PBF - Bezsłoneczna Cytadela
Elf był na tyle lekki że nawet z kolczugą na grzbiecie pokonał by most bez konsekwencji. Ale przezornie ściągnął to co mogło zaszkodzić,przerzucił i przeszedł na drugą stronę.
Pozostał barbarzyńca który idąc w ślady kompanów również najpierw pozbył się dodatkowego ciężaru i nastepnie wkroczył na most. Kiedy przeszedł most zazgrzytał i runął do spienionej wody,odcinając wędrowcom jedyną drogę powrotu. Pozstawało iść naprzód,jednak którędy?
Przed wojownikami rozciągała się ogromna tafla czarnego jeziora. Jednak bystry wzrok elfa dostrzegał w ciemnosciach czarny kontur niewielkiej wysepki,która wystawała nad powierzchnię. Była jednak ona niemal na srodku jeziora. Zastanawiające były też refleksy odbitego swiatła pochodni,które powodowały jakby cała wysepka migotała złotem i stalą.
Pozostał barbarzyńca który idąc w ślady kompanów również najpierw pozbył się dodatkowego ciężaru i nastepnie wkroczył na most. Kiedy przeszedł most zazgrzytał i runął do spienionej wody,odcinając wędrowcom jedyną drogę powrotu. Pozstawało iść naprzód,jednak którędy?
Przed wojownikami rozciągała się ogromna tafla czarnego jeziora. Jednak bystry wzrok elfa dostrzegał w ciemnosciach czarny kontur niewielkiej wysepki,która wystawała nad powierzchnię. Była jednak ona niemal na srodku jeziora. Zastanawiające były też refleksy odbitego swiatła pochodni,które powodowały jakby cała wysepka migotała złotem i stalą.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
No pięknie - mruknął rycerz - znowu kąpiel....
Jednakże znając życie, ktoś kto zrobił sobie wyspę na środku jeziora raczej ani do niej nie dopływał wpław, ani nie używał silnej magii do przemieszczania. Poprawił zatem uchwyt na pochodni i ruszył w poszukiwania środka transportu lub niezwykłości mogących świadczyć o przejściu suchą nogą.
Jednakże znając życie, ktoś kto zrobił sobie wyspę na środku jeziora raczej ani do niej nie dopływał wpław, ani nie używał silnej magii do przemieszczania. Poprawił zatem uchwyt na pochodni i ruszył w poszukiwania środka transportu lub niezwykłości mogących świadczyć o przejściu suchą nogą.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
Berghar krążył po krótkim kamiennym brzegu jednak śladów jakiejkolwiek przystani czy też łódki nie znalazł. Już miał wyjść z wody,gdy coś gwałtownie zachlupotało. Kilka metrów od rycerza woda wzburzyła się gwałtownie.Rycerz poślizgnął sie na mokrych kamieniach i upadł. Nad nim unosił się smoliscie czarny łeb o złych złoto zielonych gadzich oczach. Za nim wychynęło z wody kilkumetrowe czarne cielsko smoka który wyłonił się z jeziora. Wielki gad rozłożył błoniaste skrzydła i prezentując potężne uzębienie zaryczał donosnie.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Pochodnia prawie przygasła od nagłego prysznica, kiedy olbrzymia - nawet dla Berghara - jaszczurka wychynęła nagle z wody. Rycerz odruchowo spojrzał w górę na unoszący się nad nim łeb. Ogarnął go pusty śmiech i nagle pancerz stał się straszliwie ciężki, rany zapulsowały bólem i nawet pochodnia była cholernie ciężka. Uznał, że lepszy taki koniec, niż pod zwałami skał. Powoli osunął się na jedno kolano, krótko ukłonił się i powiedział - Witaj, szlachetny smoku.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
Trochę się pospieszyłeś. 
Rycerz widząc ogromnego gada zbladł i najchętniej dałby noge jak najdalej od niego,jak zresztą uczynili jego towarzysze,którzy nad wyraz szybko znikneli z kamiennego brzegu,kryjąc się za skałami.
Rycerz,mokry ze strachu jak szczur,wyjąkał zaledwie
-Wi...wi...taj,szla....chetny smo....ku.
Rycerz widząc ogromnego gada zbladł i najchętniej dałby noge jak najdalej od niego,jak zresztą uczynili jego towarzysze,którzy nad wyraz szybko znikneli z kamiennego brzegu,kryjąc się za skałami.
Efekt smoczego strachu,nie rzucałem na zawał bo wolę uniknąć przypadkowego trupa.
Niestety,coś mocno trzymało rycerski płaszcz. Rzut oka za plecy ukazał ogromny pazur, który jakby celowo przydepnął okrycie,chcąc uniemozliwić ucieczkę ofierze smoka.Rycerz,mokry ze strachu jak szczur,wyjąkał zaledwie
-Wi...wi...taj,szla....chetny smo....ku.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Smok patrząc z góry na sporą przekąskę,niestety zapuszkowaną,zmrużył oczy. Gad charknął,z paszczy wyciekło kilka kropel jakiejś gestej cieczy ktora zadymiła w zetknieciu z wodą i skałami. Woda się zagotowała,skała zaś zaczeła się topić.
Po czym Berghar usłyszał wypowiadane głębokim syczącym głosem słowa w języku wspólnym.
-Coś za jeden,oberwańcu? Złodziej łasy na smocze złoto czy najemnik nasłany przez te czarne kurduple? Czyżby zbrzydła im moja pomoc? Chociaż by się postarali a nie przysyłali jakieś resztki.
Po czym Berghar usłyszał wypowiadane głębokim syczącym głosem słowa w języku wspólnym.
-Coś za jeden,oberwańcu? Złodziej łasy na smocze złoto czy najemnik nasłany przez te czarne kurduple? Czyżby zbrzydła im moja pomoc? Chociaż by się postarali a nie przysyłali jakieś resztki.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Wypraszam sobie:
9. Odporność na strach - naturalna dodatkowa odporność na strach, pozwalająca na wykonanie dodatkowego rzutu obronnego przed strachem, jeśli poprzedni był nieudany.
Niniejszym obstaję przy swojej wersji wydarzeń 9. Odporność na strach - naturalna dodatkowa odporność na strach, pozwalająca na wykonanie dodatkowego rzutu obronnego przed strachem, jeśli poprzedni był nieudany.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
Efekty smoczego strachu a rzut na odp.2
- Wynik od 1/10 do połowy wartości tej odporności oznacza, że ofiara boi się i chętnie by uciekła. W wypadku walki traktowana jest, jakby walczyła w trudnych warunkach (1/2 trafienia, obrony, UM, itd.). Bohaterowie z dodatkową odpornością na strach (rycerze, błogosławieni) nie mają ty ograniczeń.
- Wynik od połowy do granicy oznacza, że ofiara ucieka biegiem przez 1k50 rund.
Podaję akurat te które dotyczyły Ciebie,przy wartości 72.
- Wynik od 1/10 do połowy wartości tej odporności oznacza, że ofiara boi się i chętnie by uciekła. W wypadku walki traktowana jest, jakby walczyła w trudnych warunkach (1/2 trafienia, obrony, UM, itd.). Bohaterowie z dodatkową odpornością na strach (rycerze, błogosławieni) nie mają ty ograniczeń.
- Wynik od połowy do granicy oznacza, że ofiara ucieka biegiem przez 1k50 rund.
Podaję akurat te które dotyczyły Ciebie,przy wartości 72.
Nadal się wykłócasz z Prowadzącym?
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Obelżywe słowa gada, wygnały niedobitki strachu walczące o przetrwanie w sercu rycerza. Gniew rozpalił zmysły i przesłonił rozsądek Bergara:
Jestem Tan Dino Berghar! - Wykrzyknął rycerz wstając z kolana. Ból gdzieś odpłynął, pancerz przestał ciążyć, oczy niebezpiecznie rozbłysły - Rycerz i szlachcic! Nie żaden oberwaniec, smoku! A już na pewno niczyj sługa! I resztki! Zastanowił się chwilę, spojrzał po sobie, ujrzał obraz nędzy i rozpaczy, ale niewzruszenie ciągnął dalej donośnym głosem - A kimże Ty jesteś, szlachetny smoku? I kim są owe czarne kurduple, o których wspominasz?
Jestem Tan Dino Berghar! - Wykrzyknął rycerz wstając z kolana. Ból gdzieś odpłynął, pancerz przestał ciążyć, oczy niebezpiecznie rozbłysły - Rycerz i szlachcic! Nie żaden oberwaniec, smoku! A już na pewno niczyj sługa! I resztki! Zastanowił się chwilę, spojrzał po sobie, ujrzał obraz nędzy i rozpaczy, ale niewzruszenie ciągnął dalej donośnym głosem - A kimże Ty jesteś, szlachetny smoku? I kim są owe czarne kurduple, o których wspominasz?
Ja bym z tego zrozumiał, że albo uciekam, albo sie nie boję
i mam 74 zgodnie z postacią wysłaną 24.04.2013 10:25:53 - ale to dopiero teraz sprawdziłem, że się nie pokrywają
Ostatnio zmieniony 15 listopada 2013, 12:47 przez Denver, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-Rycerz i szlachcic-parsknął smok-Czyli gołodupiec chcący się wzbogacić na innych. Dlatego tu jesteś Ty-ruszył łapą uwalniając i tak już podarty płaszcz rycerza.- I Twoi przyjaciele którzy jeśli za chwilę nie wylezą zza skał zobaczą jak zżeram Ciebie na przystawkę. Tego drugiego kloca zostawię na potem,za to z uszatego chudego elfa zrobię wykałaczkę i wydłubię wasze resztki.-ryknął gad,rozpościerając olbrzymie skrzydła.
Czego tu szukacie,łachudry,jesli nie smoczego skarbu,pytam!!!-ogromny gad ruszył naprzód,pchając wielkim pyskiem Berghara tak,że aż przyparł go skał. Przyparłszy go nozdrzem zachuczał-No i co teraz,powiesz,rycerzyku?
Czego tu szukacie,łachudry,jesli nie smoczego skarbu,pytam!!!-ogromny gad ruszył naprzód,pchając wielkim pyskiem Berghara tak,że aż przyparł go skał. Przyparłszy go nozdrzem zachuczał-No i co teraz,powiesz,rycerzyku?
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
A powiem, że szukamy dezerterów, co to spokojnych ludzi dręczą. Orków najpewniej lub mieszańców, ponoć gdzieś tu mają siedzibę i grabią kogo popadnie. Co prawda spadnięcia razem z jaskinią tutaj do Ciebie nie przewidzieliśmy, ale jeszcze tego i owego ze sobą zabierzemy, bo na górze trochę trupów się wala. Nikt nie miał pojęcia, że tu sobie wymościłeś leże, to i niech tak zostanie. Pieniędzmi nie śmierdzę, ale i złodziejem nie jestem. Ani tym bardziej smokobójcą, ale to chyba widać. Podczas czystki może znajdziemy jakieś krasnoludzkie bronie czy inne twory, a to u nas cenne. I wystarczy, żebyśmy sobie poszli. Nadal jednak imienia swego nie podałeś, ani nie rzekłeś kim są owe kurduple wspomniane wcześniej.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-No to zbłądziłeś,rycerzyku. Tu orków nie uświadczysz-stwierdził beznamiętnie smok.-Imienia mego nie wymówisz bo byś sobie język połamał,ale czarne pokurcze nazywają mnie Nocną Łuską.
Czarny smok przysiadł na zadzie,wpatrując się uważnie w półolbrzyma.
-Spadłeś z jaskinią,rycerzyku? To coś mi się widzi że chyba utknąłeś tu na dobre. Bo stąd wyjścia nie ma-smok zaprezentował swoje ogromne zębiska.
-Tak czy siak wyjdę na swoje,pożre was wszystkich po kolei,bo na waszą śmierć głodową czekać mi się nie chce. Który najpierw?-smok rozdziawił szeroko paszczę,prezentując godną podziwu szeroką przestrzeń,w którą Berghar mógłby wjechać konno. Zionęło trochę kwaśnym smrodem,przypominającym pracownię alchemika.
Czarny smok przysiadł na zadzie,wpatrując się uważnie w półolbrzyma.
-Spadłeś z jaskinią,rycerzyku? To coś mi się widzi że chyba utknąłeś tu na dobre. Bo stąd wyjścia nie ma-smok zaprezentował swoje ogromne zębiska.
-Tak czy siak wyjdę na swoje,pożre was wszystkich po kolei,bo na waszą śmierć głodową czekać mi się nie chce. Który najpierw?-smok rozdziawił szeroko paszczę,prezentując godną podziwu szeroką przestrzeń,w którą Berghar mógłby wjechać konno. Zionęło trochę kwaśnym smrodem,przypominającym pracownię alchemika.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Zara, zara...Panie Nocna łuska. Ty mi tu czosnkiem nie chuchaj, bo ja jeszcze z głodu nie zdycham. Wyjścia stąd, to może dla Ciebie nie ma, klocu olbrzymi. A skoro i pokurcze jakoś Cię zwą, znaczy wyjście jest, tylko dobrze poszukać trzeba. Z Waści pomocą, łatwiej nam pójdzie. Ot, chociażby, gdybyśmy mogli na drugą stronę przepłynąć....
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy