, gotów z pokorą przyjąć reprymendę...

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 12 listopada 2013, 00:02

Banderas zaczekał na moment ciszy. Podobnie jak Tadiri stanął oparty o ścianę z rękami założonymi na piersiach.

- Bardzo chętnie wykażemy się kolejnym siedzeniem na poddaszu w tym smutnym jak pizda mieście - odpowiedział hardo Drake, patrząc w oczy dowódcy. Uzmysłowił sobie, że tak naprawdę nie ma wiele do stracenia. Byle by nie dać złapać się żywcem. - Przejdźmy od razu do rzeczy, bez tej wojskowej popisówki. Co mamy zrobić i na kiedy - dodał bardziej jako twierdzenie, niż pytanie, czując na sobie nienawistne spojrzenia reszty oddziału agentów.

Będzie ciekawie... pomyślał, spodziewając się kolejnego ataku wścieklizny dowódcy.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 12 listopada 2013, 07:58

Pizdy nie są smutne-pomyślał Dennison-zwłaszcza te które mają nieco wyżej parę pokaźnych cycków.
Rozumiał poniekąd frustrację Drake'a. Siedzieć na dupie cały rok i zastanawiać się czy Cygnar się odezwie czy nas po prostu olał. Nagle się odezwali i na dzień dobry zjebka. I to za co? Za to zebyśmy następnego dnia mogli pokazać swoje ryje w komplecie na odprawie. Ostatni okres był wybitnie do dupy,po prostu nic się nie działo i Dennison zastanawiał się nieraz czy nie wrócic do zbójowania po lasach.Drake by się nadawał na pewno,pozsotali nabyli by pewnie wprawy z czasem,no może jeszcze ci łowcy skórek mieli pewne obycie.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 listopada 2013, 20:57

Zarzecze, Skład Cordillo; Gorim 21 ketash 606 OR, Przed południem

- Zaraz mnie krew zaleje! - twarz Rauthe znów nabrała rumieńców, po krótkiej chwili Ryn wrzasnął kierując słowa do wszystkich, ale wbijając swidrujący wzrok w cygnarskiego ochroniarza: - Dostaliście rozkaz żeby siedzieć na rzyci? Dostaliście! A żeby się nie wychylać? Też! To czego nie zrozumieliście? Gdyby doszło do takiej niesubordynacji na mojej poprzedniej placówce, to szybka śmierć z naszej ręki byłaby najłagodniejszą karą. Gorzej jak trafilibyście do mennickich kazamatów!

Myśl o trafieniu lochu gdzieś w Sulu czy innej części Protektoratu Menotha była dla wywodzących się z Cygnaru Lewisa i Drake'a jak realna groźba matki, która straszy swe dzieci piratami z Cryxu, a potem oseski nie mogą spać po nocach przerażone, widząc wszędzie czających się oprawców.

Dla kogoś pracującego dla CRS, trafienie w łapy mennickiego kontrywywaidu było jak złowroga wróżba niewyobrażalnych męk, niewysłowionych tortur i okrutnej śmierci. Nikt nie słyszał jeszcze o nikim, kto wyszedłby żywy z sulemickiej niewoli.

- Nie wiem, czy się orientujecie, ale tu się toczy wojna! To nie zabawa! Codziennie umiera dziesiątki Umbrian, Rynnitów w khardzkich kaźniach, a wy chcecie koniecznie dołączyć do ofiar, jak ostatni głupcy. My tu mamy robotę do wykonania. Zachodnia część jest w łapach carycy. Po drugiej stronie zagony Protektoratu niosą ku Llaelowi mennicki sztandar. Caspia i Sul to teraz jedno wielkie bitewne pole. Żywotnym interesem Cygnaru jest aby Llael odzyskał wolność. Do diaska, Wasze żenujące zachowanie ma się więcej nie powtórzyć!
Nie mogę znaleźć nigdzie znaleźć bardziej szczegółowego kalendarium, ale załóżmy na potrzeby PBF, że Północna Krucjata wg danych wywiadowczych i różnych obiegowych plotek właśnie wchodzi na tereny byłego Llaelu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 listopada 2013, 21:30

Skład Cordillo; Gorim 21 ketash 606 OR, przed południem

Falko uznał, że dość już wysłuchał kierowanych i pod swoim adresem zarzutów. Postąpiwszy o krok do przodu były oficer llaelijskiej armii położył prawą dłoń na ramieniu emisariusza, ściskając silnie palcami jego ciało.

- Przestańcie krzykać, panie Rauthe, bo takim zachowaniem sami sobie kłopoty na głowę ściągacie - wycedził lodowatym tonem Tadiri - Czerwoni mają wszędzie oczy i uszy, sami o tym pleciecie, tedy raczcie się zachowywać jak na konspiratora przystało. Wystarczy komu przyłożyć ucho do drugiej strony ściany, by usłyszeć wasze wrzaski, a nie wolno nam zapominać, że szpiedzy Khadoru dużo lepsze mają instrumenta niźli same uszy. Nigdzie nie można się czuć bezpiecznym, a już na pewno nie w tym składzie.

Umbrianin puścił ramię Rauthe, ale nie cofnął się z powrotem pod ścianę, wbijając w zamian chłodne spojrzenie w poczerwieniałą twarz Cygnarczyka.

- Jeśli macie nam rozkazy do przekazania, przekazujcie. Jeśli przynosicie wieści, gadajcie. Ale nie mitrężcie mojego czasu, bo każda spędzona tu minuta może mi skrócić życie.
Albo gość przejdzie do meritum albo trzeba będzie trochę go przycisnąć! Tadiri nigdy nie uważał się za szpiega Cygnaru, to uwłaczałoby jego honorowi - jest jedynie sojusznikiem i posiada własne priorytety, chociaż naturalnie w obecnej chwili jest mu z CSR bardzo po drodze!

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 13 listopada 2013, 20:37

Lewis przysłuchiwał się rozmowie z wyćwiczoną obojętnością, z resztą tak naprawdę to nie wiele musiał tu udawać bo rzeczywiście mało obchodziły go gierki CSR-u i raporty o nim złożone w ich centrali. Gdyby wiedział że zrobienie odpowiednio dużego gnoju skutkowałoby karnym przeniesieniem do dawnej jednostki to z pieśnią na ustach zabrałby się za robienie gnoju. Dlatego cała tyrada robiła na nim małe wrażenie, po za faktem że rzeczywiście ich nowy przełożony słusznie czy nie słusznie robił zdecydowanie za dużo hałasu. Dlatego Lewis zdecydował się ostrożnie ale jednak poprzeć Falka robiąc krok w stronę ich nowego dowódcy i zaczynając mówić przyciszonym głosem:

- Sir, rozumiem Pana zdenerwowanie, ale rzeczywiście nie da się ukryć że krzykami możemy zwrócić na siebie uwagę. Żaden że mnie oficer wywiadu tylko zwykły łamignat liniowy ale zdołałem z Pana słów i zachowania wywnioskować że lepiej żeby pańscy pracownicy nie wiedzieli o czym rozmawiamy,bo szybko mógłby dość do wniosku że khadorskie złoto nie śmierdzi i wysłać nas wszystkich na wycieczkę podczas której porównamy sobie kazamaty khardów z menickimi. Dlatego jeśli mogę uprzejmie prosić przejdźmy do sprawy z powodu której nas pan wezwał Sir. Jestem pewien że pomimo usilnych prób zaprzeczenia temu, co niektórzy z nas zrozumieli że popełnili błędy i następnym razem ich unikną - Ostatnie zdanie botmistrz wypowiedział odwracając się w kierunku Banderasa, miał nadzieje że spora dawna jadu, niedowierzania nad impertynencją i oburzenia w stosunku do "butnego bandyty" jaką włożył w ostatnie zdanie będą wystarczającym balsamem na serce ich nowego dowódcy. Tak samo miał nadzieje że ustawił się przed wykonaniem zwrotu w kierunku Dreke'a odpowiednio w stosunku do ich nowego dowódcy dzięki czemu ten ostatni nie będzie wstanie zauważyć że twarz Lo wyrażająca święte oburzenie, po odwróceniu się w kierunku Banderasa zmieniła się odrobinę ujawniając delikatny ironiczny uśmieszek i porozumiewawcze mrugniecie okiem do towarzysza.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 listopada 2013, 20:38

Zarzecze, Skład Cordillo; Gorim 21 ketash 606 OR, Przed południem

Rauthe zaczął powoli się uspokajać. Wpierw zaczął nerwowo chodzić po pokoju, głośno sapiąc. W końcu ponownie otarł pot z czoła, pokiwał karząco palcem wskazującym i już spokojnym tonem dodał:

- Dammit... Co mi tam. - przeklął cicho po cygnarsku: - Żeby mi to było ostatni raz. Zaczynamy raz jeszcze z czystą kartą. Czy to już wszyscy z Waszej komórki, czy jeszcze kogoś brakuje?

- To wszyscy sir. - zaraportował regulaminowo Amistead, wciąż jeszcze wyprostowany jak struna.

- Dobrze, bo mamy nielichy orzech do zgryzienia chłopcy...

Wszyscy nagle przysunęli się do agenta niecerpliwie oczekując od dawna wyczekiwanego zadania. Cordillio zaczął konfidencjonalnym tonem, jakby nagle zaczął obawiać się, że słowa Tardiriego nie były tylko małym prawdopodobieństwem, a tak jakby tuż za murem czaiła się cała grupa Khardów ze szklankami przy ścianie dodatkowo wspierana przez magianików:

- Zdobyliśmy niezwykle cenne informacje o pewnym człwieku, który za kilka dni ma trafić do Merywynu. Olgar: uciekinier z Corvisu, podwójny agent, szpicel Khardów. Donosił wrogowi o sympatykach wolności. Przez niego setki, jesli nie tysiące Llaelczyków i naszych ludzi trafiło na szubienice i do więzień. Nie muszę wspominać jakim zagrożeniem może być ten zdrajca dla Was. Została na niego wydana kara śmierci, podpisana nie przez nikogo innego jak samego króla Leto.

Nim jednak zasadzimy się na tego zbrodniarza, chciałbym, żebyście pomogli mi w małym problemie. - Rauthe podszedł i otworzył wąskie drzwiczki. W małym składziku spał spokojnie starszy, wąsaty mężczyzna ze związanymi rękoma w nadgarstkach i nogami w kostach:

- Wyśpiewał nam wszystko o Olgarze pod wpływem serum prawdy. - Ryn uśmiechnął się z nutą dumy: - Tylko teraz trzeba się go jakoś pozbyć. Nie chce go mordować, bo to są jak dla mnie środki ostateczne. Nie powinien nic pamiętać po dekokcie jakim został uraczony, ale nie chce żeby się tu obudził.
Jakieś pomysły jak ewakuować stąd uśpionego języka?
Ostatnio zmieniony 13 listopada 2013, 20:43 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 13 listopada 2013, 21:06

-Można by go wozem w skrzynce albo beczułce wywieźć i wywalić do rynsztoka-zaczął Dennison,ale patrząc na grubawego Raute przyszedł mu pewien pomysł do głowy.
-Możemy także,oczywiście musiałby być ktoś silny,upchnąć go jakoś pod obszerne ubranie i wyjść z nim pod odzieniem jako ktoś gruby. A w zaułku wywalić go na bruk i zniknąć nim się obudzi. Słyszałem kiedyś o takim patencie. Jacyś goście organizowali ucieczkę kogoś z lochów i się udało...-zamyślił się śledczy,przypominając sobie szczegóły historii.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 13 listopada 2013, 21:59

- Może jeszcze prościej, ma Pan Sir w składzie sporo skrzyń, może załadujmy go w jedną i wynieśmy w niej, jakby się pracownicy pytali to odbieramy zamówiony towar albo najęliśmy się do dostarczenia go gdzieś dla pana. Oczywiście jeśli możemy się dowiedzieć gdzie został porwany na przesłuchanie to może dobrym pomysłem byłoby wyrzucenie go w tamtej okolicy, przy okazji polewając jakimś alkoholem, przy odrobinie szczęścia wyjdzie na to że sobie popił i odpłynął. Co wy na to Panowie?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 listopada 2013, 23:11

Zarzecze, Skład Cordillo; Gorim 21 ketash 606 OR, Przed południem

Rauthe z uznaniem popatrzył na cygnarskiego oficera:

- Zaiste rozsądna propozycja. Jutro do mnie wróccie ze skrzynią i miejcie jakowyś pretekst, że tu przyłazicie. Może po zapłatę? Cokolwiek sensownego, gdyby kto pytał. Omówimy jutro szczegóły akcji. A zatem bierzcie się do roboty. Każe Grogowi znaleźć odpowiednią skrzynię.

Cordillo zrobił stosowną pauzę, po czym dodał:

- Aha, drapnęliśmy drania w kwartałąch portowych, więc najrozsądniej byłoby go wyrzucić gdzieś tam. Jeno wykoncypować musicie jak go tam zanieść, bo to droga długa jak mennicki różaniec. I pewno lepiej było to po ćmicy uczynić, jak już pusto tam.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 13 listopada 2013, 23:16

- Skrzynia to dobry pomysł - odparł z namysłem Banderas, chłodnym jak zwykle tonem. - W ostateczności weźniemy go we dwóch pod ramie i zataczając się, odprowadzimy w ustronne miejsce, udając pijaczków. Czy cel ma być żywy po przebudzeniu? Chyba szkoda ryzykować - złowieszczy uśmiech nie powinien zostawić wątpliwości, co Cień miał na myśli.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

ODPOWIEDZ