Czekający w ogromnym napięciu na pierwszy wybuch Sunny i jasnowłosy zabijaka wychylili się ponad murek okalający dach baru, błyskawicznie przykładając do barków kolby karabinków i mierząc w dół w chmurę piaskowego pyłu. Zajmujący pozycje na parterze osadnicy zaczęli strzelać pierwsi nawet nie siląc się na celowanie, ale para obrońców odczekała jeszcze kilka sekund, szukając wyraźnego celu.
Sunny zabiła swą ofiarę pierwszym strzałem, trafiając wybiegającego z chmury Kajdaniarza prosto w głowę. Wymachujący chaotycznie rękami człowiek zwalił się na plecy niczym uderzony młotkiem, wypuszczając z dłoni dzierżony w niej stary bejsbolowy kij. Inny skazaniec potknął się o trupa swego kompana, przypadł na jedno kolano w próbie odzyskania równowagi. Wyraźnie wstrząśnięty i zapewne ogłuszony wybuchami, więzień zdawał się szybko odzyskiwać trzeźwość umysłu, bo jego palce złapały za noszony przy pasie pistolet w zamiarze wyszarpnięcia broni z odpiętej wcześniej kabury.
Jasnowłosy strzelec wstrzymał na ułamek chwili oddech, po czym ściągnął spust Weatherby'ego. Karabinek drgnął leciutko w rękach mężczyzny, kiedy małokalibrowy pocisk opuścił jego lufę.
Kula przestrzeliła udo Kajdaniarza obryzgując suchy piasek gorącą ludzką krwią. Noga ugięła się pod ciężarem człowieka, powodując jego upadek. Tkwiący na dachu strzelec przeładował błyskawicznym ruchem karabinek i wypalił ponownie, tym razem trafiając skazańca prosto w gardło.
- Pryskają między domy! - krzyknęła Sunny posyłając w dół kolejny pocisk - W stronę przyczepy Pete!
Aravenie, w tej rundzie zadecydowałem sam o spożytkowaniu Punktów Akcji, ale zadeklaruj własną propozycję na kolejne tury, proszę!