PBF - Ścigając samego siebie

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 maja 2014, 20:03

Wysłanie po pomoc do posterunku RNK to dobry pomysł. Może pomogą, licząc na zdobycie u was wpływów.
Ja zostaję, minie trochę czasu nim Kajdaniarze, się zaczną martwić o swoich, trzeba wykorzystać czas i się przygotować do kolejnej walki.
Ostatnio zmieniony 30 maja 2014, 18:38 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 maja 2014, 22:18

Goodsprings, Prospector Saloon

Doktor Mitchell spojrzał z przychylnością na jasnowłosego zabijakę, skinął głową z aprobatą dla jego słów. Trudi i Chet wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, ale i oni wydawali się zadowoleni z propozycji strzelca. Do baru weszło dwóch osadników, Mickey i Gordon, wzięło od barmanki talerze pełne zimnego już gulaszu i siadło przy sąsiednim stoliku trzymając na kolanach nabite rewolwery.

- Wystawimy na noc warty, ale nie sądzę, by tej nocy coś nam groziło - oznajmił Chet - Ci w więzieniu będą czekali na powrót Cobba, zaczną się martwić najwcześniej jutro.

- Odradzam marsz do Primm po ciemku - powiedziała Sunny wciskając się w kąt ławki i podciągając kolana pod brodę - Podróżowanie po zmroku w tej okolicy jest bardzo niebezpieczne, ze względu na dzikie zwierzęta, ale również trudny teren. Cobb miałby sposobność uciec przed tymi gekonami, gdyby nie skręcił sobie nogi.

Trudi podeszła do swojego radioodbiornika, włączyła urządzenie ustawiając głośność na niskim poziomie, by skoczne nuty swingu nie przeszkadzały nikomu w rozmowie.
Wstrzymuję bieg akcji, dopóki nie ustalicie zgodnie dalszych poczynań, bo to faktycznie kolejny punkt zwrotny w fabule. Pokonaliście bandę Kajdaniarzy zyskując sobie przychylność mieszkańców Goodsprings. Araven chce zostać na czas wyprawy do Primm w osadzie, kto zatem ewentualnie pójdzie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 maja 2014, 22:30

[center]KONIEC CZĘŚCI[/center]
[center]POJEDYNEK W MIASTECZKU DUCHÓW[/center]

Pierwsza część scenariusza dobiegła końca, więc pozwolę sobie na przydział PD oraz pewne dodatkowe podsumowania.

Za całokształt poczynań w Goodsprings przyznaję każdemu BG 50 PD. Procjone za pomysł z dynamitową rzeźną +20 PD. Araven za kill frenzy +10 PD. 8ART i Procjon po 20 PD za wczucie się w role i kreowanie specyficznego klimatu dzięki wstawkom fabularnym.

Teraz temat Reputacji - za aktywny udział w obronie Goodsprings przyznaję wszystkim BG maksymalną nagrodę, czyli +2 pkt. Reputacji obowiązujące na razie w Goodsprings, ale mogące się przenieść również na inne lokalne społeczności, jeśli informacja o zasługach BG rozniesie się nieco szerzej.

Araven wszedł w posiadanie sztucera myśliwskiego kalibru 0.308 (12 naboi), karabinka Weatherby'ego 380 (40 naboi) oraz cywilnego stroju.

8ART posiada niewielki pistolet maszynowy 9mm (20 naboi), natomiast Procjon wciąż pozostaje bez broni, bo musiał oddać pożyczony rewolwer z powrotem Ringowi.

Przypominam, że do wzięcia są wciąż noże i maczety oraz wojskowe buty i kamizelki kuloodporne (dotąd nikt nie był nimi zbytnio zainteresowany).

Nadal nie wiecie, kim jesteście, dlaczego na Was napadnięto i czym była zrabowana Wam przesyłka!
Ostatnio zmieniony 29 maja 2014, 22:46 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 30 maja 2014, 00:19

Biorę maczetę, nóż, kamizelkę i buty. Jeżeli po kimś z zabitych została broń, też wezmę.
Gdy albinos skończył kompletować swoje wyposażenie z resztek Kajdaniarzy, wszedł do knajpy i usiadł przy barze.
- Kto wybiera się do Primm jutro? Jadę z nim. Tak, jadę. W międzyczasie można poustawiać jakieś barykady na ulicach, coby mieć gotowe pozycje obronne w razie czego. Macie trochę blachy, koła od roweru i spawarkę?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 maja 2014, 17:04

Wszelkie próby poderwania Sunny kwitowała ironicznym, lub może bardziej litościwym uśmieszkiem. Trudno było się jej dziwić. Chudzielec do "niezłej partii" się raczej nie zaliczał: mały, wychudzony, z twarzą pooraną zmarszczkami, podkrążonymi permanentnie oczyma, zdradzającymi ciężkie przeżycia w przeszłości. No i te pniaki zamiast zębów nadające mężczyźnie iście żałosnego wyglądu. Rozmowa nie kleiła się wyraźnie, ale Chudzielec nie poddawał się, gadając jak najęty i starając się wzbudzoć choć cień sympatii dla swojej osóbki. W końcu wrócili do Goodsprings.

***

Chudzielec próbował dopasować przydużą o conajmniej dwa rozmiary kamizelkę, ale wszelakie próby zaciskania pasków nie przynisiły pożądanych rezulatatów. Pancerz wisiał na nim niczym na wieszaku, powodując tylko nieznośny ból przy każdej próbie poruszenia, a mężczyznie ciężki pancerz pasował jak garnitur supermutantowi. Chudzielec był jednak zdesperowany, aby zaimponować jakoś Sunny i głównie w tym celu ruszyć do Primm. Chciał to jednak opuścić Goodsprings z klasą, koniecznie w jakimś rynsztunku ochronnym, nawet jeśli miałby sobie obedrzeć skórę na całym ciele. Przynajmniej trepy jednego z trupów były w miarę wygodne, po tym jak wypchał czuby kawałkami szmat. W końcu stanął przed lustrem podziwiając efekt starań. Kompani parsknęli cichym śmiechem. Przed lustrzem pizdrzyła się karykatura postapokaliptyczna wersja Charliego Chaplina w za dużych butach i kompletnie nie pasującym pancerzu. Chudzielec jednak skwitował rechot i docinki:

- Kurwaa, śmiejcie się. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Ciekawe czy będziecie się tak rechotać jak wyrwę Sunny?

Wątek techniczny

Chudzielec wyruszy do Primm żeby zaimponować Sunny:)
Ostatnio zmieniony 30 maja 2014, 19:42 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 maja 2014, 18:41

Jeśli moi kumple jakich zbytnio nie pamiętam ruszają do Primm, to i ja pojadę.
Biorę nóż, maczetę, kamizelkę kuloodporną i wojskowe buty.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 30 maja 2014, 18:52

- No chyba kurwa nie - roześmiał się albinos, przerywając mycie zębów znalezioną pod kamieniem i wygotowaną szczoteczką. Wiedział, że to nie choroby mordercze, jak Ebola czy inne AIDS zabijały zawsze najwięcej ludzi, ale takie powszechności jak czerniak, grypa czy zakażenie z rany. Albo ze spróchniałego zęba.
- Tak, będę rechotać. Nawet jeżeli nie wyrwiesz, co jest bardziej prawdopodobne. Cholera, czy ty się łudzisz że ładna, silna i niezależna dziewczyna da się wyrwać komuś kto podczas pierwszej walki w swoim nowym życiu zesrał się w gacie? Już sama taka sytuacja zasługuje na rechot.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 30 maja 2014, 19:06

Pastor zostaje w miasteczku. Chyba tutaj bardziej się przyda. No i trzeba zakończyć sprawę grzebania zwłok.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 maja 2014, 19:39

- Przybajmniej nie dałem zrobić z siebie sita... Zresztą jeszcze Soę kurwa jeszcze się przekonacie! - z ogromną pewnością siebie odciął się chudzielec, poprawiając maczete nieudolnie przymocowaną do pancerza: - Wygląd zewnętrzny to nie wszystko, choć mógłbym śmiało polegać tylko na swoim naturalnym uroku. Liczy się bogate wnętrze, dobra nawijka. To laski lubią... Mówię Wam...

Nastała chwila ciszy, po której chłopaki ryknęli jeszcze głośniej. Chudzielec skwitował to krótko:

- Co Wy możecie wiedzieć o dupeczkach. Nawet nie wiecie jak się nazywacie...

- A Ty wiesz cwaniaku? - odciął się któryś mężczyzn z amnezją. Chudy zamilknął na dłuższą chwilę i odpowiedział już nie do końca tak pewny siebie, patrząc się na ręce pocięte bliznami i nakłuciami. Amnezja była dla niego jak zbawienie, jak szansa na drugi start w życiu, bez prawdopodobnego bagażu jaki dźwigało jego poprzednie wcielenie:

- N...n...nie wiem kurrrwa. N...n...nie wiem czy chce wieeedzieć.

Wątek techniczny

Biorę pancerz, maczetę i buty;)
Ostatnio zmieniony 30 maja 2014, 19:45 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 maja 2014, 20:33

Goodsprings, Prospector Saloon

Na zewnątrz baru zapadły w końcu ciemności nocy, przynosząc kojący spokój albinosowi cierpiącemu nieznośnie z powodu przegrzania. Przez przybytek Trudi przewijali się różni mieszkańcy Goodsprings, przychodząc po jedzenie, alkohol bądź dla chwili rozrywki, wspominając piekło rozprawy z Kajdaniarzami i dyskutując na temat przyszłości miasteczka. Trzej ocaleni z bezimiennego grobu mężczyźni skupili na sobie uwagę wszystkich bez mała miejscowych, przede wszystkim ze względu na deklarację udania się do Primm z zamiarem ściągnięcia wojskowej odsieczy.

Chet przyniósł ze swego sklepu pomiętą mapę, rozłożył ją na kontuarze obok grającego cicho radia przywołując do siebie posłańców. Okryci kuloodpornymi kamizelkami mężczyźni sprawiali groźne wrażenie, nawet przypominający ukrytego w przydużej skorupie żółwia chudzielec. Trzymając w rękach butelki warzonego przez Trudi lokalnego piwa, pochylili się nad mapą słuchając objaśnień brodatego właściciela sklepu.

- Szosą z Goodsprings pójdziecie na południowy wschód, aż do skrzyżowania w Jean z piętnastką międzystanową. To ponad sześć mil, ale w miarę normalną drogą. Potem w Jean skręćcie na południe w stronę Primm, według drogowskazów, ale od tej chwili uważajcie na patrole Kajdaniarzy, bo Ringo wspominał, że gdzieś tam na niego naskoczyli. To już strefa więzienia w Jean, więc na pewno wystawiają czujki przy drodze, żeby móc łupić przejezdnych handlarzy.

- Piętnastka biegnie prosto obok Primm i dalej do Przyczółku Mojave - dodała Sunny siadając na barowym stołku i udając, że wcale nie dostrzega cielęcych oczu zapatrzonego w nią chudzielca.

- Co to ten Przyczółek? - zapytał natychmiast miłośnik amorów, uśmiechając się do dziewczyny w wyjątkowo odstręczający sposób.

- Baza RNK na granicy z Kalifornią - odparła Sunny - A raczej nie tyle baza, co duży posterunek graniczny. W radiu mówili, że teraz przejazd tamtędy jest niemożliwy, bo Kalifornijczycy uznali piętnastkę za zbyt niebezpieczną dla ruchu drogowego, z wyjątkiem dużych konwojów zaopatrzeniowych dla garnizonu w Nowym Vegas.

- Zgadza się - dodał pastor Gottschalk, który wyrósł znienacka przy grupce rozmawiających ludzi - Byłem jednym z ostatnich podróżnych, których przepuszczono do Nevady przed zamknięciem przejścia. Tamtejszy dowódca twierdzi, że rozkazy z Hubu nakazały zamknięcie granicy w obie strony.

- I to mi o czymś przypomniało - Chet odwrócił się w stronę kaznodziei i skinął głową w wyrazie szacunku wobec duchownej osoby - Pastor zna przecież drogę do Primm. Służąc za przewodnika na pewno pomógłby pastor dotrzeć tym trzem na miejsce.
Kto wie jak rozwinie się akcja w Primm, toteż jako MG gorąco sugeruję Namakemono dołączenie do ekipy, inaczej może posiedzieć bezczynnie w Goodsprings całe tygodnie czasu realnego...

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 30 maja 2014, 20:39

- To prawda. Dzięki temu załatwimy sprawę szybciej i bezpieczniej.
Zatem wezmę jeszcze dobre buty. Maczetę już mam, a kamizelka, mam nadzieję, nie okaże się pomocna. Poza tym jako pastor liczę na boską ochronę przed kulami :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 maja 2014, 21:07

Goodsprings, Prospector Saloon

Z głośnika nastawionego na stację Vegas Radio odbiornika skończyły płynąć dźwięki piosenki Deana Martina, zastąpione smętną balladą Johnny Guitar. Chudzielec po raz kolejny poprawił przyczepioną do kamizelki rzepem i ciągle się odpinającą maczetę, czerpiąc zaskakującą satysfakcję z dotyku ciężkiej brutalnej broni. Nie wyobrażał sobie co prawda wykorzystania jej do zarąbania kogokolwiek, ale sama w sobie, maczeta przydawała mu pewności siebie w stopniu równie wielkim, co wiszący u boku pistolet maszynowy.

- Może się okazać, że będziecie potrzebowali pieniędzy - powiedział doktor Mitchell wyciągając z kieszeni spodni stary skórzany portfel, z niego zaś plik wymiętych papierowych banknotów - To kalifornijskie dolary, po dwudziestce dla każdego. Potraktujcie to jako prezent.

- Dzięki, doktorze - ucieszył się chudzielec, jako pierwszy wyciągając dłoń po pieniądze - Na pewno dobrze je wydamy!

- Nie wątpię - sarknęła Sunny, zezując na mężczyznę z ukosa - Nie wątpię.

Muzyczna audycja została znienacka przerwana, zastąpił ją niski charyzmatyczny głos spikera.

- Tu Radio Nowe Vegas, najświeższe wiadomości z ostatniej chwili! Właśnie uzyskaliśmy potwierdzoną informację o ataku Legionu Cezara na Nelson! Oddziały Legionu zdołały wyprzeć żołnierzy RNK z miasteczka i przejąć nad nim kontrolę. Garnizon w McCaffran rozpoczął przerzucanie w rejon Zapory dodatkowych sił piechoty, zablokowano też drogi dojazdowe do Nelson. Brak informacji o stratach wojsk kalifornijskich, ale nieoficjalnie usłyszeliśmy o co najmniej kilkudziesięciu zabitych oraz wielu zaginionych. Atak ten to kolejna odsłona ofensywy Legionu na zachodni brzeg Kolorado, zapoczątkowany lądowaniem w Zatoce Cottonwood. Władze Republiki zalecają szczególną ostrożność wszystkim podróżnym znajdującym się w pobliżu Nelson i Novac. Mówi szef sztabu korpusu ekspedycyjnego RNK, pułkownik James Hsu.

- Stacjonujące w Nelson oddziały Republiki wycofały się z miasteczka w celu przegrupowania i uzupełnienia amunicji - w radiu rozległ się inny głos, należący do kalifornijskiego oficera - W ciągu następnych kilkudziesięciu godzin przystąpimy do działań mających na celu wyparcie najeźdźców za rzekę. Do tego czasu ogłaszam obszar w promieniu dziesięciu mil od Nelson za strefę wojenną, z wszystkimi tego konsekwencjami dla aktywności cywilnej. Prosimy o omijanie tej strefy oraz pełną współpracę ze strzegącymi jej jednostkami Republiki.

- Mówił pułkownik Hsu, szef sztabu garnizonu w McCaffran - z głośnika popłynął ponownie znajomy już głos spikera - Kochani, słyszeliście ostrzeżenie, więc trzymajcie się z dala od Nelson. Będziemy was informowali na bieżąco o rozwoju sytuacji.

- To nie wygląda ciekawie - powiedział zmartwionym tonem Chet, przechylony nad kontuarem i słuchający uważnie wiadomości - Legion robi się coraz bardziej zuchwały. Słyszałem, że parę dni temu ostrzelali okolice Zapory z własnej artylerii, a teraz wylądowali w Nelson. Są coraz bliżej.

- Czego oni tutaj chcą? - zapytał kończący jeść gulasz Mickey - Przecież my nie mamy nic, co mogłoby ich zainteresować.

- Słyszałem, że Legion zawsze potrzebuje niewolników - odparła Sunny - Podobno handlują ludźmi, zmuszają ich do pracy ponad siły. Nie wspominając o niewolnicach. Te mają na ziemiach Legionu dokumentnie przesrane. Sprzątanie, gotowanie i nadstawianie tyka na każde kiwnięcie palcem, taki ich los.

- Niby skąd to możesz wiedzieć? - prychnął niepewnie Mickey, odsuwając od siebie blaszaną miskę - Znasz kogoś z Legionu?

- Gadałam parę razy z żołnierzami na piętnastce - odpowiedziała dziewczyna - Nie przepadam za tymi z Republiki, bo zachowują się tak jakbyśmy z wdzięczności mieli żebrać o to, żeby im obciągnąć, ale...

- Sunny! - Trudi trzepnęła krewką swojaczkę w ramię ścierką, piorunując ją wzrokiem - Zachowuj się! Jest z nami pastor!

Sunny zdusiła w ustach jakieś niecenzuralne słowa, potrząsnęła głową w geście, który od wielkiej biedy mógłby uchodzić za jakąś formę przeprosin.

- Nie lubię tych z Republiki, ale jak słyszę o Legionie, to już wolę Kalifornijczyków - dokończyła, unikając w zabawny sposób spojrzenia Gottschalka.
Fajnie zatem, że do Primm wyruszy całą ekipa!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 maja 2014, 21:49

[center]WYKAZ EKWIPUNKU[/center]

Broń palna

Karabinek myśliwski Weatherby 380, 5.56mm, znajdujący się w posiadaniu jasnowłosego zabijaki wraz z zapasem 36 naboi umieszczonych w dwóch magazynkach oraz luzem w kieszeniach kamizelki i spodni.

Siła 2k6, Precyzja -2/+1, Zasięg 3+, Magazynek 5, Zaw. 15%, Wt 4, Przeł. 3.

[center]Obrazek[/center]

Pistolet maszynowy 9mm, naprawiony przez chudzielca i sprezentowany mu potem przez doktora Mitchella, obecnie z zapasem 20 naboi.

Siła 2k4+1, Precyzja 0/1, Zasięg 2, Magazynek 30, Zaw. 25%, Wt 3, Przeł. 2.

[center]Obrazek[/center]

Sztucer myśliwski kalibru 0.308, pozostający w posiadaniu jasnowłosego wraz z zapasem 12 naboi, wyposażony w lunetę optyczną.

Siła 2k6+2, Precyzja -2/+3, Zasięg 4+, Magazynek 5, Zaw. 22%, Wt 4, Przeł. 3.

[center]Obrazek[/center]

Rewolwer S&W 0.44 Magnum, znaleziony przy jednym z zabitych Kajdaniarzy i przekazany albinosowi przez wdzięcznych mieszkańców Goodsprings wraz z zapasem 13 naboi.

Siła 2k6+3, Precyzja +1/-2, Zasięg 2, Magazynek 6, Zaw. 33%, Wt 2, Przeł. 3.

[center]Obrazek[/center]


Broń biała

Maczeta, stanowiąca podstawową broń białą całej drużyny.

Siła 1k8+1. Precyzja A -1, D -1. Zawodność 27%. Wytrzymałość 3.

Nóż, stanowiący zapasową broń białą wszystkich członków drużyny.

Siła 1k6. Precyzja A 0, D -1. Zawodność 23%. Wytrzymałość 3.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 maja 2014, 22:47

- Nie wątpię - sarknęła Sunny, zezując na mężczyznę z ukosa - Nie wątpię.

Chudzielec spuścił zawstydzony wzrok chowając gotówkę do którejś z kieszeni i patrząc na sterane ręce. Dziewczyna już go oceniła. Był dla każdego tylko zapuszczonym żulem, wrakiem bez szans na przyszłość. Ta przygnębiająca świadomość natchnęła mężczyznę i chudzielec aż sam zdumiał się na dźwięk słów jakie nagle zaczęły jakby bezwiednie wydobywać się z jego ust w stronę Sunny:

- Wiesz co? Wiem, że pewno byłem jakimś zawszonym śmieciem i wszyscy tak dalej uważają. Ale dostałem od losu szansę i nawet nie wiem jak się nazywam. Myślisz, że zaraz przećpam tego dwudziestaka, albo zachlam ryj. Koniec z tym syfem! Czuje, że mam po co żyć! - chudzielec nie wierząc w to co robią jego ręcę, nagle odsunął od siebie do połowy niedopite piwo i wstał gwałtownie od stołu, nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić.

Ciszę, o ile można było nazwać ciszą muzyczną audycję lecącą z naprawionego radia,jaką nastąpiła po wystąpieniu chudzielca przerwał głos spikera.

Wątek techniczny

Mam nadzieje że taka deklaracja, zmiękczy delikatne niewieście serce;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 maja 2014, 00:31

O której następnego dnia chcecie wyruszyć? Przed świtem, o świcie, po śniadaniu? Przenocować możecie na zapleczu baru albo nawet pod gwiazdami na kocach na dachu, nakarmieni już zostaliście i to naprawdę porządnie. Jeśli nie zabalujecie zbyt długo w nocy, pozbędziecie się jednego krzyżyka wyczerpania z tytułu wyczerpujących zmagań z Kajdaniarzami. Jakieś dodatkowe deklaracje przed wymarszem?

ODPOWIEDZ