PBF - Góra Szeptów
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Mam nadzieję, że broni nam nie odbiorą, dobrowolnie jej nie oddam. Najlepiej wyszedł na tym Pała, uniknął promieniowania.
Straciliśmy wielu naszych, na zewnątrz są te świry z maskami i obcy. Starszyzna wiele ukrywa.
Nie wiadomo czy promieniowanie nas nie zabije za jakiś czas. Niewesoło. Ciekawe co starszyzna nam zaproponuje wkrótce...
Straciliśmy wielu naszych, na zewnątrz są te świry z maskami i obcy. Starszyzna wiele ukrywa.
Nie wiadomo czy promieniowanie nas nie zabije za jakiś czas. Niewesoło. Ciekawe co starszyzna nam zaproponuje wkrótce...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enklawa, poczekalnia
Harmonijka poczuła ewidentny wstrząs na dźwięk słów Kamelii, nie mogąc powstrzymać cisnących się do oczu łez, skrzętnie wytartych rękawem swetra.
- Jesteś pewna, że się nie pomyliłaś? - zapytała starsza Enklawy ujmując jednocześnie pod ramię Księgarza - Może to błąd w odczytach?
- Wchłonęli gigantyczną dawkę promieniowania, cała trójka - odparła zdecydowanym tonem lekarka, rozkładając w dyskretny sposób ręce - Ten licznik jest całkowicie sprawny, wyniki są prawdziwe.
- Ile im zostało czasu? - spytał Księgarz, zerkając jednocześnie przez szybę poczekalni na siedzących w sąsiednim pomieszczeniu zwiadowców.
- Moja wiedza na temat chorób promieniotwórczych jest fragmentaryczna - zastrzegła Kamelia - Wszystko jest uzależnione od organizmu, ale mogę szacować...
- Kamelio, ile czasu im zostało? - powtórzyła pytanie łamiącym się głosem Harmonijka.
- Prędzej godziny niż dni - odparła z przerażającą szczerością lekarka, głosem przepełnionym zupełną bezsilnością.
Harmonijka poczuła ewidentny wstrząs na dźwięk słów Kamelii, nie mogąc powstrzymać cisnących się do oczu łez, skrzętnie wytartych rękawem swetra.
- Jesteś pewna, że się nie pomyliłaś? - zapytała starsza Enklawy ujmując jednocześnie pod ramię Księgarza - Może to błąd w odczytach?
- Wchłonęli gigantyczną dawkę promieniowania, cała trójka - odparła zdecydowanym tonem lekarka, rozkładając w dyskretny sposób ręce - Ten licznik jest całkowicie sprawny, wyniki są prawdziwe.
- Ile im zostało czasu? - spytał Księgarz, zerkając jednocześnie przez szybę poczekalni na siedzących w sąsiednim pomieszczeniu zwiadowców.
- Moja wiedza na temat chorób promieniotwórczych jest fragmentaryczna - zastrzegła Kamelia - Wszystko jest uzależnione od organizmu, ale mogę szacować...
- Kamelio, ile czasu im zostało? - powtórzyła pytanie łamiącym się głosem Harmonijka.
- Prędzej godziny niż dni - odparła z przerażającą szczerością lekarka, głosem przepełnionym zupełną bezsilnością.
Oczywiście żaden ze zwiadowców tej rozmowy nie słyszał...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B
Wyposażony w wielką metalową rurę Pała zaatakował wąską szczelinę we wrotach z zajadłością tylko podsycaną strachem przed starszyzną. Sapiąc, stękając i pocąc się obficie rosły mutant zaczął szarpać prowizorycznym narzędziem pośród metalicznych szczęków i zgrzytów, wkładając w swe wysiłki całą drzemiącą w groteskowym cielsku krzepę.
Śruba przysunął się bliżej z włączoną latarką w dłoni, nie wiedząc czemu upewniając się wpierw, że ma wciąż za paskiem spodni wysłużonego Colta. Starając się nie wchodzić w zasięg rażenia machającego prętem Pały, młody technik zaczął świecić do środka pomieszczenia położonego po drugiej stronie włazu, wytrzeszczając oczy w próbie dostrzeżenia tam czegokolwiek.
Słaby promień światła wyłonił z ciemności przestrzeń pełną tajemniczych szaf i regałów, masywnych metalowych urządzeń i kształtów przywodzących na myśl kapsuły niewiadomego przeznaczenia. Wyłożona perforowaną blachą posadzka sugerowała istnienie jeszcze niższego poziomu, dostępnego zapewne z dalej położonego miejsca w odciętej na razie części podziemi.
- Tu jest jakaś dziwna maszyneria! - zawołał technik czując silny dreszcz ekscytacji i zapominając na chwilę o makabrycznej śmierci Rękawka - I jakieś kapsuły i aparaty! Pełno tego!
Poddane ogromnej sile mutanta, wrota zgrzytnęły jękliwie rozsuwając się o dobre trzy centymetry.
- Dobrze Pało, próbuj dalej - polecił stojący o krok za olbrzymem Ostry - Nie ustawaj w wysiłkach!
Wyposażony w wielką metalową rurę Pała zaatakował wąską szczelinę we wrotach z zajadłością tylko podsycaną strachem przed starszyzną. Sapiąc, stękając i pocąc się obficie rosły mutant zaczął szarpać prowizorycznym narzędziem pośród metalicznych szczęków i zgrzytów, wkładając w swe wysiłki całą drzemiącą w groteskowym cielsku krzepę.
Śruba przysunął się bliżej z włączoną latarką w dłoni, nie wiedząc czemu upewniając się wpierw, że ma wciąż za paskiem spodni wysłużonego Colta. Starając się nie wchodzić w zasięg rażenia machającego prętem Pały, młody technik zaczął świecić do środka pomieszczenia położonego po drugiej stronie włazu, wytrzeszczając oczy w próbie dostrzeżenia tam czegokolwiek.
Słaby promień światła wyłonił z ciemności przestrzeń pełną tajemniczych szaf i regałów, masywnych metalowych urządzeń i kształtów przywodzących na myśl kapsuły niewiadomego przeznaczenia. Wyłożona perforowaną blachą posadzka sugerowała istnienie jeszcze niższego poziomu, dostępnego zapewne z dalej położonego miejsca w odciętej na razie części podziemi.
- Tu jest jakaś dziwna maszyneria! - zawołał technik czując silny dreszcz ekscytacji i zapominając na chwilę o makabrycznej śmierci Rękawka - I jakieś kapsuły i aparaty! Pełno tego!
Poddane ogromnej sile mutanta, wrota zgrzytnęły jękliwie rozsuwając się o dobre trzy centymetry.
- Dobrze Pało, próbuj dalej - polecił stojący o krok za olbrzymem Ostry - Nie ustawaj w wysiłkach!
Szczelina we włazie jest wciąż zbyt wąska, by przecisnął się przez nią człowiek, ale cargo całkiem nieźle sobie radzi!
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enklawa, poczekalnia
Poruszając się o kulach z ogromnym wysiłkiem i bólem, Trzyłapka wspięła się w górę schodów przepędzając samym tylko spojrzeniem Łowców trzymających na wodzy resztę mieszkańców Enklawy, skupionych przy wiodących do włazu schodach i pokrzykujących na strażników z mieszaniną gniewu i zalęknienia.
- Gdzie są starsi i dlaczego tak długo nie wracają? - rzuciła Spinka, chorująca od dłuższego czasu ciotka Zadziora, oparta o stojącego obok męża - Co tam się dzieje na górze?
- I czemu ziemia się zatrzęsła?! - krzyknął ktoś inny - Niczego nam nie mówicie! Gdzie zniknęło tylu naszych?
Na widok okaleczonej Trzyłapki wszyscy umilkli w jednej chwili, wytrzeszczając szeroko oczy i nie ważąc się nawet oddychać. Izolowana od reszty podziemnej społeczności od chwili pierwszego wyjścia do Nadświatu, wielka mutantka czuła na sobie ich przenikliwe i pełne ciekawości spojrzenia.
Uzbrojeni w Enfieldy Łowcy - Norman i Mały - rozstąpili się na boki na widok kroczącej niepewnie Trzyłapki, świadomi widać tego, że starszyzna wezwała ją na górny poziom bazy.
- Wracajcie do swoich kwater - powiedział Norman, głosem zdradzającym silne zdenerwowanie - Starsi niebawem się z wami spotkają, teraz jednak zajęci są kwestiami bezpieczeństwa nas wszystkich. Wróćcie do swoich kwater, natychmiast.
Poruszając się o kulach z ogromnym wysiłkiem i bólem, Trzyłapka wspięła się w górę schodów przepędzając samym tylko spojrzeniem Łowców trzymających na wodzy resztę mieszkańców Enklawy, skupionych przy wiodących do włazu schodach i pokrzykujących na strażników z mieszaniną gniewu i zalęknienia.
- Gdzie są starsi i dlaczego tak długo nie wracają? - rzuciła Spinka, chorująca od dłuższego czasu ciotka Zadziora, oparta o stojącego obok męża - Co tam się dzieje na górze?
- I czemu ziemia się zatrzęsła?! - krzyknął ktoś inny - Niczego nam nie mówicie! Gdzie zniknęło tylu naszych?
Na widok okaleczonej Trzyłapki wszyscy umilkli w jednej chwili, wytrzeszczając szeroko oczy i nie ważąc się nawet oddychać. Izolowana od reszty podziemnej społeczności od chwili pierwszego wyjścia do Nadświatu, wielka mutantka czuła na sobie ich przenikliwe i pełne ciekawości spojrzenia.
Uzbrojeni w Enfieldy Łowcy - Norman i Mały - rozstąpili się na boki na widok kroczącej niepewnie Trzyłapki, świadomi widać tego, że starszyzna wezwała ją na górny poziom bazy.
- Wracajcie do swoich kwater - powiedział Norman, głosem zdradzającym silne zdenerwowanie - Starsi niebawem się z wami spotkają, teraz jednak zajęci są kwestiami bezpieczeństwa nas wszystkich. Wróćcie do swoich kwater, natychmiast.
Maciej wyraził gotowość powrotu do gry w finale przygody, stąd też niniejsza fabularka...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enklawa, poczekalnia
Kiedy narada za szybą dobiegła końca, Harmonijka i Księgarz wrócili do opatulonych kocami zwiadowców, uśmiechając się życzliwie i z ogromnym współczuciem dla ich zmęczenia.
- Moi kochani, niebawem wyzdrowiejecie - powiedziała Harmonijka gładząc Bliznę po splątanych, posklejanych potem w kosmyki włosach - Zabierzemy was teraz do Mędrca i Ostrego, w miejsce, gdzie jeszcze nigdy nie byliście...
Rozkojarzony dotąd Rzeźnik podniósł raptownie głowę, przyciągając do siebie mocniej kałasznikowa.
- W jakie miejsce? - syknął przez zęby czarnowłosy nożownik, czując ukłucie dziwnego niepokoju.
- Poniżej przedsionka włazu jest pewna hala - wyjaśnił Księgarz - To ściśle tajna lokacja, powiązana z projektem dotyczącym Ojców-Założycielu i Czerwoną Ścieżką. Od lat próbowaliśmy rozwikłać jej zagadkę i niemal się nam udało, właśnie teraz. Są tam inni starsi, a także Pała i Śruba. Wiem, że jesteście wyczerpani wyzwaniami z Nadświata, ale chciałbym was prosić o jeszcze jedną przysługę.
- Zechcecie zejść z nami do hangaru? - zapytała Harmonijka spoglądając proszącym wzrokiem na Rzeźnika.
Kiedy narada za szybą dobiegła końca, Harmonijka i Księgarz wrócili do opatulonych kocami zwiadowców, uśmiechając się życzliwie i z ogromnym współczuciem dla ich zmęczenia.
- Moi kochani, niebawem wyzdrowiejecie - powiedziała Harmonijka gładząc Bliznę po splątanych, posklejanych potem w kosmyki włosach - Zabierzemy was teraz do Mędrca i Ostrego, w miejsce, gdzie jeszcze nigdy nie byliście...
Rozkojarzony dotąd Rzeźnik podniósł raptownie głowę, przyciągając do siebie mocniej kałasznikowa.
- W jakie miejsce? - syknął przez zęby czarnowłosy nożownik, czując ukłucie dziwnego niepokoju.
- Poniżej przedsionka włazu jest pewna hala - wyjaśnił Księgarz - To ściśle tajna lokacja, powiązana z projektem dotyczącym Ojców-Założycielu i Czerwoną Ścieżką. Od lat próbowaliśmy rozwikłać jej zagadkę i niemal się nam udało, właśnie teraz. Są tam inni starsi, a także Pała i Śruba. Wiem, że jesteście wyczerpani wyzwaniami z Nadświata, ale chciałbym was prosić o jeszcze jedną przysługę.
- Zechcecie zejść z nami do hangaru? - zapytała Harmonijka spoglądając proszącym wzrokiem na Rzeźnika.
Projekt powiązany z Ojcami-Założycielami i Czerwoną Ścieżką, mityczną zgubą Ojców, która przywiodła Enklawę na krawędź zagłady - czy to nie intrygujące?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B
Sprowadzeni do tajemniczego, nigdy wcześniej nie widzianego hangaru zwiadowcy poczuli się nieco lepiej. Ból skroni i przemożna ochota na wymioty zelżały wyraźnie, najpewniej złagodzone działaniem specyfiku podanego przez Kamelię. W powietrzu unosił się wszechobecny swąd spalenizny oraz silny zapach, którego słynąca z wyczulonego węchu Blizna w pierwszej chwili nie zidentyfikowała.
Był to odór potu Pały, walczącego pośród dzikich stęków z coraz bardziej poszerzoną szczeliną w pancernym włazie wbudowanym w jedną ze ścian hangaru.
Mędrzec i Ostry polecili usiąść zwiadowcom w takim miejscu, z którego nie było widać przesłoniętego płachtą brezentu ciała Rękawka. Skupieni i śmiertelnie poważni, dwaj bracia uznawani za przywódców Enklawy wypytali Bliznę, Zadziora i Rzeźnika o wszystkie szczegóły wyprawy do Nadświata, szczególnie starannie omawiając kwestię wykopalisk w sąsiedniej górskiej dolinie oraz obecności latającego spodka obcych i wybuchu atomowej bomby.
Opowieść zwiadowców wstrząsnęła starszyzną bezgranicznie, w niektórych momentach odbierając im wręcz dech.
- To straszne, naprawdę straszne - wymamrotał Mędrzec, który w międzyczasie odbywał na uboczu szeptaną konwersację z Harmonijką - Nastał dla nas bardzo ciężki czas, bracia i siostry. Kto wie, czy nie najgorszy z wszystkich... ale ciągle jeszcze jest dla nas ratunek.
Siwowłosy starzec odwrócił się w stronę atakowanego przez Pałę włazu, poszerzonego dość szeroko, by wreszcie mógł się przez niego przecisnąć dorosły człowiek.
- Za tymi wrotami kryje się Czerwona Ścieżka - oznajmił pełnym namaszczenia tonem, w jednej chwili skupiając na sobie uwagę wszystkich obecnych w hangarze ludzi - Nikt spośród wciąż żyjących nie wie, czym ona tak naprawdę jest, bo nie zachowała się na ten temat żadna wiedza prócz niespójnych ustnych opowieści. Od dawna podejrzewaliśmy, że chodziło o jakąś niezwykle zaawansowaną technologicznie broń, którą aktywowali Ojcowie-Założyciele broniąc poprzednim razem Enklawy.
- Czymkolwiek to nie było, znajduje się najpewniej za tymi właśnie wrotami - dodał Ostry, oglądając się jednocześnie w stronę Pały i Śruby - Tak przynajmniej sugerują pewne stare plany bazy, w których posiadaniu jesteśmy.
- Liczymy się jednak z dużym ryzykiem, ponieważ te dokumenty sugerują istnienie rozbudowanej sieci zabezpieczeń w obrębie Czerwonej Ścieżki - podjął swój wywód Mędrzec - Wykazaliście się ogromnym zaangażowaniem w ochronę Enklawy, a także wielką pomysłowością i umiejętnością przetrwania. Stąd nasza prośba, podyktowana dobrem całej Enklawy. Chcielibyśmy, żebyście poszli przodem na drugą stronę tych wrót jako nasza forpoczta.
Sprowadzeni do tajemniczego, nigdy wcześniej nie widzianego hangaru zwiadowcy poczuli się nieco lepiej. Ból skroni i przemożna ochota na wymioty zelżały wyraźnie, najpewniej złagodzone działaniem specyfiku podanego przez Kamelię. W powietrzu unosił się wszechobecny swąd spalenizny oraz silny zapach, którego słynąca z wyczulonego węchu Blizna w pierwszej chwili nie zidentyfikowała.
Był to odór potu Pały, walczącego pośród dzikich stęków z coraz bardziej poszerzoną szczeliną w pancernym włazie wbudowanym w jedną ze ścian hangaru.
Mędrzec i Ostry polecili usiąść zwiadowcom w takim miejscu, z którego nie było widać przesłoniętego płachtą brezentu ciała Rękawka. Skupieni i śmiertelnie poważni, dwaj bracia uznawani za przywódców Enklawy wypytali Bliznę, Zadziora i Rzeźnika o wszystkie szczegóły wyprawy do Nadświata, szczególnie starannie omawiając kwestię wykopalisk w sąsiedniej górskiej dolinie oraz obecności latającego spodka obcych i wybuchu atomowej bomby.
Opowieść zwiadowców wstrząsnęła starszyzną bezgranicznie, w niektórych momentach odbierając im wręcz dech.
- To straszne, naprawdę straszne - wymamrotał Mędrzec, który w międzyczasie odbywał na uboczu szeptaną konwersację z Harmonijką - Nastał dla nas bardzo ciężki czas, bracia i siostry. Kto wie, czy nie najgorszy z wszystkich... ale ciągle jeszcze jest dla nas ratunek.
Siwowłosy starzec odwrócił się w stronę atakowanego przez Pałę włazu, poszerzonego dość szeroko, by wreszcie mógł się przez niego przecisnąć dorosły człowiek.
- Za tymi wrotami kryje się Czerwona Ścieżka - oznajmił pełnym namaszczenia tonem, w jednej chwili skupiając na sobie uwagę wszystkich obecnych w hangarze ludzi - Nikt spośród wciąż żyjących nie wie, czym ona tak naprawdę jest, bo nie zachowała się na ten temat żadna wiedza prócz niespójnych ustnych opowieści. Od dawna podejrzewaliśmy, że chodziło o jakąś niezwykle zaawansowaną technologicznie broń, którą aktywowali Ojcowie-Założyciele broniąc poprzednim razem Enklawy.
- Czymkolwiek to nie było, znajduje się najpewniej za tymi właśnie wrotami - dodał Ostry, oglądając się jednocześnie w stronę Pały i Śruby - Tak przynajmniej sugerują pewne stare plany bazy, w których posiadaniu jesteśmy.
- Liczymy się jednak z dużym ryzykiem, ponieważ te dokumenty sugerują istnienie rozbudowanej sieci zabezpieczeń w obrębie Czerwonej Ścieżki - podjął swój wywód Mędrzec - Wykazaliście się ogromnym zaangażowaniem w ochronę Enklawy, a także wielką pomysłowością i umiejętnością przetrwania. Stąd nasza prośba, podyktowana dobrem całej Enklawy. Chcielibyśmy, żebyście poszli przodem na drugą stronę tych wrót jako nasza forpoczta.
I wszystko już chyba jest jasne...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Wyczerpani fizycznie i psychicznie, nieludzko zmęczeni, chorzy, mamy pchać się w nieznane jako przewodnicy. To tylko potwierdza, że jesteśmy dla starszyzny niczym hełm na kiju wystawiony powyżej bezpiecznego poziomu okopu. Idźmy więc. Cóż więcej możemy stracić? Zadzior bez słowa, ale i bez entuzjazmu rusza w kierunku wskazanym przez starszyznę.
I.. idzie! -wrzasnął rozentuzjazmowany cargo czując jak opór starych metalowych wróg powoli ustępuje pod naciskiem wielkich jak bojlery mięśni mutanta. Uśmiech będący wynikiem prostych skojarzeń sporego wysiłku z pełną michą przy kolacji zagościł na wykręconej twarzy Pały. Śruba początkowo zaciekawiony tajemnicą rozpościerajacą w rosnącym otworze cofnął się jednak na ten widok okraszony dodatkowo orkiestrą sapnięć, chrząknięć i bulgotów nie wiedząc, czy Pała cieszy się, czy też zamierza zwymiotować skutkiem nadmiernego wysiłku. Rozświetlił dokładniej coś, co Picasso w przypływie alkoholowego uniesienia skłonny byłby być może nazwać twarzą i zaryzykował rzut okiem do środka.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B
Skrzyczany przez bardzo zdenerwowanego Ostrego, Pała cisnął pod nogi metalowy pręt i odsunął się czym prędzej od szczeliny w pancernych wrotach, przewracając niejako przy okazji stojącego zbyt blisko Śrubę i przedeptując mu niechcący stopę. Ziejący czernią otwór budził we wszystkich hipnotyczną wręcz ciekawość, pobudzając do żywszego bicia nawet serca wyczerpanych nocną wędrówką przez góry zwiadowców.
Przygotowanie szpicy do przejścia na drugą stronę włazu zajęło niecałą godzinę. Sprowadzona do hangaru Kamelia opatrzyła wszystkie rany śmiałków, po czym zaaplikowała im kolejne zastrzyki, po przyjęciu których wszyscy poczuli przypływ energii.
- Weźcie dobrą broń - zasugerował Ostry odbierając bardzo niechętnie na to przystającemu Kąsaczowi kałasznikowa Śruby i rzucając go w ręce kompletnie zaskoczonego tym gestem technika - Obym się mylił, ale może się wam przydać.
- Im tak, ale czemu mnie? - wykrztusił Śruba łapiąc kurczowo za broń - Przecież to oni mają tam iść...
- Synu, okaż wyrozumiałość dla tych bohaterów - powiedział Mędrzec kładąc dłoń na ramieniu oblanego zimnym potem Śruby - Chyba nie wątpisz, że będą potrzebowali pomocy. Byłeś w Nadświecie, pokonałeś przeciwności losu, którym każdy z nas uległby od razu. Stałeś się jednym z nich, herosem, którego zapamiętamy na zawsze w swych sercach.
Skrzyczany przez bardzo zdenerwowanego Ostrego, Pała cisnął pod nogi metalowy pręt i odsunął się czym prędzej od szczeliny w pancernych wrotach, przewracając niejako przy okazji stojącego zbyt blisko Śrubę i przedeptując mu niechcący stopę. Ziejący czernią otwór budził we wszystkich hipnotyczną wręcz ciekawość, pobudzając do żywszego bicia nawet serca wyczerpanych nocną wędrówką przez góry zwiadowców.
Przygotowanie szpicy do przejścia na drugą stronę włazu zajęło niecałą godzinę. Sprowadzona do hangaru Kamelia opatrzyła wszystkie rany śmiałków, po czym zaaplikowała im kolejne zastrzyki, po przyjęciu których wszyscy poczuli przypływ energii.
- Weźcie dobrą broń - zasugerował Ostry odbierając bardzo niechętnie na to przystającemu Kąsaczowi kałasznikowa Śruby i rzucając go w ręce kompletnie zaskoczonego tym gestem technika - Obym się mylił, ale może się wam przydać.
- Im tak, ale czemu mnie? - wykrztusił Śruba łapiąc kurczowo za broń - Przecież to oni mają tam iść...
- Synu, okaż wyrozumiałość dla tych bohaterów - powiedział Mędrzec kładąc dłoń na ramieniu oblanego zimnym potem Śruby - Chyba nie wątpisz, że będą potrzebowali pomocy. Byłeś w Nadświecie, pokonałeś przeciwności losu, którym każdy z nas uległby od razu. Stałeś się jednym z nich, herosem, którego zapamiętamy na zawsze w swych sercach.
Jaką broń i sprzęt chcecie ze sobą zabrać? Latarki obowiązkowo, pancerze zapewne też. AK-47 wystarczy dla wszystkich, z odpowiednim zapasem amunicji. Coś jeszcze kołacze Wam w głowach? Po części drogą perswazji, po części przymusem starszyzna wyśle na drogą stronę całą piątkę, w składzie Zadzior, Rzeźnik, Blizna, Pała i Śruba. Trzyłapkę jednak zostawię w przedsionku włazu, żeby nie opóźniała biegu akcji przez wzgląd na nieregularne logowania Macieja.