Natchniony syknął niczym razowy jaszczur, tak aby jego czyny zostały spostrzeżone i stanął między plecami reptiliońskiego szlachcica a nadciągającym wrogiem. W rękawie miał tylko jednego asa i na tą kartę postawił całą pulę. Dyskretnie przycisnął ukryty pod koszulą amulet do ciała i wykrzyknął zaklęcie. Od tej chwili dbał aby wpatrywać się jedynie w twarz przeciwników, a nie swoich towarzyszy niedoli.
Nadciągający tyłami reptilion zobaczył jak twarz gnoma przeradza się w pajęczą paszczękę zaopatrzoną w ociekające jadem żuwaczki, szczękoczułki, włochate nogogłaszczki i ogromne mrowie łypiąc oczek. Nie wiele osób zasiedlających cywilizowane okolice Orchii potrafiło znieść widok największego zagrożenia wszystkich istot żyjących - sharana!
Lęk przed pająkoludziami była wysysana z mlekiem matki lub też z żółtkiem jaja - jak mogło to być u reptilionów.
Gorbak dobrze o tym wiedział i sporo czasu spędził ślęcząc nad rycinami sharanów i oglądając pająki, a teraz swoją wiedzą wykorzystywał jak broń.