27/ 11/ 2020, 11: 57 czasu wschodnioazjatyckiego, płyta lotniska
Kilka godzin oczekiwań zdawało się trwać nieskończoność. Jelcynow zdołał ustalić kilka faktów, łacząc niedawne wydarzenia.
Ucierpiała jedynie "Abwera". Kur i Sztucznik gryźli piach. Balbina była cała w drodze do krypty grupy "Tetris", której netrunnerzy ustalili analizując nagrania z kwatery głównej ustalili tożsamość kreta.
Tyle, że kret już nie żył, pierdolony Rumun, zdrajca.
Pewnym problemem stawał się fakt, że to właśnie on programował Tanię. Pozostawało jeszcze pytanie komu zdrajca sprzedał organizację? Tożsamości zamachowców nie ustalono. Pewne też było, że przyszli zabijać a nie zadawać pytania. Azjatyckie rysy twarzy mogły sugerować Koreańczyków, tych samych którym Jelcynow rąbnął wirusa.
Oficjalne serwisy wspominały o ataku terroystycznym na linie SoVTransu, jednak relacje naocznych świadków wprowadzały chaos w kwestii ustalenia danych domniemanych zamachowców. Raporty i relacje służb były lakoniczne i wymijające.
Nie padło żadne zdanie na temat zaginionego patrolu policyjnego. Nie wspomniano o utopionym w stawie jeepie.
Jelcynow spojrzał przez ramię na podjeżdżający w kierunku samolotu pojazd bagażowy. Rozpoznał kierowcę. Człowiek, z którym rozmawiał kilka godzin wcześniej delikatnie uśmiechnął się w stronę Niedźwiedzia pakując różowe skrzynie na rampę ładunkową.
W jednej z nich w gąszczu różowych i fioletowych styropianowych słoników tkwiła Tania, gdyby Borys mógł widzieć przez plastikową płytę- w kolejnej podłużnej skrzyni dostrzegłby owiniętę kokardką, odseparowane nogi najwyższej dostępnej na rynku jakości.
Motłoch wyglądał podle. Jelcynow otarł czoło z potu widząc poobijaną gębę najemnika kontrastującą ze wspinającymi się po schodkach pozostałymi pasażerami samolotu.
Wielki ochroniarz musiał czuć się nieswojo bez swego tuzina zwyczajowo taszczonych śmiercionośnych zabawek. Gorączkowo podążał za wzrokiem szefa wypatrując skrzyni, która mogła zawierać i jego klamoty.
[center]***[/center]
Borejko spisała się. Niedźwiedź wraz z Motłochem zasiedli w pierwszej klasie. Głęboki głos kapitana wydobywający się z głośników uprzejmie powitał pasażerów.
Tupolew zaczynał kołować, szykując się do startu.
Kilka minut później wzbił się w powietrze.
Tania.
Nano- maszynki nie naprawią tak skomplikowanego uszkodzenia- cała optyka w jednym oku po prostu wyparowała. Dziura po oku po prostu wieje pustką, a jakkolwiek wysoce zaawansowany splot skórny nie ma w opcjach "zaklejenia" oczodołu. Potrzeba profesjonalnego serwisu.
Na pokładzie leci z Wami człowiek kapitan Borejko, ale pozostał w drugiej klasie. Motłoch zauważył kaburę nieznacznie wypychającą jego garnitur.
Tania w składziku- w dwóch różowych "walizkach". Żadnej broni nie macie przy sobie.