PBF - Klepsydra Wieczności
- Dlaczego zaatakowaliście szlachcica w biały dzień na oczach świadków? Nawet gdyby wam się powiodło, trafilibyście co najmniej do ciemnicy.
- Co chcieliście uzyskać uśmiercając Takana? Satysfakcję? Łupy? A może jedno i drugie?
- Ktoś was wynajął, czy to był wasz własny pomysł?
- Jak długo podążaliście za świtą Takana?
- Co chcieliście uzyskać uśmiercając Takana? Satysfakcję? Łupy? A może jedno i drugie?
- Ktoś was wynajął, czy to był wasz własny pomysł?
- Jak długo podążaliście za świtą Takana?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Bacznie obserwowany przez miejskich strażników, gnom zaczął prowadzić z reptilliońskim jeńcem ożywioną dyskusję, pełną nieludzkich sykliwych dźwięków, które wydawały się zupełnie nienaturalne w ustach ciepłokrwistych istot. Rozumny jaszczur ponownie uległ głębokiemu wzburzeniu, tłukąc na boki ogonem do chwili, w której zebrał za to po łbie osmundzką pałką.
- Mówi, że ziomkowie tacy jak Takan są wynaturzeniem, wrogiem wszystkiego, co święte dla reptillionów i że pozwalanie im na życie jest ciężkim grzechem dla każdego prawego reptilliona - przetłumaczył po dłuższej wymianie zdań Gorbak - Mówi, że Sahra musi zostać starta z powierzchni ziemi bez względu na wolę Ostrogaru. Życie prawego reptilliona nie ma znaczenia w obliczu spełnienia tego świętego obowiązku i żadne prawo, katańskie czy ludzkie, nie może stanąć prawemu reptillionowi na drodze.
Ragax pokiwał w milczeniu głową, albowiem słowa gnoma wydawały się pasować do tego, co sam półolbrzym wiedział na temat odległej i dość enigmatycznej enklawy Sahry, kryjącej za swymi wielkimi murami społeczność reptillionów, którzy wyrzekli się swego prawdziwego boga i zaczęli oddawać cześć Katanowi.
- Mówi, że zostali porwani na Walgarze przez imperialnych łowców niewolników, ale po sztormie ich statek został rzucony na skały na tej wyspie - ciągnął dalej Gorbak, wprawnie przekładając na Wspólną Mowę syki i świsty wydobywające się z gardzieli rozumnego jaszczura - Tylko oni ocaleli z kipieli, a tutejsza świątynia Asteriusza otoczyła ich opieką i zapewniła dach nad głową. Nikt nie kazał im napaść na Takana, zrobili to na jego widok, albowiem był to święty obowiązek i powinność każdego prawego reptilliona.
Bacznie obserwowany przez miejskich strażników, gnom zaczął prowadzić z reptilliońskim jeńcem ożywioną dyskusję, pełną nieludzkich sykliwych dźwięków, które wydawały się zupełnie nienaturalne w ustach ciepłokrwistych istot. Rozumny jaszczur ponownie uległ głębokiemu wzburzeniu, tłukąc na boki ogonem do chwili, w której zebrał za to po łbie osmundzką pałką.
- Mówi, że ziomkowie tacy jak Takan są wynaturzeniem, wrogiem wszystkiego, co święte dla reptillionów i że pozwalanie im na życie jest ciężkim grzechem dla każdego prawego reptilliona - przetłumaczył po dłuższej wymianie zdań Gorbak - Mówi, że Sahra musi zostać starta z powierzchni ziemi bez względu na wolę Ostrogaru. Życie prawego reptilliona nie ma znaczenia w obliczu spełnienia tego świętego obowiązku i żadne prawo, katańskie czy ludzkie, nie może stanąć prawemu reptillionowi na drodze.
Ragax pokiwał w milczeniu głową, albowiem słowa gnoma wydawały się pasować do tego, co sam półolbrzym wiedział na temat odległej i dość enigmatycznej enklawy Sahry, kryjącej za swymi wielkimi murami społeczność reptillionów, którzy wyrzekli się swego prawdziwego boga i zaczęli oddawać cześć Katanowi.
- Mówi, że zostali porwani na Walgarze przez imperialnych łowców niewolników, ale po sztormie ich statek został rzucony na skały na tej wyspie - ciągnął dalej Gorbak, wprawnie przekładając na Wspólną Mowę syki i świsty wydobywające się z gardzieli rozumnego jaszczura - Tylko oni ocaleli z kipieli, a tutejsza świątynia Asteriusza otoczyła ich opieką i zapewniła dach nad głową. Nikt nie kazał im napaść na Takana, zrobili to na jego widok, albowiem był to święty obowiązek i powinność każdego prawego reptilliona.
Dalsze pytania?
- Wzywaliśmy was do zaprzestania ataku, ale nie cofnęliście się przed przemocą. Nie próbowaliście przekonywać nas, że chronimy odszczepieńca od waszej rasy. Śmiem twierdzić, że nie mieliście żadnych szans w tym starciu, no może tylko podziurawić półolbrzyma, który nie jest nawet żołnierzem. Twoi towarzysze nie zginęli w chwale, zaś ty skończysz pewnie w kajdanach. Warto było tak zmarnować szansę, którą dostaliście od losu?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Gorbak przetłumaczył pośród serii syknięć i pomruków słowa Ragaxa. Wysłuchawszy półolbrzyma jaszczur wydął swój skórny worek pod gardzielą, a potem splunął wprost na buty rozmówcy gęstą flegmą o mocno nieprzyjemnym zapachu.
- Haiwan jahat! - krzyknął w osmandilu rozsierdzony dziesiętnik, wymierzając krnąbrnemu reptillionowi kilka razów pałką - Di dalam kereta dengan!
Posłuszni rozkazowi, strażnicy pochwycili spętanego więźnia wrzucając go na wózek. Gorbak wysłuchał ostatnich wypowiedzianych w shykku słów awanturnika, odprowadzając spojrzeniem odchodzący pośród turkotu obitych żelazem kół patrol straży.
- Powiedział, że żaden pośledni ssak nigdy nie zrozumie poczynań prawdziwie rozumnej istoty - przetłumaczył wyznanie reptilliona - Wiara ponad życie...
Gorbak przetłumaczył pośród serii syknięć i pomruków słowa Ragaxa. Wysłuchawszy półolbrzyma jaszczur wydął swój skórny worek pod gardzielą, a potem splunął wprost na buty rozmówcy gęstą flegmą o mocno nieprzyjemnym zapachu.
- Haiwan jahat! - krzyknął w osmandilu rozsierdzony dziesiętnik, wymierzając krnąbrnemu reptillionowi kilka razów pałką - Di dalam kereta dengan!
Posłuszni rozkazowi, strażnicy pochwycili spętanego więźnia wrzucając go na wózek. Gorbak wysłuchał ostatnich wypowiedzianych w shykku słów awanturnika, odprowadzając spojrzeniem odchodzący pośród turkotu obitych żelazem kół patrol straży.
- Powiedział, że żaden pośledni ssak nigdy nie zrozumie poczynań prawdziwie rozumnej istoty - przetłumaczył wyznanie reptilliona - Wiara ponad życie...
Patrol zabrał pobitych napastników do miejscowych lochów, a co Wy teraz planujecie? Ponieważ za godzinę macie się zebrać pod jedną z bram miejskich Halladoru, dużo czasu Wam nie zostało. Ragax chce czekać z leczeniem za pomocą zaklęcia do pierwszego spoczynku czy raczej zrobi to od razu? Jakieś dodatkowe sprawunki? A może wizyta w świątyni?
Czar działa tylko podczas wypoczynku, więc rzucać go w tym momencie nie ma konieczności. Natomiast warto by było ustalić z przybocznymi Takana jak długa podróż nas czeka i zrobić stosowne zapasy.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
Lutter nie zatrzymuje nic z "łupów". Za to chętne zrobi zakupy - głównie wino, oraz jedzenie. No i jak znajdzie, to niewielki proporzec z symbolem Piana, który zastąpi pompony i inne ozdoby do guan dao.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie
Uświadomiwszy sobie znienacka nader ważną kwestię, Berghar odstawił pod ścianę tarasu swój ciężki młot i przecisnął się bez najmniejszego trudu przez wypełniający wnętrze tawerny podekscytowany tłumek gapiów, depcząc po stopach niektórych biedaków, innych zaś odsuwając na boki nader bolesnymi kuksańcami. Ścigany stekiem mało wybrednych wyzwisk miotanych w osmandilu i Wspólnej Mowie, półolbrzym puścił się biegiem wzdłuż wyłożonej kamienną kostką ulicy ścigając oddalającego się dostojnym krokiem magnata z Sahry.
Słysząc tupot bardzo dużych podeszew trzej reptillioni obejrzeli się za siebie, mimowolnie kładąc ręce na głowniach toporomieczy.
- To jeno ja! - wyrzucił z siebie spolegliwie Dino, unosząc pojednawczym gestem obie dłonie - Chcę jeno zapytać o coś, cośmy zapomnieli, mianowicie o to jak niby długo chcecie bywać za miastem? Coby wiedzieć jak się obficie w zapasy zaopatrzyć?
Tan Makrel Takan po raz kolejny dał dowód ku temu, że doskonale rozumie asser, ale absolutnie nie zamierza kalać nim swego rozdwojonego prawdziwie po gadziemu jęzora. Wydawszy z siebie kilka niskich syknięć skierowanych do przybocznego przeniósł spojrzenie jaszczurzych ślepiów na panoramę sennej uliczki.
- Wielki i ssigodny tan Takan nie ssamierza ssostać tu dłussej niż koniessne - oświadczył gwardzista - Jutro o zmiesschu wrócimy do miassta.
Uświadomiwszy sobie znienacka nader ważną kwestię, Berghar odstawił pod ścianę tarasu swój ciężki młot i przecisnął się bez najmniejszego trudu przez wypełniający wnętrze tawerny podekscytowany tłumek gapiów, depcząc po stopach niektórych biedaków, innych zaś odsuwając na boki nader bolesnymi kuksańcami. Ścigany stekiem mało wybrednych wyzwisk miotanych w osmandilu i Wspólnej Mowie, półolbrzym puścił się biegiem wzdłuż wyłożonej kamienną kostką ulicy ścigając oddalającego się dostojnym krokiem magnata z Sahry.
Słysząc tupot bardzo dużych podeszew trzej reptillioni obejrzeli się za siebie, mimowolnie kładąc ręce na głowniach toporomieczy.
- To jeno ja! - wyrzucił z siebie spolegliwie Dino, unosząc pojednawczym gestem obie dłonie - Chcę jeno zapytać o coś, cośmy zapomnieli, mianowicie o to jak niby długo chcecie bywać za miastem? Coby wiedzieć jak się obficie w zapasy zaopatrzyć?
Tan Makrel Takan po raz kolejny dał dowód ku temu, że doskonale rozumie asser, ale absolutnie nie zamierza kalać nim swego rozdwojonego prawdziwie po gadziemu jęzora. Wydawszy z siebie kilka niskich syknięć skierowanych do przybocznego przeniósł spojrzenie jaszczurzych ślepiów na panoramę sennej uliczki.
- Wielki i ssigodny tan Takan nie ssamierza ssostać tu dłussej niż koniessne - oświadczył gwardzista - Jutro o zmiesschu wrócimy do miassta.
Czyli góra dwa dni, jeśli nie wyskoczy nic nieoczekiwanego...
Zadowolony ze swego żwawego umysłu i nóg, barbarzyńca wrócił do nowych towarzyszy niedoli.
- ponoć jutro wieczorem mamy wrócić mości kamraci, rozumiem, że spotykamy się przy bramie? - powiedział chwytając młot, upewniwszy się, że wszyscy usłyszeli informację. -do zobaczenia zatem.
Barbarzyńca jowialnie zawołał karczmarza, by ten naszykował mu racje jedzienia na trzy dni i poczekawszy na pakunek wyszedł z karczmy. Berghar ruszył ponownie przez tłumek, który już już miał to złośliwie skomentować, lecz zobaczywszy dźwigany na ramieniu młot o głowicy większej od przeciętnej głowy, nagle poprzypominali sobie o zapomianych zupach i innych pilnych sprawach. Półolbrzym chwycił jakiegoś gapia i wypytał go intensywnie o najbliższą świątynię dobrego bóstwa. Zamierzał tam się podleczyć i zakupić jakieś doraźne śrdoki opatrunkowe.
- ponoć jutro wieczorem mamy wrócić mości kamraci, rozumiem, że spotykamy się przy bramie? - powiedział chwytając młot, upewniwszy się, że wszyscy usłyszeli informację. -do zobaczenia zatem.
Barbarzyńca jowialnie zawołał karczmarza, by ten naszykował mu racje jedzienia na trzy dni i poczekawszy na pakunek wyszedł z karczmy. Berghar ruszył ponownie przez tłumek, który już już miał to złośliwie skomentować, lecz zobaczywszy dźwigany na ramieniu młot o głowicy większej od przeciętnej głowy, nagle poprzypominali sobie o zapomianych zupach i innych pilnych sprawach. Półolbrzym chwycił jakiegoś gapia i wypytał go intensywnie o najbliższą świątynię dobrego bóstwa. Zamierzał tam się podleczyć i zakupić jakieś doraźne śrdoki opatrunkowe.
A tak naprawdę, gracz nie pamięta jak ciężko jest ranny - oceni to w samej świątyni jak mu krzykną co łaska! dużo złota. Oczywiście jeśli nie będzie wymaganej dobrej świątyni, to najbliższa tez będzie ok. Chcę tez zakupić bandaże - może takie powstrzymujące krwawienie, albo co tam zaproponują.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
Ragax zamówi w tawernie podróżną porcję jedzenia na dzień i uzupełni bukłak świeżą wodą. Wypyta także właściciela jakie świątynie znajdują się w najbliższej okolicy i jeśli będzie wśród nich poświęcona jego patronowi, to uda się tam w celach leczniczych.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
Skoro max dwa dni, to Lutter weźnie zapasy na 3 dniową podróż. Przy okazji: czy jakieś bóstwo jest wrogo nastawione do Piana i jego wyznawców? Bo nie wiem, czy bieganie z proporcem Piana na broni nie będzie strzałem w stopę...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Do wyboru macie świątynie Asteriusza, Oriaka, Dagonina i Katana oraz małe kaplice Borgona i Aranty, Arianny, Kashandila, Morglitha i Gothmeda.
Jeśli o proporzec Piana na broń idzie, poproszę o wybór jednego z dostępnych charakterystycznych symboli kultu: kielicha, członka w stanie wzwodu bądź obfitych nagich piersi. O ile mi wiadomo, żadne bóstwo poza tymi wrogimi wobec wszystkich nie dybie na Piana, to w opinii wielu całkowicie nieszkodliwy i właściwie bezużyteczny bóg!
Jeśli o proporzec Piana na broń idzie, poproszę o wybór jednego z dostępnych charakterystycznych symboli kultu: kielicha, członka w stanie wzwodu bądź obfitych nagich piersi. O ile mi wiadomo, żadne bóstwo poza tymi wrogimi wobec wszystkich nie dybie na Piana, to w opinii wielu całkowicie nieszkodliwy i właściwie bezużyteczny bóg!