29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin
Starając się nie czynić najmniejszego szelestu, trzej awanturnicy prześlizgnęli się kamiennymi schodami w dół budowli, wodząc niespokojnymi spojrzeniami po wykutych z czarnego kamienia ścianach, na których dawno temu zmarli budowniczy wyrzeźbili wyszczerzone w dziwnych grymasach humanoidalne czaszki. Berghar przysunął twarz do jednej z płaskorzeźb tknięty przeczuciem, które w jednej chwili nabrało pewności.
- Ich oczy - wyszeptał z nutą podekscytowania półolbrzym - Spójrzcie na te kamienie... to rubiny!
Pozostali dwaj najmici podążyli za spojrzeniem Dina, przyjrzeli się uważniej wprawionym w płaskorzeźby niewielkim szlachetnym kamieniom. Spostrzeżenie kupca sprawiło, że obaj poczuli znienacka przyjemny dreszczyk uświadamiając sobie ukryte w półmroku krypty bogactwo.
Lecz żadne klejnoty nie mogły iść w parze z inną nagrodą czekającą na wyciągnięcie ręki: Klepsydrą Wieczności.
U podstawy schodów znajdowało się podłużne pomieszczenie o lekko sklepionym stropie, ozdobione wielkimi obsydianowymi misami całopalnymi, kwadratowymi postumentami na rzeźby o demonicznych kształtach oraz wprawionymi w gładki kamień ścian szkieletami, inkrustującymi owe ściany niczym drogocenne witraże.
Ragax szepnął coś bezgłośnie i schwycił za noszony na szyi wisior, kiedy jego nawykłe już do półmroku podziemi oczy dostrzegły dwa szeregi nieruchomych człekokształtnych ciał stojących w zupełnym bezruchu pod dwiema przeciwnymi ścianami krypty.
- Zombi - wykrztusił Gorbak, spoglądając rozszerzonymi lękiem oczami na odziane w strzępy brudnych szat ciała, po części noszące ciemne podróżne stroje morglithian, po części zaś bure kapoty i podarte płaszcze. Ich opuszczone wzdłuż boków ręce naznaczone były wrośniętym w martwą skórę brudem, a połamane paznokcie i ślady zaschłej krwi świadczyły o wielu godzinach spędzonych na przekopywaniu zawalonych sekcji podziemi.
Martwiaki nie przejawiają najmniejszego zainteresowania Waszymi osobami...