PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 maja 2014, 06:18

Droga na cmentarz, południe drugiego dnia bakis-ranu

Skrzypiąc i podskakują na wykrotach stary wóz o dwóch wysokich drewnianych kołach pokonywał kolejne wzniesienie. Siedzący na koźle Balin po raz setny odgonił tłustą czarną muchę. Promienie słońca palił niemiłosiernie, a ich skryty pod plandeką ładunek zaczynał się psuć wabiąc wszystkie trupożerne owady z całej okolicy.

Tuż przed wozem na dużym i tłustawym ośle jechał nienawykły do jazdy wierzchem Huskun, śmiesznie wysoko i szeroko trzymając wodze. Wzbudzał on wesołość i ciche żarty szeptana przez idących za wozem sześciu strażników. Jednak plecy jadących w przodzie Orofara, Urgrima oraz Gusłka na tyle ich onieśmielały, że zatrzymywali swoje spostrzeżenia jedynie dla siebie.

- To tutaj
- powiedział Huskun dojechawszy do szczytu i patrząc ze wzniesienia - to ten wąwóz, gdzie się na nas zasadzili. W nocy minęliśmy go łukiem, ale dzisiaj trza go sprawdzić.

Cała grupa powoli zjechała ze szczytu między dwa wzgórza formujące coś na kształt wąskiego wąwozu, którego bokiem płynął obecnie wyschnięty potok. Już po kilkunastu metrach zobaczyli leżące zwłoki. Sądząc po zapachu, wzdęciu brzucha i nadgniłym oraz uwalanym ziemiom stroju było to zombi.
Koń Gusłka zadreptał w miejscu przednimi nogami, targnął kłową i parsknął kuląc uszy. Kapłan uspokoił go i zsiadł z siodła.

Huskun zostawiwszy osiołka jakiemuś strażnikowi ruszył w stronę trupa. Jego wąskie szparki oczu wypatrzyły błyski słońca na rozciągniętej między drzewami strunie.

- Uważajcie, to jest pułapka, prawie odciachała zombiemu głowę.

Jakieś trzydzieści metrów dalej leżało zwalone drzewo, pod którym szamotał się przybity do ziemi szkielet. Ziemia wokół jago łapsk była rozkopana prawi na pół metra głębokości. Kościotrup "zwęszywszy" żywych zaczął szamotać się jeszcze bardziej.
Przeszukując miejsce zasadzki (w promieniu 200 m) znaleźliście sześć zniszczonych szkieletów i pięciu martwych zombie. Leżą także ciała świeżych trupów, jest ich siedem. Czterech z nich ma wytatuowane M na nadgarstku. Mają przy sobie broń (Miecze długie typowe 3, szable zakrzywione 4, sztylety 6, noże - 4, Lekkie łuki refleksyjne - 7 i około 100 strzał w siedmiu kołczanach, siedem sakiewek - łącznie - 5 sztukami złota (głównie w srebrze), zbroje lekki - kurtkowe (część mocno uszkodzonych). Ciała Gromka brak. Łupy można upchnąć na wozie.
Zbieranie zwłok trochę potrwa. Czy poselstwo do druidów jedzie dalej (droga daleka), czy czeka na wóz, to samo zapytanie tyczy się Balina i Urgrima?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 maja 2014, 06:26

Wieża astrologiczna, południe 2 dnia bakis ranu

- Wejdź, wejdź proszę, Barthurze! - zawołał jowialnie gruby niski człowieczek widząc stojącego przed progiem półolbrzyma - ależ mamy dziś upał. Choć napijemy się czegoś zimnego.

Grubasek ruszył przez dom, wydając polecenia służbie, po czym zaczął trajkotać o niebywały przeżyciu jakim była dla niego podróż do kryjówki Nieulękłch. Zawiódł swojego kompana do chłodniejszego pomieszczenie gdzie podano im schłodzone wino.

- Mów zatem jakie sprawy cię do mnie sprowadzają. Czyżbyś planował jakąś kolejną, równie ciekawą eskapadę? - zapytał astrolog podsuwając Barthurowi tacę z łakociami.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 maja 2014, 09:29

My tutaj zaczekamy na wóz z mości Urgrimem. Oszacuję straty obu stron i przejrzę okolicę.
W czasie oczekiwań wykroję fragment skóry potrzebny do rytuału, staram się oszacować liczbę pokonanych nieumarłych i mrocznych.
Mam nadzieję, że wóz tu przybędzie, bo go zamówiliśmy wcześniej...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 maja 2014, 10:08

Do Szczeliny Zagłady jeszcze spory kawałek drogi, a tam trafiają ciała martiwaków, biedoty, kryminalistów i tym podobne. Teraz zatrzymaliście się w miejscu zasadzki Mrocznych. Pech chciał, że wśród zabitych w zasadzce nie ma krasnoluda (a może i szczęście). Po ich zapakowaniu na wóż ruszycie dalej, miniecie cmentarz i zakręcicie na wschód i dotrzecie do Szczeliny. Tam zrzucicie ładunek w bezdenne czeluści. Tam też trafiły zwłoki krasnoludzkiego zombie, którego skórę potrzebujecie.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 maja 2014, 10:16

Przed garnizonem katańskich orków, południe 2 dnia bakis-ranu

Bazook ruszyła w stronę garnizonu katańskich orków, aby zbadań co się stało ze truchłem ubitego lemeona. Upał była tak okrutny, że krasnolud mimo lekkich ubrań unikał bezpośredniego działania promieni słonecznych ,chodząc po opustoszałych ulicach miasta, tylko w cieniu budynków.

Wrota kasztelu w którym stacjonowali katańczycy były zamknięte. Przed bramą stali dwaj strażnicy. Krasnolud przystanął na rogu i przed dłuższą chwilę obserwował wchodzących i wychodzących oraz rozglądał się za jakimś mieszkającymi w tej okolicy mieszczanami.
Zdziwił się wielce gdy w pewnej chwili wychodząca z garnizonu piątka katańczyków ruszyła wprost na niego.
Widać, że orki czegoś najwyraźniej od Bazookha chcą.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 maja 2014, 10:35

Rezolutny Goblin, południe 2 dnia bakis-ranu

Gnoma siedział zarzuconymi na blat stołu nogami i pociągał zimne piwko. Jako, że siedział na obszernym tarasi miał możliwość spozierania na kręcące się przy fontannie kobity. Niektóre z nich napełniając dzbany krystalicznie czystej i chłodnej wody wchodziły do fontanny z wysoko zadartymi spódnicami, a strugi wody przyklejały ich cienkie bluzeczki do ciała. Ładny był to widok .Fontanna Rotgan-kir uznawana za dar bogów, bijąca ze świętego źródła arianny, dostarczała mu wiele radości.

Jego towarzysze rozeszli się po okolicy szukając różnistych komponentów do eliksiru lub starając się zinterpretować zapisy receptury. On natomiast jako bohater poprzedniej nocy został regenerując siły.

On wiedział, że nie przydzielono go do żadnego z zadań, nie z powodu braku sympatii, niezrozumienia jego dowcipu, czy też dlatego, że wplątałby ich w jakąś kabałę. Co to to nie. Przecież wszyscy go uwielbiali.

Drayaharus dobrze wiedział, że pozostawiono go w spokoju, żeby obmyślił jak zdobyć najważniejszy z komponentów - Łuskę Czerwonego Węża. Łuska była fragmentem kory świętego drzewa sharamitów, posiadanym jedynie przez wybrańców boginie. Tak przynajmniej twierdził Fraki.

Drzewo zwane Czerwonym Wężem rosło na małej wyspie, a wyspę strzegli kapłani. Jedynym sposobem pozyskania Łuski było zasłużenie się dla kapłanów Sharami, albo uczestniczenie w święcie Powietrznego Tańca, kiedy to palono ognisko wokół drzewa i niekiedy pod wpływem temperatury łuska odskakiwała w ręce tańczącego wokół drzewa szczęśliwca.

Trudny orzech do zgryzienia, ale kto ma sobie z tym poradzić jak nie tan Drayaharus Imaginerus