PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 maja 2014, 21:41

Goodsprings, dach Prospector Saloonu

Czekający w ogromnym napięciu na pierwszy wybuch Sunny i jasnowłosy zabijaka wychylili się ponad murek okalający dach baru, błyskawicznie przykładając do barków kolby karabinków i mierząc w dół w chmurę piaskowego pyłu. Zajmujący pozycje na parterze osadnicy zaczęli strzelać pierwsi nawet nie siląc się na celowanie, ale para obrońców odczekała jeszcze kilka sekund, szukając wyraźnego celu.

Sunny zabiła swą ofiarę pierwszym strzałem, trafiając wybiegającego z chmury Kajdaniarza prosto w głowę. Wymachujący chaotycznie rękami człowiek zwalił się na plecy niczym uderzony młotkiem, wypuszczając z dłoni dzierżony w niej stary bejsbolowy kij. Inny skazaniec potknął się o trupa swego kompana, przypadł na jedno kolano w próbie odzyskania równowagi. Wyraźnie wstrząśnięty i zapewne ogłuszony wybuchami, więzień zdawał się szybko odzyskiwać trzeźwość umysłu, bo jego palce złapały za noszony przy pasie pistolet w zamiarze wyszarpnięcia broni z odpiętej wcześniej kabury.

Jasnowłosy strzelec wstrzymał na ułamek chwili oddech, po czym ściągnął spust Weatherby'ego. Karabinek drgnął leciutko w rękach mężczyzny, kiedy małokalibrowy pocisk opuścił jego lufę.

Kula przestrzeliła udo Kajdaniarza obryzgując suchy piasek gorącą ludzką krwią. Noga ugięła się pod ciężarem człowieka, powodując jego upadek. Tkwiący na dachu strzelec przeładował błyskawicznym ruchem karabinek i wypalił ponownie, tym razem trafiając skazańca prosto w gardło.

- Pryskają między domy! - krzyknęła Sunny posyłając w dół kolejny pocisk - W stronę przyczepy Pete!
Weatherby 380 to niestety nie automat, nie oferuje opcji ognia seryjnego. Można strzelać tylko pojedynczo. Koordynacja 4, Siewca ołowiu 4. Dwa strzały mierzone z premią +1 do trafienia za 6 PA w sumie (2 PA bazowo + premia +1 za nadwyżkowe PA). Przeciwnik ma prawo do testu obronnego, aczkolwiek nie będzie mu łatwo, bo nawet nie wie, kto i skąd do niego celuje. Konspira 2, Kamuflaż 1k6, kara okolicznościowa -2 do wyniku testu. Rezultat końcowy: 2. Sprawdzam jasnowłosego: 9 na 1k12, do tego Koordynacja 4 oraz premia +1 za celowanie, ale kara -2 za strzelanie w trudnych warunkach. W sumie układ wyników 12:2, miażdżący sukces strzelca na dachu. Sprawdzam od razu obrażenia o wartości 2k6: 1 i 4. 5 ran to niedużo, ale ponieważ różnica w teście trafienia jest bardzo wysoka, stosuję zasadę Bomby, podbijając obrażenia do 10. Kula trafiła Kajdaniarza w udo, zwaliła go z nóg. Zabijaka strzela ponownie, na 1k12 wypada 10, w sumie wartość testu 13 przeciwko obronie 3. Znowu Bomba, rzut 2k6 i wyniki 6 i 4, podwojone do 20. Kajdaniarz zabity!

Aravenie, w tej rundzie zadecydowałem sam o spożytkowaniu Punktów Akcji, ale zadeklaruj własną propozycję na kolejne tury, proszę!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 22 maja 2014, 21:45

Pastor będzie próbował zapewnić bezpieczeństwo Ringo (jak to się odmienia? Ringa? Ringu? O, może Ringowi?) odciągając go od napastników. Oczywiście pamiętając o własnym bezpieczeństwie. Ostatnią rzeczą, na jaką duchowny ma ochotę, to zostać odstrzelonym przez któregoś z mieszkańców Goodsprings. Jeśli uda się odciągnąć naszą przynętę, to trzeba będzie gościa odpakować z więzów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 maja 2014, 21:51

Goodsprings, główna ulica

Jak się później okazało, trzy zdetonowane przez albinosa ładunki wyeliminowały w przeciągu kilku sekund sześciu Kajdaniarzy - Chet określił tę liczbę na podstawie ilości najbardziej zmasakrowanych wybuchami bomb trupów, w większości przypadków dosłownie rozerwanych na strzępy. Zdecydowanie chaotyczna strzelanina w wykonaniu obrońców pozbawiła życia dalszych trzech napastników, redukując tym samym całą grupę do zaledwie dwóch skazańców.

Pozbawieni w rezultacie wybuchów słuchu i kompletnie zdezorientowani byli więźniowie - Joe Cobb we własnej osobie oraz wymachujący parą rewolwerów zwalisty drab o długiej brodzie i pokrytych tatuażami ramionach - dosłownie sturlali się po nasypie drogi w dół ku domkom Goodsprings, próbując w akcie desperacji znaleźć jakąkolwiek kryjówkę przed kulami obrońców.

Sunny i jasnowłosy dostrzegli zbiegów w tej samej chwili, wymierzyli w nich karabinki próbując złapać ruchliwe cele na muszkę. Sekundę później kawał murku tuż przy łokciu dziewczyny uległ dezintegracji trafiony wystrzelonym nie wiadomo skąd pociskiem.

- Snajper! - wrzasnęła Sunny, opadając płasko na dach i przygryzając w złości usta - Chet, Cobb ucieka między domy!
Zabijaka szuka wzrokiem snajpera czy się chowa?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 maja 2014, 21:54

Zostało coś jeszcze? Jeżeli tak, to wysadzam.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 maja 2014, 22:00

Goodsprings, główna ulica

Pastor Gottschalk skoczył z werandy na piasek pobocza w tej samej chwili, gdy wystrzelone z dachu salonu kule uśmierciły dwóch wystawionych na cel Kajdaniarzy. Duchowny nawet nie próbował sięgać po tkwiące w kaburach Colty, łapiąc w zamian za kołnierz wrzeszczącego coś niezrozumiale zza zasłaniającej usta taśmy Ringa.

Przewrócony podmuchem eksplozji młodzieniec wił się rozpaczliwie w daremnej próbie samodzielnego podniesienia się na nogi, ale zaprzestał chaotycznych wysiłków dostrzegając nad sobą postać Gottschalka. Kaznodzieja pochwycił go za odzienie oburącz, bez trudu wciągając handlarza wpierw na werandę baru, potem zaś do jego ciemnego wnętrza.

Przerażony chudzielec zmierzył pastora pełnym paniki wzrokiem, nieświadomie celując w Gottschalka i Ringa lufą wypożyczonej peemki.

- Nie strzelaj! - krzyknął mimowolnie duchowny, próbując powstrzymać nadpobudliwego człowieka przed uczynieniem największego błędu w życiu. Chudzielec zamrugał rozpaczliwie oczami, po czym przypadł z niskim jęknięciem do podłogi, omal nie mdlejąc z wrażenia.
Pastor David zdołał wciągnąć handlarza do bezpiecznego wnętrza salonu, teraz bierze się za jego rozwiązanie!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 maja 2014, 22:12

Goodsprings, główna ulica

Ostrzeżeni kipiącym od wściekłości okrzykiem Sunny, Chet, Nick i Stary Pete rzucili się w poprzek drogi ku nasypowi po jej przeciwnej stronie, zdecydowani jak najszybciej dopaść zbiegów ocalałych z serii niszczycielskich wybuchów. Wszyscy trzej dotarli nie dalej jak do połowy jezdni, kiedy nieświadomy ich zamiarów i głęboko oszołomiony wynikiem swych działań albinos przestawił pozostałe cztery przełączniki.

Dwie bomby nie wybuchły, najpewniej z powodu przerwanych wcześniejszymi detonacjami drucianych przewodów, ale dwie pozostałe wystrzeliły w powietrze jęzorami płomieni i chmurą pyłu. Skumulowana fala uderzeniowa obu eksplozji wyrzuciła w górę trzech próbujących przekroczyć drogę osadników. Stary Pete fiknął w powietrzu nogami gubiąc swój obrzyn, spadł na piasek niemal dokładnie w tym samym miejscu, gdzie chwilę wcześniej próbował się oswobodzić Ringo. Nick uderzył plecami w burtę zardzewiałego niesprawnego pikapa, za którym się dotąd ukrywał i zwiotczał w jednej chwili, zaś Chet poturlał się wzdłuż pobocza z rozrzuconymi bezwładnie ramionami, nieruchomiejąc dopiero kilka metrów dalej.

- Dobrze wam, skurwysyny! - zza parapetu okna dobiegł podekscytowany wrzask nieświadomego swej nadmiernej skuteczności albinosa, zachwyconego spektakularnymi wybuchami.
Trzej zamierzający ścigać zbiegów osadnicy zostali w jednej chwili wyeliminowani z tego pościgu w rezultacie zdetonowanych w tym samym momencie pozostałych ładunków albinosa! Czy pastor, chudzielec bądź sam saper podejmą w zamian pogoń?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 maja 2014, 23:18

Staram się wypatrzeć ich snajpera, jak jest okazja posyłam kule uciekającym kajdaniarzom.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 maja 2014, 23:20

Albinos wyjrzał przez okno i znieruchomiał, widząc co właśnie zrobił. Szybko spojrzał na przełączniki ładunków i uznał, że nie opłaca się już siedzieć w środku, bo właśnie zużył resztki sprawnego dynamitu. Przeliczył parę danych w głowie i zerwał się z podłogi, krzycząc "Za mną, ludzie!". Wybiegł z knajpy, złapał leżącą najbliżej broń, przeładował i puścił się samemu w pogoń za Cobbem, nie zważając na niewybuchy oraz to, czy ktoś za nim biegnie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 maja 2014, 20:35

Goodsprings, główna ulica

Albinos wystrzelił za próg salonu i niemal natychmiast poczuł na odsłoniętej skórze przedramion bolesny dotyk słonecznych promieni. Zaciskając kurczowo usta mężczyzna odbezpieczył zabrany handlarzowi rewolwer, kilkoma susami pokonał zaścieloną kawałkami asfaltu i skał drogę ześlizgując się zwinnie w dół niewielkiego nasypu. Podniszczone domki mieszkalne Goodsprings znajdowały się niecałe dwa metry poniżej poziomu szosy, otoczone uprawnymi poletkami oraz zagrodami dla oswojonych kozłorogów.

Para zbiegów zdążyła stratować wąski pas pożółkłej kukurydzy i przesadziła niewielki drewniany płotek wyznaczający granicę posiadłości Nicka. Obaj Kajdaniarze gnali przed sienie na złamanie karku, ale Joe Cobb musiał wyczuć za sobą czyjąś obecność, bo obejrzał się ponad ramieniem, kiedy zdyszany albinos wychynął spomiędzy połamanych łodyg kukurydzy.

Okrzyknięty przez Cobba zwalisty osiłek obrócił się w miejscu z wściekłym przekleństwem, uderzył z rozpędu barkiem w drewniany parapet domku unosząc jednocześnie dwa gotowe do strzału pistolety. Sam Cobb nawet nie zwolnił kroku, najwyraźniej zamierzając uciec kosztem swego wytypowanego do tylnej straży kompana.
Pojedynek na broń krótką! Jeśli albinos natychmiast nie rzuci się z powrotem w kukurydzę, nastąpi wymiana strzałów oparta na Inicjatywie obu uczestników. Czy Procjon czuje się na siłach, by tego spróbować?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 maja 2014, 21:14

Goodsprings, dach Prospector Saloonu

Jasnowłosy zabijaka odliczył w myślach do trzech, po czym ponownie wychynął za murek okalający dach salonu przyciskając do ramienia kolbę karabinka. Sunny poszła w jego ślady, gorączkowo próbując wypatrzeć ukrytego gdzieś opodal Goodsprings strzelca.

- Musi być na skałach przy szosie! - krzyknęła dziewczyna spoglądając wzdłuż lufy swego Weatherby'ego - To jedyne miejsce po tamtej stronie zapewniające osłonę!

Zabijaka zmrużył oczy chcąc dostrzec jakikolwiek ślad kryjówki snajpera, ale na ułamek chwili uległ osłabieniu koncentracji, wstrząśnięty na wskroś widokiem porozrywanych wybuchami ludzkich ciał, które tworzyły na zniszczonej szosie krwisty pejzaż w barwach gwałtownej śmierci.

Ukryty na skałach strzelec wypalił znienacka, bez najmniejszego ostrzeżenia. Małokalibrowy pocisk, najpewniej wystrzelony z broni podobnej do karabinka mężczyzny, przeciął powietrze tuż przy głowie jasnowłosego; tak blisko, że ten niemal poczuł na skórze jego pęd.

Ledwie dostrzegalny rozbłysk na skałach jakieś sto metrów od wjazdu do Goodsprings trwał zaledwie ułamek sekundy, ale doświadczona w snajperce Sunny od razu go spostrzegła. Wydawszy z siebie krótki wizg radości dziewczyna ściągnęła spust Weatherby'ego i natychmiast szpetnie zaklęła.

- Kurwa! - wrzasnęła z nieopisaną frustracją - Nie dostał!

Na odległych skałach poruszyła się niewielka ludzka sylwetka, która niemal natychmiast zniknęła skacząc z głazu na głaz w zamiarze zrejterowania poza zasięg ognia obrońców.

- Nie może uciec! - krzyknęła Sunny - Za nim!
Jest jeszcze jeden Kajdaniarz, strzelec wyborowy uciekający właśnie w zupełnie inną stronę. Czy jasnowłosy podejmie pościg wraz z Sunny?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 maja 2014, 21:17

Musimy dopaść skurwiela, załatwił kilku naszych i nie może zanieść wieści.
Ruszam w pościg.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 maja 2014, 21:37

Goodsprings, dach Prospector Saloonu

Jasnowłosy sądził początkowo, że Sunny chce opuścić dach poprzez świetlik i prowadzące do niego schodki, umożliwiające przejście na zaplecze baru. Lecz dziewczyna zdumiała go po raz kolejny swą niezwykłą brawurą, zeskakując z krawędzi dachu na trzeszczące pod jej ciężarem zadaszenie werandy salonu, a stamtąd prosto na pobocze szosy.

Znalazła się na dole w ułamku chwili, pozostawiając daleko za sobą zaskoczonego jej szybkością reakcji jasnowłosego. Mamrocząc jakieś zduszone przekleństwa mężczyzna przerzucił nogi przez murek, skoczył w ślad za Sunny na dól omal nie spadając z rozpędu z mniejszego daszku. Wylądowawszy na ugiętych nogach przy jednym z rdzewiejących motocykli zabijaka ścisnął mocniej w dłoni karabinek i pognał wzdłuż drogi w ślad za dziewczyną, modląc się w duchu o to, by któryś z pozostawionych przez albinosa ładunków nie eksplodował przypadkiem samoczynnie.

Poniewierające się na zakrwawionym piasku szczątki martwych Kajdaniarzy świadczyły dobitnie o potwornej sile rażenia dynamitu i jasnowłosy nie zamierzał podzielić losu uśmierconych w zasadzce skazańców.

Przysypana po części piaskiem i żwirem asfaltowa szosa biegła prosto przed siebie, okolona z lewej strony nagimi skałami o poszarpanych krawędziach, z prawej zaś zamknięta biegnącym w dół nasypem okalającym skraj Goodsprings. Nieprzyjacielski strzelec zniknął z oczu zabijaki zaraz po oddaniu drugiego strzału, ale Sunny najwyraźniej wiedziała, gdzie biec, pędząc przed siebie w iście szaleńczym tempie.
Jasnowłosy i Sunny oddalają się od osady ścigając strzelca wyborowego...

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 24 maja 2014, 19:30

Albinos spodziewał się takiego obrotu zdarzeń. W momencie gdy Cobb wydawał polecenie poplecznikowi, mechanik zatrzymał się i wymierzył w osiłka.
Raz się żyje :) Czy ktoś jednak za mną pobiegł?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 maja 2014, 09:44

Chudzielec tak kurczowo zaciskał długie palce na metalowej obudowie automatu, że wydawać się mogło, broń zaraz ulegnie całkowitemu zmiażdzeniu. O ile dłonie mężczyzny zaciskały się niemal bezwolnie, to inne sprawy nie miały trzymały już tak mocno. Gdy do salonu wpadli pastor z handlarzem, nerwy nie wytrzymały. Na szczęście facet nie wystrzelił, ale na spodniach chudego wykwitła niczym kwitnąca roślina wielka, mokra plama:

- K....k....kurwa... Poszczałłłeeem się... - bezradnie oświadczył, ale nie była to cała prawda. W dusznym wnętrzu salonu, oprócz mdłego odoru uryny, zaczął się też rozchodzić inny gorszy zapach. Uczucie wstydu, czy może beznadziejna chęć ukrycia słabości dodała chudemu nagle odwagi. Mężczyzna wyskoczył czym prędzej na ulicę wrzeszcząc:

- Zdychaaaać skurwiele!!!

Wątek techniczny

Narkoman rusza w szalony pościg za kajdaniarzami.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 maja 2014, 13:18

Goodsprings, uliczki osady

Zwalisty osiłek uzbrojony w parę pistoletów okazał się szybszy od ścigającego go albinosa, mając zapewne tyle samo zamiłowania do broni, co białoskóry do klucza francuskiego. Jego Glocki wystrzeliły niemal jednocześnie w tej samej chwili, w której przezwany przez osadników Śnieżkiem mężczyzna próbował wymierzyć w skazańca własny rewolwer.

Jedna kula drasnęła albinosa w głowę żłobiąc mu płytką, ale silnie krwawiącą bruzdę na skroni, druga jednak ugodziła człowieka w biodro, przeszywając ciało albinosa na wylot. Towarzyszący postrzałowi wstrząs sprawił, że białoskóry w pierwszej chwili nawet nie zrozumiał, co takiego mu się stało. Czując uginające się pod ciężarem ciała nogi pociągnął za spust własnej broni i ciężki S&W 0.44 Magnum huknął donośnie omal nie skręcając siłą odrzutu nadgarstka strzelca.

Pocisk trafił zwalistego osiłka w kamizelkę na wysokości barku, przebił ją mimo grubej warstwy ceramicznego pancerza. Skazaniec stęknął głucho i zachwiał się na nogach. W tej samej chwili kukurydza zakołysała się ponownie zdradzając obecność kolejnego nadbiegającego obrońcy.

Ranny więzień porzucił zamysł dalszej strzelaniny i w dwóch susach zniknął za rogiem chaty Nicka, uciekając śladem niewidocznego już Joe Cobba.
Albinos ma 8 PA, Próg Obrażeń 20, Inicjatywę 5,6 oraz Kondychę 4 (dopiero teraz zwróciłem uwagę na brak parametrów pomocniczych na karcie Procjona, szybko je doliczyłem). Niestety przeciwnik okazał się szybszy, dzięki Inicjatywie 6. 5 PA, każdy strzał kosztuje 2 PA, jeden będzie mierzony z premią +1. Glocki zadają 1k8 obrażeń i zapewniają premię +1 z Precyzji. Koordynacja 3 i Siewca ołowiu 1k8, pierwszy test z wynikiem 12, drugi 7. Albinos broni się kombinacją Konspiry i Kamuflażu, pierwszy test 7, drugi 6. Obydwa strzały trafiły! Bogu dzięki, że nie będzie Bomby, bo w pierwszym teście mało brakowało. Pierwsza kula zadała 7 ran (tors, utrata 2 PA w najbliższej rundzie), druga 5 (głowa, ale bez krytyka).

Wstrząśnięty świadomością postrzału albinos może odpowiedzieć ogniem i tutaj raz jeszcze prośba, aby każdy BG jednoznacznie deklarował rozdanie swoich PA w danej rundzie. Przypominam, że pojedynczy strzał kosztuje 2 PA. Każdy dodatkowy PA przeznaczony na potrzeby takiego strzału zapewnia premię +1 do testu trafienia. Im wyższy wynik testu, tym większa szansa na Bombę, czyli podwojenie zadanych obrażeń.

Nie chcąc opóźniać biegu akcji zadecydowałem za Procjona o strzale mierzonym z premią +4 do trafienia (ze względu na ranę brzucha albinos ma karę -2 PA w swojej aktualnej rundzie). S&W .44 Magnum zadaje 2k6+3 rany z Precyzją +1. Koordynacja 3, Siewca ołowiu 1. Ostateczny wynik 12, obrona skazańca Konspira 2 i Kamuflaż 1k6: 7. Rewolwer zadał 6+3+3 rany, w sumie 12, -1 za kamizelkę noszoną przez skazańca. Tu ciekawostka! Gdyby albinos nie stracił 2 PA z powodu postrzału i oddał strzał mierzony z premią +6, uzyskałby efekt Bomby i dzięki 24 ranom brutto zabiłby osiłka jedną kulą!

ODPOWIEDZ