PBF - Klepsydra Wieczności
El Ragax, podróżnik i badacz cudów i dziwów wszelakich jakie zrodził świat. - ukłonił się i odezwał półolbrzym po przełknięciu ostatniego kęsa mięsiwa.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Od chwili wejścia na taras reptillion sprawiający wrażenie najmożniejszego roztaczał wokół siebie atmosferę wyższości bądź nawet pychy, po przelotnym obrzuceniu najmitów wzrokiem przenosząc spojrzenie ku zakotwiczonym w porcie statkom. Dźwięk słów wypowiadanych w jego rodzimym shykku, wydobywanych na dodatek z ust niepozornego gnoma, sprawił, że cudzoziemski bogacz stracił na chwilę swe wyniosłe opanowanie, otwierając nieco szerzej ślepia i pozwalając sobie na ciche syknięcie.
Skwitowawszy przemowę Gorbaka leciutkim kiwnięciem obłego łba, reptillion powrócił do niemej kontemplacji portowego basenu, machając koniuszkiem prężnego ogona ku przybocznemu, który wypytywał wcześniej awanturników o znajomość asseru.
- Oto wielki tan Makrel Takan - oświadczył gad, przemawiając na użytek reszty rozmówców we Wspólnej Mowie i pochylając na dźwięk miana swego pryncypała łeb ku ziemi - Tan Takan zassczycił tę krainę sswą wissytą, albowiem ma tu pewne ssprawy do ssałatwienia. Jesst gotów wielkodussnie nająć wasse miecze na dwa dni, gdyss muss mu udać ssię posa tę miesscinę. Będzie ossekiwał obyssajnego zachowania i possłuseńsstwa. Cysscie interessantni?
Od chwili wejścia na taras reptillion sprawiający wrażenie najmożniejszego roztaczał wokół siebie atmosferę wyższości bądź nawet pychy, po przelotnym obrzuceniu najmitów wzrokiem przenosząc spojrzenie ku zakotwiczonym w porcie statkom. Dźwięk słów wypowiadanych w jego rodzimym shykku, wydobywanych na dodatek z ust niepozornego gnoma, sprawił, że cudzoziemski bogacz stracił na chwilę swe wyniosłe opanowanie, otwierając nieco szerzej ślepia i pozwalając sobie na ciche syknięcie.
Skwitowawszy przemowę Gorbaka leciutkim kiwnięciem obłego łba, reptillion powrócił do niemej kontemplacji portowego basenu, machając koniuszkiem prężnego ogona ku przybocznemu, który wypytywał wcześniej awanturników o znajomość asseru.
- Oto wielki tan Makrel Takan - oświadczył gad, przemawiając na użytek reszty rozmówców we Wspólnej Mowie i pochylając na dźwięk miana swego pryncypała łeb ku ziemi - Tan Takan zassczycił tę krainę sswą wissytą, albowiem ma tu pewne ssprawy do ssałatwienia. Jesst gotów wielkodussnie nająć wasse miecze na dwa dni, gdyss muss mu udać ssię posa tę miesscinę. Będzie ossekiwał obyssajnego zachowania i possłuseńsstwa. Cysscie interessantni?
Test szacowania wartości w wykonaniu Dino Berghara, oparty o wartość 50 (1/2 MD+1/10 INT). Wynik 20, na jego bazie półolbrzym oszacował kosztowności jednego tylko Takana na dobre 400 sztuk złota!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Moi drodzy, w związku z pewną atmosferą tajemniczości otaczającą Waszych gości wykonam zaraz wzmiankowane wcześniej testy, w sumie dwa dla każdej postaci, oparte o połowę wartości cechy MD oraz INT. Każdy z testów po uzyskaniu udanego wyniku może rzucić nieco więcej światła na osoby egzotycznych podróżników. Wszystkie szczegóły w PW, które postaram się rozesłać jak najszybciej. Jeśli któryś z Was zabłyśnie intelektem i przypomni sobie coś istotnego, może się oczywiście podzielić tą wiedzą z towarzyszami!
A cóż tan Makrel proponuje w zamian za obyssssajne zachowanie, strażniku? Dozgonna wdzięczność, uścisk dłoni i tym podobne raczej mnie nie interesują - tym razem kupiec, narzucił sobie karby cierpliwości, mimo, że byli otwarcie ignorowani przez możnego reptilliona.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Gwardzista musiał już wcześniej otrzymać stosowne instrukcje, bo nawet nie zerknął na swego pryncypała, lustrując w zamian badawczym spojrzeniem postać krzepkiego półolbrzyma. Berghar nie odwrócił oczu, chociaż wpatrywanie się w prawdziwie gadzie żółtozielone ślepia reptilliona jakoś nie sprawiało mu przyjemności.
- Wielki i ssigodny tan Takan oferuje wam sswiers ssetki w słocie, dla każdego z wass - oznajmił przyboczny, poruszając nieznacznie na boki swym ogonem - W zamian mussicie sstsec jego ossobę przed sswierzętami i miejsscową nieobyczajną ludnosscią. Tan Takan, wielki i ssigodny, zamierza pojechać na Cissowe Wzgórza w ssobie znanej ssprawie.
Gwardzista musiał już wcześniej otrzymać stosowne instrukcje, bo nawet nie zerknął na swego pryncypała, lustrując w zamian badawczym spojrzeniem postać krzepkiego półolbrzyma. Berghar nie odwrócił oczu, chociaż wpatrywanie się w prawdziwie gadzie żółtozielone ślepia reptilliona jakoś nie sprawiało mu przyjemności.
- Wielki i ssigodny tan Takan oferuje wam sswiers ssetki w słocie, dla każdego z wass - oznajmił przyboczny, poruszając nieznacznie na boki swym ogonem - W zamian mussicie sstsec jego ossobę przed sswierzętami i miejsscową nieobyczajną ludnosscią. Tan Takan, wielki i ssigodny, zamierza pojechać na Cissowe Wzgórza w ssobie znanej ssprawie.
25 sztuk złota dla każdego za dwa dni pracy w charakterze eskorty na gościńcu...
Kevfalcon nie lubił być ignorowany. A te chodzące na dwóch łapach salamandry wyraźnie nie zwracały uwagę na najlepszego trubadura w tej nędznej okolicy. Postanowił jeszcze raz, znacząco, przypomnieć o swej obecności i chwytając lutnie, przejechał palcami po strunach, wydając pozbawiony melodii dźwięk.
- Pytacie, panowie? - zaintonował - Tedy odpowiem śpiewająco! Nasze miecze są na najem, ale to nie jest tani wynajem! I bezprawnych rzeczy my nie robim, bo... - przerwał śpiew i brzdąkanie, czując ciężkie spojrzenia współtowarzyszy i repitolinów. - Ekhm... - zakrząkał. - Tak. Ja się zgadzam. Trochę złota nigdy nie zaszkodzi. Dwadzieścia pięć sztuk złota... świetnie! To kiedy zaczynamy? - zapytał, przekrzywiając głowę i uśmiechając się lichwiarsko.
- Pytacie, panowie? - zaintonował - Tedy odpowiem śpiewająco! Nasze miecze są na najem, ale to nie jest tani wynajem! I bezprawnych rzeczy my nie robim, bo... - przerwał śpiew i brzdąkanie, czując ciężkie spojrzenia współtowarzyszy i repitolinów. - Ekhm... - zakrząkał. - Tak. Ja się zgadzam. Trochę złota nigdy nie zaszkodzi. Dwadzieścia pięć sztuk złota... świetnie! To kiedy zaczynamy? - zapytał, przekrzywiając głowę i uśmiechając się lichwiarsko.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
A jak się trafią nie-zwierzęta i nie-nieobyczajni ludzie, tylko uzbrojeni bandyci? Berghar nie dawał za wygraną - wtedy mamy odejść, bo umowa tego nie obejmuje? I nie mów mi, że wielmożny tan Takan nie ma wrogów, bo nie wtym rzecz.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Dwa dziwne statki obcych zawijają do portu w podobnym terminie, a ich załoga wyrusza wgłąb lądu w niewiadomych tajemniczych sprawach. W tym jeden ze statków stoi pod kotwicą stroniąc od innych jak i mieszkańców miasta. Na dodatek gnom przypomniał sobie skąd zna symbol kła znajdujący się na amulecie szlachetnie urodzonego reptiliona. Ciekawe czy inny towarzysze zdawali sobie sprawę, że reptilion należał do ortodoksyjnego klanu z walgarskiej Sahry. To nie mieściło się w głowie jak reptilioni mogli stać się fanatycznymi wyznawcami Katana. Zakrawało to albo na szaleństwo, albo oszustwo. Tak czy owal byli znienawidzonymi przez pozostałą nację reptilionów zdrajcami w wierze, kulturze i sprzedawczykami, a z drugiej strony podejrzliwie traktowani przez władze imperialne.
Co ich sprowadza na Karmin, to była wielce ciekawa zagadka.
- Czyżeśmy godni takiego zaszczytu i pławienia się w splendorze tak znacznego szlachcica aż z Wlgaru? Jakaż to szczęśliwa gwiazda spojrzała na nas przyjaznym mrugającym wejrzeniem, że możemy dostąpić tak wielkiej nagrody służenia iluminującego potęgą Katan szlachcica z Sahry. To mój najszczęśliwszy dzień życia - mówił gnom z niekłamaną emfazą - ćwierć setki złota to byłoby zanadto, gdyby nie fakt, że góry Karminu zamieszkuje wiele reptilionów o nie tak szlachetnym wyznaniu i nieskazitelnym honorze jak Panowi z Sahry. Przeto aby swoje obowiązki móc pełnić na pełną skalę naszych możliwości ośmielam się prosić, mimo, że jestem jak ten robak pełzający przed sandałem wysoce urodzonych reptilionów, o podwojenie zapłaty. Oczywiście tylko po to abym mógł roztoczyć ochronny parasol swych mocy nad głową tana, co niestety wyczerpuje tak wiele potencjały magicznego. Abym mógł uzbroić cały arsenał swych czarów połowę zapłaty powinna być z góry, abym mógł uzupełnić zwój skromny zapas magiczny. Wybacz Panie tak śmiałe słowa, ale jak już podejmuję się pracy, co ja mówię, nie pracy, a ZASZCZYTU służenia tan znakomitej osobie, pragnę robić to z całych mych mocy. Błagam zatem o zrozumienie i wyrozumiałość dla mojej nagannej zuchwałości - trajkotał Gorbak.
Co ich sprowadza na Karmin, to była wielce ciekawa zagadka.
- Czyżeśmy godni takiego zaszczytu i pławienia się w splendorze tak znacznego szlachcica aż z Wlgaru? Jakaż to szczęśliwa gwiazda spojrzała na nas przyjaznym mrugającym wejrzeniem, że możemy dostąpić tak wielkiej nagrody służenia iluminującego potęgą Katan szlachcica z Sahry. To mój najszczęśliwszy dzień życia - mówił gnom z niekłamaną emfazą - ćwierć setki złota to byłoby zanadto, gdyby nie fakt, że góry Karminu zamieszkuje wiele reptilionów o nie tak szlachetnym wyznaniu i nieskazitelnym honorze jak Panowi z Sahry. Przeto aby swoje obowiązki móc pełnić na pełną skalę naszych możliwości ośmielam się prosić, mimo, że jestem jak ten robak pełzający przed sandałem wysoce urodzonych reptilionów, o podwojenie zapłaty. Oczywiście tylko po to abym mógł roztoczyć ochronny parasol swych mocy nad głową tana, co niestety wyczerpuje tak wiele potencjały magicznego. Abym mógł uzbroić cały arsenał swych czarów połowę zapłaty powinna być z góry, abym mógł uzupełnić zwój skromny zapas magiczny. Wybacz Panie tak śmiałe słowa, ale jak już podejmuję się pracy, co ja mówię, nie pracy, a ZASZCZYTU służenia tan znakomitej osobie, pragnę robić to z całych mych mocy. Błagam zatem o zrozumienie i wyrozumiałość dla mojej nagannej zuchwałości - trajkotał Gorbak.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Noszący rubinowy diadem reptillion drgnął ponownie, wciąż nie posiadając się widać ze zdumienia na widok władającego shykkiem gnoma. Gorbak pochylał głowę przyglądając się w wyrazie szacunku wykonanym z wężowej skóry butom szlachcica, całą swą mową ciała dając wyraz swego ogromnego poważania wobec walgarskiego możnowładcy.
- Hsan asshak ursshum, ussur hsam - powiedział rozumny jaszczur wysuwając nieco dalej swój rozdwojony na końcu jęzor i otwierając mocno żółtozielone ślepia. Jego zwinne, pokryte drobniutką łuską palce spoczęły na rękojeści przypasanego do boku toporomiecza, w geście nie tyle zastraszenia, co dostojnego podkreślenia władczości pobrzmiewającej w każdym wypowiedzianym słowie - Arssaham assar mssur, essar harrassur.
Wysłuchawszy kwestii tana Takana Gorbak pokłonił się jeszcze niżej, przekrzywiając głowę w bok w wyrazie podziękowania.
- Co ssie wass tyczy, tan Takan, wielki i ssigodny, gotów jesst okazać sscodrość w posstaci tsech dziessiątków złota na ossobę - podjął swój wywód prowadzący negocjacje przyboczny, spoglądając na Berghara dziwnie niepokojącym wzrokiem - W tym pięć jako ssaliczka. Jessliście niekontent, ofertę ussnajcie za niebyłą. Jesst wielu w tym mieście, którzy przyjmą służbę tana Takana, wielkiego i ssigodnego, ze stossownym ssacunkiem. Cóż zatem rzekniess, nadludziu?
Noszący rubinowy diadem reptillion drgnął ponownie, wciąż nie posiadając się widać ze zdumienia na widok władającego shykkiem gnoma. Gorbak pochylał głowę przyglądając się w wyrazie szacunku wykonanym z wężowej skóry butom szlachcica, całą swą mową ciała dając wyraz swego ogromnego poważania wobec walgarskiego możnowładcy.
- Hsan asshak ursshum, ussur hsam - powiedział rozumny jaszczur wysuwając nieco dalej swój rozdwojony na końcu jęzor i otwierając mocno żółtozielone ślepia. Jego zwinne, pokryte drobniutką łuską palce spoczęły na rękojeści przypasanego do boku toporomiecza, w geście nie tyle zastraszenia, co dostojnego podkreślenia władczości pobrzmiewającej w każdym wypowiedzianym słowie - Arssaham assar mssur, essar harrassur.
Wysłuchawszy kwestii tana Takana Gorbak pokłonił się jeszcze niżej, przekrzywiając głowę w bok w wyrazie podziękowania.
- Co ssie wass tyczy, tan Takan, wielki i ssigodny, gotów jesst okazać sscodrość w posstaci tsech dziessiątków złota na ossobę - podjął swój wywód prowadzący negocjacje przyboczny, spoglądając na Berghara dziwnie niepokojącym wzrokiem - W tym pięć jako ssaliczka. Jessliście niekontent, ofertę ussnajcie za niebyłą. Jesst wielu w tym mieście, którzy przyjmą służbę tana Takana, wielkiego i ssigodnego, ze stossownym ssacunkiem. Cóż zatem rzekniess, nadludziu?
Podwyższenie wynagrodzenia do 30 złt na głowę, zaliczka 5 złt, brak zgody na te warunki oznacza zakończenie negocjacji. Bard najął swój miecz tak czy owak, a co na to półolbrzymi?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Czekający na ostateczną odpowiedź najmitów rozumny jaszczur wydał z siebie znienacka niskie syknięcie, bardziej będące wyrazem podświadomych emocji niż formalną formą komunikacji w shykku. Dwaj przyboczni zareagowali natychmiast, wysuwając się przed swego możnego pryncypała z rękami położonymi na rękojeściach toporomieczy. Wśród zasiadających na tarasie tawerny bywalców przebiegł niespokojny pomruk, zrodzony niezrozumiałym zachowaniem trzech przybyszów z Walgaru.
Zaskoczony nagłą zmianą nastawienia jaszczurów, Kevfalcon jął kręcić dookoła głową w poszukiwaniu wyjaśnienia dla całego tego zajścia.
- A ci czego chcą? - wybąkał niemal natychmiast bard, dostrzegając kilkadziesiąt kroków dalej w głębi portowego nabrzeża gromadę reptillionów do złudzenia przypominających czcigodnego tana Takana i jego eskortę.
Ledwie chwilę później Lutter pojął jednak, że podobieństwo jaszczurów sprowadzało się jedynie do ich anatomii. Gdzie walgarski magnat obnosił się z bogactwem, tam siedem posykujących wściekle jaszczurów na nabrzeżu wręcz zionęło nędzą i ubóstwem, nosząc proste szaty z lnu, lekkie skórznie i drewniane sandały. Nadymając worki skórne pod brodami i wymachując zawzięcie ogonami, obce reptilliony zaczęły się zbliżać coraz szybciej do werandy, łapiąc za kordelasy i krótkie miecze w sposób, który nie sposób było zinterpretować inaczej jak tylko wyraz otwartej wrogości.
Czekający na ostateczną odpowiedź najmitów rozumny jaszczur wydał z siebie znienacka niskie syknięcie, bardziej będące wyrazem podświadomych emocji niż formalną formą komunikacji w shykku. Dwaj przyboczni zareagowali natychmiast, wysuwając się przed swego możnego pryncypała z rękami położonymi na rękojeściach toporomieczy. Wśród zasiadających na tarasie tawerny bywalców przebiegł niespokojny pomruk, zrodzony niezrozumiałym zachowaniem trzech przybyszów z Walgaru.
Zaskoczony nagłą zmianą nastawienia jaszczurów, Kevfalcon jął kręcić dookoła głową w poszukiwaniu wyjaśnienia dla całego tego zajścia.
- A ci czego chcą? - wybąkał niemal natychmiast bard, dostrzegając kilkadziesiąt kroków dalej w głębi portowego nabrzeża gromadę reptillionów do złudzenia przypominających czcigodnego tana Takana i jego eskortę.
Ledwie chwilę później Lutter pojął jednak, że podobieństwo jaszczurów sprowadzało się jedynie do ich anatomii. Gdzie walgarski magnat obnosił się z bogactwem, tam siedem posykujących wściekle jaszczurów na nabrzeżu wręcz zionęło nędzą i ubóstwem, nosząc proste szaty z lnu, lekkie skórznie i drewniane sandały. Nadymając worki skórne pod brodami i wymachując zawzięcie ogonami, obce reptilliony zaczęły się zbliżać coraz szybciej do werandy, łapiąc za kordelasy i krótkie miecze w sposób, który nie sposób było zinterpretować inaczej jak tylko wyraz otwartej wrogości.
Czyżby to była pierwsza okazja do wykazania się w oczach Waszego potencjalnego pryncypała?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Przyjmuję ofertę - powiedział drugi z półolbrzymów, nadstawiając dłoń po zaliczkę.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Wydając z siebie syknięcie, które obu półolbrzymom skojarzyło się natychmiast z wyrazem półzwierzęcej furii i pogardy zarazem, tan Makrel Takan ściągnął z łuskowatych palców lewej dłoni dwa masywne złote pierścienie i rzucił je zwinnie prosto w wyciągnięte ręce rosłych awanturników.
Przestraszeni widokiem dobytego oręża rybacy zdążyli już zerwać się ze swoich zydli cofając się wzdłuż nabrzeża pośród głośnych okrzyków, w których Gorbak rozpoznał wezwania o pomoc.
Siedmiu reptillionów w skromnym odzieniu biło ogonami w dzikim szale, nie próbując nawet skrywać swego wzburzenia. Pierwsi trzej, dzierżący prócz broni również okrągłe drewniane tarcze, zdążyli już dotrzeć do niskiej cedrowej barierki odgradzającej taras od nabrzeża wydając z siebie przeciągłe syczenie.
Wydając z siebie syknięcie, które obu półolbrzymom skojarzyło się natychmiast z wyrazem półzwierzęcej furii i pogardy zarazem, tan Makrel Takan ściągnął z łuskowatych palców lewej dłoni dwa masywne złote pierścienie i rzucił je zwinnie prosto w wyciągnięte ręce rosłych awanturników.
Przestraszeni widokiem dobytego oręża rybacy zdążyli już zerwać się ze swoich zydli cofając się wzdłuż nabrzeża pośród głośnych okrzyków, w których Gorbak rozpoznał wezwania o pomoc.
Siedmiu reptillionów w skromnym odzieniu biło ogonami w dzikim szale, nie próbując nawet skrywać swego wzburzenia. Pierwsi trzej, dzierżący prócz broni również okrągłe drewniane tarcze, zdążyli już dotrzeć do niskiej cedrowej barierki odgradzającej taras od nabrzeża wydając z siebie przeciągłe syczenie.
Przyjęcie pierścieni oznacza zaciągnięcie się pod rozkazy walgarskiego szlachcica, a zachowanie gromadki jaszczurów trzeba uznać za wyjątkowo nieobyczajne. Z przyzwyczajenia nosicie przy sobie zawsze broń, a na grzbietach zbroje, tylko tarczy nie zabraliście na taras (o ile któryś z tarczy korzysta). Macie jedną rundę, zanim reptillioni wedrą się na taras. Co robicie?