Radio samoistnie włączyło się, przeskakując na jedną ze stacji. Powoli zachodzące słońce rzucało przeraźliwe cienie na postacie nieudolnie wędrujące po parkingu. Honey zlitowała się i wrzuciła obdartusa z mieczem do auta na tylnie siedzenie, akurat pomiędzy nią a Mac Abramsem. James tylko mruknął z niezadowoleniem, a Luigi wystartował znów z piskiem opon, potrącając najbliższego truposza.
Samochód wyjechał z dużą prędkością przed kino, na główną ulicę. Widok był okropny. Z prawej nadciagało stado zombie, wlokących się na północ, gdzie właśnie przejechał radiowóz policyjny na sygnale, znikając szybko w jednej z uliczek.
Luigi depnął gazu, wyjeżdżając na pierwsze skrzyżowanie. W oddali majaczyły się sylwetki ludzi rabujących sklepy, uciekających, krzyczących, bijących i strzelajacych do siebie nawzajem albo do zombie.
Totalny chaos.