PBF - Obietnica szybkiej śmierci w Dolinie Węży

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 maja 2014, 13:17

Mimo milczenia Eb'a wiele spośród mundurowych oczu było utkwionych właśnie w nim. Kontrast między wojskową dyscypliną, a niechlujnym, wyraźnie drażniącym niektórych wyglądem właśnie zrekrutowanego najemnika emanował wiszącym w powietrzu, choć nie zadanym pytaniem.
Dlaczego generał wolał posłać taką gromadę obszarpańców, która najpewniej zgubi się, lub zwieje z wypożyczonym sprzętem, zamiast przydzielić zadanie sprawdzonym weteranom o niezachwianej lojalności?

I chyba tylko przeorane czarnymi bliznami, nad zwyczaj szpetne oblicze małomównego najemnika dodawało mu w oczach wojskowych nieco specyficznego splendoru.

Eb czuł na sobie te spojrzenia, przywykł do nich choć nigdy nie starał się rzucać w oczy. Było w nim coś, co budziło powszechną odrazę. Zastanawiające zjawisko w czasach, gdy wróg ludzkości jest jasno zdefiniowany i oczywisty.

Jednak wbrew dawnym opiniom wspólna sprawa nie zawsze jednoczy ludzi. Jednoczą, a równie często dzielą ich wspólne interesy. Gamble.

Zdrajca, czy nie, chyba nas to nie obchodzi prawda? -rzucił niespodziewanie basowym tonem, włączając się do rozmowy.

Podniósł się z miejsca i wyszedł z namiotu.

Pulkowniku! -rzucił za Lockie'm.

Map nam nie dacie, ale rysować chyba umiecie? Robotę zwykliśmy wykonywać jak należy. Wam i nam chyba zależy, by poszło najlepiej, jak się da.
Chcę jakąś mapę z miejscami, gdzie widywano Stolzmana, zaznaczonymi orientacyjnie wejściami do metra itd.

No i oczywiście linę- lina zawsze się przyda ;)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 maja 2014, 21:32

Lockie wziął głęboki wdech i przytrzymał jeszcze powietrze w płucach, mierząc spojrzeniem Eba. Po chwili z sykiem wypuścił powietrze i wyciągnął z kieszeni kurtki dwie sklejone ze sobą taśmą kartki A4, na których była wydrukowana mapa. Złodziej przyjrzał się jej uważnie, a pułkownik zaczął tłumaczyć.

Obrazek

- Słuchaj mnie uważnie, synu. Na mapie zaznaczone są główne miejsca oraz wszystkie drogi. Metro jest zaznaczone tą linią podobną do szwów - brudny palec pułkownika wskazał na cienką linię wijącą się bezładnie pomiędzy prostymi uliczkami miasta. - Wzdłuż nich, przy głównych drogach, szukajcie wejść. Większość może być zawalona, ale na ogól da się przejść. Dokładnych miejsc nie wskażę, bo nie pamiętam. I nikomu nie pokazujcie, że wam ją dałem. Mamy tylko dwie takie mapy... więc spodziewam się jej zwrotu. W dobrym stanie - rzucił ostro, zasalutował, po czym odszedł w głąb obozu.

*

Linę dostarczono dziesięć minut później. Najemnicy zabezpieczyli swój dobytek - kładąc go po drugiej stronie leżanki - po czym zasznurowali namiot od wewnątrz i zasnęli, by rano wyruszyć zapracować na swoje gamble.

*
Spoiler!
Zapadłeś w głęboki sen. Śniło ci się, że jedziecie do Atlanty transporterem opancerzonym Cougar, w rytm dziwnej muzyki klasycznej. Droga spowita jest mgłą, a ruiny wyglądają martwo i przygnębiająco. Zatrzymaliście się kilkaset metrów od ruin: dalsza droga jest zatarasowana wrakami samochodów i nieprzydatnymi częściami maszyn Molocha. Ktoś patrzy się na ciebie ze szczytu pozostałości po wieżowcu. Zaraz jednak znika. Coś uczepiło ci się nogi. Boli jak jasna cholera! Krzyczysz z bólu.
*

- Ian! Ian! Co jest? - krzyknął Paul Wilson, który chwycił Iana za ramiona i trząsł nim gwałtownie.

Mężczyzna otwarł szeroko oczy. Nad nim pochylał się Wilson i Eb. Przez plastikowe okna namiotu wpadało mętne światło poranka.

- Gotowi do drogi? - zapytała kapral Martha, wchodząc do namiotu. - Podwieziemy was pod miasto, i stamtąd będziemy utrzymywali łączność z wami przez to - kobieta podała Wilsonowi dużą krótkofalówkę. - Ma zasięg do 30 kilometrów, o ile nie będzie zakłóceń. To wystarczy. Generał zdecydował, że będziemy mieli nad wami czuwać i w razie czego pomóc wam w ewakuacji.
Jakieś jeszcze plany? Do ekwipunku Eba dopisuje 20 metrów liny (200 kg max udźwig) + 1 para uprzęży do wspinaczki i zestaw karabinków i haczyków.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 maja 2014, 21:57

Myślę, że mamy wszystko, czas ruszać , im szybciej tym lepiej, wkrótce może tam być gorąco.
Moloch się wycofał, ale może wrócić.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 maja 2014, 22:28

Martha pewnie prowadziła opancerzonego Cougara. Pojazd właśnie minął prowizoryczne rogatki i ruszył drogą międzystanową 285. Sierżant Stan Kowalsky, strzelec obsługujący wieżyczkę z minigunem zamontowaną na dachu włożył płytę do pokładowego odtwarzacza CD.
Obrazek Pojazd sprawnie omijał wyboje i leje po bombach, które w miarę zbliżania się do Atlanty były coraz liczniejsze. Porzucone na poboczach wraki samochodów wyglądały, jakby otrzymały serię z karabinów maszynowych, a potem zostały przejechane przez ciężkie czołgi. Szeregowy James O'Hara obsługujący radiostację nałożył słuchawki i zapalając papierosa, zupełnie odciął się od siedzących w pojeździe ludzi, przełączając coś i pstrykając nieustannie.

Szarawy świt poranka powoli ustępował słońcu, które coraz śmielej wschodziło nad ziemią. Dzień zapowiadał się naprawdę piękny. No - a przynajmniej będzie piękna pogoda.

- Czysto, żadnej żywej duszy na horyzoncie - zameldował Stan, chowając się na chwilę do wnętrza pojazdu, by napić się trochę wody.

Krajobraz powoli stawał się coraz bardziej przygnębiający. Przez niewielkie, opancerzone szyby Cougrara widać było mozolnie zbliżające się kikuty budynków. Niedaleko pierwszego zjazdu z drogi stał wysoki budynek, którego wyższe kondygnacje były przestrzelone dużymi pociskami - ział dziurami jak szwajcarski ser. Atmosfera wokoło była ponura i przyprawiająca o ciarki. Autostrada rozszerzała się na dwa kolejne pasy; ale to i tak było bez znaczenia. Zalegające wraki samochodów i zniszczonego sprzętu bojowego skutecznie uniemożliwiały dalszy przejazd. Opancerzony transporter zatrzymał się kilkanaście metrów przed pierwszą falą wraków. Zgasł silnik i w okolicy słychać był o jedynie niewyraźny szum urządzeń działających w pojeździe.

- No, to tutaj się rozstajemy - mruknął James, ściągając słuchawki. - W razie czego nadawajcie na kanale trzecim. Powodzenia - powiedział szczerze, po czym znów założył słuchawki i nasłuchiwał.

- Będziemy czekać na was do jutra rana. W razie, gdyby się coś działo - nadawajcie, postaramy się wam pomóc. Jeżeli jednak do jutra się nie odezwiecie - odjeżdżamy - powiedziała beznamiętnie kapral Martha i wysiadła z samochodu, rozciągając się.
Patrząc na mapę, to jesteście na północnym wschodzi, od strony drogi nazwanej Ponce De Leon. Przed wami rozpościera się widok na zrujnowane miasto, zaś na pierwszym planie ogromna droga wraz z istnym złomowiskiem, uniemożliwiającym przejazd czegokolwiek większego od roweru.
Wasz widok:
Obrazek
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 maja 2014, 09:57

Do jutra rana tylko czekacie?, cholera, to może być mało czasu na znalezienie 1 człowieka w tym miejscu.
Wcale nie musi być tam gdzie wskazał wasz dowódca. Trudno damy jakoś radę, może się uda.

Biorę lek na moją chorobę. By być sprawnym w pełni w czasie akcji.
Ostatnio zmieniony 22 maja 2014, 20:38 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 maja 2014, 20:26

Nie traćmy więc czasu. -rzucił Eb zeskakując z pojazdu, na który wdrapał się chwilę wcześniej, by rozejrzeć się nieco po okolicy. Panował pozorny spokój, lecz nauczony doświadczeniem węszyciel wiedział, że każde ruiny kryły w sobie śmiertelne zagrożenie. Kiedyś tłumaczył to sobie tak, że duchy zniszczonej cywilizacji po prostu mszczą się na swych oprawcach.

Nie sterczcie tutaj na widoku. Ukryjcie pojazd. Kiedy wrócimy i wszystko będzie ok wywieszę jakąś szmatę na rogu tamtego budynku. -wskazał palcem na częściowo zawaloną ruderę, nad którą skrzypiąc dyndał odstający mocno metalowy neon z powyginanymi literami.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 maja 2014, 12:40

- Dobra chłopaki, przemykajmy od razu do wejścia do metra. Tam jest największa szansa na znalezienie naszego celu.

Ian naciągnął mocniej kapelusz na głowę i ruszył w ruiny.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 23 maja 2014, 13:04

Poprowadzę. -rzucił zwięźle Eb i zdecydowanym krokiem ruszył. Pamiętał mniej więcej z mapy, gdzie znajdowało się wejście, lecz tu, przy żołnierzach, nie chciał jej ponownie rozkładać, by nie narażać darczyńcy na kłótnie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 maja 2014, 13:53

Paul trzyma się nieco z tyłu, ubezpieczając pozostałych.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 25 maja 2014, 13:20

Trójka najemników powoli przechodziła między wrakami, uważając gdzie nadeptując i rozglądając się uważnie. Po kilku chwilach z widoku znikł opancerzony pojazd, a Ian na chwilę stanął i patrzył się na ruiny wieżowca.
Spoiler!
Na jednym z pięter wieżowca pozbawionego bocznej ściany dostrzegłeś postać, która zniknęła na sekunde po tym, jak na nią spojrzałeś. Póki co wszystko, co dziś zobaczyłeś od rana zgadza się ze snem, który dziś śniłeś. A może to dalej sen?
Wokoło leżały porozrzucane łuski amunicji, części samochodów, budynków i maszyn Molocha; widać, ze toczono tu naprawdę zażarte boje. Nagły dźwięk postawił wszystkich w stan jeszcze większego skupienia. W przeraźliwej i przygnębiającej ciszy tylko jeden dźwięk mógłbyć jeszcze gorszy.

Właśnie odezwał się detektor ruchu, trzymany w kieszeni Eba.

Dźwięk tutaj:
https://www.freesound.org/people/Timbre/sounds/168429/#
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 25 maja 2014, 14:13

Eb błyskawicznie odwrócił się ku towarzyszom zakrywając usta dłonią, wyłączył detektor, by dźwięk sygnalizatora nie zdradzał ich pozycji po czym położył się na ziemi, by możliwie najciszej wturlać się pod jeden z setek wraków piętrzących się na ulicy.

Z poziomu guntu obserwował i nasłuchiwał dalej.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 maja 2014, 14:31

Paul postępuje podobnie jak Eb. Po padnięciu na ziemię, stara się nie ruszać, ale obserwuje okolicę.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 25 maja 2014, 18:46

Ian wypluł wykałaczkę i płynnym ruchem wskoczył za fragment zwalonego mury. Serce biło mu szybko, a dłonie zrobiły się wilgotne. Sam w swojej skromnej ocenie uważał się za twardziela i wkurzył go tak niespodziewany skok adrenaliny no i... obawa. Ale jak tu cholera się nie ba... obawiać skoro koszmary stają się rzeczywistością.
Ian zerknął na towarzyszy po czym wskazał palcem wskazującym na swoje oczy i na wieżowiec, po czym zgiął palec serdeczny pozostawiając wyprostowany tylko jeden.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 25 maja 2014, 22:25

Pośród ruin znów zaległa cisza. Wyłączony detektor tylko pipnął żałośnie i zamilkł, jak rzucający się o ziemię najemnicy. Wszyscy ukryli się tak, że widać by ich było tylko z tej strony, z której Ian, Paul i Eb widzieliby napastnika. Słowem - nie da się zaskoczyć. Zarówno Wilson, jak i Eb nie widzieli nic podejrzanego na ruinach, które wskazał im McNeil: czysto. Nikogo w pobliżu. Cisza.

Cisza trwała jeszcze parę długich, pełnych napięcia minut. W końcu złodziej włączył detektor. Nadajniki, które mieli przy sobie sprawiały, że detektor nie wykrywał ruchu ludzi z nadajnikami; omijał ich, jakby się nie ruszali.

Zielona lampka urządzenia wskazywała, że nic się w okolicy nie rusza. Eb kiwnął głową towarzyszom i wstał, rozglądając się. Było cicho i martwo, na dodatek pogoda zaczynała się psuć: nadciągały szare chmury.

Z miejsca postoju widać było częściowo zawalone wejście do podziemi. Z wiszących tabliczek została tylko jedna: SUBWAY.

Najemnicy powoli ruszyli w stronę metra. Detektor milczał jak zaklęty. Wraki samochodów, resztki gruzu i innego, niezidentyfikowanego sprzętu powoli się rozrzedzały, a ulice stawały się wygodniejsze do podróży. Jakieś trzydzieści kroków przed pierwszymi kawałkami betonu i żelaza prowadzącymi do podziemnej stacji, na ulicy leżał całkiem ładna, wypolerowana metalowa skrzynka o rozmiarze przypominającym standardowy, prostokątny kosz na śmieci. Na skrzyni białą farbą napisano od szablonu U.S.A. ARMY 9 MM AMMO.

Detektor milczał.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 26 maja 2014, 03:22

Wysunięty z przodu Eb zamarł w bezruchu. Strużka zimnego potu spłynęła mu między łopatkami. Cholera! Czuł to, czuł na sobie spojrzenie, gdzieś tam, w któymś z zaciemnionych zaułków coś gapiło się na nich. Nie mógł jednak dać po sobie poznać tego, co podpowiadał mu koci instynkt. Uniósł rękę do góry, by zatrzymać idących za nim.

Pojemnik z amunicją wyglądał zbyt łakomie, wokół nie było sladów krwi, czy walki, a takich rzeczy zwyczajnie się nie zapomina.
Gdzieś tam czaił się obserwator, a może skrzynka była zaminowana.
Paranoja.
Paranoja, która pozwalała mu żyć. Gestem dał do zrozumienia towarzyszom, by się rozproszyli, po czym niezwykle ostrożnie, bacznie rozglądając się na boki niczym przyczajony tygrys zaczął podchodzić pod skrzynkę.
Nie mógł dać po sobie poznać, że wie o obecności obserwatora, świadomie lazł więc w tę pułapkę wypatrując ukrytych linek i podłożonych ładunków. Wokół było mnóstwo świetnych kryjówek, lecz stary wyga usiłował wykryć miejsce potencjalnego ukrycia się kogoś, kto mógł się na nich czaić.
Wszystko zawsze przychodzi z trudem, prezenty takie jak ten, nie leżą po prostu na drodze.

ODPOWIEDZ