- Sasza, budje nam pomoc djewoczce! -Bjezrezowski przystanął na moment wskazując ręką dymiący ludzki korpus, który przez chwilę szamotał się jak oszalały.
Niższy, łysawy i nieco krępy, podchodzący pod czterdziestkę towarzysz z celi przelotnie podążył za wzrokiem współwięźnia. Podbiegł ku współwięźniowi, szarpnął za rękaw:
Ohujałeś? To nie jest człowiek!! Tamci też ją zostawili. -wydyszał ciężko.
[center]***[/center]
Metry dzieliły Motłocha od pierwszych zabudowań. niskie, piętrowe domu był w tym miejscu tak zniszczone, że trudno było rozpoznać ich dawne przeznaczenie. Mimo tego w jednej z tych ruder Motłoch dostrzegł groteskowo kontrastujące z poziomem zniszczeń uchylone drzwi wbrew wszystkiemu trzymające się framugi.
Wpadł do środka z biegu roztrzaskując je kopniakiem. Może i przetrwały bombardowanie i ostrzał artyleryjski.
Z kopytem Wasyla nie miały szans.
[center]***[/center]
Syberyjski tygrys wciąż prężył się na plecach Tani. Skąpe resztki odzieży wciąż dymiły uwalniając na światło dzienne większość walorów produkcyjnych modelu.
Cyberlaska skanowała okolicę w poszukiwaniu Jelcynowa. Dwaj nieuzbrojeni cywile. Głośniejszy trzask kilkanaście metrów dalej.
Ostrzał snajperski ustał. Ślady wielkich butów Motłocha.
[center]***[/center]
Drewniane odłamki szybują we wszystkich kierunkach. Motłoch z bossem na ramieniu wpada do pomieszczenia, zaskoczone spojrzenia dwóch rezydentów gruzowiska napotykają równie zdziwione nowoczesne cyberoczy Kiroshi Opticals wielkiego ochroniarza. Jeden z obszarpańców podnosi kałacha w kierunku Motłocha, drugi sięga za pas po krótkiego gnata zamykając nogą klapę od piwnicy. Nim klapa opadnie śmierć upomni się o swoje żniwo.
Jelcynow- kolejna rana, Twój stan się pogarsza, lecz zachowujesz przytomność.
Tania- optyka oczyszczona, widzisz którędy pobiegł Motłoch, kroisz cywili na plasterki?
Motłoch- wpadłeś komuś na chatę, dwaj uzbrojeni goście w środku. Jeden z kałachem, drugi z pistoletem. Jeśli chcesz ich zdjąć to stoją kilka metrów od siebie, ale może ci się uda obu- będzie to po prostu trudniejsze. A może nie chcesz. Decyduj.