PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 maja 2014, 22:46

Chudy podekscytowany podbiegł do zabitego skazańca w zamiarze przeszukania trypa i ograbienia go z co bardziej wartościowych rzeczy:

- Kurwa, widziałeś jak go zajebałem! - krzyknął jeszcze do Albinosa. Entuzjazm mężczyzny zgasł w jednym momencie, gdy z bliska dostrzegł poryte kulami zwłoki i diaboliczną maskę pośmiertną kajdaniarza. Chudy, targnięty nagłym skurczem zwymiotował wszystko czego jeszcze nie zdążył wypróżnić drugą stroną.

- Zesrałeś się? - spytał albinos, spoglądając na chudzielca i wciągając podejrzliwie powietrze. Plama na dżinsach mężczyzny mówiła wszystko.

- Tak kurwa, posrałem się, zaszczałem i jeszcze zarzygałem. Dajcie mi kurwa wszyscy święty spokój! - wrzasnął chudy i zostawiwszy zwłoki, których całkowicie odechciało mu się przeszukiwać odszedł aby schować się krzakach.

Potrzebował chwili spokoju i porządnego kopa jaki mógł dać jet...

Wątek techniczny

Chudy postara się trochę ogarnąć. Ściągnie brudne spodnie i bielizne i zrobi prowizoryczną "spódniczkę" z koszuli nim zdecyduje się na powrót na łono społeczności:)

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 25 maja 2014, 22:51

- Kurwaaa!!! Gońcie Cobba!!!! Bo jak wstanę, to zapoczątkuję fuzję jądrową siłą umysłu, zrobię dynamit z powietrza i wysadzę tą cholerną wiochę!!! - darł się leżący Śnieżek.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 maja 2014, 19:33

Goodsprings, uliczki osady

Przy blaszanej szopie Victora pojawiło się więcej uzbrojonych ludzi, wśród nich ściskająca rewolwer Trudi, obolały Nick i jeszcze bardziej obolały Stary Pete, kulejący wyraźnie na prawą nogę.

- Uciekł?! - krzyknęła z rozpaczliwym niedowierzaniem barmanka, spoglądając na szczyt wzgórza, gdzie zdyszany Cobb przystanął na chwilę w zamiarze zaczerpnięcia oddechu - Pozwoliliście mu uciec?! Przecież on ściągnie tutaj resztę Kajdaniarzy!

Trudi spojrzała z pobladłą twarzą na krwawiącego z ran na głowie i boku albinosa, podparła go mimowolnie ramieniem widząc, że osłabiony mężczyzna lada chwila może zemdleć pod wpływem szoku.

- Nie dogonimy go! - sarknął wściekle Chet, który wychynął zza rogu sąsiedniej chaty w towarzystwie dwóch innych osadników - Kule też nie doniosą!

Joe Cobb spojrzał raz jeszcze na gromadzących się w dole mieszkańców Goodsprings i chociaż odległość nie pozwalała na przyjrzenie się jego obliczu, wszyscy ludzie wyczuwali przepełniającą zbiegłego Kajdaniarza nienawiść. Chwilę później skazaniec zniknął za grzbietem wzniesienia, uchodząc ostatecznie z pola widzenia pościgu.

- Kurwa mać! - wrzasnął Chet waląc zaciśniętą pięścią po metalowym pancerzu Sekuritrona - A byliśmy tak blisko! Skurwysyn narobi nam teraz dużego problemu.

- Nie ma czasu na lamentowanie - wtrącił Sam, osadnik pełniący wcześniej rolę wartownika na cmentarnym wzgórzu - Trzeba się przygotować na drugi atak. Pozbierajmy broń i sprzęt tych zabitych, trzeba się też pozbyć trupów.

- Pochowamy ich na wzgórzu? - spytał Nick, spoglądając znacząco na przewieszoną przez płot ofiarę chudzielca.
Joe Cobb uciekł, co wieści Wam nie lada kłopoty. Co teraz, bezpośrednio po zadaniu ostatniego strzału?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 26 maja 2014, 20:25

Pastor będzie nalegał na wyprawienie poległym pogrzebu. Napastnicy mogą spocząć w zbiorowej mogile, ale pochówek im także się należy. Mieszkańców pochowamy na miejscowym cmentarzu, gdyż zapewne takowy gdzieś w okolicy się znajduje.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 26 maja 2014, 20:28

Ilu jeszcze jest Kajdaniarzy? Bo jeżeli będą mieć za dużą przewagę liczebną, proponuję po prostu cichaczem się wynieść z miasta...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 maja 2014, 20:40

Goodsprings, uliczki osady

Pośród osadników pojawiła się wysoka postać w kapeluszu i ortalionowym płaszczu, przepuszczona niezwłocznie na sam środek zgromadzenia.

- Cóż za krwawa rzeź - pastor Gottschalk pokiwał ze smutkiem głową - Czarny to dzień dla cywilizowanych ludzi. Trzeba ich będzie pochować po chrześcijańsku.

- Ale chyba nie na naszym cmentarzu, co? - obruszył się Nick - To przecież mordercy, wielebny!

- W okolicy jest dość rozpadlin i grot, by urządzić dla nich zbiorową mogiłę - oznajmił Chet - Ale musimy się uwinąć z pochówkiem, bo Cobb może tu wrócić z resztą bandy, kiedy tylko podniesie alarm w więzieniu.

- A ile tej reszty jest? - spytał przyciskający do boku zakrwawioną ranę albinos - Wykończyliśmy większość?

- Raczej nie - pokręcił z grymasem zwątpienia na twarzy Nick - Byłem przy więzieniu przed wybuchem buntu, w drodze do Primm, gadałem trochę ze strażnikami. Może mnie tylko chcieli nastraszyć, ale gadali, że trzymają tam dwie setki.

- Dwie setki? Czego dwie setki? - gdyby nie śnieżnobiała skóra albinosa, mężczyzna pewnie by zbladł jak śmierć.

- Chyba nie dwie setki wódki - prychnął nieco złośliwie Chet - Dwustu skazańców, ale to było przed wybuchem buntu, a strażnicy pewnie ich nieźle przerzedzili.
Czy ewentualna przewaga liczebna Was niepokoi?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 maja 2014, 20:59

Okolice Goodsprings

Przygryzając z niesmakiem wargi, jasnowłosy szybko wziął się za odzieranie zabitego z wszelkich wartościowych łupów, nie wzdragając się przed zdjęciem z trupa wygodnych solidnych butów oraz kuloodpornej kamizelki, zdartych zapewne wcześniej dla odmiany z ciała zamordowanego kalifornijskiego strażnika więziennego. Zabrany skazańcowi myśliwski sztucer, naznaczony śladami wieloletniego użytkowania, ale zaopatrzony w całkiem nową lunetę, miał magazynek na pociski kalibru 0.308.

Jasnowłosy zabijaka uzupełnił brakujące naboje w magazynku, zarzucił karabin na ramię obok swego Weatherby'ego, a potem wcisnął do zdobycznego plecaka kuloodporną kamizelkę snajpera i jego buty. Pozostawiając na pustyni półnagie ciało mężczyzna zawrócił truchtem w stronę Goodsprings, wciąż rozglądając się ostrożnie wokół siebie.

[center]Obrazek[/center]
Zakładam, że jasnowłosy rabuje wszystko, co ma jakąkolwiek wartość...
Ostatnio zmieniony 26 maja 2014, 20:59 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 26 maja 2014, 20:59

Nic trzeba się uwinąć z pochówkiem rozdzielić zdobytą broń, odnowić miny i pułapki.
Coba nie da rady dogonić, motorem, albo konno?
Tak tylko pytam.

Zwijam cały sprzęt snajperowi, wracam do miasteczka i nawijam co wyżej.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 26 maja 2014, 21:02

Moment, czyli wysadzeni przeze mnie sojusznicy jednak przeżyli? Cieszy mnie to bardzo :)
- Niech to w dupę pierdolony supermutas z rzerzączką! - reakcja albinosa na stwierdzenie Cheta dotyczące możliwej liczby Kajdaniarzy była dość wybuchowa. - Według moich kalkulacji przed tym starciem wszystkich kajdaniarzy powinno być... od trzydziestu do stu. Po odjęciu tego, co zdjęliśmy dzisiaj, zostaje co najmniej drugie i trzecie tyle. Wniosek: jeżeli nie mamy jeszcze pięć razy tyle dynamitu, kabli i całego sprzętu i nie jesteśmy gotowi poświęcić kilku budynków dla wyższego dobra, radzę spierdalać. Gdziekolwiek, byle daleko od tych skurwieli

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 maja 2014, 21:48

Goodsprings, przy szopie Victora

Podparty przez Trudi albinos zesłabł pod wpływem silnych emocji, toteż Nick, Chet i Sam złapali go natychmiast za ręce, unosząc rannego mężczyznę w powietrze i niosąc go bez zbędnych ceregieli do domostwa doktora Mitchella.

Zdenerwowana Trudi spojrzała z grymasem desperacji na chudzielca, stanowiącego pocieszny widok przez wzgląd na zdjęte spodnie i zawiniętą wokół bioder przepoconą koszulę. Pastor Gottschalk podchwycił jej niespokojne spojrzenie, położył dłoń na ramieniu kobiety w uspokajającym geście.

- Pan czuwa nad swymi owieczkami - oznajmił kaznodzieja, oglądając się jednocześnie w stronę tej części Goodsprings, gdzie skwarne promienie słońca wysuszały zlepiającą piasek ludzką krew - Musimy się zająć zwłokami, uprzątnąć to nieszczęsne miejsce.

Wszyscy obejrzeli się równocześnie za siebie na dźwięku zgrzytających pod podeszwami butów żwiru. Mokra od potu Sunny przesadziła zwinnym skokiem ogrodzenie składu złomu i wysypiska śmieci jednocześnie, z trudem łapiąc powietrze. Zakłopotany swym niekompletnym strojem chudzielec natychmiast o nim zapomniał, wpatrując się z niemą fascynacją w falujący szybko biust dziewczyny.

- Dorwaliśmy snajpera! - wykrztusiła zdejmując z pasa metalową manierkę i wyciągając z niej zatyczkę - Blondyn zaraz wróci, szedł tyłem. A co tutaj?

- Cobb uciekł! - oznajmiła zdesperowana barmanka i Sunny zakrztusiła się w jednej chwili przełykaną wodą.

- Co?! - krzyknęła opluwając niechcący pastora - Pozwoliliście mu uciec?!
Panowie, brak moich wpisów nie powinien powstrzymywać Was od snucia planów na rychłą przyszłość bądź analizowana bieżącej sytuacji politycznej Goodsprings! ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 maja 2014, 22:12

Goodsprings, dom doktora Mitchella

Ułożony na łóżku w gabinecie doktora albinos szybko został pozbawiony górnej części swego stroju, a sam gospodarz bez chwili zwłoki przystąpił do oględzin obu jego ran, w pierwszej kolejności zajmując się postrzałem w bok.

- Miałeś mnóstwo szczęścia, przyjacielu - oznajmił siwowłosy mężczyzna dezynfekując ranę - Kula przeszła na wylot i nie naruszyła żadnych organów wewnętrznych. Czeka cię porządne szycie, ale nie martw się, mam w tym sporą wprawę.
Doktor Mitchell dysponuje oporządzeniem zabiegowym, posiada też Dryg 4 oraz Łatanie 5. Wynik 4+4+8=16 przeciwko PT 4. Oznacza to wyleczenie 12 ran - dokładnie tylu, ile zadały oba postrzały!

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 27 maja 2014, 23:19

- Dzięki, doktorze, czuję się jak nowy. Ale.. kurwa, nie wiem. Nie obronimy się przed tymi cholernymi Kajdaniarzami jeżeli rzeczywiście jest ich aż tyle. Potrzebujemy wsparcia. Doktorze, czym są RNK i Legion? Bo nie mam pojęcia.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 maja 2014, 12:47

- M...myślałem że Vic go d...d...oopadnie i pobieg...łem za t...t...tym więększym... - zaczął tłumaczyć się wyraźnie coraz bardziej zawstydzony chudzielec. Stres spowodowany brakiem kompletnej garderoby, a przed wszystkim bujających się kusząco piersi Sunny zaczął wywoływać nie do końca chcianą reakcję pod luźno zwisającą koszulą mężczyzny. Chudy desperacko próbubował ukryć niematuralnie dużą w porównaniu do swych mikrych rozmairów erekcję, nadając próbom tylko odwrotny skutek i przydając sobie jeszcze bardziej żałosnego wyglądu.

Rekacja pastora gadającego coś o opiece nad owoeczkami chyba wyraźnie nie dotyczyła chudzielca. Pan bowiem zsyłał na niego coraz cięższe próby.

Mężczyzna zakłopotany spuścił wzrok i jął nerwowo poruszać dłońmi:

- K...kurwa, p...p...pewno tu wrócą... Mooooże bby tak w p...p...pogoń ruszyć i goooo d...d...dorwać? - zaproponował po czym w końcu odwrócił się od ludzi w stronę Sekuritrona, udając, ze zaczyna przy nim majstrować, ale bardziej po to aby ukryć niesforne krocze:

- Zzzna k...ktoś d...d...drogę do tego wwwwięzienia?

Wątek techniczny

Może jest jakiś skrót do więzienia? Jakby się udało wyprzedzić Cobba to możnaby się na niego zasadzić.
Ostatnio zmieniony 28 maja 2014, 13:46 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 maja 2014, 19:52

Goodsprings, dom doktora Mitchella

Lekarz zszył starannie ranę na boku albinosa, potem założył na nią opatrunek i pomógł pacjentowi usiąść na łóżku - tym samym, na którym białoskóry człowiek ocknął się po raz pierwszy w domostwie doktora.

- Tych dwustu skazańców było tam przed wybuchem buntu - odparł Mitchell otwierając apteczkę i wyciągając z niej następny opatrunek - Część z nich zapewne pracowała w chwili rewolty w kamieniołomach w Sloan, część zginęła w walkach ze strażnikami. Słyszałeś wiadomości w radiu? Podobno jakaś uzbrojona banda zajęła Primm, a nie wyobrażam sobie, żeby to byli Szakale bądź Żmije. Przyjmuję, że to odłam Kajdaniarzy właśnie. Dolicz tych zabitych w Goodsprings, to okaże się, że wcale nie mają dwustu ludzi w odwodzie.

Siwowłosy mężczyzna rozdarł foliowe opakowanie opatrunku, przestał na chwilę poruszać palcami pogrążając się w zadumie.

- Przynajmniej tak sądzę, bo jestem z natury optymistą - podjął po chwili wywód, przenosząc spojrzenie na pacjenta - Tak czy owak, nie damy rady przekonać prawie nikogo w tej osadzie do wyprowadzki. Trudi, Sunny, Stary Pete... oni wszyscy nie mają gdzie pójść, nawet by nie chcieli.

- W takim razie potrzebujemy wsparcia - zasugerował albinos przechylając jednocześnie głowę w taki sposób, by lekarz mógł się zająć jego raną na skroni - Doktorze, kim czym są RNK i Legion? Bo nie mam pojęcia.

Mitchell przyjrzał się albinosowi uważnie, jakby nie do końca wierząc w stopień utraty pamięci pacjenta.

- RNK to Republika Nowej Kalifornii - wyjaśnił przecierając jednocześnie wacikiem krwawiącą wciąż ranę - Nasz sąsiad na zachodzie, na dodatek silny. Stworzyli od podstaw nowe państwo, z urzędem prezydenta, armią, podatkami, szkolnictwem i całą resztą. Weszli na Mojave jakieś dziesięć lat temu, podobno z zamiarem aneksji Nevady. Wcale w to nie wątpię, zważywszy na bogactwo Stripu Nowego Vegas i Zaporę Hoovera. Wiesz, co to Zapora? Nie? To ogromna hydroelektrownia na rzece Kolorado, w pełni sprawna, generująca ogromne ilości energii elektrycznej. Kalifornijczycy przejęli nad nią kontrolę, ale dogadali się ze Stripem i tubylcami i transferują na potrzeby pobliskich miasteczek pięć procent produkcji energetycznej, również do Goodsprings.

- A Legion Cezara? - zapytał po chwili albinos, przetrawiwszy wpierw w myślach ogrom pozyskanych informacji.

- Armia bezwzględnych łowców niewolników, tyle przynajmniej trąbi o nich propaganda RNK - wzruszył ramionami Mitchell - Ja sam nigdy jeszcze żadnego z nich nie spotkałem. Podobno czczą swego przywódcę, Cezara, najpewniej miłośnika starożytnej historii, bo rzekomo stworzył ich armię na podstawie rzymskich rang i struktur. Cztery lata temu, w 2277, pojawili się bez ostrzeżenia na wschodnim brzegu Kolorado, przychodząc gdzieś z głębi Arizony. Poszło o zaporę Hoovera i wcale się nie patyczkowali, tylko od razu uderzyli na garnizon RNK na rzece Kolorado. Cztery lata temu ponieśli sromotną klęskę, ale przegrupowali się i niedawno znowu wrócili.
Konwersacja w domostwie doktora...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 maja 2014, 20:15

Goodsprings, przy szopie Victora

Zakłopotany do granic możliwości chudzielec odetchnął z ulgą po krótkiej chwili, bo wzburzona ucieczką Cobba Sunny nie zamierzała spocząć na laurach. Upiwszy z manierki wielki haust wody dziewczyna zamknęła ją ponownie zatyczką, sprawdziła swój ekwipunek i cmoknąwszy w policzek ogromnie zmartwioną Trudi ruszyła w górę wzniesienia w ślad za zbiegłym więźniem.

- Sunny, co chcesz zrobić? - w głosie barmanki dźwięczała nuta prawdziwego lęku - Gdzie idziesz?

- Joe nie może wrócić do więzienia - odparła snajperka oglądając się ponad ramieniem na stojących przy szopie Victora ludzi - Idę jego śladem. Nie martw się, dam sobie radę.

Nie tracąc niepotrzebnie czasu, Sunny przyśpieszyła kroku wspinając się na szczyt wzgórza i znikając natychmiast po drugiej jego stronie.

- Mam nadzieję, że tej narwanej smarkuli nic się nie stanie - powiedziała półgłosem Trudi, oglądając się na pastora i resztę stojących przy nim osadników - Wiecie, co trzeba zrobić, nie ma się co ociągać. Nikt za nas tutaj nie posprząta. Chodźcie.

Postukujący w obudowę Sekuritrona chudzielec otarł z potu czoło, kiedy pozostali towarzysze broni oddalili się w stronę baru oraz zrujnowanej serią wybuchów szosy. Przewieszony przez ogrodzenie osiłek trafił między ich ręce, powleczony ku miejscu spoczynku reszty swych kompanów. Chudzielec oblizał pośpiesznie usta nie mogąc się zdecydować, czy domagać się wrzaskiem zwrotu słusznie należnych sobie łupów, wtem jednak nagłe poruszenie za plecami zjeżyło mu włosy na głowie i zrosiło czoło zimnym potem nie mającym nic wspólnego ze słonecznym skwarem.

- Witaj, kowboju - powiedział metalicznym głosem Victor - I gdzie te koniokrady, których trzeba przepędzić?

Chudzielec okręcił się na pięcie i wbił wzrok w migoczący ekran na obudowie robota, wyświetlający zapożyczoną z kreskówki podobiznę wesołego kowboja.
Sekuritron ponownie się aktywował...

ODPOWIEDZ