PBF - Klepsydra Wieczności
Ragax spokojnie poczeka na rozwój wydarzeń, oczywiście z ulgą zsiadając z końskiego siodła.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu
Sprowadzony przez zdyszanych młokosów, Sogga Uzun wystąpił przed resztę ziomków wycierając umorusane dłonie w gruby kowalski fartuch i spozierając na niecodziennych przybyszów wzrokiem równie zdumionym jak reszta górali.
- Sogga, ten oto czcigodny jaszczurak cię zawezwał - oznajmił rozsadzany wręcz ciekawością Nartan Skandra, wskazując dłonią na siedzącego wyniośle w siodle Takana. Przez zgromadzone wokół gremium natychmiast przebiegła fala pomruków.
- Jam jest Sogga Uzun, panie - przedstawił się kowal, posługując się bezbłędną Wspólną Mową.
- Sogga Uzun z Gandarharu, z Osmundu Wschodniego? Mistrz fachu mennickiego? - upewnił się tan Takan i spoglądający na kowala Ragax nie zdołał się powstrzymać od wrażenia, że w oczach górala pojawił się na ulotną chwilę błysk strachu. Mężczyzna milczał długo, potem skinął twierdząco głową.
- Sprawy stojące za twym wyjazdem z Gandarharu mnie nie interesują - oznajmił Takan - Przybywam w zupełnie innym celu, ów jednak nie jest przeznaczony dla aż tak wielu uszu. Prowadź do swego domu, Soggo Uzunie, abyśmy się mogli rozmówić w spokojności.
Rozumny jaszczur okręcił się w siodle spoglądając na najętych w Halladorze przybocznych.
- Nie wyjedziemy stąd przed świtem - powiedział - Przygotujcie spoczynek i strawę, a nie troskajcie się o zapłatę.
Sprowadzony przez zdyszanych młokosów, Sogga Uzun wystąpił przed resztę ziomków wycierając umorusane dłonie w gruby kowalski fartuch i spozierając na niecodziennych przybyszów wzrokiem równie zdumionym jak reszta górali.
- Sogga, ten oto czcigodny jaszczurak cię zawezwał - oznajmił rozsadzany wręcz ciekawością Nartan Skandra, wskazując dłonią na siedzącego wyniośle w siodle Takana. Przez zgromadzone wokół gremium natychmiast przebiegła fala pomruków.
- Jam jest Sogga Uzun, panie - przedstawił się kowal, posługując się bezbłędną Wspólną Mową.
- Sogga Uzun z Gandarharu, z Osmundu Wschodniego? Mistrz fachu mennickiego? - upewnił się tan Takan i spoglądający na kowala Ragax nie zdołał się powstrzymać od wrażenia, że w oczach górala pojawił się na ulotną chwilę błysk strachu. Mężczyzna milczał długo, potem skinął twierdząco głową.
- Sprawy stojące za twym wyjazdem z Gandarharu mnie nie interesują - oznajmił Takan - Przybywam w zupełnie innym celu, ów jednak nie jest przeznaczony dla aż tak wielu uszu. Prowadź do swego domu, Soggo Uzunie, abyśmy się mogli rozmówić w spokojności.
Rozumny jaszczur okręcił się w siodle spoglądając na najętych w Halladorze przybocznych.
- Nie wyjedziemy stąd przed świtem - powiedział - Przygotujcie spoczynek i strawę, a nie troskajcie się o zapłatę.
Takan i jego gwardziści zamierzają zamknąć się z miejscowym kowalem w jego chacie, by tam coś ważnego i sekretnego przedyskutować (swoją drogą, tajemnicza sprawa). Na Was spadł obowiązek zorganizowania noclegu i kolacji. Jakieś szersze deklaracje, wnioski, obserwacje, komentarze?
- Zdrożeniśmy po podróży, lecz nim zasiądziemy do posiłku, o wierzchowce zadbać trzeba. Prowadźcie nas nasamprzód do stajni dobrzy ludzie, gdzie znajdą one strawę, oporządzenie i możliwość wypoczęcia po długiej drodze. Czcigodny wraz ze swymi przybocznymi nocować pewnie będzie, dla nas zdałaby się też chata jakowaś. Gdzie możemy spożyć jadło i napitek, gdy już nasz pracodawca z Soggą słowo zamieni?
Ragax zamierza przed zapadnięciem w sen pomedytować w celu rzucenia czaru Zdrowienie.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
Kevfalcon podał wodze chłopakowi, by ten odprowadził wierzchowca do stajni. Wziął ze sobą jedynie lutnię i poprawiwszy kapelusik z gęsim piórem ruszył dziarskim krokiem w stronę pobliskiej karczmy, zaraz za chłopami, prowadzącymi do przybytku.
- Mnie tam nie interesuje co te jaszczury kombinują - mruknął do towarzyszy podróży, gdy mocodawcy odeszli z kowalem. - Póki płacą i nie robimy nic nielegalnego, dla mnie gra.
- Mnie tam nie interesuje co te jaszczury kombinują - mruknął do towarzyszy podróży, gdy mocodawcy odeszli z kowalem. - Póki płacą i nie robimy nic nielegalnego, dla mnie gra.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- A mnie, to ciekawi. Złoto i monety to ciekawe sprawy - powiedział Gorbak doganiając barda.
- To zastanawiające, że szlachcice z Sahry poszukują mennika. Czyżby władze katańskie zezwoliły w nagrodę za wierność reptilionom na bicie własnej monety? Pewnikiem nikt dla nich nie chce pracować, bo są uważani za zdrajców i przeniewierców i sprzedawczyków - te ostatnie słowa gnom wyszeptał, puszczając do Kevfalcona oko - dlatego musieli pofatygować się osobę taką jak tutejszy kowal. Co o tym sądzisz. Hmm? - gnom odkaszlnął - ale mnie wytrzęsło w tym siodle! Flaki to mi się chyba posplątywały, teraz jednak to co miało znalazło ujście. Muszę iść.
Gorbak pobiegł za chaty starając się zgubić ewentualny pościg. Szuka miejsca gdzie ma zamiar znaleźć trochę prywatności. A, że trafił pod chałupę kowala i to w łopianie w pobliżu okna ,to już całkowity zbieg okoliczności.
- To zastanawiające, że szlachcice z Sahry poszukują mennika. Czyżby władze katańskie zezwoliły w nagrodę za wierność reptilionom na bicie własnej monety? Pewnikiem nikt dla nich nie chce pracować, bo są uważani za zdrajców i przeniewierców i sprzedawczyków - te ostatnie słowa gnom wyszeptał, puszczając do Kevfalcona oko - dlatego musieli pofatygować się osobę taką jak tutejszy kowal. Co o tym sądzisz. Hmm? - gnom odkaszlnął - ale mnie wytrzęsło w tym siodle! Flaki to mi się chyba posplątywały, teraz jednak to co miało znalazło ujście. Muszę iść.
Gorbak pobiegł za chaty starając się zgubić ewentualny pościg. Szuka miejsca gdzie ma zamiar znaleźć trochę prywatności. A, że trafił pod chałupę kowala i to w łopianie w pobliżu okna ,to już całkowity zbieg okoliczności.
Gnom postara się zwiać przed chłopami, skryć się pod chatą kowala i podsłuchać rozmowę. Pod pretekstem gwałtownej i naglącej defekacji.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu
Wskazani palcem przez Nartana Skandrę, młodzi chłopcy szybko odebrali od gości konie, klepiąc je po pyskach i prowadząc w kierunku krytej darnią stajni, z której dobiegało rżenie innych wierzchowców. Sam naczelnik odczekał, aż eskorta tana Takana zarzuci sobie na grzbiety i ramiona podróżne sakwy, po czym przywołał przybyszów do siebie.
- Nie ma u nas karczmy, ale możecie przespać się w domu zgromadzeń - oznajmił Skandra - Zaraz ktoś tam napali w piecu i naszykuje posłania.
- Dormitorium? - Ragax wydął wargi w pełnym wątpliwości grymasie - Sądzę, że ssigodny tan Takan nie ucieszy się na wieść o dzieleniu miejsca spoczynku z pospólstwem...
- Racz nie zaliczać mnie z łaski swojej do pospólstwa - obruszył się pozornie nie na żarty Berghar - Mieszczański mam status i wielce sobie go cenię, to niemalże jak tan.
- Wspomnij o tym ssigodnemu, może tak go to ujmie, że weźmie cię pod własną derkę na dzisiejszą noc - odgryzł się Ragax przenosząc wzrok na towarzyszących Skandrze górali.
- Nie musicie trzymać rąk tak blisko oręża - oświadczył beztroskim tonem, któremu przeczyło śmiertelnie poważne spojrzenie - Przerastam was o głowę z okładem, ale to nie znaczy, że zaraz się na was rzucę.
Opierający dłonie o obciążone kordami i pałkami pasy mężczyźni zerknęli pytająco w stronę naczelnika.
- Okolica nie zawsze spokojna - wzruszył ramionami Skandra - My pobożni i zwady nie szukamy, ale ostrożności nigdy za wiele. Pójdźcie tędy, dom zgromadzeń jest tam.
Wskazani palcem przez Nartana Skandrę, młodzi chłopcy szybko odebrali od gości konie, klepiąc je po pyskach i prowadząc w kierunku krytej darnią stajni, z której dobiegało rżenie innych wierzchowców. Sam naczelnik odczekał, aż eskorta tana Takana zarzuci sobie na grzbiety i ramiona podróżne sakwy, po czym przywołał przybyszów do siebie.
- Nie ma u nas karczmy, ale możecie przespać się w domu zgromadzeń - oznajmił Skandra - Zaraz ktoś tam napali w piecu i naszykuje posłania.
- Dormitorium? - Ragax wydął wargi w pełnym wątpliwości grymasie - Sądzę, że ssigodny tan Takan nie ucieszy się na wieść o dzieleniu miejsca spoczynku z pospólstwem...
- Racz nie zaliczać mnie z łaski swojej do pospólstwa - obruszył się pozornie nie na żarty Berghar - Mieszczański mam status i wielce sobie go cenię, to niemalże jak tan.
- Wspomnij o tym ssigodnemu, może tak go to ujmie, że weźmie cię pod własną derkę na dzisiejszą noc - odgryzł się Ragax przenosząc wzrok na towarzyszących Skandrze górali.
- Nie musicie trzymać rąk tak blisko oręża - oświadczył beztroskim tonem, któremu przeczyło śmiertelnie poważne spojrzenie - Przerastam was o głowę z okładem, ale to nie znaczy, że zaraz się na was rzucę.
Opierający dłonie o obciążone kordami i pałkami pasy mężczyźni zerknęli pytająco w stronę naczelnika.
- Okolica nie zawsze spokojna - wzruszył ramionami Skandra - My pobożni i zwady nie szukamy, ale ostrożności nigdy za wiele. Pójdźcie tędy, dom zgromadzeń jest tam.
Naczelnik zabierze Was teraz do domu zgromadzeń. Nie sposób nie zauważyć, że miejscowi mimo pozornej życzliwości są spięci i podejrzliwi. Kilku już poszło śladem Gorbaka w głąb osady, najwyraźniej nie zamierzając zostawić ciekawskiego gnoma samego.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu
Tarmosząc za pasek spodni Gorbak podskakiwał w zabawny sposób, udając z całkiem sporą wprawą uciskanie pęcherza i rozglądając się jednocześnie bacznie wokół siebie. Gnom spostrzegł chatę, w której zniknęli reptillioni z Sahry oraz Sogga Uzun, sąsiadującą z buchającą żarem kuźnią. Obciągnięte rybimi błonami okienne ramy kusiły Gorbaka nieodparcie, gwarantując łatwość podsłuchania toczonej w środku rozmowy pod warunkiem, że podsłuchujący nie da się na tym przyłapać.
Jak się jednak okazało, miejscowi górale nie zamierzali puszczać żadnego obcego samopas po osadzie. Kiedy Gorbak obejrzał się przez ramię, dostrzegł trzech idących jego śladem młodych mężczyzn, odzianych w baranie kożuchy i uzbrojonych w nabite kawałkami metalu dębowe pałki. Żaden z nich nie trzymał rąk przy broni, ale ich podejrzliwe miny pozwalały sądzić, że w razie potrzeby nie zawahają się przed złojeniem obcemu skóry.
- Dom zgromadzeń w inszej stronie, panie gnomie - powiedział jeden z górali - Chodźcie, odprowadzimy was.
Tarmosząc za pasek spodni Gorbak podskakiwał w zabawny sposób, udając z całkiem sporą wprawą uciskanie pęcherza i rozglądając się jednocześnie bacznie wokół siebie. Gnom spostrzegł chatę, w której zniknęli reptillioni z Sahry oraz Sogga Uzun, sąsiadującą z buchającą żarem kuźnią. Obciągnięte rybimi błonami okienne ramy kusiły Gorbaka nieodparcie, gwarantując łatwość podsłuchania toczonej w środku rozmowy pod warunkiem, że podsłuchujący nie da się na tym przyłapać.
Jak się jednak okazało, miejscowi górale nie zamierzali puszczać żadnego obcego samopas po osadzie. Kiedy Gorbak obejrzał się przez ramię, dostrzegł trzech idących jego śladem młodych mężczyzn, odzianych w baranie kożuchy i uzbrojonych w nabite kawałkami metalu dębowe pałki. Żaden z nich nie trzymał rąk przy broni, ale ich podejrzliwe miny pozwalały sądzić, że w razie potrzeby nie zawahają się przed złojeniem obcemu skóry.
- Dom zgromadzeń w inszej stronie, panie gnomie - powiedział jeden z górali - Chodźcie, odprowadzimy was.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Już, już - sapnął Gorbak - to może chwilę potrwać, bo od skakania na przyrodzeniu wolno leci. Że też żołnierze kawalerii mogą mieć dzieci. Zadziwiające. A wystarczyło by trochę lepiej wyprofilować siodła, dodać owczą wełnę na podściółkę, ehhh. Nie musicie czekać, widziałem gdzie ten jest ten wasz dom zgromadzeń. No idźcie już bo ja tak przy innych chłopach nie mogę....
Zagadywał gnom przeżywając wewnętrzny konflikt pełnego pęcherza i obitej wieloma godzinami jazdy konnej prostaty.
Zagadywał gnom przeżywając wewnętrzny konflikt pełnego pęcherza i obitej wieloma godzinami jazdy konnej prostaty.
Jeżeli się uda pozbyć natrętów to gnom postara się podkraść i podsłuchać rozmowę kowala z reptilionem, a jak nie to wraca wraz z eskortą do domu zgromadzeń.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu
Dom zgromadzeń, wzniesiony z sosnowych bali i porządnie uszczelniony, składał się w zasadzie z jednej wielkiej izby, wzbogaconej o rzędy biegnących pod ścianami drewnianych ław oraz wielkiego paleniska pośrodku, obmurowanego kamiennymi bloczkami. Kilku miejscowych młodzieńców uwijało się jak w ukropie wyciągając z niewielkiego składziku pęki wyprawionych zwierzęcych skór mających posłużyć za posłania dla gości. Ciśnięte na wielką pryzmę szczapy suchego drewna szybko zajęły się płomieniami, rozświetlając ciemne dotąd zakamarki pomieszczenia. W ich blasku pojawiły się pęki zawieszonych u powały suszonych ziół, warkocze czosnku i splecione w pęczki korzenie przypraw.
Młodzi górale, wciąż wyraźnie podejrzliwi, zerkali na przybyszów z ogromną ciekawością, co Ragax, Berghar i Lutter doskonale zresztą rozumieli. Mieszkający wysoko w górach, miejscowi młodzieńcy nieczęsto zapewne opuszczali okolice sadyby, o wyprawie do Halladoru nawet nie wspominając. Widok dwóch półolbrzymów oraz towarzyszącego im barwnego z wyglądu człowieka musiał budzić przemożne zaciekawienie.
- Widzieliście co ciekawego po drodze? - zagadnął towarzyszący reszcie Skandra, siadając na najbliższej paleniska ławie i wyciągając ku płomieniom dłonie - Na gościńcu spokojnie?
- Takich na czarno odzianych widzieliście? - nie wytrzymał jeden z górali, ale zaraz ugryzł się w język, spiorunowany karcącym wzrokiem naczelnika.
- Czarnych, nie czarnych, widzieliście co? - wzruszył ramionami Nartan Skandra, spoglądając na swych gości.
Dom zgromadzeń, wzniesiony z sosnowych bali i porządnie uszczelniony, składał się w zasadzie z jednej wielkiej izby, wzbogaconej o rzędy biegnących pod ścianami drewnianych ław oraz wielkiego paleniska pośrodku, obmurowanego kamiennymi bloczkami. Kilku miejscowych młodzieńców uwijało się jak w ukropie wyciągając z niewielkiego składziku pęki wyprawionych zwierzęcych skór mających posłużyć za posłania dla gości. Ciśnięte na wielką pryzmę szczapy suchego drewna szybko zajęły się płomieniami, rozświetlając ciemne dotąd zakamarki pomieszczenia. W ich blasku pojawiły się pęki zawieszonych u powały suszonych ziół, warkocze czosnku i splecione w pęczki korzenie przypraw.
Młodzi górale, wciąż wyraźnie podejrzliwi, zerkali na przybyszów z ogromną ciekawością, co Ragax, Berghar i Lutter doskonale zresztą rozumieli. Mieszkający wysoko w górach, miejscowi młodzieńcy nieczęsto zapewne opuszczali okolice sadyby, o wyprawie do Halladoru nawet nie wspominając. Widok dwóch półolbrzymów oraz towarzyszącego im barwnego z wyglądu człowieka musiał budzić przemożne zaciekawienie.
- Widzieliście co ciekawego po drodze? - zagadnął towarzyszący reszcie Skandra, siadając na najbliższej paleniska ławie i wyciągając ku płomieniom dłonie - Na gościńcu spokojnie?
- Takich na czarno odzianych widzieliście? - nie wytrzymał jeden z górali, ale zaraz ugryzł się w język, spiorunowany karcącym wzrokiem naczelnika.
- Czarnych, nie czarnych, widzieliście co? - wzruszył ramionami Nartan Skandra, spoglądając na swych gości.
Chcecie zawiązać niezobowiązującą konwersację?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu
Podejrzliwi górale nie odstąpili nawet na krok, wyraźnie nie przejawiając żadnego zrozumienia dla nadmiernej wstydliwości gnomiego podróżnika.
- Chcecie obszczać kowalowi chatę, panie? - odezwał się jeden z nich, głosem nie tyle nieufnym, co wręcz kpiarskim - On tego wielce nie lubi, a wielki ma nadto młot, jak takim młotem przypierdzieli w gniewnym uniesieniu...
- Nie strachaj gościa, Rangor, nie wypada - wtrącił drugi z miejscowych, unosząc pojednawczo dłoń - Chodźcie z nami, panie gnomie, zaprowadzimy was do latryny, gdzie wnet ulżycie swemu pęcherzowi.
Gorbak jęknął w duchu, obejrzał się tęsknie ku rybim błonom rozciągniętym na okiennych ramach chaty Uzuna Soggi.
- A lepiej się żwawo uwijajcie, bo zaraz jadło podają, a dzisiaj my barana bili, tedy będzie baranina palce lizać - ponaglił go trzeci góral, wskazując palcem na dom zgromadzeń.
Podejrzliwi górale nie odstąpili nawet na krok, wyraźnie nie przejawiając żadnego zrozumienia dla nadmiernej wstydliwości gnomiego podróżnika.
- Chcecie obszczać kowalowi chatę, panie? - odezwał się jeden z nich, głosem nie tyle nieufnym, co wręcz kpiarskim - On tego wielce nie lubi, a wielki ma nadto młot, jak takim młotem przypierdzieli w gniewnym uniesieniu...
- Nie strachaj gościa, Rangor, nie wypada - wtrącił drugi z miejscowych, unosząc pojednawczo dłoń - Chodźcie z nami, panie gnomie, zaprowadzimy was do latryny, gdzie wnet ulżycie swemu pęcherzowi.
Gorbak jęknął w duchu, obejrzał się tęsknie ku rybim błonom rozciągniętym na okiennych ramach chaty Uzuna Soggi.
- A lepiej się żwawo uwijajcie, bo zaraz jadło podają, a dzisiaj my barana bili, tedy będzie baranina palce lizać - ponaglił go trzeci góral, wskazując palcem na dom zgromadzeń.
Obawiam się, że próba podsłuchania rozmowy w takim towarzystwie jest skazana na porażkę...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Gorbak przeszedł do wskazanej przez chłopów latryny i zadumał się przez chwilę, nad rozwojem higieny w miejscowościach o małej liczbie mieszkańców. Toż w miastach każdy szczał i srał gdzie popadło. Obszczywano karczmy, kuźnie, sklepy, ba nawet i świątynie, nie daleko szukając Piana. Srano w zaułkach i do rynsztoków, zaś idąc przez miasto o poranku raz za razem trzeba było odskakiwać spod okien aby nie zostać oblanym zawartością nocnika. Tymczasem w takiej wiosce, dziurze zabitej dechami, latryna!
Gorbak zachichotał do swoich myśli, ale już po chwili powrócił do myśli o złocie, monetach, mennicach i szlachciców z Sahry. Jak ich podsłuchać? Może gdyby tak zrobić tuleję z ucha smoka i podłączyć do jelita wieprza? Lub przyprawić sobie uszy gigantycznego nietoperza? A może siedzieć w latrynie tak długo, aż śpiewy barda z kompanii odciągną uwagę chłopów?
Plan był dobry, ale zmęczenie, głód i senności wzięły górę. Gorbak poszedł do Domu Zgromadzeń pochwalając chłopską zaradność i zmyślność dotyczącą korzystanie z latryn, co zapobiega zarazom i zabrudzeniom butów.
Gorbak zachichotał do swoich myśli, ale już po chwili powrócił do myśli o złocie, monetach, mennicach i szlachciców z Sahry. Jak ich podsłuchać? Może gdyby tak zrobić tuleję z ucha smoka i podłączyć do jelita wieprza? Lub przyprawić sobie uszy gigantycznego nietoperza? A może siedzieć w latrynie tak długo, aż śpiewy barda z kompanii odciągną uwagę chłopów?
Plan był dobry, ale zmęczenie, głód i senności wzięły górę. Gorbak poszedł do Domu Zgromadzeń pochwalając chłopską zaradność i zmyślność dotyczącą korzystanie z latryn, co zapobiega zarazom i zabrudzeniom butów.
Ale, że co? Że czarną skóre mieli? Niby pomalowani? - udał głupka, nadzwyczaj udanie, Berghar, po czym zarechotał, czekając na wtórujący mu śmiech nieco rozluźnionych górali. Ano widzielim stos tych, jak im tam...udał lukę w pamięci kupiec, patrząc czujnie, czy aby kolejny raz coś im się nie wypsnie - Burków, czy jakoś tak. Okrutnie śmierdzący stos to był. A tak? Normalnie. trochę jezdnych, trochę pieszych. Ależ mi w gardle zaschło, niech skonam..... oblizał się znacząco półolbrzym
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu
Naczelnik pokiwał głową słysząc słowa Berghara, klasnął w dłonie wskazując nimi jednocześnie ku jednej z kilku ustawionych w rogu pomieszczenia beczułek z dębowego drewna. Jakiś góral odszpuntował czym prędzej wieko beczki, zaczął nabierać z niej czerpakiem piwo rozlewając trunek do cynkowych kufli.
- Że Wełnianych Burków wojsko wybiło, już żeśmy słyszeli - oznajmił Nartan Skandra - W Algilu byłem dwa dni temu, rozprawiali tam o tym na targowisku. Prawdziwie rzucili owi żołdacy trupy na pryzmę przy gościńcu? Cóż, niechaj to będzie przestroga dla tych, co po szlaku grasują...
Naczelnik odczekał, aż jego ziomkowie rozdają gościom naczynia, potem zamoczył we własnym usta kosztując pienisty trunek o mocnym chmielowym zapachu.
- Nam wszelako szło o grupę cudzoziemców, co się na czarno noszą, a w okolicy obozują - dodał po chwili wyraźnego namysłu Skandra - Trochę nam nie przypadli do gustu, bo dziwaczni są zdeczko, tedy ich miał na myśli Froggo, kiedy was o czarnych pytał.
Nim Berghar zdążył odpowiedzieć, drzwi domu zgromadzeń otworzyły się szeroko, a przez próg przestąpił wiedziony przez gromadkę dużo od niego wyższych miejscowych Gorbak. W ślad za gnomem pojawiło się też kilka starszych wiekiem kobiet, niosących półmiski z pieczoną baraniną, warzywa i chleb.
- Wybaczcie ciekawość, która mnie dręczy, wszelako ponad strawę bardziej pragnę wieści - oznajmił Skandra spoglądając jednocześnie na rozdawane przybyszom jedzenie - Jedzmy i rozprawiajmy zarazem. Kim są owe jaszczury, które do naszego kowala przybyły, jeśli to nie tajemnica? Co ich sprowadza i czego chcą?
Naczelnik pokiwał głową słysząc słowa Berghara, klasnął w dłonie wskazując nimi jednocześnie ku jednej z kilku ustawionych w rogu pomieszczenia beczułek z dębowego drewna. Jakiś góral odszpuntował czym prędzej wieko beczki, zaczął nabierać z niej czerpakiem piwo rozlewając trunek do cynkowych kufli.
- Że Wełnianych Burków wojsko wybiło, już żeśmy słyszeli - oznajmił Nartan Skandra - W Algilu byłem dwa dni temu, rozprawiali tam o tym na targowisku. Prawdziwie rzucili owi żołdacy trupy na pryzmę przy gościńcu? Cóż, niechaj to będzie przestroga dla tych, co po szlaku grasują...
Naczelnik odczekał, aż jego ziomkowie rozdają gościom naczynia, potem zamoczył we własnym usta kosztując pienisty trunek o mocnym chmielowym zapachu.
- Nam wszelako szło o grupę cudzoziemców, co się na czarno noszą, a w okolicy obozują - dodał po chwili wyraźnego namysłu Skandra - Trochę nam nie przypadli do gustu, bo dziwaczni są zdeczko, tedy ich miał na myśli Froggo, kiedy was o czarnych pytał.
Nim Berghar zdążył odpowiedzieć, drzwi domu zgromadzeń otworzyły się szeroko, a przez próg przestąpił wiedziony przez gromadkę dużo od niego wyższych miejscowych Gorbak. W ślad za gnomem pojawiło się też kilka starszych wiekiem kobiet, niosących półmiski z pieczoną baraniną, warzywa i chleb.
- Wybaczcie ciekawość, która mnie dręczy, wszelako ponad strawę bardziej pragnę wieści - oznajmił Skandra spoglądając jednocześnie na rozdawane przybyszom jedzenie - Jedzmy i rozprawiajmy zarazem. Kim są owe jaszczury, które do naszego kowala przybyły, jeśli to nie tajemnica? Co ich sprowadza i czego chcą?
Wieczerza zapowiada się nader smakowicie i chociaż wybór dań jest skromny, wszyscy najecie się do syta. Do budynku zeszło się już kilkunastu górali, korzystających z okazji, by zjeść wspólnie posiłek i posłuchać opowieści z dalekiego świata!