PBF - Boskie potyczki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zakładam, że skoro padł rozkaz nieotwierania wejść do miasta, to wszystkie furty i furteczki też będą pilnowane. Stąd też myślę, że pomysł pokonania muru za pomocą lin nadal pozostaje najbardziej użytecznym rozwiązaniem - opuścimy miasto nie narażając się na zarzut złamania prawa, chociaż w tej chwili zastanawiam się, czy ekipa czarnucha przypadkiem nie przetnie nam lin za plecami jak będziemy złazić na dół...
Dobra, w takim razie kontynuuje droge do domu alchemika w poszukiwaniu platynowego moździerza.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Dom Gurgo, wczesna noc, 1 dnia bakis-ranu
Drayaharus doszedł do domu alchemika nieniepokojony i mimo, że rozglądał się uważnie przez całą drogę oraz nasłuchiwał kroków, nie zauważył nic niepokojącego.
Zarówno drzwi jak i okiennice były zamknięte, ale gnom przygotował się do tej wizyty i wyciągnął otrzymany od Gurgo klucz.
W ciemnym domu było chłodno i śmierdziało jakimiś chemicznymi odczynnikami. Imaginerus przeszedł się po domu, aby ocenić liczbę jego pomieszczeń i pięter.
Dom alchemika był piętrowy z poddaszem. Poddasze było zakurzonym i zagraconym nieużywanym sprzętem schowkiem. Na piętrze mieściła się sypialnia oraz kilka ogołoconych niemal do czysta pokoi. Parter mieścił duży salon do którego prowadził przedpokój i kuchnia ze spiżarnią. Z salonu schody prowadziły do obszernej piwnicy gdzie mieściło się laboratorium.
Drayaharus doszedł do domu alchemika nieniepokojony i mimo, że rozglądał się uważnie przez całą drogę oraz nasłuchiwał kroków, nie zauważył nic niepokojącego.
Zarówno drzwi jak i okiennice były zamknięte, ale gnom przygotował się do tej wizyty i wyciągnął otrzymany od Gurgo klucz.
W ciemnym domu było chłodno i śmierdziało jakimiś chemicznymi odczynnikami. Imaginerus przeszedł się po domu, aby ocenić liczbę jego pomieszczeń i pięter.
Dom alchemika był piętrowy z poddaszem. Poddasze było zakurzonym i zagraconym nieużywanym sprzętem schowkiem. Na piętrze mieściła się sypialnia oraz kilka ogołoconych niemal do czysta pokoi. Parter mieścił duży salon do którego prowadził przedpokój i kuchnia ze spiżarnią. Z salonu schody prowadziły do obszernej piwnicy gdzie mieściło się laboratorium.
Gdzie Draya planuje rozpocząć poszukiwania i czy ma jakąś strategię?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Północne blanki Rotgan-kir, wczesna noc 1 dnia bakis-ranu
Nieulękłym zabrało sporą chwilę czasu zgubienie "ogona", pod pretekstem poczekania w karczmie do poranku. Tymczasem jedynie przeszli przez karczmę wychodząc jej tyłami. To był wystarczający fortel aby zgubić jezdnych.
Przekradli się mrocznymi uliczkami i wspięli po stromych schodach na blanki.
- Psia noga - łagodnie zaklął Huskun, zważając na słowa przy paladynie, a jednocześnie nie mogą powstrzymać wściekłości.
Mur miasta był wysoki na jakieś sześć metrów, ale nie to zmartwiło goblina. Miasto dodatkowo otoczone było szeroką i głęboką fosą, łączącą się na zachodzie z przepływającą przy samym mieście rzeką Senil.
Nieulękłym zabrało sporą chwilę czasu zgubienie "ogona", pod pretekstem poczekania w karczmie do poranku. Tymczasem jedynie przeszli przez karczmę wychodząc jej tyłami. To był wystarczający fortel aby zgubić jezdnych.
Przekradli się mrocznymi uliczkami i wspięli po stromych schodach na blanki.
- Psia noga - łagodnie zaklął Huskun, zważając na słowa przy paladynie, a jednocześnie nie mogą powstrzymać wściekłości.
Mur miasta był wysoki na jakieś sześć metrów, ale nie to zmartwiło goblina. Miasto dodatkowo otoczone było szeroką i głęboką fosą, łączącą się na zachodzie z przepływającą przy samym mieście rzeką Senil.
Informacyjnie napiszę, że do miasta prowadzą trzy duże bramy - od strony północnej, zachodniej oraz północno zachodniej. Natomiast port w Rotgan-kir nie jest w żaden sposób oddzielony murami od miasta. Cmentarz jest na północny zachód od miasta.


-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Północne blanki Rotgan-kir, 1 bakis-ranu
Widok niczym nie strzeżonego koryta rzeki niezmiernie Huskuna ucieszył, a radość ta ustępowała jedynie drwinie z miejscowych stróżów prawa, którzy w swej głupocie nie dopuszczali widać do siebie myśli, że istoty nieumarłe nie musiały wcale oddychać i bez trudu mogły przemieszczać się pod wodą za nic mając sobie miejskie mury.
Sam zaklinacz jednak istotą nieumarłą bynajmniej nie był, toteż jął uważnie spozierać na właściwy sobie brzeg rzeki doszukując się na nim jakiejś przystani, a przy niej przynajmniej niewielkiej łódki mogącej posłużyć za środek transportu na zewnątrz miasta.
- Szukajcie łodzi - rzucił goblin podzielając całkowicie zdanie Bazookha w kwestii rezerwowej drogi na cmentarz - Wypłyniemy na zewnątrz rzeką, tylko szukajcie łodzi, zanim czas nam się nie skończy albo ci czarni nas nie najdą ponownie.
Widok niczym nie strzeżonego koryta rzeki niezmiernie Huskuna ucieszył, a radość ta ustępowała jedynie drwinie z miejscowych stróżów prawa, którzy w swej głupocie nie dopuszczali widać do siebie myśli, że istoty nieumarłe nie musiały wcale oddychać i bez trudu mogły przemieszczać się pod wodą za nic mając sobie miejskie mury.
Sam zaklinacz jednak istotą nieumarłą bynajmniej nie był, toteż jął uważnie spozierać na właściwy sobie brzeg rzeki doszukując się na nim jakiejś przystani, a przy niej przynajmniej niewielkiej łódki mogącej posłużyć za środek transportu na zewnątrz miasta.
- Szukajcie łodzi - rzucił goblin podzielając całkowicie zdanie Bazookha w kwestii rezerwowej drogi na cmentarz - Wypłyniemy na zewnątrz rzeką, tylko szukajcie łodzi, zanim czas nam się nie skończy albo ci czarni nas nie najdą ponownie.
Szukamy łodzi wystarczającej na przewiezienie tak znaczącej liczby pasażerów (ewentualnie dwóch mniejszych) i spływamy stąd (z naciskiem na słowo "spływamy").
- Hmmmm.... - zamyślił się głośno Drayaharus, drapiąc się paluchem po brodzie. - Jak moździerz, to i pewnie w piwnicy będzie, gdzie laboratorium znaczy się. Tam też poszukam! - mruknął, kierując palec wskazujący do góry i zamykając za sobą drzwi wejściowe na klucz, poszedł raźnym krokiem w stronę schodów prowadzących do piwnicy.
Najpierw zabieram się dokładnie za przeszukiwanie laboratorium w piwnicy. Szukam w ten sposób, że zaglądam w każdy kąt, pod każdy przedmiot, a potem obstukuje ściany i podłogę w poszukiwaniu schowków czy innych niespodzianek, próbując przy okazji wykrywać punktowo magię (korzystam ze zdolności profesjonalnych). Jak nic nie znajdę to przechodzę wyżej, aż do strychu, powtarzając procedurę. Daje sobie czas do rana. Oczywiście jak znajdę coś innego, cennego albo użytecznego to też zabieram.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Dom alchemika, noc 1 bakis-ranu
Rozżarzane mrowie iskierek po trzykroć rozświetlały idealny mrok nim zajęła się hubka. Kilka delikatnych dmuchnięć i mały płomyk zatańczył w ciemnościach. Drayaharus zapalał kolejne świece wyrywając z mroku kolejne fragmenty pracowni alchemicznej. Pod nogami chrupało zbite szkło pobitej aparatury. Ktoś kto tu się zabawił niszcząc wszystko jak lecie najpewniej nie zdawał sobie sprawy z ogromnej ceny tak skomplikowanej i nowoczesne aparatury, zresztą Imaginerus także nie.
W powietrzu nadal unosił się smród spalenizny i wiercący w nosie odór ingrediencji alchemicznych. Pomieszczenie było spore, jakieś trzydzieści na czterdzieści dużych kroków. Teraz wyglądało jak pobojowisko, co miało utrudnić poszukiwania.
Niezrażony tym faktem Drayaharus zaczął przetrząsać podłogę, szafki i kufry. Opukiwał znalezionym prętem ściany, podłogę i sufit. Szukał skrytek, schowków i iluzorycznie ukrytych pomieszczeń. Po niemal dwóch godzinach opadł na blat stojącego na środku ozdobnego biurka, pokrytego poplamioną skórą i dziurami korników. Przeciągnął się i przejrzał po raz kolejny pomieszczeniu zastanawiając się gdzie on ukryłby cenne przedmioty. Ponoć najciemniej pod latarnia.
Gnom po raz kolejny przetrząsnął szuflady biurka. Tym razem wyciągnął je i położył na blat, aby przyświecić świecą i wtedy to dostrzegł. Jedna z szuflad była niemal o połowę krótsza. Szybko zajrzał w dziurę po szufladzie. Tak! W migoczącym świetle dostrzegł niewielki otwór dziurki od klucza w tylnej ściance mniej więcej w połowie szerokości biurka.
Rozżarzane mrowie iskierek po trzykroć rozświetlały idealny mrok nim zajęła się hubka. Kilka delikatnych dmuchnięć i mały płomyk zatańczył w ciemnościach. Drayaharus zapalał kolejne świece wyrywając z mroku kolejne fragmenty pracowni alchemicznej. Pod nogami chrupało zbite szkło pobitej aparatury. Ktoś kto tu się zabawił niszcząc wszystko jak lecie najpewniej nie zdawał sobie sprawy z ogromnej ceny tak skomplikowanej i nowoczesne aparatury, zresztą Imaginerus także nie.
W powietrzu nadal unosił się smród spalenizny i wiercący w nosie odór ingrediencji alchemicznych. Pomieszczenie było spore, jakieś trzydzieści na czterdzieści dużych kroków. Teraz wyglądało jak pobojowisko, co miało utrudnić poszukiwania.
Niezrażony tym faktem Drayaharus zaczął przetrząsać podłogę, szafki i kufry. Opukiwał znalezionym prętem ściany, podłogę i sufit. Szukał skrytek, schowków i iluzorycznie ukrytych pomieszczeń. Po niemal dwóch godzinach opadł na blat stojącego na środku ozdobnego biurka, pokrytego poplamioną skórą i dziurami korników. Przeciągnął się i przejrzał po raz kolejny pomieszczeniu zastanawiając się gdzie on ukryłby cenne przedmioty. Ponoć najciemniej pod latarnia.
Gnom po raz kolejny przetrząsnął szuflady biurka. Tym razem wyciągnął je i położył na blat, aby przyświecić świecą i wtedy to dostrzegł. Jedna z szuflad była niemal o połowę krótsza. Szybko zajrzał w dziurę po szufladzie. Tak! W migoczącym świetle dostrzegł niewielki otwór dziurki od klucza w tylnej ściance mniej więcej w połowie szerokości biurka.
Testuję test przeszukiwania dla gnoma równające się 25. Jeden rzut dla całego pomieszczenia. Szanse niewielkie, ale miłe zaskoczenia, wyrzuciłem 5. Sukces.
- Aha! Skarby! - niemal krzyknął gnom, ciesząc się ze swojego znaleziska. Nie miał ochoty szukać już kolejnego klucza, więc postanowił rozłupać biurko by dostać się do tajemniczej szuflady. Wcześniej jednak nie zawadzi sprawdzić, czy aby nie jest zabezpieczona magią...
Używam umiejętności Wykrycie magii. Jeżeli nic nie wykryję, to siłą za pomocą dostępnych mi środków próbuję dostać się do środka skrytki.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Port w Rotgan-kir, 1 nocy bakis-ranu.
Huskun bez trudu odnalazł w porcie ludzi, którzy zgodzili się na wynajem łodzi. Wystarczyła historyjka o nocnym wędkowaniu na węgorze. Cena była strasznie wygórowana ale obecny przy targach paladyn nie miał zamiary zniżać się do negocjacji i rzucił rybakowi złote monety.
Łódź miała żagiel ale jakoś wśród załogi zabrakło osób, które potrafiłyby to wykorzystać. W ruch poszły wiosła i już po chwili mknęli tnąc nurt spokojnej delty Senil. Gdy tylko wyminęli miasto zacumowali w szuwarach i ruszyli na cmentarz.
Huskun bez trudu odnalazł w porcie ludzi, którzy zgodzili się na wynajem łodzi. Wystarczyła historyjka o nocnym wędkowaniu na węgorze. Cena była strasznie wygórowana ale obecny przy targach paladyn nie miał zamiary zniżać się do negocjacji i rzucił rybakowi złote monety.
Łódź miała żagiel ale jakoś wśród załogi zabrakło osób, które potrafiłyby to wykorzystać. W ruch poszły wiosła i już po chwili mknęli tnąc nurt spokojnej delty Senil. Gdy tylko wyminęli miasto zacumowali w szuwarach i ruszyli na cmentarz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Cmentarz nieopodal Rotgan-kir, przed północą 1 dnia bakis-ranu
Barthur przyświecając sobie latarnią powiódł towarzyszy dobrze utrzymaną drogą poprzez wzgórza i lasy na leżący około półgodziny drogi od miasta cmentarz.
Wśród pohukiwań sów i odległego wycia wilków drużyna Nieulękłych dotarał do niewielkiego płaskiego wzgórza na którym grzebano zmarłych z Rotgan-kir. Wzgórze otoczono wysokim kamiennym murem, a przy jedynej bramie stały dwa domki. Barthur pamiętał, że jeden z nich, ten niższy jest kaplicą gdzie przechowywane są zwłoki przed pochówkiem, a drugi piętrowy jest domem rodziny grabarzy a obecnie także lokum skierowanej do pilnowania cmentarza straży.
Barthur przyświecając sobie latarnią powiódł towarzyszy dobrze utrzymaną drogą poprzez wzgórza i lasy na leżący około półgodziny drogi od miasta cmentarz.
Wśród pohukiwań sów i odległego wycia wilków drużyna Nieulękłych dotarał do niewielkiego płaskiego wzgórza na którym grzebano zmarłych z Rotgan-kir. Wzgórze otoczono wysokim kamiennym murem, a przy jedynej bramie stały dwa domki. Barthur pamiętał, że jeden z nich, ten niższy jest kaplicą gdzie przechowywane są zwłoki przed pochówkiem, a drugi piętrowy jest domem rodziny grabarzy a obecnie także lokum skierowanej do pilnowania cmentarza straży.
Jesteście na miejscu! Jest jasna noc oświetlona księżycem w pełni i wydaje się być spokojnie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Cmentarz, przed północą 1 dnia bakis-ranu
Huskun obciągnął rękawy swej ciasnej pod pachami skórzni, oblizał usta rozglądając się jednocześnie z wielką ciekawością po wysokim ogrodzeniu cmentarza.
- Skoro mogił straż miejska strzeże, mus nam z nimi zadzierać? - spytał goblin spoglądając znacząco na mur, ale zaraz mina mu zrzedła, bo towarzyszący Nieulękłym rycerze nie sprawiali wrażenia dość skocznych i zwinnych, by cichaczem forsować ogrodzenie - Albo może lepiej iść się z wielką pompą przywitać i rabanu narobić, że z odsieczą przybywamy, coby ich przed potworem ratować?
Huskun obciągnął rękawy swej ciasnej pod pachami skórzni, oblizał usta rozglądając się jednocześnie z wielką ciekawością po wysokim ogrodzeniu cmentarza.
- Skoro mogił straż miejska strzeże, mus nam z nimi zadzierać? - spytał goblin spoglądając znacząco na mur, ale zaraz mina mu zrzedła, bo towarzyszący Nieulękłym rycerze nie sprawiali wrażenia dość skocznych i zwinnych, by cichaczem forsować ogrodzenie - Albo może lepiej iść się z wielką pompą przywitać i rabanu narobić, że z odsieczą przybywamy, coby ich przed potworem ratować?
Co robimy, wkradamy się tam cichaczem czy z wielkim rwetesem?
Wysłał bym paladynów do bramy, żeby straż miejską ściągnęli - niech próbują wejść na legalu, tłumacząc, że po zioła przyszli. To nam powinno dać wystarczająco dużo czasu na włam i wypad, zanim nas coś zeżre....
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy