PBF - Boskie potyczki

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 lutego 2014, 21:42

Zacznijmy od Orofara, z wąpierzem z nami walczył.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 lutego 2014, 21:46

Zależy, w jakim świetle chcemy się paladynom przedstawić. Jeśli tylko jako grupa dbająca o "dobro" w mieście, Orofara już mamy po swojej stronie, a pozostałych musimy pozyskać gładkimi słówkami.

Lecz możemy odkryć karty do końca i zdemaskować się przed nimi jako wysłannicy Nieulękłych. Paladyni to obsesyjnie honorowi rycerze, zobowiązani do zachowania tajemnicy słowem honoru nigdy nas nie wydadzą nawet, gdyby nie zechcieli się do nas przyłączyć. Huskun gotów jest użyć własnego amuletu, by przenieść do zamku-bazy Arehala Cnotliwego, bo to asterianin, ten po takiej wycieczce będzie nam jadł z ręki bez kwiknięcia!

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 11 lutego 2014, 22:32

Ja wam wierzę - i ze względu na "odziedziczenie" postaci, nie wezmę udziału w tej dyskusji.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 lutego 2014, 00:04

"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, południe

Po rozpakowaniu prezentu od pracodawców, pokrzepieni takim wsparciem Nieulękli powrócili do spraw Rotgan-kir. Bazookh zawołał zalewającego smutki mocną gorzałką gnomiego alchemika. Wizyta u straży miejskich nie wiele dała. Jedyne co dało się załatwić to wzmożone patrole. Ot, oddział staży miał od czasu do czasu zaglądać do jego domu. Sprawdzać czy jeszcze stoi. Ponoć tak wielki ruch jaki panował w mieście, niepokoje, ataki monstrów, tak zajmowały straż miejską, że już na nic innego nie było czasu i możliwości.

Gnom przyczłapał chwiejąc się na krótkich nóżkach i usiadł przy stole. Krasnolud położył na stół pakunek oraz świeżo przepisaną recepturę eliksiru Elissy, a dokładniej rzecz ujmując zaledwie jej połowę.
Pakunek pokrywała gruba warstwa kurzu, którą Bazookh usuną mocnym dmuchnięciem tworząc wywołującą kaszel chmurkę.

- Wraz z Gusłkiem udało nam się ocalić recepturę tego eiksiru. Niestety tylko część. Gurgo twierdzi, że to połowa - zaczął Bazookh - ta elfka musiała mieć dziwne pojęcie o alchemii bo pisała jak potłuczona. Zresztą posłuchajcie to mój przekład z elfickiego orginału:
[center]ETAP 1[/center]
[center]
Weź cztery liście Rustan, zebrane podczas pełni księżyca
Wysusz je i zmiel w platynowym moździerzu
Sporządź wywar z krwi ofiary likantropii, pobranej z żyły lewej ręki
Zmieszaj zmielony Rustan z wywarem, wymawiając formułę
Dosypując szczyptę proszeku przy każdym wersie:[/center]


[center]"Niech klątwa krew opuści,
Niech uwolni ją z czeluści,
Związana światłem miesiąca
Rustan moc jej wytrąca"[/center]


Nie omieszkajcie cały czas mieszać krwi kryształową łyżką
Czterokrotnie w stronę przeciwną niż krąży Eon
Ostudzony nawar musi zmienić kolor na czarny
[center]
Etap 2[/center]


[center]Zmiel świeży plaster ogona lemeona z łuską czerwonego węża
Proszek wsyp do sakiewki ze skóry krasnoluda i zakop na dwie noce,
W ziemi poświęconej przez druidów, pod gwieździstym krzewem
Proszek nabierze barwy młodych kaczeńców.[/center]

- wyrecytował Bazookh.

- Tutaj natomiast mam pakunek od Frakiego, gdzie zaopatrywała się Elissa. Tego zamówienia nie odebrała, bo wcześniej znikła bez śladu. Jakieś pięćdziesiąt lat temu. Ponoć przed samym użyciem powyższego eliksiru.

Bazookh wyciągnął nóż i przeciął postronki związujące pakunek. Rozwinął skórę i wyciągnął jej zawartość. Podnosił po kolej kilka przedmiotów.
Pierwszym była para srebrnych bransolet, bez zbytnik zdobień. Kolejnymi były sakiewki z ziołami. Wyciągane zioła oglądał i identyfikował gnom. Tłuste ziele i ziele Gramma. Cokolwiek było w dwóch pozostałych sakiewkach już wiele lat temu uległo całkowitej destrukcji i pozostał jedynie pył.

- Jeżeli natomiast idzie o resztę receptury, to nasz poczciwy gnom wie gdzie ja znaleźć, ale nie che podzielić się z nami tą wiedzą bezinteresownie.


Gnom smutno pokiwał głową i wzruszył ramionami, że na taki stan rzeczy nic nie może poradzić.

Jednak głowę Huskuna zajmowały inne plany. Chciał zdobyć zbrojne ramię zapewniające im bezpieczeństwo jak i pewną władzę otwierającą nowe możliwości działania. Pancerne ramię, przeto nalegał na jak najszybsze pozyskanie współpracy paladynów zamieszkujących leżącą kilkadziesiąt kroków od "Rezolutnego Goblina", karczmę "Pod kielichem".

Gdy wreszcie ich plany zaczęły się krystalizować do karczmy wtargnęła grupa zbrojnych w barwach straży miejskiej. Na ich czele szedł podzwaniając kolczugą uzbrojony człowiek o podkrążonych oczach i sporym zaroście na twarzy. Jego oczy patrzyły bystro, a wyraz twarzy wskazywał na rozdrażnienie i pewnego rodzaju zacięcie. Tenże osobnik niósł głowy oraz dłoń zgładzonych Mrocznych.
Nie zatrzymując się i nic nie mówiąc zaciągnął kotarę loży i ciężko usiadł na ławie.

- To chyba wasze - rzekł krótko twardym głosem i rzucił szczątki na ławę.
Sięgnął po dzban piwa i ciągnął z niego długo i zapałem godnym lepszej sprawy.

- Jestem Murton Ereneg
- powiedział gdy wreszcie odstawił dzban - były setnik armii królewskiej, a obecnie dowódca tego co tu nazywają strażą miejską. Miałem się z wami rozmówić już wcześniej, ale jakoś nie mogłem znaleźć czasu. Roboty huk, a wy mi jeszcze dokładacie. Ja rozumiem, że macie znajomości w ratuszu i wiele wam się może upiec. Jednak nie wszystko. Oj nie. Dobrze, że widzę was tu wszystkich to nie będę musiał dwa razy powtarzać. Ponoć szkalujecie osoby posiadające o taki znaczek - Murton podniósł obciętą dłoń i wskazał wytatuowane M.
- Wam się pewnie zdaje, że to symbol grupy przestępczej działającej w mieście, z którą straż zwalcza nieudolnie i ospale. Grupą nazywającą się Mrocznym. Otóż odetkajcie sobie uszyska. Tak, macie rację... - powiedział dziwiąc i tak dość zdziwionych Nieulękłych - ale nie do końca. Te widoczne tutaj M, oznacza Mrocznych, ale nie tylko. Z czym wam się kojarzy jeszcze M. Z jaką cholerną plagą i zarazą Rotgan-kir? Hmmm?

Były setnik nie czekał na odpowiedź i kontynuował.
- Jakiego to boga imię zaczyna się na M? Otóż właśnie Morghlitha. Tak, właśnie jego - Ereneg dał chwilę czasu Nieulękłym na przetrawienie tej wiadomości - Więc kto jeszcze będzie nosić taki znaczek na ręce? Tak, dobrze myślicie - wyznawcy Morghlitha. Tak właśnie oznakowali się w Rotgan-kir. Zdajecie sobie teraz sprawę co stało się przed chwilą? Nagabywaliście ludzi przeciwko wyznawcom Morglitha. Szykanowaliście ich. Podburzaliście do kolejnego krwawego pogromu. Właśnie teraz gdy w mieście panuje tak skomplikowana sytuacja. Złamaliście kilka praw świątynnych i świeckich. Może i wkupiliście się w łaski Pani na ratuszu, ale ja nie pozwolę żebyście sprowokowali kolejne zamieszki. Loch co prawda pękają w szwach, ale jakoś znajdę dla was miejsce. W tych najgłębszych, najciemniejszych i najwilgotniejszych lochach gdzie to rzadko kiedy donosi się jedzenie, bo po drodze wszystko szczury zżerają. Wiem o napaści jaka was spotkała, ale niedobrze, że nie przyszliście w tej sprawie do mnie, bo bym wam pewne rzeczy objaśnił, nim zabierzecie się za samosądy. Te syny kulawego psa obwołujący się Mrocznymi, bardzo dobrze wiedzą, że wyznawcy Morghlitha są teraz traktowali "pobłażliwiej" i to dlatego wydziergali sobie te literki. M nie oznacz Mroczny tylko "Możesz mnie cmoknąć w zadek strażniku". Z mojej strony to pierwsze i ostatnie ostrzenie. Nic w moim mieście nie będzie się działo bez mojej wiedzy. Jasne? To teraz pogłówkujcie co powiecie kapłanowi Katana oraz czarnym rycerzom ze znakiem czaszki, którzy mają zamiar rychło was odwiedzić i wyjaśnić o co wam chodziło w tej przemowie przed karczmą. Macie mi coś do powiedzenia, bo mój czas ceny, a spokój sam w mieście się nie utrzyma.
No to macie kolejne oblicze Mrocznych.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 12 lutego 2014, 08:19

Bazookh, zareagował jako pierwszy. Podniósł się powoli, poprawił strój, odchrząknął głośno i rzekł:

Panie setniku, możliwym jest, że popełniliśmy kilka błędów i niepotrzebnie działaliśmy bez namysłu. Faktycznie, powinniśmy udać się najsampierw do władz i zgłosić tam zamach na życie naszych towarzyszy, w którym to zamachu, prawie zabito naszego kapłana Gotam-gora oraz skradziono jego święty topór. Powodowany słusznym gniewem, przyjaciel owego kapłana, miał umysł przyćmiony kiedy wlazł na ambonę i przemawiał do garstki przechodniów. Zapewne było to spowodowane również bezsiłą wobec zdradzieckiego ataku.
Z drugiej strony, my nadal nie wiemy czy to byli zwykli przestępcy udający wyznawców Czaszkogłowego, czy wyznawcy Czaszkogłowego udający przestępców, aby się wykpić. Dyskutujemy właśnie, jakby tu cało tyłki nasze zachować i nie dać sie utłuc przez "nie wiadomo kogo", w jakimś ciemnym zaułku - chociaż nie boją się atakować publicznie w blasku dnia - a wy, w związku z natłokiem obowiązków, umorzycie śledztwo, bo potraktujecie naszych morderców "pobłażliwiej". Ze swojej strony mogę obiecać, że żadna głowa, ręka ani inna część ciała nie trafi już na widok publiczny i nie będzie pretekstem do agitacji. Ale kto do nas z łuku szyje, albo sztyletem chce zadźgać, ten pójdzie do piachu....


Krasnolud, postanowił nie ciągnąć ognistej przemowy, żeby nie osiągnąć odwrotnego skutku....
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 lutego 2014, 08:54

-Mówiłech, że nic dobrego z tego obrzynania łbów nie bydzie. - Barthur syknął do siedzącego obok Huskuna. Po głowie olbrzyma kołatała się jeszcze inna ważna myśl krążąca wokół: "możesz mnie
cmoknąć w zadek strażniku"
, czym postanowił się niezwłocznie podzielić z setnikiem, aby uzupełnić jego braki w wiedzy:

- Jo żech pewien, że huncwoty co strażników nie lubia to dziergoją se runy HWDP, lub CHWDP, a nie M. W szczególności te łyse pieruny co po bramach stoja w kapturach i ino godoją rymując wszystko.

Strażnik poczerwieniał lekko i gromko spytał:

- Skąd to wiesz?!

Barthur bezmyślnie wzruszył ramionami i podrapał się po łysej jak kolano głowie, dziś nie przykrytej kapturem płaszcza. W istocie nie pamiętał kto mu to wszystko kiedyś wyłuszczył, ani co te runy znaczyły, ale czuł, że powinien był przekazać tę ważną informację setnikowi.

Wątek techniczny

O ile nie trafimy do ciemnego lochu, Barthur chętnie weźmie udział w rozmowach z paladynami. Jest wróżbitą dobrego boga.
Ostatnio zmieniony 12 lutego 2014, 09:02 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 lutego 2014, 09:03

"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, południe

Setnik zerknął za kotarę i przemówił ściszonym głosem.

- Sytuacja w mieście jest napięta jak pęcherz torturowanego przez zawiązanie fiuta. Gdy wróci burmistrz naprostuje całą sytuację i działalność M ukróci. Nie wiem czy wiecie, ale to cholernie łepski facet. Jest wygadany i nigdy nie prawi po próżnicy. Jest w dobrej komitywie z królem i u niego spór z kapłanami Czaszkogłowymi zażegna. Jego córka ma spore o was mniemanie więc powiem wam w tajemnicy, że kapłani Pana Śmierci sami wybitnie przyczynili się do swojej klęski prawo łamiąc sromotnie i haniebnie. Katańscy jacy są tacy są, ale przestrzegania praw pilnują. Odrzucą śmieszne żądanie kapłanów Czarnego Pana, gdy dowody przeciw nim się ujawni. Burmistrz po to pojechał do Boro-kiru. Trza nam jedynie przeczekać
- mówił ściszonym konfidencjonalnym tonem szef straży miejskiej.

- Wracając do waszej sprawy. Jeszcze się taki nie urodził, kto by zakazał obrony własnej i ja też zakazywać nie będę. Lecz jak mówi każde wyznanie trup ma trafić w zaświaty - pogrzebany czy też spalony jak to wolą robić sharamici. Cichy i szybki pochówek, bez licznych żałobników, bez możliwości ekshumacja. Jasne?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 lutego 2014, 09:44

Panie setniku, mocno nas usprawiedliwia, że niedawno ci z M strzelali doi nas z dachów, a potem zaatakowali, z 7 strzał żech dostał a i tak 2 zasiekłem.
Postaramy się miarkować w takich akcjach. Dziękujemy za informacje.

Słabym głosem wyrzekł Balin.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 lutego 2014, 11:34

Komnata Nieulękłych, gdzieś poza światem i czasem


Komnata Nieulękłych okazała się miejscem dziwnym i mistycznym. W zasadzie miejsce to trudno było nazwać komnatą. Lepszym określeniem byłaby wyspa. Wyspa dryfująca nie na bezmiarze mórz czy oceanów, ale w pustce. Ciemnej nieprzeniknionej pustce. Co prawda na wyspie był jasno, ale przyczyna tego faktu była trudna do wyjaśnienia, bo nie było ani słońca, ani nawet innych gwiazd. Wysepka była dość spora i niezamieszkana. Barthur potrafił ją przemierzyć ją od jednego krańca do drugiego w godzinę. Wyspę porastał bór charakterystyczny dla Orkusa Wielkiego i innych wysp i archipelagów znajdujących się na tej wysokości geograficznej.
Na wyspie znajdował się góra z której bez wyraźnej przyczyny, bo nigdy nie padał deszcz, spływał potok znikający ostatecznie za krawędzią wyspy. Najciekawszym miejscem był centrum gdzie znajdował się średniej wielkości zamek z wysoką wieżą. Okazało się, że na wieży jest teleskop i sporo map nieba, tylko po co skoro nie było gwiazd? Tyn problem pozostawiono do roztrząsania Barthurowi i jego nauczycielowi.
Właśnie, warto więcej wspomnieć o nauczycielach. Ach, cóż to była za barwna gromada. Naprędce wyszukana w tłumie Rotgan-kir, zamtuzach, a nawet rynsztoku. Z trudem namówieni na wycieczkę do innej sfery egzystencji ryzykanci. Jedynie potworne ilości pieniędzy zdołały ich przekonać.
Jednak to podsumowanie byłoby wielce niesprawiedliwie, bo zdarzył się też jeden szanowany i majętny obywatel Rotgan-kir, niejaki tan Akronion Fubar - astrolog, który przybył na wyspę głównie z ciekawości.

Radość Nieulękłych i ich nauczycieli minęła gdy zrozumieli kilka rzeczy. Po pierwsze mimo, że spiżarnia zamkowej kuchni była pełna, żaden z nich nie odczuwał głodu, a jak już zmusił się do jedzenia czy picia wszystko było bez smaku.
Można by rzec ze wyznawcy i czciciele Piana byli zszokowani tym faktem co pogłębiła niemożność upicia się jakimikolwiek trunkami. Poza głodem czy pragnieniem, nikt nie odczuwał snu ani zmęczenie. Na szczęście dla Balina rany goiły się znakomicie.

Pierwszego dnia do zamku zawitał czarno odziany mnich, lub coś co było jego duchem, prosząc uprzejmie o opowiedzenie z jak najmniejszymi detalami o sytuacji w Rotgan-kir i działaniach Nieulękłych.
Tyle z mojej strony na temat szkolenia. Niech każdy napisze jakąś krótką wstawkę o swoich naukach i możemy zaczynać rozdział drugi pod tytułem "Eliksir Elissy". Tak na marginesie Bazookh i Huskun mają tego samego nauczyciela czarnoksięstwa.
Ostatnio zmieniony 14 lutego 2014, 14:41 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 lutego 2014, 17:24

Drayaharus odrzucił pełny dzban wina, które w ogóle nie miało smaku. Jego sędziwy nauczyciel, kuglarz starej daty tylko westchnął. Ostatnio przerabiane zaklęcie Hipnotyczna Kula męczyło gnoma. Patrzył jak zafascynowany na lewitujący obiekt i próbował go dotknąć, zaś jego nauczyciel śmiał się do rozpuku i uciekał kulą na różne strony komnaty.

Potem nadszedł czas zemsty. Drayaharus męczył mistrza iluzji dobre kilka godzin (chociaż ciężko określić czas w miejscu, w którym on nie istnieje), świecąc różowo-zielono-pomarańczowo-czerwoną kula i ruszając nią na wszystkie strony.

Gnom był pewny, że czas jaki poświęcił na naukę trzech zaklęć i trzech umiejętności nie poszedł w las. Z łatwością udawał głos głupkowatego Barthura (na szczęście półolbrzym tego nie słyszał, bo z pewnością zrobiłby miazgę z nosa iluzjnisty), rozmawiając tak ze swoim mistrzem.
Niestety, nie wszystko było takie kolorowe, jakby się zdawało. Nad głową Imaginariusa zwisało widmo spłaty horrendalnej sumy pożyczonej przez Huskina. Choć wiele razy przeszło przez myśl, by oszukać kompana jakąś tanią sztuczką, to jednak odpuścił sobie. Zarobi te pieniądze, choćby nie wiem co! - przyrzekł sobie, opuszczając komnatę treningową gdzieś w azylu Nieulękłych.
Ostatnio zmieniony 14 lutego 2014, 17:44 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 14 lutego 2014, 18:21

Wybaczcie proszę, ale moja fabularka pojawi się z opóźnieniem. Nawał pracy.
Dobro: niniejszym obwołuję się samozwańczym adwokatem Ketha, i jeśli jeszcze raz nazwiesz Huskuna Huskinem, wytoczę Ci proces o zniesławienie. Oto podstawa przyszłego pozwu: http://pl.urbandictionary.com/define.php?term=huskin
:D

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 lutego 2014, 18:38

Hah faktycznie Huskun a nie Huskin :D nie wiem czemu, ale byłem święcie przekonany, że Keth gra postacią o imieniu Huskin...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 lutego 2014, 18:51

A ja myślałem, że złośliwy gnom przekręca imię Huskuna naumyślnie :).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 lutego 2014, 11:36

"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, południe

Gobliński zaklinacz oblizał kilkakrotnie spierzchnięte usta, bo niezapowiedziana wizyta dowódcy miejskiej straży z miejsca popsuła mu humor, ale bynajmniej nie zamierzał dać zbić się z tropu.

- Wielce zacny panie Ereneg - oznajmił Huskun, kiedy Balin przestał już wygłaszać własną kwestię - Ogromnie nas cieszy, żeście zasadność dostrzegli w ubiciu tych obwiesi i że szanuje prawo do chronienia własnego życia. Osoba tak czcigodna i wielce ważna jak kthan Gusłak Miłosierny nie może doznać uszczerbku na zdrowiu w chwili, gdy nad miasteczkiem wisi tak ogromne niebezpieczeństwo. Wąpierz to nie byle chłyst i wierzajcie mi, gotów jestem uwierzyć, że wielu spośród czcicieli Czaszkogłowego ochoczo pocznie czcić i jego samego, wąpierza znaczy się, bo przecie taki potwór to iście awatar Morglitha dla nich wszystkich.

- Co się zaś tego tyczy... - goblin bez zażenowania podniósł uciętą dłoń i zamachał nią przed oczami byłego setnika - Wielce ubolewamy nad tym, iż żeśmy kogo może w błąd wprowadzili, ale wierzajcie mi, a klnę się na Pana Kielicha, nie chcieliśmy tu wywołać żadnej kultowej ruchawki, znaczy się, religijnych pogromów. Nie przeszło nam wręcz przez myśl, że tak ktoś może sądzić. Stąd tym bardziej pozostajemy przy nadziei, że ów autor haniebnej napaści, skrytobójca spod znaku Mrocznych niziołek Gromko rychło trafi w nasze ręce, wydany przez swoich własnych zalęknionych kamratów.

- Dalszych zaś wystąpień wszelakiego rodzaju bez waszej wiedzy nie podejmiemy, zapewniam wielce szczerze - zełgał na koniec gładko czarownik, szczerząc do Erenega kiełki.
Mam nadzieję, że nieco zażegnamy kłopoty...

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 18 lutego 2014, 14:52

Bazookh, nie był szczęśliwy. Pogoń za własnymi celami, pochłonęła go tak dalece, że zaniedbał zwykłe czynności związane z "awanturniczym trybem życia". Ojciec kazał by go zesłać do kopalni siarki, gdyby mógł. Drużyna, do której należał, naprawdę sporo się nauczyła. Miał zamiar to nadrobić - w końcu jego poświęcenie musiało się opłacić. Był tak blisko....wiedza była na wyciągnięcie ręki, a on musiał tylko po nią sięgnąć....
Wyczytałem w technicznym rozsądną propozycję i chciałbym wiedzieć czy Bazookh zna jakieś czary na pamięć, ewentualnie które, i i le jeszcze może zapamiętać
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

ODPOWIEDZ