Dobra, więc proszę jeszcze o wycenę następujących towarów: 5 litrów oliwy do lamp, 20 glinianych/szklanych buteleczek o wąskiej szyjce o pojemności 250 ml, korki do nich, lonty lub sznurówki o łącznej długości 5m, kawałki szmaty, prosty drewniany wózek handlowy - lub skrzynka, w której pomniejsi handlarze trzymają artykuły spożywcze - taka do powieszenia na pasach z przodu... tak, zamierzam zrobić bomby zapalające i użyć ich w krytycznym momencie.
PBF - Łącznik z południa
Źle się wyraziłem. Chodziło mi o taki wózek w kształcie prostokątnej skrzyni z półką w środku, gdzie kładzie się np. kasę czy narzędzia, zaś towar wykładany jest na ladzie na wierzchu.
Dobra, więc proszę jeszcze o wycenę następujących towarów: 5 litrów oliwy do lamp, 20 glinianych/szklanych buteleczek o wąskiej szyjce o pojemności 250 ml, korki do nich, lonty lub sznurówki o łącznej długości 5m, kawałki szmaty, prosty drewniany wózek handlowy - lub skrzynka, w której pomniejsi handlarze trzymają artykuły spożywcze - taka do powieszenia na pasach z przodu... tak, zamierzam zrobić bomby zapalające i użyć ich w krytycznym momencie.
Dobra, więc proszę jeszcze o wycenę następujących towarów: 5 litrów oliwy do lamp, 20 glinianych/szklanych buteleczek o wąskiej szyjce o pojemności 250 ml, korki do nich, lonty lub sznurówki o łącznej długości 5m, kawałki szmaty, prosty drewniany wózek handlowy - lub skrzynka, w której pomniejsi handlarze trzymają artykuły spożywcze - taka do powieszenia na pasach z przodu... tak, zamierzam zrobić bomby zapalające i użyć ich w krytycznym momencie.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Hm co do obłoku... to czy wybuch nie byłby wystarczającym substytutem(w sensie pojemnik z substancją plus ładunek wybuchowy który rozerwie go). Co do tego że miałby utrzymywać się nad sama rzeką... będzie noc to mogą widzieć tylko mały fragment rzeki który"zagazujemy". albo można odpuścić całkowicie rozpylanie gazu i po prostu gadać że doszło do takie wypadku" a szkodliwa chemia bezbarwna jest, dowiesz się że do ciebie dotarła jak zaczniesz wypluwać płuca panie szyper, to jak schodzicie na ląd po maski;)"
Edit: Co do wypadu na rzekę to Lewis z chęcią by popłynął zbadać miejsca które wcześniej wypatrzyłby na mapie. Kos jeszcze zainteresowany?
Edit: Co do wypadu na rzekę to Lewis z chęcią by popłynął zbadać miejsca które wcześniej wypatrzyłby na mapie. Kos jeszcze zainteresowany?
Ostatnio zmieniony 08 grudnia 2013, 23:20 przez Waylander, łącznie zmieniany 1 raz.
Dennison Kendrik chetnie rozprostwałby nogi w terenie,znał nieco okoliczne tereny,prowadząc wcześniej nieco burzliwe zycie niż obecnie. A biorąc pod uwagę fakt zbójowania na szlakach miał dobre oko do wypatrywania miejsc nadających się na zasadzke. Zgłosił się zatem chetnie do pomysłu zbadania okolicy.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Weźmy od szefa rezydentury 500 sztuk złota, to powinno wystarczyć na pokrycie większości kosztów akcji. Falko chętnie popłynie na przeszpiegi razem z Kendrikiem. Zbadajmy południowe peryferie Merywynu, zarówno samą Czarną Rzekę jak i biegnącą wzdłuż niej drogę. Tadiri założy skórznię oraz zabierze sprężynowy nóż i pistolet, starannie schowane w zakamarkach odzienia.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Czarna Rzeka; Gorim 23 Ketash 606 OR, Ranek;
Kilka sztuk srebrnych monet zniknęło w kieszeni ospowatego szypra. Dwanaście srebrnych było ceną jaką trzeba było zapłacić za rejs dla trzech pasażerów do oddalonego o kilkanaście mil na południe małego miasteczka Albyn. Ten dystans miał pomóc zorientować się Tardiriemu, Amistedowi i Kendrikowi w możliwościach zoorganizowania zasadzki.
Lewis stał milkliwy, poinstruowany przez kompanów, żeby nie zdradzał się zbytnio ze swoim południowym akcentem. Dennison zapytał jeszcze kapitana:
- Rzeknijcie jeszcze jak wrócić przed zmrokiem do Merywynu?
Szyper splunął tytoniem odsłaniając na chwilę pożółkłe zęby:
- No czasu to za dużo nie bedzięcie mieć w Albynie. Moja Thin Lizzy zaczyna rejs powrotny zaraz jak uzupełnimy zapas węgla, a potem to o północy kuter Łysego Russa...
- W takim razie zabierzesz nas z powrotem do miasta - wtrącił się Falko, wyciągając kolejne srebrniki.
- Kurwości, toż mi się pasażerowie - podróżnicy trafili. Po jaką cholerę tamoj płynąć Wam w te i we w te? - Zdziwiony stwierdził kapitan. Były oficer uciął rozmowę krótkim:
- Płacim, tedy miast pytać płyń.
***
Ruch na Czarnej Rzece za dnia był chyba większy niż na jakimkolwiek trakcie w Zachodnim Immorenie. W górę i w dół rzeki płynęło setki jednostek. Jedne wiozły ludzi, którzy pomieszkawiali w okolicznych wsiach i miasteczkach, takich jak np Albyn, a pracowali w stolicy. Inne mozolnie pięły się w górę rzeki obładowane towarami. W dół spływały ogromne spływy drewna z krzyczącymi na lewo i prawo flisakami. Kilka razy oko Dennisona dostrzegło jakże charakterystyczne pokryte porcelanową powłoką rhulickie kanonierki. Ale najbardziej trzem pasażerom, może dlatego, że to na te statki zwracali najbardziej uwagę, rzucały się wszechobecne wojskowe jednostki armii okupacyjnej:
- Do jasnej cholery... Przeca tu statków więcej niźli zooczyć można w merywyńskim porcie. Jak nam przyjdzie płynąć kanonierką za dnia, to nas czerwoni nie dalej jak milę od miasta spotkają. - smutnie oznajmił Lewis. W istocie, użycie kanonierki za dnia było bardzo ryzykowne ze względu na częstotliwość z jaką po rzece poruszały się statki z czerwoną banderą. Ale nocą, nocą ponoć nie było tak źle. Wedle słów szypra ruch prawie zamierał, nie licząc rhulickiej kontrabandy, niektórych rejsowych statków i nielicznych patroli. Ale czy Olgar będzie podróżował nocą, czy za dnia? Odpowiedzi na to pytanie nie znał nikt. Jeszcze nie znał.
Kilka sztuk srebrnych monet zniknęło w kieszeni ospowatego szypra. Dwanaście srebrnych było ceną jaką trzeba było zapłacić za rejs dla trzech pasażerów do oddalonego o kilkanaście mil na południe małego miasteczka Albyn. Ten dystans miał pomóc zorientować się Tardiriemu, Amistedowi i Kendrikowi w możliwościach zoorganizowania zasadzki.
Lewis stał milkliwy, poinstruowany przez kompanów, żeby nie zdradzał się zbytnio ze swoim południowym akcentem. Dennison zapytał jeszcze kapitana:
- Rzeknijcie jeszcze jak wrócić przed zmrokiem do Merywynu?
Szyper splunął tytoniem odsłaniając na chwilę pożółkłe zęby:
- No czasu to za dużo nie bedzięcie mieć w Albynie. Moja Thin Lizzy zaczyna rejs powrotny zaraz jak uzupełnimy zapas węgla, a potem to o północy kuter Łysego Russa...
- W takim razie zabierzesz nas z powrotem do miasta - wtrącił się Falko, wyciągając kolejne srebrniki.
- Kurwości, toż mi się pasażerowie - podróżnicy trafili. Po jaką cholerę tamoj płynąć Wam w te i we w te? - Zdziwiony stwierdził kapitan. Były oficer uciął rozmowę krótkim:
- Płacim, tedy miast pytać płyń.
***
Ruch na Czarnej Rzece za dnia był chyba większy niż na jakimkolwiek trakcie w Zachodnim Immorenie. W górę i w dół rzeki płynęło setki jednostek. Jedne wiozły ludzi, którzy pomieszkawiali w okolicznych wsiach i miasteczkach, takich jak np Albyn, a pracowali w stolicy. Inne mozolnie pięły się w górę rzeki obładowane towarami. W dół spływały ogromne spływy drewna z krzyczącymi na lewo i prawo flisakami. Kilka razy oko Dennisona dostrzegło jakże charakterystyczne pokryte porcelanową powłoką rhulickie kanonierki. Ale najbardziej trzem pasażerom, może dlatego, że to na te statki zwracali najbardziej uwagę, rzucały się wszechobecne wojskowe jednostki armii okupacyjnej:
- Do jasnej cholery... Przeca tu statków więcej niźli zooczyć można w merywyńskim porcie. Jak nam przyjdzie płynąć kanonierką za dnia, to nas czerwoni nie dalej jak milę od miasta spotkają. - smutnie oznajmił Lewis. W istocie, użycie kanonierki za dnia było bardzo ryzykowne ze względu na częstotliwość z jaką po rzece poruszały się statki z czerwoną banderą. Ale nocą, nocą ponoć nie było tak źle. Wedle słów szypra ruch prawie zamierał, nie licząc rhulickiej kontrabandy, niektórych rejsowych statków i nielicznych patroli. Ale czy Olgar będzie podróżował nocą, czy za dnia? Odpowiedzi na to pytanie nie znał nikt. Jeszcze nie znał.
Wieczorem wróciliście na kwatery i zakładam, że podzieliliście się wrażeniami. Miejsc do zasadzenia się statkiem nie brakuje, bo rzeka meandruje i kryje wiele otoczonych drzewami zatoczek.
Zakładam zatem, że Podolskiemu pozostały negocjacje z Rauthe (no i może Mime'owi, o ile znów zacznie pisać, bo jak na razie poza deklaracją powrotu nic nie przeczytałem).
Zakładam zatem, że Podolskiemu pozostały negocjacje z Rauthe (no i może Mime'owi, o ile znów zacznie pisać, bo jak na razie poza deklaracją powrotu nic nie przeczytałem).
-
MagnusAgenda
- Reactions:
- Posty: 8
- Rejestracja: 03 października 2013, 17:57
Mime przeciągnął się. Choroba nie była niczym przyjemnym ale chwilowo dawał radę. Zrobił minę typu "Kolego, ja takie sumy pieniędzy dziennie byłem w stanie obrabiać" i zwrócił się Rauthe
- Drogi (symulowane krzsztuszenie się będące wyrazem braku szacunku) panie przełożony, przedstawię inną propozycję, może daj nam najwięcej ile będziesz w stanie. Im więcej funduszy tym lepsze fajerwerki będziesz mógł zobaczyć - powiedział Jacques. Wiedział, że pomysł z ładunkiem wybuchowym jest chybiony, ale zasugerowanie go Rauthe nie powinno go zmartwić, a raczej ucieszyć - A jeśli nie będzie fajerwerków, a szczególnie jeśli nam się nie uda to jestem skłonny odpracować stracone pieniądze parając się nawet najgorszych prac -
- Drogi (symulowane krzsztuszenie się będące wyrazem braku szacunku) panie przełożony, przedstawię inną propozycję, może daj nam najwięcej ile będziesz w stanie. Im więcej funduszy tym lepsze fajerwerki będziesz mógł zobaczyć - powiedział Jacques. Wiedział, że pomysł z ładunkiem wybuchowym jest chybiony, ale zasugerowanie go Rauthe nie powinno go zmartwić, a raczej ucieszyć - A jeśli nie będzie fajerwerków, a szczególnie jeśli nam się nie uda to jestem skłonny odpracować stracone pieniądze parając się nawet najgorszych prac -
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Zarzecze, Kantorek Cordillo; Gorim 23 Ketash 606 OR, Południe
Rauthe aż cofnął się, gdy jego podkomendni niemal jak zbóje, zażądali sakiewek pełnych llaelskiej i khardzkiej monety. Przywykł do dysponowania środkami siatek jakimi kierował, ale do rozdawania złota podatników na lewo i prawo już mniej. Problemem nie było wydanie pokaźnej kieski ze złotem, tylko to co z nią zrobią agenci. Ufał im na tyle, że nie sądził aby trafiły do prywatnych kieszeni, ale bał się, że podejrzane zakupy mogą przyciągnąć niepotrzebne ciekawskie oczy.
Cordillo rozłożył ręce w obronnym geście zaskoczony przemowami Mime'a i Podolskiego:
- Hola, hola Panowie! - cofnął się jeszcze o krok: - Naskoczyliście na mnie jak przekupki, co mennickie krzyżyki wciskają na placu w Sulu. Złota nie poskąpie na akcje, ale na Morrowa Panie Mime, chybaśmy się nie zrozumieli. Ja fajerwerków chce uniknąć i zbędnego rozgłosu, bo mi agenci, co anonimowość stracili jak wrzód na rzyci potrzebni. Mówcie coście zaplanowali i jakie potrzeby macie. Wszystko zoorganizuje, ale po swojemu. Was ma być jak najmniej widać do czasu akcji i nie chce abyście czasem po Merywynie o podejrzane towary rozpytywali, jeśli takowych potrzebujecie. Mam ci ja niezależną od Was sekcję od takiej roboty. Ślady po sobie pozacierają i uwagę od Was odwrócą. Zatem mówcie czego trzeba.
Rauthe aż cofnął się, gdy jego podkomendni niemal jak zbóje, zażądali sakiewek pełnych llaelskiej i khardzkiej monety. Przywykł do dysponowania środkami siatek jakimi kierował, ale do rozdawania złota podatników na lewo i prawo już mniej. Problemem nie było wydanie pokaźnej kieski ze złotem, tylko to co z nią zrobią agenci. Ufał im na tyle, że nie sądził aby trafiły do prywatnych kieszeni, ale bał się, że podejrzane zakupy mogą przyciągnąć niepotrzebne ciekawskie oczy.
Cordillo rozłożył ręce w obronnym geście zaskoczony przemowami Mime'a i Podolskiego:
- Hola, hola Panowie! - cofnął się jeszcze o krok: - Naskoczyliście na mnie jak przekupki, co mennickie krzyżyki wciskają na placu w Sulu. Złota nie poskąpie na akcje, ale na Morrowa Panie Mime, chybaśmy się nie zrozumieli. Ja fajerwerków chce uniknąć i zbędnego rozgłosu, bo mi agenci, co anonimowość stracili jak wrzód na rzyci potrzebni. Mówcie coście zaplanowali i jakie potrzeby macie. Wszystko zoorganizuje, ale po swojemu. Was ma być jak najmniej widać do czasu akcji i nie chce abyście czasem po Merywynie o podejrzane towary rozpytywali, jeśli takowych potrzebujecie. Mam ci ja niezależną od Was sekcję od takiej roboty. Ślady po sobie pozacierają i uwagę od Was odwrócą. Zatem mówcie czego trzeba.
Ostatnio zmieniony 16 grudnia 2013, 21:15 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
MagnusAgenda
- Reactions:
- Posty: 8
- Rejestracja: 03 października 2013, 17:57
- Drogi Rauthe, zostaw załatwienie sprawy nam, my gwarantujemy wykonane zadanie, a ty zapewniasz środki na nie. Jeśli twe królicze serce boi się odrobiny hałasu, niech i tak będzie, postaramy się to zrobić po cichu, ale krawiec potrzebuje materiału na szycie - powiedział Jacques wyszczerzając zęby w upiornym uśmiechu - chyba nie przeraża cię wizja wpadki ? Prawda ?- tu Mime przeciągnął jadowicie swą wypowiedź - Przyjacielu ? -
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Zarzecze, Kantorek Cordillo; Gorim 23 Ketash 606 OR, Południe
Ryn pokiwał palcem ignorując przytyk Jaquesa:
- Nie będę się powtarzał dwa razy. Przygotujcie listę potrzebnych rzeczy. Logistyką, zajmą się moi ludzie i basta. Zrozumiałeś... "przyjacielu"? - zakończył Rauthe nadając ironicznie ostatniemu słowu charakterystyczny akcent llaelskich wyższych sfer.
Ryn pokiwał palcem ignorując przytyk Jaquesa:
- Nie będę się powtarzał dwa razy. Przygotujcie listę potrzebnych rzeczy. Logistyką, zajmą się moi ludzie i basta. Zrozumiałeś... "przyjacielu"? - zakończył Rauthe nadając ironicznie ostatniemu słowu charakterystyczny akcent llaelskich wyższych sfer.
Ostatnio zmieniony 16 grudnia 2013, 21:16 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kantorek Cordillo; Gorim 23 Ketash 606 OR, południe
Tadiri słuchał w milczeniu narastającej sprzeczki pomiędzy rezydentem CRS i współspiskowcami, próbując jednocześnie wyznaczyć w myślach listę przedmiotów absolutnie niezbędnych. Inwentaryzację dalece utrudniał mu fakt, że cała misja nadal opierała się w głównej mierze na domysłach i obietnicach przekazania bardziej szczegółowych informacji w późniejszym czasie.
- Potrzebuję naboi do rękawkowego Dunmonta, co najmniej dziesięciu - oznajmił oficer przerywając w końcu swe milczenie - Ćwierć cala, ze stalowymi noskami. Jeśli macie możność się przysłużyć, przyda mi się zestaw do własnoręcznego wyrobu amunicji, proch i łuski. Miałem własny, ale straciłem podczas obrony miasta. Do tego niezbędna będzie gotówka, co najmniej z pół setki, bo liczymy się z tym, że wynajmiemy jakiegoś szypra, który w razie potrzeby poprowadzi naszą łódź.
- Chcecie kogoś wtajemniczyć w plan? - Rauthe zmarszczył w śmieszny sposób nos, ale nie zdążył rozwinąć swej oczywistej myśli.
- Nie - uciął jego dywagacje Falko - Nie będzie wiedział, co się kroi, a jeśli trzeba, poprowadzi barkę z samopałem przystawionym do skroni. Pieniądze są potrzebne, żeby zachęcić kogoś do roboty porządną zaliczką.
Tadiri słuchał w milczeniu narastającej sprzeczki pomiędzy rezydentem CRS i współspiskowcami, próbując jednocześnie wyznaczyć w myślach listę przedmiotów absolutnie niezbędnych. Inwentaryzację dalece utrudniał mu fakt, że cała misja nadal opierała się w głównej mierze na domysłach i obietnicach przekazania bardziej szczegółowych informacji w późniejszym czasie.
- Potrzebuję naboi do rękawkowego Dunmonta, co najmniej dziesięciu - oznajmił oficer przerywając w końcu swe milczenie - Ćwierć cala, ze stalowymi noskami. Jeśli macie możność się przysłużyć, przyda mi się zestaw do własnoręcznego wyrobu amunicji, proch i łuski. Miałem własny, ale straciłem podczas obrony miasta. Do tego niezbędna będzie gotówka, co najmniej z pół setki, bo liczymy się z tym, że wynajmiemy jakiegoś szypra, który w razie potrzeby poprowadzi naszą łódź.
- Chcecie kogoś wtajemniczyć w plan? - Rauthe zmarszczył w śmieszny sposób nos, ale nie zdążył rozwinąć swej oczywistej myśli.
- Nie - uciął jego dywagacje Falko - Nie będzie wiedział, co się kroi, a jeśli trzeba, poprowadzi barkę z samopałem przystawionym do skroni. Pieniądze są potrzebne, żeby zachęcić kogoś do roboty porządną zaliczką.
Nic więcej na tę chwilę nie potrzebuję, wystarczy mi dziesięć sztuk amunicji do lekkiego pistoletu i pół setki w złocie, ale nie odmówię, jeśli rezydent skombinuje dla mnie Gunner's Kit i akcesoria do wyrobu dalszych 20-30 naboi. Mam Craft: Gunsmithing 1, więc chętnie się pobawię w wyrobnictwo...
Keth, jak zawsze fajny wpis, tylko, że czasie, gdy Podolski i Mime, kłócą się o pieniądze, Tardiri jest kilkanaście mil dalej: stoi i obserwuje nurt Czarnej Rzeki z pokładu kutra 
Ostatnio zmieniony 11 grudnia 2013, 00:53 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Nie ma problemu Keth:)
Dobro: Przedmioty, których potrzebujesz, to kwestia kilkusztuk złota. Najdroższe będzie to pudełko, ale za dwie sztuki złota wycyganisz jakieś używane na targu. Reszta to około 1 sztuka złota w zaokrągleniu w górę. Pamiętaj, że w Waszej wesołej trupie jest alchemik i pewnie będzie w stanie przygotować bardziej skuteczne środki niż koktajle mołotowa.
Dobro: Przedmioty, których potrzebujesz, to kwestia kilkusztuk złota. Najdroższe będzie to pudełko, ale za dwie sztuki złota wycyganisz jakieś używane na targu. Reszta to około 1 sztuka złota w zaokrągleniu w górę. Pamiętaj, że w Waszej wesołej trupie jest alchemik i pewnie będzie w stanie przygotować bardziej skuteczne środki niż koktajle mołotowa.
Tak sobie pomyślałem może jakąś myślą byłoby kupienie/wypożyczenie jakiejś małej łódki i popływanie trochę po rzece, wiem że skilla w ten sposób darmowo nie wyrobimy;), ale można by spróbować poznać trochę teren(i może nawet się przy okazji nie potopimy:P). Później można by nawet popróbować zakradania się na jakiś statek w porcie/zakładanie miny atrapy.
Co do akcji w porcie to może warto by było poobserwować go w nocy? Wtedy ruch pewnie będzie o wiele mniejszy więc szanse mogą być znacznie lepsze na udany atak kiedy cel zejdzie ze statku.
Co do pieniędzy to na razie po za ewentualnymi środkami do wyprodukowania miny i kasy na łódź nie miałbym innych wydatków. ale przydałoby się od szefa wycyganić z jakąś stówę na nagłe wydatki, na to może pójdzie.
Co do akcji w porcie to może warto by było poobserwować go w nocy? Wtedy ruch pewnie będzie o wiele mniejszy więc szanse mogą być znacznie lepsze na udany atak kiedy cel zejdzie ze statku.
Co do pieniędzy to na razie po za ewentualnymi środkami do wyprodukowania miny i kasy na łódź nie miałbym innych wydatków. ale przydałoby się od szefa wycyganić z jakąś stówę na nagłe wydatki, na to może pójdzie.
-
MagnusAgenda
- Reactions:
- Posty: 8
- Rejestracja: 03 października 2013, 17:57