Goodsprings, Prospector Saloon
Siedzący na ogrodzeniu cmentarnego wzgórza osadnik zachowywał spokój, toteż wracający ze stacji mężczyźni przemaszerowali środkiem głównej ulicy nie bawiąc się w skradanie opłotkami. Dopóki nigdzie nie widać było Kajdaniarzy, przygotowania do obrony Goodsprings mogły się toczyć otwarcie.
Trudi ugotowała z pomocą dwóch innych kobiet gulasz ze świeżego mięsa gekona, spożyty przez gromadę bojówkarzy z dzikim apetytem i donośnym mlaskaniem. Chet, Sam, Ringo, trzej ocaleni z grobu faceci z amnezją, doktor Mitchell, pastor Gottschalk, Stary Pete i jeszcze trzech innych miejscowych mężczyzn rozłożyło na stolikach w barze swą broń, amunicję oraz narzędzia, sprawdzając raz jeszcze wszystkie strzelby i rewolwery i wymieniając się pomocnymi wskazówkami.
- Tylko nie próbuj montować tych zapalników w salonie - przestrzegła albinosa Sunny, kiedy ten zaczął zajmować się kawałkami drutu i przełącznikami w niebezpiecznie bliskiej odległości od spiętrzonych na blacie stolika lasek dynamitu - Idź na dwór, zanim coś przypadkiem nie wybuchnie, bo nas zmieciesz z powierzchni ziemi!
- Mówisz do eksperta w tej dziedzinie - odparł albinos, co dziewczyna skwitowała ironicznym parsknięciem.
- Człowieku, ty nie wiesz jak się nazywasz, a chcesz budować dynamitowe bomby! - wybuchnęła dziewczyna, spiorunowana surowym spojrzeniem Cheta.
- Przyniosłem coś ze sobą - wtrącił doktor Mitchell, kładąc na stole nylonową torbę i wyciągając z niej niewielki pistolet maszynowy o wąskiej lufie - Stary grat z lat włóczęgi, ale zaciął się dawno temu i nigdy nie próbowałem tego naprawić. Ktoś się nim zajmie?
Widząc wyciągniętą z torby broń chudzielec zerknął na nią z nieskrywanym zaciekawieniem, przerywając snutą w obecności trzech podejrzliwych osadników opowieść o tym jak to ugłaskał sprytną konwersacją miejscowego Sekuritrona nakłaniając go do pomocy w obronie Goodsprings.
Większość obrońców osady zebrała się ponownie w barze. Jest tam nasza czwórka BG, Ringo, Chet, Sunny, Sam, Stary Pete, doktor Mitchell, Trudi i trzech innych osadników. Trwa sprawdzanie arsenału i wymiana dobrych rad. Dostaliście jeść i pić, toteż wyzerowałem Wam liczniki zmęczenia, ale natychmiast przydzieliłem jeden dodatkowy albinosowi, ponieważ dzień jest tak paskudnie słoneczny i gorący, że białoskóry mężczyzna ledwie zipie!
Jakieś dodatkowe pomysły, komentarze, wnioski bądź chociażby luźne dialogi?